![]()
Są dwie rzeczy, których mój umysł dotąd nie zgłębił; pierw
-sza: dlaczego “mucha tse-tse” nie ma liczby mnogiej “ muchy tsą tsą “.
Druga: dlaczego niektórzy ludzie, którzy powinni być nud
-ni, bynajmniej nudni nie są, a znowuż inni, którzy nie powini, są.
Mam znajomego, który nie jest pewny, czy Spinoza to nazwa
choroby wynikłej z przejedzenia szpinakiem czy może
prehistorycznej agrafki.
I nie miał w ręku książki, odkąd utknął na trudnym czterosy-
labowym słowie w drugim rozdziale dzieła pt. “Wesołe
sprawki małej Żyrafki”.
Jego największym życiowym triumfem było wydarcie śmie-
ciarzom wyrzuconej przez pomyłkę do kubła pamiątko-
wej popielniczki z napisem “Międzynarodowy Zjazd
Pszczelarzy”.
A jedyna opinia, jaką kiedykolwiek powziął na własny temat
– przekonanie, że z wąsami mimo wszystko nie jest mu
do twarzy.
Mózg tego osobnika jest naprawdę zupełnym ugorem ( bo na-
wet nie rżyskiem)
I co ? – facet odnosi szalone sukcesy w życiu towarzyskim.
Inny mój znajomy jest ekspertem we wszystkim od
czarnej magii i demonologii poprzez teatr elżbietański aż
do metodyki wywabiania z krawata tłustej plamy.
Był raz zaproszony na weekend jako osobisty gość Dalajlamy,
Innym razem zastąpił niedysponowanego ichneumona w walce
z kobrą, a jeszcze kiedy indziej przeprowadził pierwszą w
historii udaną podwodną operację przeszczepienia trzustki.
I co ? – każda jego opowieść pozostawia mnie w stanie nie=
opisanej nudy, czczości i pustki.
Co do mnie samego, tak się składa, że los pobłogosławił mnie
wyjątkowym darem snucia bystrych refleksji w sposób,
który wprawia słuchaczy w fascynację i głębokie przejęcie.
I z pewnością moi liczni przyjaciele mieliby więcej okazji roz-
koszowania się tym moim darem, gdyby nie pilne sprawy,
wzywające ich do domu zawsze w chwili, kiedy wkra-
czam na jakieś przyjęcie.
Ogden Nash




Dobry wieczór ! ta wycieraczka powstała pd wpływem pytania Pani Porannej co się dzieje….
Cokolwiek to znaczy …:)
.. nie jesteśmy dość zabawni ?
Oj tam, oj tam…

Jesteśmy zabawni „na miarę naszych możliwości”
„…. żeby nam się chciało chcieć ….”
Dobry wieczór na nowym pięterku. Śmiem twierdzić, że dalej jesteśmy tak samo zabawni, chociaż może użyłbym słowa „interesujący”, tylko tzw. okno kontaktu się zmieniło 🙁 i czasu trochę brakuje momentami. Wydaje mi się, że na ogół w weekendy jest lepiej, gęściej i hałaśliwiej w dobrym tego słowa znaczeniu. Może to i dobry znak, że ludzie pokroju Wyspiarzy mają więcej pracy, o którą wszakże nie jest łatwo w dzisiejszych czasach?
PS. A fioletowo-krowiasty Ogden Nash oczywiście znakomity, aż by się chciało coś nowego popełnić w tym stylu, tyle że akurat na takie coś brak koncepcji.
Nash jest świetny – jakby był nasz… 😉
To ja idę kręcić, za godzinkę będę.
Dzień dobry wieczór
Bardzo to pouczające. Pragnę jednak zauważyć, że bystre osoby potrafią wykryć ziewanie rozmówcy nawet wtedy, gdy ten nie otwiera ust przy tej czynności. Zdradza go pewna nieobecność w oczach i odruchowe rozciągnięcie mięśni twarzy w obrębie żuchwy
…albo mina, jakby połykał żabę
Zatęskniłam za starym, dobrym Nashem i jego przewrotnym poczuciem humoru….
no to na zdrowie….
To nie sztuka zabić kruka , albo sowę puknąć w głowę, ale to jest sztuka świeża – gołym tyłkiem siąść na jeża Z moich życiowych doświadczeń wynika , że poczucie humoru jest obecne u ludzi mądrych , którzy potrafią nawet własne niepowodzenia obrócić w żart . Łatwiej żyć z usmiechem na twarzy , niż z twarzą wykręconą złosliwym grymasem . Za pozwoleniem, dobry wieczór Szanownym Wyspiarzom
Próbowałeś Maksiu tych sztuk? Szczególnie tej ostatniej?
Bożenko…. powiadają ,ze to nie pytania są niedyskretne, tylko odpowiedzi
Przygotowywałem się aby dosiąść jeża , ale praktycznie to udało mi się tylko podjechać kawałek drogi na wiejskiej świni . Zachowywała się jak na Rodeo i efekt był dla mnie opłakany .
Witaj Maksiu
– albo zrymować coś, co przyjdzie…. do głowy 🙂
Na zdrowie Wiedźminko
Bo samej pić, to można wpaść w nałóg 
Hmmm….. a może i wpaść w megalomanię, bo czyż mamy lepsze towarzystwo niż własne? że przewrotnie odpowiem, choć wino w szerszym towarzystwie na pewno lepiej smakuje 🙂
Ponieważ przedwczoraj z miłym gościem i jeszcze jednym sąsiadem na przyprzążkę nadużyliśmy wina w stopniu, zwłaszcza jak na wieczór z poniedziałku na wtorek, nieprzyzwoitym, dzisiaj pozostanę przy wirtualnym kieliszku 🙂 ale zdrowie Wyspiarzy wzniosę równie chętnie.
Ojjjj…. a te Twoje specjalne pigułki ? Nie przewidziałeś ?
Kompletnie nie przewidziałem, nie zaopatrzyłem się i chwilę pocierpiałem, mimo że wino zacne. Ale jakoś tak planowana jedna flaszeczka nie wystarczyła…
Wzorem Pstrowskiego 600% normy ?
Uczciwszy uszy, 400%… ale na trzech!
Jeśli można, też się przyłączę…

Zapraszamy….
A tymczasem mamy mnóstwo zagranicznych gości wg Geostatu…. odliczając dwa na Polskę – 45 kolorowych flag . Tyz piknie !
Pewnie jacyś emigranci…
… albo zbłąkane owieczki…. 🙂
Dobry wieczór na nowym pięterku
Świetny ten Nash.

Goście poszli, to sobie poczytałam i się pośmiałam.
Więc powiedzcie, bo też się zastanawiam, czy Spinoza to choroba wywołana szpinakiem, czy prehistoryczna agrafka?
obstawiam szpinak
Szpinak mówisz, a nie agrafka? No to idę pod kordełkę
Zacytuję za „kabaretem starszych panów”*
Spinoza-
nie imię to dziewczyny!
Spinoza-
to nie z importu lek!
Spinoza-
nie nazwa to rośliny,
to był filozof wzięty!
Nieprzeciętny łeb!
* kabaret Starszych Panów – „Mambo Spinoza”
I wszystko jasne 😆
Eeeetam, nikt mi nie chce wytłumaczyć Spinozę, a ja już zaczynam ziewać i to wcale nie z zamkniętymi ustami…

Idę spać, może Spinoza mi się przyśni
Dobranoc
Byle nie Szpinoza – bo to się może w szpionozę wyrodzić… 🙂
A swoją drogą, lepiej Spinoza niż Kant – i te jego „śmieszne ruchy”…
i niebo gwiaździste nad nim :)… w pochmurną noc 🙂
Podwodna operacja przeszczepienia trzustki, to chyba największe osiągnięcie od czasów wynalezienia makaronu z sosem pomidorowym na ciepło:))
No i jestem, trochę później niż godzinkę po zapowiedzi.
No to dobranocka.
Dzisiaj będzie króciuteńka i z żarcikiem, ale za to bardzo, bardzo dobranockowa.
Przy okazji nasuwa się taka myśl, że kiedyś dbano o całokształt dobranocek – nie znam chyba takiej, która miałaby ładną animację, ale kiepski dźwięk albo odwrotnie. Z fabułami bywało już różnie, ale na ogół najbardziej lubiłem „Zaczarowany ołówek” (bo fajnie by go było mieć), „Pomysłowego Dobromira” (bo ogarnięty gość był i zawsze coś realnego(?) wymyślił) i „Reksia” (bo wszystkim pomagał). Po latach jednak za najładniejszą, najbardziej urodziwą dobranockę uważam kukiełkowego „Misia Uszatka”. Swego czasu przeszkadzała mi dobrotliwość i poczciwość tej dobranocki, ale dzisiaj?
Najbardziej dobranockowy utwór świata: „Pora na dobranoc”, przy którym, jak już kiedyś pisałem, Tata Quackie dośpiewywał panu Czechowiczowi do „misie lubią dzieci” jedno jedyne słówko: „zjadać!”
Snów jak najlepszych z dzieciństwa, proszę Państwa!
Dzień dobry
Wiosna idzie? Bo żeby o wschodzie słońca w lutym było tak ciepło… To już chyba koniec zimy 
Dzień dobry
Zapraszam na kawę

oraz pączka (lub bombonierkę) 😀
… a tak przy okazji…
czy przyśnił się Spinoza?
Witam Słonecznie:)) Przyśnił mi się Spinaker, wielki i błękitny w pomarańczowe pasy :))
Freud by powiedział, że masz problemy natury… (no wiesz jakiej) 😀

Jak rozymiem, spinaker był sztywny i wzniesiony w górę, bo gdyby była flauta to powinieneś się zaniepokoić o swoją kondycję (psychofizyczną)
Sztywny i wzniesiony w górę jest fokmaszt, spinaker jest wielki napełniony powietrzem, tęskniący za wolnością :))
Toż właśnie miałem na myśli:
Wielki, napięty spinaker na wzniesionym w górę fokmaszcie 😉
hmmm… Krzysiu ? a nie jest to przypadkiem projekcja ?
Hmmm
Kto wie?
Przejdźmy może na Junga lub Adlera, bo ten Freud, to normalny wariat… był 😀
Zgoda….. z Freudem lepiej nie zaczynać !
O, to, to! Wielki Spinaker to właściwe marzenie dla Stateczka!
Witajcie apetycznie!
Śnił mi się również krojcstensztakselniderholerlajtenblok :)))
Witaj Stateczku mój ulubiony
! Możesz to przetłumaczyć ? 🙂
Na pewnym blogu, dawno, dawno temu Misiek to tak przetłumaczył:
Krojcstensztakselniderholerlaitungblock- przekłądam na polski: Wolny blok kontra fału służącego do opuszczania trójkątnego żagla ,przecie to proste :))))
No, skoro tłusty czwartek, to do kawy
pączki
Zawsze potrafisz dogodzić łasuchom

Śmiało Ukratku, Wystarczy dla wszystkich. Ja niestety musiałam odejść na godzinkę, obowiązki
Dzień dobry! Nie dość, że zaspałem, to jeszcze zapomniałem o Tłustym Czwartku. I za nic nie mogę sobie przypomnieć! 😉
Niestety w związku z zaspaniem od razu biegnę dalej, czyli do meritum.
Pączek raz do roku, zjedzony rano nie wpływa na rozmnożenie tych małych paskudnych, co zwężają ubranka 🙂
Jeden pączek, to ok. 300 kalorii. Nie dla mnie nawet gdybym lubiła
… a mówią, że kochanego ciałka nigdy dość ! Może jesteś zbyt samokrytyczna ? 🙂
Chciałabym, chciała…
Witam 🙂 Nash z właściwą mu bystrością i autoironią przedstawił trafne spostrzeżenia na temat natury towarzyskiej ludzi. Zdarzyło mi się nie raz, że na spotkaniu autorskim, pisarz piszący niezwykle błyskotliwe książki, czy opowiadania okazał się straszliwym nudziarzem, dukającym coś pod nosem z wyraźnym cierpieniem na twarzy [wydawca zmusił]. I odwrotnie, ciche myszki zmieniały się w towarzystwie w lwów salonowych i dusze towarzystwa. 🙂
… ukryć się nie da, że talent konwersacyjny nie każdemu jest dany 🙂 a ironiczny Nash zawsze trafiał do mojego przekonania 🙂
Dzień dobry ! Poranna z wdziękiem podała pączki i JEDNEGO RAZ DO ROKU zjem ! A co, tradycja rzecz święta
.. po cichutku powiem, ze nie lubię ani pączków ani faworków, no , ale jeśli ktoś z tortów najbardziej lubi szynkę z kiszonym ogórkiem, to i co się dziwić
Ja też pączków nie lubię i nie daję się tyranizować.

A szyneczka, owszem. Nawet bez kiszonego ogórka
Witam pączuśnie Wyspowiczów
.Pączusie jem raz do roku właśnie tego dnia i na cały rok mi starcza (paczków) .Jak rankiem zobaczyłam te smakowite lukrowane pączki serwowane przez Bożenkę to w pędy poleciałam i była kawa z nim właśnie .Maksiowi dzięki wielkie za śmiech który trzyma mnie od rana (choć nastrój minorowy ze względu na lot wnuka i synowej ) 
Nie smutaj się Lizko, odlecą, przylecą i znów się ucieszysz
Tłuste dzień dobry
Dla wszystkich co to tylko raz do roku o nich pamiętają….
Witaj na Wyspie
Pamiętać można, ale z jedzeniem ich bywa różnie 
Bożenko droga dzięki za zrozumienie
.Tylko będą to ciężkie dni:(.Tu przytoczę cytat z Paczuchy „czas jak go nie trzeba to gna jak pies do bramy na widok listonosza ” a jak trzeba to wlecze się jak lekcyjna godzina ucznia …tak też będą wyglądały moje dwa tygodnie -będą się wlokły w nieskończoność 
Wiem coś na ten temat, jak na coś czekamy, to czas jakby stał w miejscu
Dobre popołudnie. Mój licznik pączków wskazuje piękną, okrągłą liczbę.
Zero.
I tak już zostanie 😀
Brawo, to jest nas dwóch.
Dobry wieczór.
Ja z kolei wyrobiłem normę za siebie i resztę wyspiarzy łącznie.
Właśnie „wciągnąłem” 10-go!
I tak właśnie oblicza się średnią: „Ja i mój pies mamy średnio po trzy nogi” 😉 smacznego i na zdrowie 🙂
Co Ty nie powiesz ? Widać masz jeszcze nie spalone kalorie zaległe z wtorku –
Słusznie! Co sobie będę dokładał!
Dziś częstowałam pączkiem przyjaciółkę a ona ,że to cholesterol i tyle kalorii…. Poleciałam filmem i przypomniałam : jak to piekli kiełbaski górale na hali i smakowicie kiełbaska wyglądała -nagle Elvis powiedział,że nie będzie jadł bo to cholesterol a to krótkie życie
to jego kuzyn mu odp:a po co tobie długo żyć jak ty nawet kiełbaski zjeść nie możesz i tu jest jeżeli nie cała to część prawdy jakim podlegamy naciskom nawet nieświadomie !!!

Zamiast do cukierni lub pączkarni poszedłem do fryzjera i pozbyłem się sporej części włosów, zostawiając w porywach 6 mm. Od razu się lepiej czuję, zgodnie z teorią, że razem z włosami odpadają nam z głowy zmartwienia 😉
No i o tyle jesteś lżejszy 😆 Wszedłeś na wagę? 😉
Jeszcze nie, ale idziesz, Bożenko, w dobrym kierunku 😀 😀 😀 z tych 6 mm to już samemu można dojść do łysej glacy w razie potrzeby. Tylko szybko, zanim odrosną!
Mistrzu Q chyba się nie obraziłeś a jeśli mi coś sugerujesz -to Nigdy nie wierzę ,że przycinka włosowa zdejmie mi z głowy troskę czy problem
ja z natury pogodna jestem ale martwię się tak jak każdy o swoich bliskich …..pozdrawiam
Nie ma mowy o obrazie 🙂 po prostu jestem chwilowo sam jak palec i z lubością z tego korzystam, a jedną z korzyści jest fakt, że nikt mnie w domu nie kusi pączkami 😀
DobryWieczór :)) Golonka peklowana z ćwikłą z chrzanem to jest to, zwłaszcza z kufelkiem dobrego porteru. Pączkami można wytapetować ściany w piekle i umieścić tam anorektyków :))
Trafiłeś w sedno, Stateczku 😉
Okrutnyś Waść! 😉
Dla anorektyków, czy też dla wegan ?
Miałem na myśli zdecydowanie anorektyków 🙂 A co do wegan, przypomniał mi się taki mem, kursujący po sieci w formie dialogu z forum:
X: Cześć, jestem nowy na forum, czy ktoś może mi powiedzieć, jak się gra w tę grę 'Znajdź weganina’?
Y: Hahaha, bardzo zabawne. A może chciałbyś wiedzieć, jak się gra w 'Znajdź mięsożercę’? Nie martw się, są wszędzie, grillują martwe zwierzęta, upychają je w swoich wrednych paszczach i mówią z pełną gębą „O kurdę, ale ci weganie się czepiają!”
X: Znalazłem, 1:0 dla mnie.
Dobrej nocy
PS I do jutrzejszej porannej
Dobrej!
PS. Jutro skoro świt jadę po Najjuniora, który chyba już wraca nocnym autobusem z zimowiska pod Zakopanem. Nie wiem, o której, ale zapowiada się pobudka o jakiejś nieludzkiej porze i być może odsypianie jej nieco później, więc mogę pojawić się na Wyspie w ogóle nietypowo.
Dobranoc Skowronku, mam nadzieję, że jutro rano nam zaśpiewasz
Niee, chrypkę mam!! I na dodatek strasznie fałszuję

No wreszcie!
NO!
Nooo cooooo ???
Towarzisze i towarziszki. Dzisiej jeden z nas, towarzisz Pstrowski, może pochfalyć się rekordowym wykonem planu! Towarzisz ten wyrobił dzisiej nie sto dwajścia, nie sto czydzieści, jak czasem bywało, ale sto-ło-sim-dzie-siunt procenty normy!
I dlatygo został w nagrode czonkiem Biura politycznygo, Kumitytu Cyntralnygo, niech żyje, niech żyje, niech żyje !!!
Ranyboskie, jak to dobrze, że te czasy już za nami.
Bo za nami, prawda?
Niekoniecznie :)) Pobożni bolszewicy prężą się do skoku :)))
A oszołomów nie brak po żadnej stronie
A ludzie zwani narodem mają dziwnie krótką pamięć 🙁
Jeny, jak się późno zrobiło. To chyba przez te 180%. Idę kręcić!
Pan to musisz być b.bogaty! Tyle lat Pan kręcisz i kręcisz
Dobranoc Państwu
Jestem, pokręcony. A może: „jestem pokręcony”? 😉
A może nie ….
No to dobranocka powoli.
Nie będę dzisiaj puszczał na dobranoc całego filmu o Shreku (części II), ale zamiast tego wrzucę jedną piosenkę, o spaniu właśnie. Trochę smutnawą, ale tak bywa czasem. Za to ma ślicznie brzmiące dzwoneczki w tle.
Snów najlepszych, jakie kto sobie wymarzy i jak sobie pościeli 😉
Czy to skutek wysłania rodziny w dal ? 🙂
Raczej pościelenia sobie 😉
Dzień dobry
Trzynastego, nawet w lutym jest wiosna…
Nie bardzo! Ptaki jeszcze nie świergolą

Witaj Bożenko
Witaj Skowronku, nareszcie Cię widzę
Skowronek się odezwał, więc co tam reszta ptaków 
Dzień dobry

PS Ma kto w nadmiarze ze trzy sztuki granatów???? Się zapytowuję b.grzecznie
Czyżbyś się chciała rozerwać?
Nie ziewając z zamkniętymi ustami

Tak se pomyślałam, że jednak sztuk trzy, to stanowczo za mało
Witam
!U mnie ptaki wczoraj robiły rejwach…. a najbardziej gawrony 🙂
Dzień dobry

Po granaty zapraszam do Hiszpanii. Tam można trafić na całe ich pola 😀
Aaa wiesz… uwielbiam je 😀
Ostatnio znakomity rozrzut miały, bo aż w pokoju dziennym, na gładkiej białej ścianie, urocze szlaczki pozostały
Noo jakby co.. to…


I zmykam obadać nastrój Derekcji
Może ją tak z lekka… tego.. nooo
A w razie czego, to granatem?
Się należy, Bożenko…. znacznie ułatwia porozumienie; niektórzy jednak potrzebują tylko młotka
Witaj Alleńko :))
Dla kogo kawa?
Moja już zimna 🙁 i było biegać między piętrami???
A dzie Krzyś?? Wpadnie na spóźnioną?? 😀
Późne dzień dobry.

Witaj skowronku 😀
Dzisiaj mam kompletnie „wykręcony” dzień (a dokładnie dokończenie wczorajszego wieczoru). Dlatego dopiero teraz dotarłem do pracy. Zalewam kawę i wypiję za zdrowie wyspiarzy.
Witam, Pana Krzysia
, a która z kolei?? 😉
Niech policzę…

W chwili pisania tekstu to była trzecia kawa (wypiłem ją całkiem spokojnie 😀 ). Ale w międzyczasie zrobiłem czwartą a obecnie kończę PIĄTĄ!
To u mnie normalne po 2 godzinach snu w nocy…
Dla mnie pośpieszna, bo gimnastyka wzywa 🙂
Chapnij przed

Spalisz po
A serce dzie??


Na śniegu…
Niooo 😀
W sobotę na kulig się wybieramy. W lesie sporo śniegu jeszcze, bo nam ostatnio dowaliło 😀
U Ciebie może jeszcze poleży, bo u mnie już ani śladu po śniegu 😉
Dzięki za przypomnienie
Witajcie!
Młynka c.d., ale zaglądam 🙂
Ukradkiem, rzecz jasna 😉
Znaczy, tradycyjnie
Dzień dobry! Jestem, jako się rzekło, później niż zwykle, ale od 4:30 do 5:45 miałem przerwę w spaniu. Najjunior w domu (ooczywiście śpi), a ja za moment do pracy, ale jeszcze chwilkę…
Chciałbym zaznaczyć, że Skowronek z granatami może kiepsko latać, skoro są poważne wątpliwości co do tego, czy jaskółka uniosłaby orzech kokosowy… 😉
Powoli zabieram się do pracki.
A ja ruszam w teren. Słoneczko pięknie świeci i zachęca do spacerów. Przespaceruję się więc po sklepach i kupię małe conieco do lodówki
Lodówka będzie zapewne zachwycona!
Już jest
Dzień dobry 🙂 Słońce się nieśmiało przebija, musi co jesień się kończy 🙂
A ja myślałem, że lato tego roku zrobiło się takie chłodne 😀
Tak przy okazji „u nas” ptaki już szukają materiałów na gniazda… (tak przynajmniej się zachowują) 🙂
Cały czas przecież mówię, że to już wiosna
Dobry wieczór. Dzisiaj skromne 140% normy, ale za to w weekend nie mam zamiaru tknąć roboty palcem. Co więcej, w tym tygodniu udało mi się osiągnąć zamierzony efekt (ponadnormatywny), co oznacza, że zakończę pierwszy etap pracy najprawdopodonniej na dobre pięć tygodni przed terminem, a więc na etap drugi (i być może trzeci) będę miał mnóstwo czasu.
Trochę jestem w związku z tym wypruty, więc może będę sobie robił przerwy od komputera co jakiś czas. Oczy mnie trochę tentego.
I otóż idę pokręcić znów. W piątek wyjątkowo, bo nie ma komu dotrzymywać towarzystwa (Najjunior jest, ale świetnie radzi sobie sam), a z poniedziałku na wtorek opuściłem ze względu na gościa.
Walentynkowo Magomajew….. a ja dostałam od mojej Jasnej Panienki bardzo ładną ”
prackę” z życzeniami! No i prosze…..
Jestem dzisiaj smutny , bo mój ulubiony kaczorek ” mandaryn ” ,któremu zrobiłem kilka „wizytowych ” fotografii , został pozbawiony życia przez osiedlowego kundla . Jedną fotografię mandaryna MZK ,umieściło w warszawskich tramwajach .Jedyna pociecha mojego smutku . Partnerka kaczora , nie odleciała ze stawu , ale czy będzie w stanie dochować się potomstwa bez klucza do tej zagadki ??
Serdecznie współczuję, Maksiu
Kaczorkowa znajdzie sobie innego partnera, nie martw się o nią 
A jeśli tym właśnie Max się martwi?
Jest w końcu coś takiego, jak męska solidarność… 😉
W ubiegłym roku wiosną , kiedy na stawie były tylko kaczki krzyżówki , to samotny mandaryn adorował jedną z nich . Trzeba było widzieć jak wygrywał pojedynki z innymi kaczorami ,tylko pióra fruwały ! Szkoda ptaka , był taki kolorowy ,jak malowany …
Może ją nam pokażesz, Wiedźminko?
Ha, a może jakieś zdjęcie? 🙂
W anglojęzycznym Internecie jest takie powiedzenie „Pics or it didn’t happen” – „Zdjęcia, albo nie uwierzę, że to się zdarzyło” 🙂
Wiedźminym słowom zaprzeczać nie zamierzam, ale może by się tak pochwalić Panienki twórczością?
No właśnie, też tak myślę 🙂
Na mnie czas, więc do jutra, Kochani.
Dobranoc,
Dobrej i spokojnej!
Bo jak nie, to będziemy wspominać o „mitycznej Panience”!
Hmmm, w niedzielę jej nie było…
Miałabym spory kłopot z pokazaniem i Panienki i jej prac, bo nie mam zdjęć na kompie i nie umiem komórkowych zdjęć przenosić na komp… Aparatu fot. też nie mam…. nie pasjonowała mnie fotografia…
Jeśli możesz zrobić zdjęcie komórką, możesz je zapewne także przesłać MMS-em do kogoś bieglejszego (Quackie?)
Dobranocki nie ma , ale lampka jest….
Ajaj, zagadałem się gdzie indziej…
Będzie za chwilkę
Ghaah. Nie po kolei dzisiaj (wczoraj) ten dzień.
Tego wieczoru mam smaka na aksamitny męski głos i tradycyjne instrumentarium. Na coś, co przypomina bluesa, ale nie do końca nim jest. Na elegancję i tradycję. Na wędrujący bas. I plumkające pianino.
Czyli Leonard Cohen i „Wieża pieśni”.
Snów w wygodnym łóżku i relaksujących 🙂
I przepraszam za spóźnienie.
Snów spokojnych i
Też go chętnie słucham…
Dzień dobry walentynkowo
Wiem, że jeszcze wszyscy smacznie śpią, marząc o swoich „Walentynkach”
ale ja, starym zwyczajem melduję się, posyłając Wam serduszka 
Ja już przy kawce
Dzień dobry. Mnie te Walentynki zapowiadają się nieco biegająco, usiadłem wczoraj wieczorem, zrobiłem plan dnia i wyszło mi, że trochę spraw będę musiał pozałatwiać. Stąd wniosek, że do pewnego momentu na Wyspie będę z doskoku.
A kiedy nie byłeś „biegająco”? Jesteś człowiekiem czynu
No wiesz, jak nie biegający dzień, to roboczy 😉 ale idzie ku lepszemu!
Najważniejszy jest optymizm
Dzień dobry 🙂 Ośmieliłem się zmienić wycieraczkę, zapraszam na pięterko 🙂
Dzień dobry. Tu się nie ma co ośmielać! 😀
Chwila uśmiechu w słoneczne południe, to coś czego brakowało cały tydzień 🙂
Pozdrawiam Tubylców z dryfującego kociołka po bigosie 🙂
Pozdrawiam również w imieniu! A tak na marginesie – gdzie się podziała zawartość kociołka? 😉
Wyjedliśmy w poprzednim odcinku!
Joj, pamięć mam dobrą, ale krótką, oj, króciutką…