Sobota 24 stycznia
Decyzja podjęta bardzo wczesnym rankiem o godzinie 9.30 – idziemy na K2. Bez tlenu. Po kawie w południe. Niestety na kawę wpadła siostra z dzieckiem co opóźniło przygotowania do wyprawy. Zmiana planów dzisiaj tylko przypuścimy atak na Annapurnę (ale za to obiad zjemy po powrocie z wyprawy) – również bez tlenu i tragarzy. Bierzemy tylko herbatę i kanapki na szczyt. Niektórzy wzięli parę cukierków.
Poniżej kilka fotek z tej jakże udanej wyprawy. Zaskoczeniem była ilość śniegu w górach.


https://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2016/01/SDIM0495.jpg
Tatry w oddali:


Autor czyli ja:) 




Poprzedni wpis wstrzelił się w mój temat. Wycieczka w góry;-)
Bo teraz to zima tak wygląda:

A kiedy idziecie na Mount Everest?
Dzień dobry
U mnie to jeszcze takich w tym roku nie było…
i oczywiście nie tęsknię 
No proszę jakie piękne śniegi!!!
Ciesz się, bo stronami mocno posypało,
ale co ja Ci będę mówić. Jesteś bliżej, to wiesz. 
Oczywiście, że wiem, nawet pisałam o tym. To co się działo w nowym Jorku, czy Waszyngtonie, to szok ze stresem
Nas jak do tej pory takie „atrakcje” omijają 
Czomolungma będzie latem:-)
To nie zapomnij zrobić fotek
No właśnie!!! Pamiętaj o fotkach
Poczytałam, popatrzyłam i czas się do pracy zbierać

Miłego dnia życzę
Faaajneee…
A, tak przy okazji: policzył kto może ile osób obecnie mieszka lub biwakuje na Wyspie?
Trudno policzyć, bo jedni przychodzą, inni Wyspiarze pokazują się tak rzadko, że nie wiadomo czy jeszcze się tu zjawią…
Dokończę za Bożenką
Niektórzy (jak ja) zjawiają się „napadowo”, czyli czasami jest kilka/kilkanaście wpisów na wątku, a czasami kilka dni przerwy
W spisie „autorów” jest nas 20. Z tym, że dwie osoby już nic nie napiszą (a szkoda)
Ale są też osoby, które nigdy nie zakładały wątków, a nas odwiedzają. Także wydaje mi się, że niemożliwe jest policzenie ilu właściwie nas jest…
Bardzo fajne zdjęcia!
Ale, ale – widać, że Anna poszła z tobą, ale gdzie jest Purna?
Też mi się nasunęło to pytanie. Coś musi być na rzeczy!
No jak to gdzie? Statyw trzymała, żeby się nie obsunął na tym śniegu!
Dzięki, dzięki. A co do Purny. Hm, no commments:)
Dzień dobry, ja już po robocie na dzisiaj. Przy okazji anonsuję, że w piątek po południu/ wieczorem na pewno będę nieobecny (studniówka Juniora w przygotowaniu), co powtórzy się potem w sobotę, nie jestem pewny w jakich godzinach.
A co do wpisu, to mi wygląda bardziej na Lhotse
No i nareszcie wiem, jak wygląda tajemniczy Człowiek Śniegu!
To jest Lhotse (no powiedzmy po naszemu Babia Góra)

Fotka oczywiście z wyprawy na Annapurnę:
Piękne zdjęcie
Byłoby piękne, gdyby było słońce. Ale dziękuję za dobre słowo.
A co to za schodki po lewej stronie? Ambona myśliwska?
Może i ambona, wkomponowana w koronę drzewa (w sezonie wiosenno-letnim liście służyłyby jako maskowanie), ale może i stała konstrukcja ułatwiająca zbiór owoców (jeżeli drzewo owocowe).
To są schodki będące elementem kompozycji:-). Ładnie tam wyglądają…
Zobacz sobie w powiększeniu:-)

Buonanotte amici.
Buona i spokojnej.
Estimado Buenas noches
No proszę. A ja uparcie życzę spokojnej nocy 🙂
DobryWieczór:))
Dobry wieczór!
To ja dobranocnę tutaj, bo parę komentarzy już się uzbierało.
Dzisiaj mnie wzięło na Bitelsów i „Follow the Sun”, czyli „podążaj za słońcem” – utwór spokojny, ale niekoniecznie usypiający. Harmonia głosów, gitara… I nie trzeba więcej. Chyba.
A wymowa taka, że w zasadzie mogą tę piosenkę wziąć do siebie i ci, którzy nie sypiają, a nie sypiają, bo podążają za słońcem, które nigdy nie zachodzi. I na przykład o 3:30 będą oglądać mecz Agnieszki Radwańskiej z Sereną Williams (co za pora!)
Snów o wygranej!
Ja tam nigdzie nie podążam a i tak spać nie mogę
No Tobie akurat za słońcem nie winszuję. Czy ta bezsenność to jeszcze ze względu na to świństwo na „a”?
Na a, na a. Trzeci tydzień. Podobno poprawa następuje po… trzech miesiącach!!!
Jeśli pacjent przeżyje???
Też tak mam, bo nie wiem jak położyć prawą rękę, żeby nie bolała. a jak juz położę, to budzi mnie ból.
Jutro ponownie ortopeda. Ciekawe co mi powie, oprócz przypomnienia peselu, rzecz jasna.
Współczuję Wiedźminko
Mam podobnie. Dostałam od lekarza specjalne „mankiety”, które zakładam na noc. Trochę pomagają i już nie budzę się w nocy z potwornym bólem rąk
Co prawda nadal rano mam je spuchnięte i nie dam rady zwinąć dłoni w pięść, ale z nikim bić się nie muszę, a po jakimś czasie mi to przechodzi, więc nie narzekam
Powodzenia życzę u tego ortopedy!!! Może oprócz przypomnienia peselka znajdzie problem i go rozwiąże? Tego życzę Ci z całego serducha

No właśnie. Z tym peselem to szczyt bezczelności! I jeszcze „ile pani ma lat?”.
Chamstwo w biały dzień!
Jo, a może podesłać Ci herbatkę na uspokojenie nerwów i spokojny sen? Nigdy nie stosowałam, bo zasypiam w locie, zanim opadnę na łóżko
A przynajmniej tak twierdzi mój małżonek…

Także może i Tobie by pomogły? Co prawda nie pamiętam już jak się nazywały, ale na pewno coś bym znalazła. Mogę zapytać farmaceuty który z tych leków jest najlepszy i najsilniejszy 

Nie wiem dokładnie z czego się ta herbatka składa, ale kiedyś podesłałam ją kumplowi. Próbował potem kupić taką w Polsce (jego córka szukała w Holandii), ale nie znalazł. Są podobne, ale jakiegoś tam składnika brakuje i nie działa tak jak ta ode mnie. Może to by Ci pomogło? Sen i wypoczynek jest konieczny do w miarę normalnego funkcjonowania. Szepnij słówko, to za tydzień będziesz ją miała
Pisałaś też o migrenach… Kiedyś koleżanka męża, ze Skawiny, też je miała. Mówiła nam, że praktycznie żadne leki nie działają… znalazłam w naszych sklepach takie, które podziałały
Tylko daj znać
Ja te migreny pieruńskie i bezsenność od trzech tygodni mam jako skutek uboczny leku na tocznia 🙁 Obawiam się, że nic nie da rady.

Herbatka, która mi zawsze służyła na zasypianie, też poległa. Wrrr…
Mam tylko nadzieję, że zdąży mi tocznia wykończyć ZANIM wykończy mnie.
Dobry wieczór ! Zabrali mi dziś neta, ale na szczęście nie na zawsze. Góry, śnieg…. też bym chciała
.
No to – lewa ręką zapalę lampkę i spróbuję się poukładać 🙂
Dziś małżonek zmobilizował mnie do wykupienia stickera do parków stanowych w Wisconsin. Ale się tego paskudztwa obszukałam
Zwykle, gdy „zaklepywałam” miejsce na campingu, informacja o stickerach pojawiała się automatycznie. Ostatnim razem tego nie było. Pomyślałam, że skoro te same miejsca kosztują o $27 więcej, to wliczyli w to i sticker. A tu się okazuje, że nie. Podwyżka swoją drogą, a sticker swoją.
Nie opłaca nam się kupować go na miejscu, bo wychodzi to drożej. Nie tak dużo, ale zawsze…
Małżonek popatrzył i poszedł do siebie na dół (tam ma kompa). Za moment mi ryknął, że znalazł. W tym samym momencie synek (wezwany do pomocy) też znalazł. U męża było o $20 taniej
Rykłam mu, żeby kupował ten tańszy… ale jak wrzucił to do wirtualnego koszyka, to mu wyświetliło dokładnie taką samą cenę jak u mnie
Doliczyli mu donację na parki stanowe w Wisconsin… a bez tej donacji nie da się kupić. Chytrusy
Jak się do tego doliczy koszty wysłania… no właśnie… W sumie to tego się spodziewałam. Niemożliwe, żeby ten sam sticker na różnych stronkach inaczej kosztował. Ile osób kupiłoby ten droższy? 
Nie mogłam znaleźć gdzie się to płaci
Idę spać, bo już późno


Miłego dnia życzę
Weekend tuż tuż…
Dzień dobry
Miłego dzionka bez bóli wszystkim 
Deszczowy dzień dobry.
Deszczowy, ale ciepły 😉
Spóźnione dzień dobry
można brać się za mocowanie z życiem
Zapraszam „kawoszy” i „miłośników lektur” (oczywiście „miłośnicy herbat i innych trunków” też są mile widziani 😉 )
Zajrzę później bo już mi się obraz rozjeżdża
A ja chciałem pogratulować wejścia na szczyt i zdania relacji wyspiarzom!
Dzień dobry! Z kawą się przysiadam, ale tak półgębkiem, żeby nie rzec: półdupkiem, bo zaraz lecę dalej.
Za oknem spory plus (temperaturowy) i śniegu na podwórku zostały jakieś nędzne kupki tam, gdzie był zwałowany po odśnieżaniu.
Ja do kawy zawsze chętna przysiąść
Za oknem szaro, ale ciepło
+11*C.
No właśnie. Plus 11. Pod koniec stycznia.
Tyle, że odśnieżać nie trzeba.
Ale z drugiej strony, jak rośliny zaczną startować w tej temperaturze, a w lutym przymrozi, to niedobrze będzie, tym bardziej bez śniegu.
Rośliny wystartowały w grudniu a potem mróz je wymroził…
Myślę, że teraz się trochę wstrzymają ze startem
Startują. U mnie są bazie na wierzbie…
No cóż – wielkanoc za chwilę!
Siadam do pracy, pojawię się po.
Witajcie!

Żyjesz???? Bo jakoś marnie wyglądasz:-).
ledwo…
Wirusy czy karnawał?
Niestety wirusy
A nie możesz zamienić na karnawał? Krótki w tym roku! Trza się pospieszyć, bo zabraknie.

Dzień dobry

A tak się nie chce!!! 

U mnie też ciepło, chociaż nie tak jak u Was
Niedługo do pracy
Miłego dnia Wyspowicze
Idzie wiosna, Wielkanoc nadchodzi, za oknami słoneczko i ciepełko
Dobry wieczór 🙂 Współczuję Wszystkim obolałym , bo wiem jakie czasami bywa ” upierdliwe ” . Pociechą jest tylko stwierdzenie , że w cierpieniu uszlachetnia się nasza dusza .Ale czy ja, osoba drugiego sortu, mogę mieć duszę ? Jeśli nawet , to jest to dusza wredna , antyspołeczna , ot taka dusza od starego żelazka do prasowania ,której nikt w świecie nie udzieli wsparcia . Doświadczeni w medycynie ludowej polecają na dolegliwości przeziębieniowe czosnek , ktory posiada ponad dwadzieścia składników bakteriobójczych , warto zatem właczyć to warzywo do naszej diety . Trzymajcie się Wyspiarze , bo przegapimy ” dobrą zmianę ” i o czym będziemy wspominać ??
Mnie tam cierpienie nie uszlachetnia.
Wcale.
Powiedziałabym, że jakoś wręcz przeciwnie.
Można zapytać mojego męża. Albo synów.
Nie cierpię czosnku
Trzeba na coś się zdecydować . Rozumiem , że dołączenie do braci starszych w wierze, popularnie nazywanych ” czosnkowymi ” nie przynosi chluby, ale bywają gorsze przypadki …
Wolę cebulę. Mniej ohydna, a też ma podobne właściwości
Dobry wieczór. Pracę skończyłem i oczywiście okazuje się, że jest jeszcze tyyyle rzeczy do załatwienia naokoło. W domu. Cokolwiek.
C’est la жизнь – jak mawiają snobistyczni Rosjanie 😉
Aha, co do stanu zdrowia etc. – małżonka od dwóch tygodni przeraźliwie kaszle, i nic poza tym. Nie ma kataru, nie ma gorączki, w kościach jej nie łamie ani nic w ogóle. Nie jest to również alergia. No i właśnie dzisiaj ja również zacząłem kaszleć. Nie mam gorączki, nie mam kataru…
Na kaszel jest skuteczne domowe lekarstwo. Wypróbowane niejednokrotnie.
Tzn.? Sok z cebuli? Coś z procentami?
Herbata z żółtkiem i cukrem. Znasz to?
Brzmi dość niepokojąco. Żółtko i cukier jako kogel-mogel znam, takoż kombinację powyższego z kawą, ale z herbatą… Hmmm…
Właśnie z herbatą. Przepis: 1 żółtko mocno utrzeć z 4 łyżeczkami cukru i do tego wlewać ostrożnie (żeby się nie ścięło) ok. 150 ml. gotującej, mocnej herbaty. Wypić dopóki gorące.
Przepis podaję tutaj, może jeszcze komuś się przyda. Ja miałam taki kaszel, że się dusiłam. Na drugi dzień już było lepiej, ale poprawiłam i się kaszlu pozbyłam. Każdemu kto to zastosował, pomogło.
Trzeba będzie wypróbować. Może zacznę od małżonki…
Na pewno jej nie zaszkodzi
Mistrzu Q, ja bym radziła udać się do lekarza i dla pewności zrobić prześwietlenie płuc. Tak wyglądało wirusowe zapalenie płuc u mego synka. Też nie miał podwyższonej temperatury, kataru i nawet gardełko miał czyste. A kaszlał… Lekarz w przychodni niczego nie stwierdził. Pracowałam w szpitalu i tam zaprowadziłam synka. Szef Instytutu Matki i Dziecka obejrzał go dokładnie i powiedział mi, że chociaż osłuchowo niczego nie ma, ale przepona nie pracuje prawidłowo i jego zdaniem jest to miąższowe (pęcherzykowe) zapalenie płuc. Dla pewności kazał zrobić prześwietlenie… Zmiany w płucach były. Nie chcę straszyć, ale to może być niebezpieczne. Lepiej sprawdzić…
Ja się już dzisiaj odmelduję pod podwójną kordełkę. Bo tu strrrasznie wieje.

U mnie nie wieje, ale ja też za Tobą wieję pod kordełkę
Dobranoc
Spokojnej!
Przy każdej medycznej propozycji ,dobrze pamiętać , że prawdziwi uczeni,
najpierw swoje wynalazki testują na szczurach …..
To nie jest mój wynalazek, ale wypróbowany na ludziach. Nawet moja wnuczka była tak leczona przez synową z dobrym rezultatem.
To było adresowane do tzw. prawdziwych uczonych . Proponuję dla rozrywki wpisać w GOOGLE : Ortopeda doktór Kuchniak . Są tam ciekawe opnie nt. sposobów radzenia sobie z pacjentami .
W zeszłotygodniowej „Polityce” był artykuł o pani, która leczy na odległość, wypędzając złe duchy. Leczy w ten sposób wszystko – od bolącej głowy do autyzmu włącznie, i nawet drogo nie bierze. Wystarczy zarejestrować się telefonicznie u asystentki, wpłacić – i cierpliwie poczekać. Wydała już nawet książkę z entuzjastycznymi podziękowaniami uleczonych!
Czekaj, czekaj, jak to idzie? Wpłacić i cierpliwie poczekać? Zarejestrowawszy się uprzednio? A nie ma ta pani czasem inicjałów NFZ??? Bo tak mi się cuś kojarzy…
Być może część uleczonych , to chorzy z urojenia , chociaż …. mój kolega , kiedy dowiedział się , że zostało mu kilka miesięcy życia , też korzystał z porad szarlatana …. Są to bardzo osobiste i trudne decyzje . Abyśmy zdrowi byli !!
No tak, w takiej sytuacji pacjent chwyta się każdej nadziei.

Zapraszam pięterko wyżej, w piękne, ośnieżone Tatry…
To idealnie trafiłem z dobranocką – będzie jeszcze na starym pięterku.
Dobranocki czas.
W związku z odwilżą i tym, że za oknem nie sypie, jeno kapie, wybrałem na dzisiejszą dobranockę „Deszcz w Cisnej” ale nie Krystyny Prońko (żeby nie było aż tak potężnie i ekspresyjnie – wszak to dobranocka), ale jakieś przyzwoite, a może trochę spokojniejsze wykonanie. I znalazłem bliżej mi nieznaną dziewczynę, p. Alicję Karpiuk z Lublina. Piosenka znana, więc nie trzeba pisać.
Snów głęboko uśpionych plumkaniem za oknem.
Ciekawie to wybrałeś ! Pani Alicja brzmi podobnie, ale rzeczywiście znacznie mniej
ekspresyjnie.
Pan ortopeda zaordynował zastrzyk ze sterydów. Za tydzień. Oraz zabiegi, najszybciej w połowie lutego zabieg nr 1 czyli krioterapia. A na bieżąco rehabilitant, oczywiście nie z NFZ. Jasne, ze udam sie do pana, bo mam serdecznie dość tych „atrakcji”.
Życzę rychłego zakończenia „atrakcji” , bo brzmi to nieciekawie.
Dobranoc i snu spokojnego, bez ” pobudek”