Śmieją się wszystkie rynny i wszystkie dachy kapią !
Chodniki błyszczą w słońcu i pod nogami chlapią…
Pod murem przemyka kot brudny, bladolicy
I niknie w tchnącym pleśnią okienku piwnicy
Pogodni aresztanci rżną mokre polana piłą
I lecą mokre trociny, których przed chwilą nie było.
Wróble wrzeszcząc ze szczęścia, jakby chodziło o nie,
Szaleją w dzikim winie, przy jakimś kapiącym balkonie.
A w podwórzu bez chory, któremu już mało trzeba,
Marzy sennie,że zakwitł modrą otchłanią nieba.




Dzień dobry ! Mam nadzieję, że Solenizant nie cierpi z powodu syndromu dni następnego – ale, na wszelki wypadek – zwolniłam Go z obowiązków Solenizanta
Wierszyk pani Obertyńskiej jest mało radosny – tak jak przedwiośnie…. ale jednak niesie nadzieję, że bez zakwitnie już
… już… za chwilę
…. śnił mi się dziś, taki pachnący i kolorowy…. bez .
Że to stara ramotka ? no to co ?
Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie śpieszmy, na bzy jeszcze przyjdzie pora…
Kto to pamięta?
Czy to nie jest Teresa Tuszyńska z Cybulskim? „Do widzenia, do jutra”?
Niestety, nie widziałam tego filmu i Tuszyńskiej też nie pamiętam. Podoba mi się jednak ta stara piosenka śpiewana przez Rolską.
Tuszyńska była, jak to się teraz mówi – zjawiskowa… tak piękna, że oczy bolały. Poszło jednak nie tak, była za młoda, za wcześnie?
To jest fotka z filmu
eeee, chyba nie
DzieńDobry Czarodziejko 🙂 Popatrz jakie filmy kręcono w czasach słusznie minionych. Gdy oglądam dzisiejsze Kac wawy i tym podobne „dzieła”, zastanawiam się czy przypadkiem nie wymarli wszyscy polscy aktorzy i reżyserzy ?
Mało kiedyś chodziłam do kina, nie było czasu ani pieniędzy. Ale i dziś oglądam tylko te telepierdoły… Dziś już mi się nie chce.
Ten film jest w internecie 🙂
Stateczku miły, ostatnio pojawiły się jednak lepsze polskie filmy i to mnie cieszy! Bo naprawdę było marnie…same Pazury i i te…. no, od Przyjaciół Piwa …a Rewiński co to ostatnio politycznie sie udziela. Zgroza z tymi sfrustrowanymi ” sławami”…
Z okazji dnia teściowej:
Świetny, wszechstronny aktor !
Zgadza się. Jego teksty i wykonania są nie do podrobienia
Toż wrzuciłem ów skecz Gajosa parę dni temu i nikt ówczas go nie skomentował, kumoterstwo widzę kwitnie 🙂

Ale kilka dni temu nie był taki aktualny jak dziś, Miśku
Gajos zawsze jest aktualny 🙂 🙂
Chodzi mi o temat. Nie wiesz, ze dzisiaj jest dzień teściowej? Jeśli zapomniałeś, to pędź po kwiaty, bo sobie nagrabisz
Eeetam, nie bojam się, ale niech będzie wiersz wiosenny ku czci 🙂
„Do wiosny”
Ty, z włosami ciężkimi od rosy, co patrzysz
Przez jasne okna świtu na ziemię, o Władco
Wiosny, i na tę naszą u zachodu wyspę
Spojrzyj. Ona wszechgłosów powita cię śpiewem.
Od wzgórz do wzgórz wieść biegnie; jakże się radują
Doliny! Wszystkie oczy z tęsknotą szukają
Twoich jasnych namiotów. O, przybądź! Niech święte
Stopy twoje przebiegną przez naszą krainę.
Znad tamtych wzgórz u wschodu przyjdź! Niech wiatr znad łąki
Ucałuje twe szaty wonne. Rozsiej perły
Na smutnej ziemi, która w samotności płacze.
Oddechu twych wieczorów pragniemy i świtów.
Ujmij tę ziemię w piękne swe dłonie, jej nagość
Okryj pocałunkami. Swą własną koroną
Ozłoć jej głowę, która chyli się omdlała.
Ona przecież dla ciebie zaplotła warkocze.
Misiek – Blake jest niemożliwy ! Taki liryczny tekst ? Aż nie wierzę !
Uwierz Czarodziejko, co prawda trochę biedaka rozrzuciło po ścianach i ścieśnić się nie da, ale znalazłbym więcej takich tych:) 🙂
Marzec od zawsze kojarzy mi się z buńczucznym zawołaniem:
„Koty w marcu, w maju psy – zawsze my!”
W czerwcu konie a w lipcu słonie… czy jakoś tak…
… przedwiośnie frywolnie się
zaznacza ?
A mnie urzekł ongi dopisek czyjś na plakacie, którego z pewnością starsi jeszcze pamiętają „Lenin w październiku”. No i temu Leninowi ktoś z urzekającym poczuciem humoru i prostotą powalającą wszystko, dopisał : A koty w marcu!
Kłaniam nisko:)
To było dobre
Znalazłam t
aki plakat, to chyba o nim piszesz Wachmistrzu ? 🙂
Fajny ten plakat – Lenin w locie, na sztandarze…. Ja pamiętam tylko frazę „Lenin w Poroninie”…. I pomyśleć, że wielkie polskie nazwiska angażowały się w uwolnienie tego pana… od zarzutu szpiegostwa.
Lenin w Poroninie przypomniał mi pewne zdarzenie, jak się spotkało dwóch sklerotyków.
Jeden mówi:- Już dobrze nie pamiętam czy na wojnie dostałem kulką między łopatki, czy łopatką między kulki…
A na to drugi sklerotyk:- A może mi przypomnisz jak to było, czy Lenin był w Poroninie, czy miał poronienie?
W latach siedemdziesiątych w Ambasadzie Radzieckiej dowiedziano się, iż w Poroninie żyje stary góral, który uratował życie Leninowi.
Oczywista oczywistość delegacja się udała na Podhale, znaleziono górala i pytają się go czy to on uratował Wodza Rewolucji i w jaki sposób ? Góral na to, patrze sobie nad samiuśką przepaścią stoi sobie taki łysy z bródką, podszedłech i se myśle, zepchnąć draba czy nie zepchnąć ? I żech nie zepchnął :))
A co na to radzieckie organy ścigania ? Podobno ,nie było sprawy której te organy nie potrafiły by rozwiązać .Kiedy budowano Tamę Asuańską ,to nasi archeolodzy ,którzy opiekowali się wykopaliskami z epoki Faraonów , natrafili na nieznaną sobie zagadkę z dziwną mumią . Po długich naradach , naukowcy postanowili skorzystać z porady swoich radzieckich towarzyszy i wysłali samolotem mumie do Moskwy . Jeszcze tego samego dnia przyszła telegraficzna wiadomość , ze jest to mumia Ramzesa XIII . Na pytanie jednego z polskich profesorów ,jak Rosjanie do tego doszli , padła odpowiedż , że sam się przyznał !!!
Mi dzisiaj na forum pewien Wania zacytował Wyspiańskiego w nowatorskiej nieco formie „miałeś chamie złoty sznur, ostał ci się złoty wór”, nie mógł dość długo zaskoczyć, dlaczego nie poczułem się śmiertelnie obrażony 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry 🙂 Znalazłem na temat artystów takie powiedzenie Coco Chanel : Gwiazdor to człowiek , który latami pracuje jak opętany by zyskać popularność , a potem zakłada ciemne okulary , żeby go nie poznano ….
Przedwiosenne dzień dobry.
Dopiero dotarłem do komputera i mogę się przywitać.

Jeśli ktoś ma ochotę na popołudniową kawę, to zapraszam serdecznie.
Dziś od rana wykonywałem pracę ciężką, nerwową i NIKOMU NIEPOTRZEBNĄ.
Wszystko przez to, że wczoraj nie sprawdziłem samochodu, którym dziś miałem jechać 🙁
W efekcie dziś zamiast wyjazdu miałem całodzienne uruchamianie samochodu
Ja mam jutro przegląd gwarancyjny, za tydzień odnowienie ubezpieczenia ……
Będą Cię przeglądać Stateczku?
Nie mam wyboru :))
Organoleptycznie? 🙂
Dobry wieczór już chyba? Praca jeszcze na warsztacie, ale już bez napinki, toteż na Wyspie już pobędę 🙂
Wiersz we wpisie, rzekłbym, wiosennie świeży. W sensie tematyki, ale i spojrzenia, bo kto zwraca uwagę na aresztantów i to pracujących? I jeszcze że mokre drewno? Toć to mordęga, kiedyś próbowałem ciąć mokre. Metaforyczny bladolicy kot kojarzy mi się raczej z katzenjammerem niż z rzeczywistym czterołapym. A poza tym faktycznie, mokro w tym wierszu od wiosennych roztopów.
Czy ja wam już opowiadałem historię o pluciu do rzeczki?
Nie kojarzę! 🙂 ale już sama zapowiedź brzmi nieźle. Czy to ma coś wspólnego z wiosennym spławianiem Marzanny?
Celowo potęgujesz napięcie?
Nie, spisuję historyjkę…
Aha 🙂
Dziadek wyszedł na pomost rozprostować kości. Księżyc stał wysoko na niebie, a wilgoć wdzierała się we wszystkie zakamarki ubioru.
– Wiosna ją mać – zamamrotał pod nosem i splunął w toń rzeki.
Rzeka zabulgotała gwałtownie i wychynęła z niej nimfa wodna.
– Będziesz ojcem – wyszeptała zmysłowo okazując bujną pierś.
– Jakim cudem – Dziadek cofnął się odruchowo – ja tylko splunąłem.
– Ale trafiłeś na podatny grunt – ziarno zakiełkowało.
Czas stop. Zajęło mi to 5 minut 🙂 Długo jeszcze? 🙂
Oplułem monitor, proszę misia 🙂
Ale może Tetrykowi chodzi o coś więcej? 😉
Niech splunie jeszcze raz 🙂

No dobrze, opowiadanie gotowe – ale nie chciałbym się Wiedźmie tak gwałtownie wcinać, niech marzec powisi choć do jutra. Potok może poczekać…
Już jestem ciekawa, chyba spać nie będę mogła
Co ma wisieć, temu byk się ocieli, bo bez matki nie ma chatki 🙂
Poczekam 🙂 🙂
To jest zupełnie w stylu Waligórskiego, a konkretnie Jolanty adiunktowej Wygrzmoconej, primo voto profesorowej Bassetowej 🙂
Dziś się wcześniej pożegnam, bo w niedzielę nie oglądałam Borgiów, więc zrobię to dziś w powtórce. Zatem do widzenia, do jutra.
Dobranoc! Do jutra 🙂
Prawidłowo „Do widzenia do jutra” :)))
Eeee…. szkoda, że nie zmieniłeś wycieraczki Ukratku ! Potoczek jest całkiem bliski wiosennym roztopom 🙂
Bojał się Wasze Błagorodie 🙂 🙂
Bał się tego ?
Toć ja nie gryzę 🙂
I powoli zmierzamy w kierunku dobranocki.
Dzisiaj przez cały dzień słuchałem do pracy Pata Metheny’ego, nic więc dziwnego, że i na dobranoc zaproponuję coś w jego wykonaniu – ale… Niech to będą wariacje na temat cudzego utworu. A konkretnie „How Insensitive” Antonia Carla Jobima, które w Polsce posłużyło jako melodia piosenki Hanny Banaszak 😉 nie do poznania, prawda? Aha, początkowa zapowiedź „Dziewczyny z Ipanemy” to pomyłka osoby, która wrzuciła to nagranie do YT.
Snów całkiem już wiosennych!
Nnooo, subtelnie zaznaczone podobieństwo
No to niech będzie wiosennie w marzeniach:)
Dobranoc…
Zapraszam zatem rano na pięterko, na przedpole Tatr, nad potoczek…