29 października 1900 Kraków.
Mamy już balon, mamy bicykle,czy tam rowery, aparaturę do fotografowania osób i przedmiotów. Do pełni szczęścia brakuje nam podobno jeszcze tylko szkieletu, czyli kościotrupa, jak powiadają moje dzieciątka. Hm, kwestia przynajmniej do przemyślenia, a te już chcą, bodaj od ręki. I żeby miał szlafrok turecki….I żeby można było poruszać rękoma…. i nogami też ! Same głupstwa.
Powiem :Nie ! – jeszcze mi po cholerycznym cmentarzu zaczną grzebać, powiedzieć : Tak – nie mogę. Wzywam więc na odsiecz Lizę i z całą powagą oświadczam: Moje drogie panienki pragną mieć w domu ludzki szkielet, damom, jak wiesz , nie umiem odmawiać, uprzedzam nawet życzenia.
Proszę cię więc, zadysponuj jutro wcześniej obiad i niech Wojciech w hallu wannę ustawi. Tylko rano. Wprost z kliniki przyślę formalinę. Umarlaka przetransportuje się przed obiadem, żebym zdążył należycie go wyeksponować, nim mi pierwszy pacjent ( na jego widok) trupem padnie.
Ale, ale, kogo chcecie panienki: starca czy staruszkę ?
Na to moje panny jednogłośnie i nader tragicznie : Papo !!!
– Znowu niezadowolone? – niecierpliwię się i wychwalam korzyści z posiadania umarlaka: Rączką ruszy, nóżką tupnie, turecki szlafrok narzuci i mamy balową suknię włoży, a sam szkielet co ? – Fortel przeszedł moje oczekiwania, dzieciątkom odechciało się szkieletu i byłby spokój, gdyby Liza nie podsunęła pomysłu seansów spirytystycznych !…. Mamy więc pod własnym dachem balon, bicykle, aparat do fotografowania – do pełni szczęścia brakuje już tylko duchów we własnym domu. Zaiste na brak urozmaicenia życia rodzinnego – narzekać nie mogę.
( z korespondencji Stanisława Pareńskiego)
Osoby dramatu :
Stanisław Pareński – prof. medycyny, ojciec “ dzieciątek”
Liza Pareńska – urocza pani, jego żona
Dzieciątka i trzy panny Pareńskie : Maryna, Zofia zwana Fusiem i Liza
Stanisław Pareński – prof. medycyny, ojciec “ dzieciątek”
Liza Pareńska –urocza pani, jego żona
Dzieciątka : trzy panny Pareńskie : Maryna, Zofia zwana Fusiem i Liza




Zosia, późniejsza Boyowa Żeleńska, wyglądała tak :
.. i trudno się dziwić, ze Fusia miała takich niezwykłych wielbicieli… Rudolf Starzewski, Witkacy….. nieprzeciętni mężczyźni…
.. a list pochodzi z książki Moniki Śliwińskiej „Muzy Młodej Polski” – bardzo ciekawa to rzecz….
Przyznam, że ten list mnie zachwycił, bo jest dowcipny i urokliwy…. a kłopoty z dziećmi… no cóż 🙂
Jeszcze się cofnęłam i dobrze zrobiłam, bo list przeczytałam, i z niego się uśmiałam.
Dobranoc
Och, jeszcze zanim sobie pójdę nyny, zerknąłem na pięterko tutejsze… Zacny to pater familias i mądry. Nie ma to jak uświadomić dzieciom pewne sprawy poprzez reductio ad absurdum! Aczkolwiek mi się skojarzyło, jak to znajomi na wyraźne żądania dzieci dotyczące psa, zastosowali test: od swoich znajomych, co z kolei wyjeżdżali na urlop, wzięli na przechowanie pieska, a dzieciom powiedzieli: „Jak chcecie mieć swojego, udowodnijcie, że potraficie i będziecie się opiekować cudzym.” Po niemal dwóch tygodniach spacerów trzy razy dziennie, świątek piątek, deszcz czy słońce (pierwszy spacer ok. 6-7 rano, niezależnie od sobót i niedziel) dzieci spuściły z tonu. Mądrzy rodzice, aż by się chciało samemu takim być!
Pierwsza spanielka zawitała do naszego domu, gdy dziecię miało 7 lat. Naturalna koleją rzeczy, po jakimś czasie znudziło mu się wychodzenie ze szczeniakiem, więc zaniosłam pieska do sąsiadów i na pytanie syna, gdzie Ruda odpowiedziałam, że oddałam, bo mu się znudziła. Jak już się zapłakał po pas – pozwoliłam odebrać od sasiadów….. i zapowiedziałam, że jeśli znów się nie zajmie psiakiem, to oddam ją na pewno.
Za drugim razem, ( po pewnym czasie ) moje sprytne dziecko odpowiedziało :” prędzej oddałabys mnie, niż Rudą „…. Ale psina miała wiernego kumpla
Skorzystałaś z podpowiedzi?
.. jakoś nie… 🙂 wyglada na to, ze byłam przekonywująca
Tak, sztuka bezbolesnego przekonywania własnych dzieci nie jest łatwą ani małą… powiedziałbym, że jedną z trudniejszych.
a papa Pareński jakże ciepły i rozumny ! I pomyśleć, że to się działo w 1990 roku, gdy zasadą w wychowaniu dzieci było, że ” dzieci się widzi, ale nie słyszy „”’. I wystarczy porównac choćby ze wspomnieniami Boya o rodzinnym domu 🙁
A bo i dziś niezbyt wiele dzieci ma tak rozumnych ojców. Skąd by się zresztą brali hurtem?
Te zasady jeszcze gdzieniegdzie funkcjonują, Wiedźminko
Chociaż fakt, że pomału zanikają… Coraz częściej widzę dzieciarnię rozkapryszoną i roszczeniową. Chcą mieć wszystko i to od zaraz. 
.. co oznacza, że tak są wychowywane! Kasa zamiast czasu, uwagi, rozmowy….
To fakt. Widzę, że część moich znajomych pada ze zmęczenia, ale dzieci muszą mieć wszystko… i nie rozumiem dlaczego? Nie lepiej ten czas na dodatkowe prace poświęcić na rozmowę z dziećmi, czy wspólne spacery, zabawy, czy czytanie bajeczek? Ale trzeba przecież błysnąć również przed sąsiadami… czyż nie?
Dzień dobry. Presja idzie od góry („Co powiedzą inni rodzice?!”) i od dołu („Co powiedzą rówieśnicy?!”). A wszystko niewidzialna ręka rynku i całkiem widzialne kreowanie potrzeb przez cwanych producentów i sprzedawców.
Dobranoc się z państwem! Do jutra…
Dzień dobry

Faktycznie dziwne pomysły i zachcianki miały dzieciątka 
Chociaż właściwie dobry wieczór
Ten list mnie też zachwycił
Cieszy mnie Wiedżminko droga ,że zdrówko wraca i pięterko ciekawe nam podrzuciłaś
.Właśnie od godziny siedzę w moim ulubionym okresie młodopolskim i uzupełniam braki o Elizie i Janie …trochę jeszcze poczytam :)pozdrwiam.
Witaj Elizo !
ciekawy to był czas i jakież bujne osobowości…. A o której Elizie i o którym Janie doczytujesz ?
Wiedziałam dość o Marynie Grekowej i żonie BOYA ale mało było o ich trzeciej siostrze i bracie Janie ale dziś nadrobiłam z grubsza te braki – czytałam do 3.30 ale ja też sowa ożywiona wieczorkiem ,rankiem senna -pozdrawiam
Zdaje mi się, że ta piosenka nieźle pasuje do epoki ….. 🙂
Dzień dobry
Od rana mam dobry humor…
Zabawne…. a jakie trudne
na trąbie bujał się Murzynek Bambo !
Szymborska i Reymont byli małżeństwem
Zawsze mi się wydaje, że takie odpowiedzi są ustawione ! Ale mogę nie mieć racji…..
Prawdę mówiąc też się zastanawiam, czy to możliwe, żeby dzisiejsza młodzież była aż tak głupia
Chociaż… czy tak na prawdę to jest śmieszne? 
Z Sapkowskiego bym oblała, to pewne, ale pozostałe były proste. W sumie nie wiem, która odpowiedź mnie najbardziej rozśmieszyła… było ich trochę
Ale półgłówków też nie brakuje, a to są wybrane fragmenty właśnie z takimi…
Wiem, bo widziałam więcej takich filmików. Tragedia
Nie tylko maturzyści, ale i gimnazjaliści…
Gdy pomyślę ile lat temu zakończyłam edukację i porównam na ile pytań bym odpowiedziała bez problemu… ręce mi opadają (i nie tylko ręce). Bo przecież ci młodzi mają te wszystkie informacje na bieżąco… To czego się oni w tych szkołach uczą?!!!
Oprócz pytań z Sapkowskiego, odpowiedziałabym na wszystkie pozostałe. Niestety czytelnictwo upada i stąd te braki w podstawowych wiadomościach
Chyba nie tylko o czytelnictwo chodzi, Bożenko. Jako dziecko nie lubiłam uczyć się niektórych rzeczy na pamięć. Uważałam, że jest mi to zupełnie niepotrzebne. A miało to służyć ćwiczeniu pamięci (tylko nie wiedziałam o tym). I chyba dlatego jesteśmy w stanie zapamiętać aż tyle wiadomości. Dzisiejsze dzieci i młodzież zamiast pamięci mają internet. Kto dziś chciałby się uczyć roczników statystycznych (oczywiście nie całych, a tylko wybiórczych informacji), skoro to się ciągle zmienia i zawsze takie np. wydobycie węgla w poszczególnych krajach, może w ciągu kilku minut tam znaleźć… A pamięć niećwiczona, podobnie jak każdy organ, zanika…
Oblewam z Sapkowskiego
Mam nadzieję, że dorosnę i kiedyś przeczytam jego dzieła
„Wiedźmina” i „Trylogię husycką” szczerze ci polecam… Tej ostatniej słucham teraz z audiobooka – świetna rzecz!
Najlepiej zacząć od opowiadań Sapkowskiego 🙂 A ” Trylogia husycka” jest historycznie niezwykle ciekawa …
Dziękuję Kochani

Mam nadzieję, że się przełamię. Lepiej późno niż wcale, choćby dlatego aby rozumieć o czym rozmawiacie
i co lubił Senator, prawda ?
Ech, Wiedźminko…. Siedziałam i czytałam zeszłoroczny grudzień…

Poszłam w Twoje ślady, Skowronku… Zdawałoby się, że to tak niedawno. Byliśmy jeszcze w komplecie…
Wolę do tego na razie nie wracać
I tak mam „doła”, co będę sobie dokładała…
Ja lubię powspominać, choćby boleśnie
Też… ale nie wtedy, kiedy chandra mnie męczy, bo to tylko pogłębia, zamiast leczyć
Ano, Bożenko.. „.. Tęsknota słowo zużyte otwarło mi swoją dal, jak różne są rzeczy ukryte w króciutkim wyrazie: ŻAL. ”

Komu kawy?
Witaj Poranna!
Poproszę …
Bardzo dziś mlecznie za oknem 🙂
Witaj Wiedźminko
U mnie podobnie, jak chyba w całym kraju.
Bardzo proszę…
Kawę już zaparzam.
Się załapię?? Jeszcze?? Witaj Poranna Pani
Dla Ciebie Skowronku wszystko, nawet z czekoladkami
Łakomczuch ze mnie, dziękuję bardzo
Na powitanie – bardzo ładne wykonanie utworu, który grywały panienki z dobrych domów 🙂
Cudnie… Marek i Wacek przy fortepianie. Dawno ich nie słuchałam.

Filmik b. fajny, tylko dlaczego tekst tak szybko znika!! Autorze!!!
Aha, żeby jeszcze raz odsłuchać 😀 A byłam przekonana, że potrafię szybko czytać
Witaj Skowronku
! Uwielbiałam Marka i Wacka !
No i znowu coś nas wspólnego łączy – uwielbienie dla mistrzów fortepianu
Ech, kto ich nie lubił!
To prawda! Byli świetni !
1
Przyłączam się do tego wielbienia
Nie będziemy sobie żałować, prawda ?
A kto pamięta popularny w swoim czasie polsko-austriacki duet Marian Rawicz i Walter Landauer?
Zupełnie nie kojarzę, Bożenko….
Widocznie jesteś za młoda 😉 Grali przed Markiem i Wackiem.
Ja też się przyłączę
Byli świetni!!!
Marek Kisielewski-wspaniały ,żył krótko ale JEGO życie to też scenariusz na film .
To była rodzinka co się zowie : podpora „Zielonego Balonika” – Jan, Stefan muzyk i literat, (dla mnie sławny Kisiel z Tygodnika Powszechnego) i Wacek taki zdolny i tak tragicznie krótko żyjący….
Mam Alfabet KISIELA i chociaż się rozsypuje ( bo to z czasów klejonych)jak mam wątpliwości to zaglądam i wiem …
🙂 Polecam Urbanka „Kisielewscy”…..
Dzięki,kupie
Na cześć kompozytorki nazwano Bądarzewska jeden z kraterów na Wenus. To prawda. Mało kto wie, że tych kraterów są tam dziesiątki, wszystkie noszą żeńskie imiona, a niektóre również nazwiska znanych kobiet. Z Polek uhonorowano w ten sposób: Marię Konopnicką, Wandę Landowską, Zofię Nałkowską, Zofię Oleśnicką. Swój krater mają, między innymi, Mona Lisa, Maria Celeste (córka Galileusza), Edith Piaf, Saskia, Alicja Toklas, Marina Cwietajewa,
Ręka w górę, się przyznaję – nie wiedziałam, aż do przeczytania Twoich słów

Witaj Wiedźminko
„Boże daj męża, daj męża”… takie słowa podkładano pod melodię Tekli, a tymczasem w świecie ten utwór wcale nie uchodzi za kicz… „Cudze chwalicie….”
Trzeba przyznać, że melodyjka jest chwytliwa 🙂
Niooo
Ja!

Do tej pory nie miałem pojęcia zarówno o nazwach wulkanów na Wenus jak i autorce „modlitwy dziewicy”
No jasne, że ja też.. tak mało wiem o Wenus 🙁
Hmmm… a skąd Panowie mieli wiedzieć, skoro ja/pani/ pochodząca z Wenus, nie miałam pojęcia??

Się nie przywitałam z nadmiaru wrażeń

Dzień dobry
Dzień dobry
! Zanurzyliśmy się w przeszłość….
Za to Ci dzięki bo choć melodyjka obiła się o uszy to o Tekli B. -dopiero się dowiedziałam ?
A co do listu (bo jakoś niezwyczajnie zaczęłam od ostatnich komentarzy 😀 ) podziwiam spokój i poczucie humoru p. Pareńskiego 😀 Uwielbiam czytać… cudze, bardzo ciekawe listy. Ileż to można dowiedzieć się o autorach tychże
Stanisław Pareński był wybitnym lekarzem…. to on odkrył związek krzywicy z brakiem światła słonecznego. Zginął, bo w wieku 70 -ciu lat wyskoczył z pociągu, żeby zdążyć na wizytę u pacjenta. Iluż ciekawych ludzi przeminęło, a my tak niewiele wiemy.
Dzień dobry. 🙂
Jako że od paru ładnych miesięcy mam okazje stykać się z lekarzami, to naszła mnie taka drobna refleksja (jako prawie szafiarkę). Otóż swego czasu można było rozpoznać lekarza po charakterystycznej walizeczce, w komplecie z dosyć starannym (aczkolwiek czasami może anachronicznym) wdzianku. I teraz rozglądam się w poszukiwaniu tej walizeczki, albo może nawet jej kosmicznej modyfikacji, bo wszak mamy już tę erę kosmiczną, z ekstranowoczesnymi przyrządami i cudownymi wynalazkami ratującymi życie i nic! Ani nawet apteczki podręcznej, w stylu samochodowej! A może ta walizeczka uległa aż takiej miniaturyzacji, że jej nie widać?
Witaj Kneziu !
tempora mutantur et nos mutamur in illis…..Walizeczka dzisiaj to klucz do atomu ?
Tylko dla łacinników 😀
„tempora mutantur et nos mutamur in illis” czyli
temperatura podobnie jak nos podlegają zmianom
(Tuwim/Słonimski „Groch z kapustą”)
No nie mogłem się powstrzymać!
Super Krzysiu ! Tak trzymać
Tiaa, ja ich po markach samochodów rozpoznaję, pod przychodnią 😀
Jednego rodzinnego znam, który ma taką płaską jak lubią mieć biznesmeni lub przedstawiciele handlowi 😀
Witam Pana K
Akuratnie taki sakwojaż posiadam, jeno że bez rączki, bo ta przepadła w dziejowej pomroce… Skoro zatem nosić się nie da, stoi wpodle biurka, a że kaducznie nie znoszę sprzętów bezproduktywnych, tom w niej podręczny win niepoczętych zapasik urządził:), wielce przy tem zdumiony pojemnością onejże, bo dziesięć flasz wchodzi bez nijakich turbacyj…
Kłaniam nisko:)
I dalej służy uzdrawianiu, z tym że być może duszy… 🙂
Tuszę, że wina nie ulegną „miniaturyzacji”, jak narzędzia medyków?

Apage Satanas! Apage! Odstąp od Knezia i nie podsuwaj Mu pomysłów bezbożnych!!! A kysz!
Prawda, Wiedźminko, dlatego dzięki za przybliżenie p.S.P. 🙂
Witajcie! Kawę dopijam, mgła się podniosła i już widać… chmury!!! 😉
Gratuluję tych chmur Ukratku.
… i dzień niech będzie dobry !
Dzień dobry. Jeszcze bym spał, ale obudzili mnie Mikołaje na motocyklach, przejeżdżający pod oknami. Chyba ze 20 minut ta kawalkada przejeżdżała, jak nie dłużej, z rykiem silników, klaksonami etc. Na szczęście w tej ilości jeżdżą raz do roku. Pojechali pewnie do Krzysztofa 😉
Witaj ! Myślisz, że go obudzą ?
Ooo, z początku myśleliśmy, że to samolot ląduje w centrum.
U nas też raz do roku ryczą gdy jest Zlot Motocyklowy 😀 Ale to nie są budzące wczesnym rankiem spracowanych ludzi – Mikołaje
Witaj Panie Q 😀
Wczesny ranek jest oczywiście rzeczą względną… 😉
Zwłaszcza w samo południe
Byli u mnie kilka minut temu na BARDZO GŁOŚNYCH motorach
A nie mówiłem?! To… Mikołaje jedne!
Całkiem pop Marek i Wacek 🙂
Piękne!
Super!! Też mi palce skaczą po lapciu
Jakie to stare… i jakże piękne
Lecę do garów… w takt melodi Titi, titi…tititi…

Do popotem
Dzień dobry

Spóźniłem się na kawę
I teraz muszę pić sam
Witaj, Krzysiu! Smacznego!
Jak nie wystygła, to wszystko w porządku, Krzysiu ! 🙂
Kawę wypiłem… potem drugą…

Chyba czeka mnie dziś dłuuuga praca koncepcyjno – „wklepująca”. Wykręcałem się jak mogłem, ale dłużej się nie da – na jutro muszę przygotować całą (prawie) gazetę osiedlową a tu dopiero początek za mną… chyba zostanę przy komputerze na noc
Chyba trzeba będzie przygotować trzecią… Ile kaw można dziennie bez problemów zdrowotnych wypić?
Dla ożywienia ducha ! 🙂 bo cóż innego mogę ?
Każda pomoc się przyda 😀
Dziękuję
Chyba skończyłem (na dziś) 😀
Teraz tylko pozbieranie materiałów od pozostałych autorów, przygotowanie kalendarza osiedlowego (zdjęcia od fotografa – czy zrobił (?)) potem skład, korekta i może iść do drukarni 😀
Na dzisiaj jeszcze tylko dopić kawę (którą z kolei)

i już koniec
A ten link specjalnie dla Mirelki
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=6lVPZjv_Mbo
O, tak! Na pewno będzie zachwycona

A ja teraz zmywam się do 17,00
DobryWieczór:)) Jest piękny znaczek pocztowy z portretem Elizy Pareńskiej wykonanym przez Stanisława Wyspiańskiego. :))
Dobry wieczór Stateczku ! 🙂 mówisz o portrecie Elizy w błękitnej sukni? Rzeczywiście jest piękny, ale znaczka nie mam 🙁
Dobry wieczór 😉 Nieśmiało zapytam : Czy dotarła do Madame moja przesyłka pocztą mailową ?
Dobry wieczór (już wieczór?!) Wróciłam, teraz będę mogła poczytać i posłuchać to całe popołudnie. Teraz np. piszę przy wtórze Bolera Ravela. Piękne ono…
O tak, tylko się zagapiłam i nie odebrałam w porę.

Pięknie dziękuję ….
Dzięki Wiedźminko
Chociaż nie wiem, czy ten kto te zdjęcia wstawiał za bardzo je zmniejszył, czy co? Ale widać tak zwaną „pikselozę”… A może to tylko u mnie?
Bo część tych ptaków tylko tutaj występuje… i dużą część z nich mam na swoich zdjęciach 
Faktycznie jestem zachwycona
Z ptaszków rozpoznałam prawie wszystkie i widzę, że te zdjęcia to głównie stąd, czyli z Ameryki
Nie tylko u Ciebie – na części fotek jest to wyraźnie widoczne
Czyli, że to błąd tego autora, a nie mojego kompa
Ulżyło… 

Oczywiście nie przeszkadza ta krateczka w słuchaniu muzyki, ani w oglądaniu (przynajmniej nie aż tak bardzo)
Grrr. Odrywają mnie od komputera, jak mogą. Co to, święta idą, czy co?
Przeca Wielkanoc nadchodzi, co nie?
Toć pisanki już pomalowałem, to czego ta chco!
Może jeszcze kraszanki? To są takie drapane, prawda?
Drapać po jajkach, powiadasz… A kraszanki to chyba się najpierw obgotowuje w wywarze z cebuli, tak?
Za bardzo się nie znam na tym, ale chyba masz rację…
Oto co znalazłam w sieci: Honorata Klejman z Wojborza (gm. Nowa Ruda) przygotowuje tradycyjne pisanki barwione naturalnymi składnikami. Brązoworudy kolor uzyskuje przez gotowanie jaj w wodzie z łuskami cebuli, zaś ciemnobrązowy kolor to wynik gotowania ich z suszonymi liśćmi malwy (dostępnymi w sklepach zielarskich). Jasne plamki wzorków pani Honorata wydrapuje specjalnym nożykiem. Lubi zdobić je w motywy roślinne i zwierzęce. Kreśli króliki, kogutki i kwiaty.
Brzmi nieźle 😀
Hi,hi… moje rodzinne strony 😀 Do Wojborza (??) na rowerze zasuwałam

A jak Ty tam Bożenko trafiłaś??
W wyszukiwarkę wpisałam „kraszanki”.
Tylko z tym drapaniem po jajkach to uważaj, Mistrzu Q, żebyś dziury nie zrobił…

Z dziurą trzeba przedmuchać, to zostaje wydmuszka…
Najgorzej byłoby Ci przedmuchać te na twardo

A wydmuszka to nie to samo co jajko
Ale pisanki robią też z wydmuszek. Żeby dłużej wytrzymały. I do muzeum się wtedy nadają, bez ryzyka, że zawartość zacznie nieprzyjemnie pachnieć.
Ugotowanego jajka nie da się wydmuchać
Eee, no to nie wiem, jak robią. Może malują na surowym, a potem wydmuchują? Albo najpierw wydmuchują, a potem kraszą i drapią? Chociaż ten drugi wariant musiałby wymagać nieziemskiej cierpliwości, bo drapać po wydmuszce to prosić się o straty w procesie produkcji.
ale da się ugotować wydmuszkę…
No da się, ale jeżeli kraszanki najpierw się obgotowuje, a potem drapie, to drapanie po wydmuszce musi być niezwykle delikatne, a co za tym idzie, praco- i czasochłonne. No i, jak napisałem, często musiałyby się zdarzać wypadki przy pracy.
Dzień dobry

Powinnam od tego zacząć, ale wciągnęły mnie Wasze rozmowy
Dzień dobry
Lepiej powiedz, że ptaszki 
Zanim doszłam do ptaszków, zdążyłam odpowiedzieć trochu wyżej

Nie wiem czy wszystkie panie to mają, ale kocham przestawianie mebli
W piątek wróciłam wcześnie z pracy, to fakt. Zajęłam się obiadkiem i przy okazji zauważyłam okruchy na kuchennej podłodze.
Trzeba było posprzątać. Odsunęłam szafki (bo przecież tam też mogły być te okruchy) i doszłam do wniosku, że ustawię to wszystko inaczej
Rewolucja w kuchni!!! Mąż wróciwszy z pracy tylko popatrzył na mnie i pokiwał głową. Dawno niczego nie przestawiałam… chyba się starzeję
W Polsce „jeździłam” z tymi meblami średnio co pół roku, teraz raz na kilka lat
Syn, gdy wrócił z pracy, aż się zatrzymał w progu
Ale przynajmniej żaden z nich nie jęczał, że niczego nie będą mogli znaleźć. A to już postęp


Muszę też przyznać, że jak dla mnie paskudne są tutejsze „closety”, czyli szafy „wścienne”. Niby wygodne, ale przestawić się ich nie da
Co pół roku zmiana, powiadasz? Bym tak nie mógł. Jak sobie tak pomyślę, to pod tym względem jestem strasznie zachowawczy.
Pewnie tak jak moje szczęście ślubne. On też uważał, że takie przestawianie jest za częste
Ale z drugiej strony… za żadnym meblem nie miałam warstwy kurzu i kolonii pająków

Chociaż w takiej bieliźniarce, na półkach, nic się nie zmieniło… ale dane topograficzne mu się nie zgadzały 
Mój ojciec z kolei, gdy mama przestawiła troszeczkę meble, od razu jęczał, że niczego nie może znaleźć
Ja np. nie pozwalam ruszać niczego na moim potwornie zabałaganionym biurku, bo jak mi „z dobrego serca” ktoś posprząta, to potem nie jestem w stanie nic znaleźć.
Właśnie tym straszę swojego syna, gdy za długo utrzymuje bałagan w swoim pokoju
Mówię mu, że już mam dość tego bajzlu i z dobrego serca sama mu to wszystko sprzątnę
Jak na razie działa… pewnie dlatego, że już kilka razy swoją groźbę wprowadziłam w czyn
Ależ się pieklił, że niczego znaleźć nie może!!! Ale przynajmniej miał czysto

Hmmm
Ja wczoraj postanowiłem wymienić sitko w zlewie, bo stare było zardzewiałe. W efekcie rozwaliłem pół zlewu i nie naprawię tego wcześniej niż jutro (?) bo po części muszę specjalnie jechać do hurtowni hydraulicznej.
Co mnie podkusiło wymieniać to sitko?
Mówią, że niedzielna praca się w g…o obraca.
Ale to było w sobotę !
Ja bym raczej powiedział, że „nadgorliwość jest gorsza do faszyzmu”! Zardzewiałe sitko?
Trudno, niech sobie będzie
Pardąsik, nie doczytałam…
Dwa tygodnie temu córa przekręciła głowice w baterii – bywa – szczególnie gdy bateria ma 20 lat. 🙂 Wodę można było regulować tylko zaworem głównym. Następnego dnia poszedłem kupić nową głowicę i od razu wziąłem drugą – słusznie, bo kolejna mi się w rękach rozleciała, gdy próbowałem ją wykręcić – starych urządzeń lepiej nie dotykać w weekend! No, chyba że obok jest czynny sklep z częściami.

Zmysł estetyczny…. w ten sposób i u mnie nastąpiły zmiany 🙂
Jeżdżenie z meblami to też moja specjalność. Nie co pół roku, ale dość często kiedyś je przestawiałam. Teraz też miałam ochotę na zmianę, ale stwierdziłam (przy pomocy syna), że takie ustawienie jak teraz jest najlepsze. Co nie znaczy, że ich w końcu i tak nie przestawię
Czyli masz jak ja, Bożenko
I w sumie nieważne czy takie ustawienie jest najlepsze, zawsze można po jakimś czasie do niego wrócić
Najważniejsze są same zmiany 

Jak widać Twój syn Cię przekonał, ale żebyś nie ruszała mebli, ale potrzebuje stale utwierdzać Cię w tym przekonaniu
Masz rację. Kiedyś tak jeździłam z meblami, że gdy mąż wracał z pracy, to nie poznawał mieszkania. Ale zawsze twierdził, że tak jest lepiej. Nie wiem czy szczerze…
No cheba bym przybił do podłogi. Albo przykleił jakimś silnym paskudztwem.
Nie lubisz zmian? 😆
W kwestii umeblowania nie zazbyt. Ja rozumiem, że zmiany są czasem konieczne, ale jak np. przyjechałem po raz pierwszy do Rodziców po remoncie, kiedy najmłodszy brat Q. się już dawno był wyprowadził, to byłem w szoku, że nie ma tego i tamtego i w ogóle gdzie się podziały te półki i tamto wyrko, i dlaczego biureczko było tam, a jest gdzie indziej…
Kiedy w naszym ciasnym mieszkanku w dodatku z dwójką dzieci,potrzebne były jakieś ulepszenia.
Popieram, zmiany utrudniają życie…. trzeba od nowa uczyć się poruszania po domu
KONSERWATYŚCI…
Miło było pogadać, ale czas mi się brać za coś, bo już od tego siedzenia zaczynam odczuwać odciski na tylnej części ciała. Małżonek w pracy, syn też w pracy, tylko ja się tak przy niedzieli leniwię
U was, w Hameryce pracuje się w niedzielę?
Kto by pomyślał?
O, to może Ty jesteś w Hameryce???
Nie zawsze, ale czasami trzeba. To znaczy… małżonek, jak ma coś pilnego, to i o niedzielę zahaczy (tak to bywa, gdy ma się swój własny biznes). A syn pracuje w sklepie, który jest czynny w świątek, piątek i niedzielę, także też czasami ma tam dyżur. Tylko ja, jako samozatrudniająca się, leniuchuję i w soboty i w niedziele
Ty to masz dobrze 😀
Ja jako (m.in.) samozatrudniający się pracuję również w świątki, soboty i niedziele 🙁
Idę pokręcić trochę. Arcydzieła nie nakręcę, ale może trochę kalorii ucieknie.
A nuż jakieś opowiadanko w głowie zakiełkuje? Już widzę, jak kalorie z Ciebie wieją
O to, to, już
dawno nic nie kiełkowało Kwaku !
No, kto wie, kto wie… Może coś zakiełkuje?
To te małe, z szafy, które zmniejszają ubranka? Kręcisz w szafie?
Nie! Ale tak głośno przy tym stękam, że aż do szafy dociera 😀 przy tym ciekawostka: stękanie BEZ kręcenia guzik daje
Raczej wiedzą, kiedy ktoś oszukuje i stęka, nie kręcąc 😉
Dobranoc się z SzanPaństwem 😀
PS Mirelko uważaj, bo od tego przestawiania, przesuwania, meble Ci się rozjadą
Te się nie rozjadą
A poza tym mam wprawę w ich przesuwaniu 

Kolorowych snów, Skowroneczku
Niedziela niedzielą, a ja tez zasuwałem.. Akcja pierniczki!
Czyżbyś, kochany Tetryku, aż się boje użyć tego słowa… coś POPIERNICZYŁ???
Około 450 małych cosiów…
Ouu. Gratulacje!
Wpadniesz?
No, po takiej kuszącej zapowiedzi… Ale obawiam się, że nic z tego w tym roku 🙁
Znaczy się sezon na pierniczki w pełni 🙂 Też niedawno piekłam, tylko zdecydowanie mniejszą ilość 🙂 Miały być na choinkę, nawet starałam się pięknie udekorować 🙂 Niestety gapowata jestem od urodzenia i zapomniałam przed upieczeniem zrobić w pierniczkach dziurek 🙁 Skoro już nie trafią na choinkę … trafiły do żołądka 😉
Dobry wieczór
Wznoszę się ku górze i nadrabiam zaległości w czytaniu 🙂
W oczekiwaniu na kiełkowanie u Mistrz Q, idę spać.

Dobranoc Państwu.
List mnie zauroczył bardzo 🙂 Zabawny a jednocześnie ukazujący nad wyraz mądrą i rozsądną postawę rodzicielską 🙂

Jak to w przysłowiu : „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” 🙂
Poszperałam w sieci i postanowiłam, że sobie kupię tę książkę, taki spóźniony prezent Mikołajkowy
Dziękuję Wiedźminko
a panny Pareńskie urokliwe były bardzo 🙂 Wyczytałam, że najstarszą – Marynę – Wyspiański namalował tylko raz … mówiąc, że jest zbyt piękna 🙂
Witaj Księżniczko
– przyznam, że przeczytałam tę książkę jednym tchem (wczoraj i dziś ) …. ale gdy trafiłam na ten list – postanowiłam natetychmiast go zamieścić – zbyt piękny, by się nie podzielić…. 🙂
O tak piękny! A dzielić się trzeba, prawda ? 🙂 Dziękuję 🙂
No to dobranocka.
I Wyspy Brytyjskie. Thomas Weelkes, angielski kompozytor i organista, urodził się prawdopodobnie w Elsted, w hrabstwie Sussex. Muzyki uczył się w Oxfordzie, a następnie został organistą i kierownikiem chóru katedry w Chichester. Ponieważ lubił sobie popić, a po alkoholu zachowywał się nader niestosownie (grał na organach w stanie wskazującym i używał wyrażeń nieparlamentarnych), stanowisko to stracił, a potem odzyskał. Pod koniec życia przeniósł się do Londynu.
Komponował, jak na organistę w katedrze przystało, muzykę sakralną, hymny i rozmaite utwory liturgiczne, a także znakomite madrygały.
Na Wyspie dzisiaj jeden z nich – poświęcony Willowi Kempowi (lub Kempe’owi), jednemu z najlepszych aktorów komicznych w czasach elżbietańskich, odtwórcy wielu ról w sztukach innego Willa – Szekspira. Do historii przeszła jego interpretacja Falstaffa. A madrygał króciiutki i wdzięczny, z harmonią głosów mało może skomplikowaną, ale fajnym tempem.
Snów z uśmiechem!
No i dodajmy – przezabawny klip do tego madrygału
Pani gospodyni w poczuciu dobrze spełnionej powinności jeszcze zapali lampkę, coby chroniła i śpiących i nocnych marków 🙂
To ja też znikam. Dobranoc.
Dzień dobry
Dzień? Przecież to chyba jeszcze noc, za oknami tak ciemno… najkrótsze dni w roku mamy
A jeszcze ubędzie 9,5 minuty 
Wychodzę do pracy ciemno…wracam ciemno…. Witaj Bożenko
Poniedziałkowe Dzień dobry
Chyba jak większość, nie lubię poniedziałków 
Poniedziałkowe dzień dobry 😀
Zapraszam na kawę

Dzień dobry 🙂 Można z herbatą ???
Witajcie! Znów się spóźniłam na kawę, ale chyba jeszcze dla mnie trochę zostało?
Hej, Bożenko


Nie ma już ani kropelki, bo ja wyduldałam
A i tak śpię
Ajtamajtam, Krzysiu dla mnie zostawił
Dla Ciebie ZAWSZE
Dla Kopciuszka herbatę też przygotowałem (wprawdzie mam tylko filiżankę do kawy, ale herbata w niej dobrze smakuje)

Dziękuję pięknie Krzysiu smakuje wyśmienicie

Z wkładką?? Ta herbata Księżniczko?? Witanko
Z prądem…
Z cytrynką
Liczyłam na krakowskie pierniczki ale … 😉 Witaj Skowroneczku 
Pierniczki na razie zrobiły się wściekle twarde, więc jeszcze nie częstuję, aby nie sponsorować stomatologów
Ale za jakiś czas…
Czy wiesz, jaki dziś jest ważny dzień?
Dziś jest PIERWSZY dzień RESZTY TWOJEGO ŻYCIA!
Witajcie!
Witam Mistrza T.
świętować?? 
Hi,hi… znaczy; mamy niby
A co? Też okazja, jakby nie było…
Witaj Ukratku – szewcy to najlepiej wiedzieli?
Można jeszcze uzupełnić cytatem, który widnieje w prawym górnym rogu 🙂
Dzień dobry

A może Ktoś zmieni wycieraczkę??? Na ten przykład: Krzyś
Rzeczywiście, wycieraczka długa. Ja się jednak nie mogę podjąć jej zmiany, bo mam trochę latania. Wypiję kawę i lecę na miasto.
Jak ja tego nie lubię, w dodatku przy takiej pogodzie… 
Chwilowo jestem „zarobiony” ale nie mówię, że nie…
Dzień dobry! Kawa się powoli przemieszcza na strategicznie dobrane pozycje, a ja się budzę. Dzisiaj dzień może być pokratkowany, bieganiem i nie tylko.
Dzień dobry 🙂 Ja niby siedzę… za to klienci od rana biegają, co w ogóle nie jest pocieszające, zwłaszcza w poniedziałkowy ranek 😉
Ano właśnie. Jednym biegają klienci, drudzy biegają jako klienci…
Dzień dobry !
Popieram propozycję Skowronka, bo ta wycieraczka już jest ciężka 
Witaj Wiedźminko 🙂 Ja poproszę o usprawiedliwienie…”wariatkowo” w pracy 🙁
Witaj Wiedźminko!

Pracuję nad nową wycieraczką (Tuwim) ale naszła mnie wątpliwość
Czy na wyspie nie gościła przypadkiem księga Tuwima „Cicer cum Caule czyli groch z kapustą”?
Nie chciałbym powtarzać opublikowanych materiałów a nie mam czasu śledzić wszystkich wpisów z ostatnich 6 lat
Ponieważ, po przeszukaniu archiwów nie znalazłem nic o „grochu z kapustą” Tuwima, więc zapraszam na nowe pięterko 😀
Śmiało Krzysiu ! Ostatnio gościł „Pegaz dęba”… a Groch z kapustą jest na tyle obszerny, że na pewno trafisz na nowinki !
W Twoim imieniu zapraszam na pięterko, czekając na Twój pierwszy wpis na nowej wycieraczce