Panie, pozbyłem się oporów
I wniosek złożyć chcę paniczny:
Zachowaj nas od Nikiforów
W dziedzinach pozaartystycznych.
Niech żyją wolni i szczęśliwi,
Niech rzeźbią lub malują jaja,
Lecz niech naiwny prymitywizm
Po innych pionach się nie szlaja.
Wiem Panie, wiele już zrobiono,
niejeden usunięto zator,
Lecz tu i ówdzie, jak muchomor
Pośród prawdziwków tkwi amator.
Twoje nauki studiujemy,
Wierzymy w kształt wielkiego dzieła
I wszyscy chętnie cię poprzemy
W odnowie, która się zaczęła.
„Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem”
Niech przyjdą dużo większym tłumem
Kadry, solidnie wyszkolone.
„Niech więcej Twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi, niż w ich pieśni,
Głupcom odejmij dar marzenia
A sny szlachetnych – ucieleśniaj”.
Daj nam uprzątnąć dom ojczysty,
W zyski zamienić pozwól straty,
Po co ma biedny być, choć czysty?
Niech będzie czysty i bogaty.
Lecz czasem uderz się po mieczu,
Niech ktoś się Twoim gniewem strapi,
Kto jest nieukiem po ćwierćwieczu,
Ten widać uczyć się nie kwapił.
Spraw by nadeszła wielka fala
Co wszystkie bramy pootwiera,
A facet z wykształceniem drwala
Niech nie dotyka komputera.
Niech twoi ludzie go wywiodą
W lasy i w gaje, w głąb przyrody,
By zamiast nam u nóg być kłodą –
Prawdziwe mógł piłować kłody.
Tam go ucieszy bór i struga,
Tam i pokrzyczy, i polata,
Nożem pajaca se wystruga
lecz nie wystruga z nas wariata.
Panie, najmędrszy z profesorów
Który nas widzisz z wysokości!
Dezintegrację Nikiforów
Zechciej zarządzić w swej mądrości,
I weź jej ster w surowsze dłonie,
Bo czas tracimy wciąż w nadmiarze
Błagając różne stare konie:
” – Pójdź koniu, ja cię uczyć każę!”
Andrzej Waligórski (przed 1992!)
Posłuchajmy samego Mistrza:





Wiersz naszego ulubionego Poety sprzed wielu lat, a coraz bardziej aktualny, wyszperany przez Wachmistrza (dzięki, mości Wachmistrzu!)
To dla mnie zaszczyt, Tetryku, żem mógł być użytecznym…:)
Kłaniam nisko:)
oj jak użyteczny Wachmistrzeńku, jak użyteczny
Dzień dobry na nowym piętrze.
Otóż tak mi się wydaje, że nikiforom, misiewiczom czy jeszcze innym ogórkom na szczytach władzy sprzyja brak wizji ponad podziałami.
W tym temacie polecić by należało wywiad Sroczyńskiego z Dornem, może trochę idealistyczny, ale cóż z tego – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20934116,ludwik-dorn-moj-przyjaciel-kaczynski.html
Lepszy w tym wydaniu gazety jest reportaż Macieja Jarkowca o USA przed wyborami.
Ja wiem, czy lepszy? Bardziej przerażający, to na pewno.
Ja wiem, że może to eskapizm, ale stanowczo wolę czytać teksty, w których jest chociaż trochę otuchy.
Zajrzyj więc tutaj…
Hm, no nie wiem, z tą otuchą… ale może?
Tak naprawdę, jak tego słucham, to mi się rysują raczej niepokojące scenariusze.
Jejku, świetne, takie aktualne, że aż boli….

Dzień dobry na nowym piętrze. Wróciliśmy ze spaceru z tym padlinożercą, śmieciożercą, koprfagiem, dla którego słowo „czekaj” znaczy „uciekaj”. Uff, fajny spacerek
Omatkoboska… No z ust mi Pan wyjął!
Uff , mądra , na czasie modlitwa ,tylko czy Opatrzność czyta polską literaturę ? Nie znałem Nikifora , ale znałem malarza prymitywistę Ludwika Holesza ze Świerklan na Śląsku . Był malarzem prymitywistą i intelektualnym filozofem , którego mądrości życiowych słuchać można było godzinami . Sprawa nie jest nikiforowa . Przecież dzisiaj za sterami nie stoją prymitywiści . Są to profesorowie , doktorzy , magistrowie i cała reszta intelektualnej śmietanki dobrej zmiany . Nie chcę być złośliwym , ale większość dzisiejszych moderatorów polskiej rzeczywistości , wywodzi się z okolic w których działał Nikifor .Może to przypadek , ale tak to wygląda , że po obu stronach dzisiejszej barykady najwięcej osób jest, powiedzmy delikatnie z Podhala . Waligórski , za swoją mądrą twórczość zasługuje na najwyższe uznanie . Dobry wieczór 🙂
Dobry. A może to tylko upadek etosu profesorsko-doktorskiego?
To za trudne dla mnie pytanie . Nie mogę pojąć , jak to się dzieje , że wszyscy wypowiadający się publicznie , deklamują odpowiedzi jak wyuczoną modlitwę . Nie ma pauz na refleksję , zastanowienie się, jest wielokrotnie powtarzany werset i koniec . Moim zdaniem trzeba po prostu przeczekać to zdziczenie , bo to musi się kiedyś skończyć
Co do przeczekania – absolutna zgoda.
Co do deklamowania, mam takie poczucie, jakby to był efekt pogłębiającego się „dwójmyślenia” jeszcze z czasów totalitarnych: „mówię w ten sposób, bo to moje oficjalne oblicze. Kiedy mówię prywatnie, wygląda to inaczej” (inna sprawa, czy w ogóle lepiej).
Oczywiście jakieś pozostałości po tym co słusznie minęło ciągną się za wieloma kreatorami obecnej rzeczywistości . Niestety ,chyba tylko czas rozwiąże te problemy . Zachęcam przy okazji obejrzenie w Wiki, galerii nieżyjącego już pana Ludwika Holesza .
Otóż te wszystkie zębate paszcze, niby-dinozaury etc. wydają mi się niepokojące, chociaż niewątpliwie fascynujące – widać w tym zachłyśnięcie się swoiście pojmowaną egzotyką czy baśniowością.
Z PRLowskiej encyklopedii dla dzieci pamiętam autoportret Teofila Ociepki, z zawodu również górnika:
Nie sposób dzisiaj pamiętać wszystko co widziałem u pana Ludwika , ale pamiętam obraz o powstaniu świata wg. jego wyobrazni , który robił wrażenie .
Trzezwość oceny sytuacji w Kraju pan Holesz potwierdził dając swojemu ulubionemu burkowi imię Kryzys . Pan Ludwik Holesz niestety już nie żyje , a burek Kryzys podobno jeszcze szczeka
Och. Znałem jednego psa o tym imieniu, gdzieś w połowie lat 80′, ale w Kielcach. To zdaje się było popularne imię dla psa swego czasu, i nie bez powodu 😉
Ech. Prymitywista nie znaczy prymityw. A profesor, że wręcz przeciwnie, niestety.
A mi w głowie inny cytat brzęczy…
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie? Co by tu jeszcze?
Jo, nie martw się. Oni mają gotowy spory jeszcze katalog celów…
No właśnie dlatego się martwię!
Panie. Panowie.
Trzymajcie za mnie kciuki.
Albowiem za chwilę wybywam. Idę z potomstwem do FILHARMONII.
Jeśli przeżyję – odezwę się po powrocie.
Jeśli nie wrócę – uczcijcie pamięć o mnie butelką Martini. Najlepiej Prosecco. Butelką na osobę, żeby mi tu nie było jakiejś lewizny.
Oni NIGDY nie byli w filharmonii…
Uczcimy nawet jeżeli wrócisz!
Wrócilim. W komplecie. Filharmonia nie poniosła szwanku.
Jaki program?
Nicola Matteis
Dzień dobry na nowym pięterku. Niedawno wróciłam cała i zdrowa
Waligórski jest niezastąpiony, mój ulubiony poeta 
Dzień dobry! Dobrze, że cała i zdrowa!
Ale i zmęczona. Długo dzisiaj nie posiedzę…
Witaj, podróżniczko!
Tyle lat upłynęło, a z modlitewnych wersów w zasadzie nic się nie spełniło. Dom ojczysty dalej nie jest uporządkowany, fachowców brak, nieuków nie wywieziono do lasu, by nie strugali z nas wariata, a prymitywizm zamiast ze sztuki wylewa się z telewizorni.
Różne rzeczy o Bogu można powiedzieć, ale nierychliwy to On jest z całą pewnością…
Dzień dobry


Nie było mnie trochę, a tu takie pięterko!!!
Dzięki Ukratku i Wachmistrzu
Na TVP Kultura za 10 minut interesujący film o kształtowaniu się sekty: „Mistrz” (The Master) P. T. Andersona. Warto obejrzeć.
Już otwieram…
Dobranoc
Spokojnej!
Po dzisiejszych przeżyciach (a było ich nieco więcej, niż filharmonia oraz próba otrucia rodziny przez Pitera podającego surowego kurczaka – chociaż on twierdzi, że tylko „niedopieczonego”) chyba powoli udam się w kierunku kordełki. Tylko niech mi nieco emocje opadną.
A co z zapowiadanym Martini? Sami mamy wypić???
DAWAJ!
No, to rozumię!
A nie masz tam prosecco? albo brut? Żeby nie wermut?
Nie wermut? Proszsz. Na różowe widzenie świata.
Dzięki.
Zdrówko!
A, tak mi się jeszcze skojarzyło z „Piekielnej kuchni”:
[Ten kurczak jest tak niedogotowany, że dobry weterynarz mógłby go jeszcze uratować!]
Tia…
I na wszelki wypadek jeszcze dobranocka (bo to wiadomo, co bym po Martini wymyślił?)
Aga Zaryan po ostatniej piosence okrutnie mi się spodobała, więc dzisiaj też będzie. I to z tekstem, można powiedzieć, klasyka, bo to tłumaczenie na angielski „Piosenki o końcu świata” Miłosza. Spokój, słońce i ten staruszek od pomidorów.
Snów o końcu świata, ale tylko takim!
W spokoju szykujmy się na zapowiadany przez Agę Z. koniec świata…

Ja też zbieram się do spania

Słonecznie było i ciepło
Pogoda wymarzona na wyjazd…
Mimo wolnego od pracy, jestem padnięta, jakbym pracowała od świtu do nocy
Raz, że dziś zmienialiśmy czas (kretyństwo pierwszej wody!). Wczorajsi goście wprowadzili trochę zamętu w naszym grafiku i prawie całą robotę z soboty musiałam odwalić w niedzielę. Dzięki temu nie pojechaliśmy na żadną wycieczkę. Jestem niepocieszona
Na dokładkę czas był najwyższy wypełnić formularze wyborcze. W tym roku zdecydowaliśmy się na głosowanie przez pocztę. 8 listopada jest ostateczny termin wysłania. Wyślę jutro przed pracą…
To był obłęd. Powiedziałam synkowi, że nie będę głosowała na osoby, które dawały w telewizji „negatywne spoty”. Każdy (moim zdaniem) powinien przestawić swój program, swoje zalety, a nie żerować na przywarach przeciwników. Każde z nich ma coś za uszami, co jest normą u polityków (niestety). Oprócz tego, każdego z kandydatów synek sprawdzał na kompie. Zajęło nam to masę czasu, ale mam wrażenie, że nie na darmo. Przy okazji dowiedziałam się, że kasa z różnych opłat drogowych (bramki na autostradach, podatek za benzynę, podatek za posiadanie samochodu i cała masa innych wydatków ponoszonych przez nas) idzie na różne cele, a nie na reperację dróg. Niektórzy postanowili to zmienić i zagwarantować przepływ gotówki z opłat drogowych na naprawę tychże. Było pytanie na ten temat i oczywiście zgadzam się z tym. Skoro płacę, to niech kasa idzie na to za co płacę, a nie nie wiadomo gdzie. Chyba politycy na całym świecie są w stanie przepuścić każdą kasę. A potem są pustki w budżecie i oczywiście podwyższanie podatków. A i tak w Illinois są najwyższe ceny i podatki w całych USA. Może już dość tego podwyższania?
Mam też i radosną nowinę
A przynajmniej dla mnie
Moje karmniki zaczęła odwiedzać modrosójka! Jeszcze nie udało mi się jej obcykać, bo wpada, porywa orzeszka i momentalnie ucieka, ale mam nadzieję, że kiedyś mi się uda
To taki śliczny ptaszek 
No to czekamy na modrosójkę:-)
Sprawdziłam w necie, rzeczywiście śliczny ptaszek. 🙂
Szatański pomysł , ale skuteczny : parę ziarenek przyczep na cienkich , mocnych niteczkach do podłoża . Ptaszek za którymś razem połknie ziarenko i zostanie w karmniku . Dalej ,to już będziesz wiedziała co robić .Kłaniam się dzień dobry 🙂
Dzień dobry. To nowa dyscyplina: wędkarstwo karmnikowe?
Mam w sobie coś z myśliwskiego drania i podpowiadam Miral w jaki sposób może złowić ptaszka . A potem , pstryknie fotkę , przeprosi za chwilowe pozbawienie wolności i fruuu w przestworza !
Jeszcze między pstryknięciem a przeproszeniem trzeba będzie przeciąć nitkę nożyczkami.
Mam wrażenie, że jakoś się obejdę bez takich podstępów
Kiedyś mi w końcu się na pewno uda ją obcykać. Musimy się tylko zgrać. Bo zwykle jak ją widzę, to nie mam przy sobie aparatu, a jak mam aparat, to jej nie ma
A w kuchni z aparatem trochę mi niewygodnie 
Kilka zdjęć modrosójki mam, tylko nie z mojego podwórka

Przepiękne zdjęcie! Troszkę je odchudziłem…
Dzień dobry. Jutro już wtorek
Dzień dobry! A pojutrze już środa i coraz bliżej do długiego weekendu
Dla odmiany – wyspane dzień dobry!

O, kawa! Podstawiam swój kubek i się częstuję
I kawa, i herbata. Dla każdego do wyboru.
Herbatka poranna. Dzień dobry.
Dzień dobry. Ja dzisiaj po kawę tak jak Ty wczoraj po Martini.
Wystarczyło? Czy wstawiać dodatkowy ekspresik?
Trudne pytanie. Jak pierwsza kawa zacznie działać, postaram się odpowiedzieć.
Dzień dobry
Przyszedłem spóźniony, więc nowy ekspresik bardzo by się przydał
Dzień dobry. Dzisiaj się całkiem nie wyspałem, a do tego zupełnie nie wiem, czemu. W związku z tym kawa wskazana, toteż udaję się schodek wyżej.
Dzień dobry, a co to wszyscy jeszcze śpią, czy tylko chowają się przed poniedziałkiem?
Wszyscy to nie wiem. Ja jeszcze śpię, ale powoli, powolutku się budzę.
Ja nie śpię od siódmej. Po wczorajszym dniu, spałam jak suseł.
jak bum cyk cyk, kiedy pisałam komentarz ostatni jaki się wyświetlał, był ten z dobranocką, a jak kliknęłam opublikuj to mi się pokazały wszelkie „dzień dobry” ciastka i kawki, herbatki i Wy!
Akurat. Widać teraz kto tutaj śpi nawet przed komputerem:-)
To prawda i kawa dziś nie wiele pomaga, filmu nam się zachciało wieczorem, najpierw jeden, potem drugi, a później trzeci, a później dzieci zrobiły aferę, a później żal było filmu nie dokończyć, ostatnia godzina jaką pamiętam to 3.20. a niby dorośli ludzie… budzika o 6 nikt nie usłyszał, o 7 obudził nas sąsiad, na szczęście, że miał jakąś sprawę….

Widocznie zaszło coś w rodzaju „cache przeglądarki się odświeżył” albo co.
No co ty to nie jakiś cache przeglądarki to Gimi śpi a udaje, że nie śpi
;-P
No to proponuję drzemkę po kawie 😉
A mnie dzisiaj czeka atrakcja (bo jak wiadomo życie prowadzę do bólu nudne…). Otóż mój młodszy syn od tygodnia z kawałkiem charczy. Znaczy kaszel ma. Zero gorączki, nawet powiedziałabym obniżona ciepłota, nic poza katarem i tym kaszlem, który uaktywnia się wieczorem i daje nam rozrywkę do północy, bo młody rzęzi i się dusi.
Siedział cztery dni w domu faszerowany różnymi podręcznymi specyfikami, ale nic to nie dało, więc z rana zarządziłam kurs do lekarza. Ostatecznie on ma blok przedsionkowy i trochę za długo mi tak kaszle.
No i teraz o tej rozrywce: w linii prostej ode mnie do lekarza jest jakieś dziesięć minut spacerkiem. ALE: pomiędzy mną, a lekarzem, jest budowa osiedla. I albo trzeba przedrzeć się przez błoto i chaszcze, albo iść na około, czyli… jakieś pół godziny.
Jestem zachwycona możliwością wyboru. Słowo daję…
PS.
Nie ma możliwości dojechania komunikacją miejską. Albo własny samochód, albo per pedes.
„Warszawa da się lubić”
Warszawa spoko. Jak się mieszka na zadupiu, no to niestety… Ale z okien Wielką Wyciskarkę widzę jak na dłoni…
Jo, ja blondynka jestem co to jest Wielka Wyciskarka?
Chciałem znaleźć zdjęcie z cytryną, ale jak raz nie było.
Na razie mamy największą na świecie wyciskarkę. Teraz będą pracować nad cytrynami. A zanim to się uda – zawsze coś do wyciśnięcia się znajdzie. Spoko.
Były taki fotoszopki z ręką prosto z nieba, trzymającą wielką cytrynę tuż nad. Ale jak trzeba, to się nie chce znaleźć.
leżę i płaczę…

Łoo, w czwartek otwierają?!?
Taaak… Piękny betonowy sarkofag z miedzianą kopułą, błyszczącą w promieniach zachodzącego słońca. 60 baniek z kasy państwowej, jeśli czegoś nie pomyliłam. Najdroższa wyciskarka ( dla niepoznaki – do cytrusów) świata.
Chyba się zgadza. W sumie 160.000.000, z czego 60 z kasy państwa.
Weź mi tu nic nie mów, bo mnie szlag nagły trafi.
O, Jo znalazła stosowne zdjęcie:
🙁
Kaszel wieczorem… Nie alergia aby?
Na co?
Kot. Pies. Kurz (w najlepiej sprzątanym domu się go nie uniknie). Mnie co roku na jesieni się odzywa alergia w mniejszym lub większym stopniu, jak zaczyna się okres grzewczy i mniej się wietrzy, człowiek więcej czasu spędza w pomieszczeniach.
Hm. On siedzi cały dzień w tym pokoju i nic się nie dzieje. Kot i pies w ogóle do niego nie wchodzą, a pies siedzi wyłącznie na parterze i tak się Jasiek nie dusi.
Sama nie wiem. Niech go lekarz osłucha, czy tam nic mu w płuckach nie gra, czy innych oskrzelach. Bo ostatnia rzecz, jakiej mi teraz potrzeba, to jakieś perturbacje Jaśkowe.
Pewnie że lepiej do lekarza się udać. A wieczorny kaszel może się równie dobrze wiązać ze zmianą pozycji z mniej więcej pionowej na poziomą.
Nie upieram się przy alergii, tym bardziej, że z rozprzestrzenianiem się alergenów bywa różnie. Ale może być i jakieś przeziębieniowe świństwo bez gorączki (co chyba w sumie i lepiej), tyle tego teraz lata w powietrzu.
Wszystko możliwe. Gdyby nie ten blok, to bym olała. A w tej sytuacji boję się czegoś przegapić.
A, właśnie posmarkałam się ze śmiechu. Szczegóły w Szkicach.
Nawet bez tego bloku, powinnaś pójść do lekarza. To, że nie ma gorączki wcale dobrze nie jest, bo to znaczy, że organizm nie walczy z chorobą. Kiedyś mój syn też tylko tak pokasływał. Gorączki nie miał, ale zabrałam go do lekarza. Okazało się, że miał pęcherzykowe (miąższowe) zapalenie płuc. Nie jest to częsta odmiana tej choroby, ale bywa. Także lepiej sprawdzić, niż potem pluć sobie w brodę. Oczywiście nie chcę straszyć i mam nadzieję, że to nie to…

No i oczywiście gratulacje. W końcu ktoś mądry postawił odpowiednią diagnozę. Może i tu się wszystko raz nareszcie wyprostuje
Tak, ja jestem dość skrupulatna w takich przypadkach.
Witajcie!
Jak zwykle w poniedziałek wir!
Dzień dobry. Byle się od wirowania nie zakręciło w głowie.
W głowie może się zakręcić od czegoś innego
Np. od Martini, ale to nie tak od rana
Nie, to na wieczór. Zresztą jak nie oszaleję do wieczora, to trzeba będzie faktycznie czymś się znieczulić.
Więc wieczorem proponuję ogólnowyspowe znieczulanie.
Jestem ZA!
Nie wiem kto zacznie dzisiaj ale jak tak dalej pójdzie to założymy sobie internetowe koło AA na madagaskarze jeszcze w tym roku
Hurra zapiszę się jakiegoś koła zaintersowań 
To w AA są koła zainteresowań? Nie wiedziałam, bo nigdy tam nie należałam
No ba!
Mamy tu sekcję wędrowników, likierowców i szampanistów (z podsekcją prosecco)!
I sekcję w szkocką kratkę!
Ale z berecikiem!
A jak! Z berecikiem i rudą czuprynką!
Dzień dobry
Ale takie życie… Dobrze, że na razie jeszcze ciepło i dziś ma być słonecznie 
Znowu do pracy
Ciepło! Słonecznie!
Chyba się przyłączę do Wyspiarzy przy Martini albo czymś zbliżonym dzisiaj wieczorem…
Na tyle ciepło i słonecznie, że znowu w sandałkach i krótkich spodenkach idę do pracy


Te 20C na plusie jeszcze jest wystarczające do takiego stroju
A wieczorem, po pracy też się chętnie przyłączę do Martini, chociaż pewnie czymś innym, bo jakoś miłośnikiem tegoż nie jestem
O jak Ci dobrze!
A tu dziś mózg wywiewa!
Dzień dobry. Ja dalej w nerwach bo jutro do Polski. I wszystko mi nie po kolei. Jeszcze się zaszczepić muszę przeciw grupowo. Może być, że będę lecieć z gorączką. Grupowo ma być. Pisanie z tabletu jest trudne jak widać. To już nie będę wiele pisać o modlitwie…
Przed podróżą to szczepienie faktycznie trochę nie w porę.
Grypowo!!!!!
Grupowo grypa często występuje
Ja podobnie jak Miral nie przepadam za Martini . Natomiast , ze wszystkich znanych mi francuskich win , uwielbiam spirytus . Spirytus bowiem jest bardzo lekki , aromatyczny i co najważniejsze – nie szkodzi na zdrowie . Zatem do wieczora !!
Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że niemal cały jest aromatem!
Ja nie cierpie wermutów. Znaczy właśnie cierpię po nich. Natomiast bąbelki bardzo chętnie. Byle wytrawne.
A może by tak bigosik?
Czy ja już o to nie pytałam czasem?
Jak bigosik, to może od Bożenki?
Pamiętasz mi ten bigosik… Nie wiedziałam, że nie jesteś jego miłośnikiem
Nie jestem, ale Twój był wyjątkowo smakowity!
Dziękuję, ale wiem, że nie wypada Ci inaczej powiedzieć
No i gdzie to pijaństwo???
Bo jak się pije, to się nie gada?
Dobra dobra. Nawet „na zdrowie”?
NA ZDRO.. ep.. WIE!!!
No to ja też. Dopiero teraz, bo miałam gościa.
W górę serca…
Mogą być i serca!

Czwarty komentarz na Wyspie zacznę od stwierdzenia, że jestem w opozycji do znakomitej części komentujących dopatrujących się zbieżności z obecną sytuacją. Moim skromnym zdaniem takiej zbieżności nie ma, bowiem głupstwa plecie zarówno lud prosty, czy też nie przymierzając gmin, jak i ludzie utytułowani. Rzecz jest chyba bardziej skomplikowana niż się współcześnie żyjącym i oceniającym wydaje. Owe bardziej pasuje tu jak najbardziej, bo chyba bardziej już nie można.
Kłaniam zebranym z zaścianka Loch Ness 🙂
Sprawa nie jest prosta . Diabli tylko wiedzą kto kręci naszym światem . Myślałem , że drugą wojnę światową wywołali Niemcy , a okazuje się , że panowie z Loch Ness widząc rosnącą na kontynencie europejskim potęgę Niemiec , doprowadzili do zwarcia tej siły z drugą siłą sowiecką . Efekty tego zwarcia są znane , a zaścianek z Loch Ness do dzisiaj kontroluje sytuację w Europie pod ładnym hasłem obrony wschodniej flanki NATO . Przepraszam , nie muszę mieć racji .
No to wypiłam na zdrowie, ale teraz idę pod kordełkę. Dobrej nocy życzę wszystkim wyspiarzom i gościom…
Spokojnej!
To i ja w ślady Bożenki! Zimno, jak nie powiem co, a my właśnie wróciliśmy z tenisa chłopaków i jakiś obłąkany deszcz nas po drodze zmoczył. To teraz kordełka i lulu.
Niestety kot też wrócił, więc przewiduję pobudkę koło piątej…
Ech… Sierściuch…
Spokojnej. Przynajmniej do piątej.
To ty tak dwa szybkie i na tenisa?
Dobranocka.
Będzie Enya, bo jakiś czas już nie było. „Storms in Africa”. Znany, pulsujący, hipnotyzujący.
Snów o burzach gdzieś daleko. Bo przecież niekoniecznie wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Tam też bywają burze, prawda?
Prawda?
Zoe się jeszcze nie odmeldował, ale ja już idę spać…

Spokojnej i w Grodzie Kraka!
No sorry tak wyszło…
Dzień dobry w ten pięknie zapowiadający się poranek.
Dzień dobry
Słoneczko świeci, dachy aut pobielone, piękny poranek wstał, a ja z nim 
Może mnie ktoś obudzić?

Puk, puk, puk pobudka. Nowy wspaniały dzień wstaje.
No nie wiem, nie wiem. U mnie zaczęło się od tego, że starszy założył buty młodszego i pojechał o świcie do szkoły. Problem w tym, że młodszy ma o dwa numery większą stopę, więc nie dało się zamienić i pojechał do swojej szkoły w niewodoodpornych półbutach. Zatem modlimy się, że padać zaczęło dopiero po trzynastej, ewentualnie.
Ja tam dzisiaj w ogóle nie widzę opadów (szansa 5%, czyli żadna, i dopiero wieczorem) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/weather.com/pl-PL/pogoda/godzinowa/l/PLXX0028:1:PL
Wrócił. Nie pada. Słońce świeci.
Chyba w tej sytuacji mogę powiedzieć „A nie mówiłem”.
Mówiłeś, mówiłeś.
Dzień dobry

Nie dość, że spóźniony, to jeszcze nieprzytomny
Trzeba szybko napić się kawy, bo w takim stanie mogę jeszcze komuś zrobić krzywdę
Dzień dobry, chociaż właśnie tak sobie.
Tak rezonowałem nt. otwierania drzwi kotu i podobnych atrakcji, że mnie pokarało. Nagły, niebywały atak bezsenności i okazuje się, że spałem dzisiaj niecałe 4 h, a i to z przerwami.
Nie wiem, czy kawa tu coś pomoże, czy raczej kolejna solidna drzemka.
Masz gorączkę przedwyborczą w USA:-)
Żeby gorączka, to bym mógł wziąć leki na nią, a tu nic!
Myślę, że pomoże Ci mała drzemka. 4 godziny snu, to stanowczo za mało.
Faktycznie taka 4 godzinna drzemka byłaby wskazana;-)
Śmiej się, śmiej, a robota w polu. I jeszcze biegania troszkę jest w planach.
Rany, trochę mi lepiej. Kawa zrobiła swoje, już nie jestem taki zamulony. To może ja zacznę od biegania.
Witajcie!
O rany, już prawie dziesiąta!
Mrugniesz dwa razy oczami i już się dzień skończy:-)
Zaspałeś?!
A skąd, w robocie od dawna….
a już myślałam, że Mistrzom też się czasami zdarza..
Nie wiem, jak Mistrzom, mnie się zdarza…
Kiedyś nas zabijesz tą swoją skromnością
Nie dziw się, każdy wielki człowiek (nie z postury) jest skromny
Impresja z dzisiejszego biegania: jak były chmury, to złowieszcze. Jak lało, to na całego. A za to jak dzisiaj wyszło słońce, to słoneczniki nie wytrzymały!
Skandal! Słoneczniki szlag trafił! I to JUŻ w listopadzie!
Ocieplenie klimatu jest faktem. Kolejny dowód.
ale jakie zielone, u nas już dawno zbrązowiały
Zapraszam na kawę na nowe piętro.