O Szklanej Górze (wiersz klasyka)
Jan Kasprowicz
Jedni mówią, że gdzieś na dalekim, szerokim świecie, za siódmą rzeką i za siódmą górą, a inni, że przed wiekami na naszej polskiej ziemi była cudowna Szklana Góra, a na tej górze zaczarowany zamek wspaniały, otoczony sadem, w którym złote rosły jabłka, a w tym zamku prześliczna mieszkała królewna.
Rozeszły się o niej wieści na okręgi, toteż niejeden rycerz waleczny zapragnął zdobyć rękę jej i posiąść nieprzeliczone jej skarby. Daremnie.
Lat siedm trwały te zabiegi, siedm lat pomnażała się ciżba trupów, zalegających podnóże góry. Bo co który junak piąć się zaczął, to z połowy stromej ściany albo nawet spod samego wierzchu spadł na ziem i głowę sobie roztrzaskiwał.
A jak się to działo, tego dowodem był jeden z najdzielniejszych. Mówiono o nim, że nie istniały dla niego żadne przeszkody, że udawały mu się wszelkie wyprawy.
Dobrał sobie rumaka nad rumaki, ostrymi podkuł go podkowami i jął się brać w stronę szczytu.
Ku wielkiemu podziwieniu świadków, otaczających stoki góry, do samego niemal dotarł zamku, aż tu
z jednej jabłoni, które złote niosły jabłka, zerwał się z wielkim szumem ogromny sokół i skrzydłami uderzył konia w oczy.
Koń się spłoszył i razem z nieszczęśliwym zuchwalcem runął do stóp Szklanej Góry. I rumak, i rycerz starli się na miazgę.
Widział to biedny żaczek, ale się nie przeraził, tylko jeszcze większej nabrał ochoty, aby sił swych popróbować i za odwagę i hart królewską otrzymać nagrodę. Wziął się na sposób.
Poszedł do lasu, ubił rysia i ostre pazury jego przymocował do rąk i nóg swych i w tym, acz nie rycerskim, ale zmyślnym rynsztunku dotarł, jak ów rycerz, prawie pod sam wierzchołek góry.
Zmęczony okrutnie, położył się na chwilę w miejscu nieco dogodniejszym, by odpocząć.
Zobaczył go sokół, który na złotej gnieździł się jabłoni, zerwał się ku niemu i chciał go ze stromej, szklanej strącić ściany. Ale żak nie w ciemię bity.
Pochwycił sokoła za nogi, a ten, przerażony, uniósł go do góry, ku niebu, ponad zamek.
Krążył tak z nim sokół tuż-tuż nad sadem, w którym złote rosły jabłka.
I wtedy to żak, przemądry a czujny, dobył kozika, nogi obciął strasznemu, a teraz już przelękłemu ptakowi, że aż zginął gdzieś w obłokach, narwał sobie złotych jabłek i podążył pod bramy zamkowe. Ale zamku strzegł smok okrutny.
Młody żaczek, wyuczony, rzucił na niego złotym jabłkiem, a smok tak się przeraził, że w tej chwili znikł w przepaści na wieki.
Z wielką radością powitała żaczka oswobodzona królewna i, wdzięczna, że przez niego nie ma już nad sobą strasznego sokola ani okrutnego smoka, strażników zaczarowanego zamczyska, wzięła go sobie za męża.
Przechadzał się ongi żaczek, a dziś król znamienity ze swoją królową po sadzie z złotymi jabłkami i ujrzał na ziemi wielkie roisko ludzi.
Gwizdem srebrnej piszczałeczki przywołał swego posłańca, zwinną jaskółkę, iżby się dowiedziała, co by to znaczyło. I cóż się nie pokazało?
Krew, która pociekła z odciętych przez żaczka nóg sokoła, ożywiła owe tłumy, co przez lat siedem spadały z Szklanej Góry, nie dotarłszy do celu, do wierzchołka, i dzisiaj tłumy te wielbią głośno swego zbawcę.
Takie to były cuda, które zmyślnością swoją zwykły, biedny sprawił żaczek, a który odtąd najlepszym stał się królem dla wszystkich.





To tak dla zmiany wycieraczki. Poprzednia była już zbyt długa.
Piękna bajeczka 🙂 Jednak mistrz Waligórski ma zdecydowanie lepszą narrację od Kasprowicza 🙂 🙂
Rycerz Zenobi Dreptak w szmelcowanej zbroi
Stanął zbrojnie i konno u zamku podwoi,
Miał pancerz, hełm i kopię, jak zwykle rycerze,
I miecz, którym uderzył o zamkowe dźwierze!
Hej, odegrzmiało echo o gotyckie blanki!
Skoczył na nogi książę, spojrzał zza firanki,
Skoczył, spojrzał, oniemiał i zadrżał ze strachu;
Stoi pod drzwiami rycerz Dreptak na wałachu!!!
Stoi Dreptak wśród blasków, szczęków oraz zgrzytań
I zasuwa monolog, co się składa z pytań,
O taki: – Hej, kto mężny, odpowiedzieć musi,
Która z pań jest piękniejsza od mojej Magdusi?
Która ma liczko bielsze, mniej zepsute ząbki?
Czyj biuścik przypomina dwa młode gołąbki
Z ryżem? Która jest taka miła, kochana i ładna?
Tutaj struchlały książę wymamrotał: – Żadna!!!
Wówczas rycerz się zachwiał na swoim bachmacie
I rzekł: – Żadna? To szkoda, o kurtka na wacie,
Bo z Magdą już nie mogę! Jestem u sił kresu…
Tu spiął konia i ruszył w dal, szukać adresów.
Mistrza Waligórskiego nikt nie przebije. Ale to jest inne opowiadanie. Ponadto nie chciałam znów dawać Waligórskiego, są przecież inni poeci i pisarze.
Są, a jokoby ich nie było 🙂 Net mi się cieli strasznie, kręci się ten kręciołek, kręci, zahipnotyzować się można 🙂 🙂
Jak ja to „lubię”
DobryWieczór Wszystkim :))
Dobry wieczór mówię i ja 🙂
Dzień dobry i tutaj

Piękna bajeczka, Bożenko
Witam i na tym pięterku
Też mi się spodobała 😀
Dobrze, że zmieniłaś wycieraczkę
Na poprzedniej dostawałam nerwowej gorączki, tak się długo ładowała. Myślałam nawet o zmianie, ale liczyłam, że się ktoś zlituje 
Widziałam, że się upominałaś o zmianę i dlatego to zrobiłam. Jutro niewiele będę mogła tu być, bo już nie będę sama od południa jak dziś. Ale mam nadzieję, że dialog się rozwinie.
Zabił rysia, okaleczył sokoła i śmiertelnie wystraszył smoka… Wonczas jeszcze wśród żaków ekologia nie była widać modna!
Ale był dzielny i uwolnił królewnę… Chociaż dzisiaj by chyba go oskarżyli o okrucieństwo…
Bo oneż stworzonka były niewinne i więziły królewnę wyłącznie dla jej dobra 🙂
Ale ryś – cóż ryś był mu winien?
a nic…. ale miał pazury 🙂
Dobry wieczór. Wróciliśmy po południu z dłuższego spaceru, zjedliśmy obiad i zapadłem normalnie w letarg, bo normalną drzemką lub sjestą się tego nie da nazwać 🙂 dopiero teraz się przecknąłem.
Tę bajkę czytałem chyba w dzieciństwie, podobała mi się ze względu na pomysłowość żaczka (rysie pazury, kreatywne wykorzystanie sokoła). Z tym smokiem to chyba jednak naciągane, jakby tak smoki uciekały od rzucenia złotym jabłkiem, to np. taki hobbit z krasnoludami pod Samotną Górą nie miałby problemu.
Smok Wawelski też by się długo nie uchował. Trzeba tylko mieć to złote jabłko… I tu mógłby być problem
Dzisiaj wyjątkowo wcześnie, ale jak zwykle po spaniu w ciągu dnia czuję się wymięty i słaby, więc lepiej, jak wcześniej się położę.
Christian Petzold to niemiecki organista i ma się rozumieć kompozytor. Mieszkał i tworzył w okolicach Drezna i Lipska, ale grywał koncerty w Paryżu i Wenecji. Podobnie jak kilku już prezentowanych na Wyspie muzyków był wysoko ceniony przez współczesnych, ale ta sława nie przetrwała wieków w pełnej krasie.
Dzisiaj na Wyspie ciekawa historia, otóż Petzold skomponował parę menuetów, o zbliżonej linii melodycznej, różniących się tylko tonacją – w G-dur i G-moll. Ich zapisy nutowe znalazły się w „Notatniku dla Anny Magdaleny Bach”, (drugiej) żony Jana Sebastiana, zawierającym kompozycje różnych artystów. Przez lata menuety te były przypisywane samemu Bachowi, lecz w latach 70′ XX wieku odkryto, że prawdopodobnie skomponował je właśnie Petzold.
I tej właśnie parki sobie posłuchamy, w oszczędnym, kameralnym wykonaniu na fortepian. W sam raz na dobranoc i do snu.
A snów dzisiaj – może o dopełniających się przeciwieństwach?
Ta spokojna muzyka rzeczywiście nastraja do snu

Ja też się już pożegnam, do jutra. Dobrej nocy życzę
Przejechałem się po Kasprowiczu i kiedy dosłownie palec zawisł mi nad klawiszem „publikuj” wywaliło mi prąd, moja baba suszyła grzyby w piekarniku, a że były oporne to podkręciła kręciołka, w rezultacie poszły w diabły wszystkie możliwe korki, dziwię się, że cała dzielnica nie zgasła, a może to duch Kasprowicza mnie ukarał za pyskowanie? 🙂 🙂
Witaj pyskaty Miśku !
ta bajeczka to jest ewenement w twórczości Kasprowicza 🙂 Na ogól prozą nie pisywał 🙂
A nie znoszę go w żadnej postaci, te jego klęcznikowe bogo-ojczyźniane, jasełkowe wiersze, gdzie chłop miał przypisaną swoja rolę woła roboczego, któren cały tydzień tyra na pana, a w niedzielę wdziewa najlepsze gacie i gna całować plebana w sempiternę [jakby to powiedział Senator], nie trafiają do mnie, rymy mnie wkurzają, a opisy doprowadzają do rozpaczy, no nie lubię dziada 🙂 🙂
Biją dzwony… Chrzciny czy wesele?
Dni krzyżowe!… I serce się trwoży:
Grady… susze… łza i krew się mnoży,
Gdzież obrona, jeśli nie w kościele?
I tłum korny padnie na kolana:
„Od powietrza, głodu, ognia, wojny
Chroń nas, Ojcze! daj nam czas spokojny –
Czas bez troski nadmęskiej i trudu…”
Ach! jak fala płynie pieśń rozlana –
Biedny ludu! Święty, polski ludu!
Byłbym zapomniał, witaj Wiedźminko 🙂 🙂 🙂
Marusia Kasprowiczowa nie byłaby zachwycona, ze tak profanujemy strofy jej poświęcone 🙂
Zawsze silnie podejrzewałam, że Kasprowicz miał w PRL- u ” wzięcie” z dwóch powodów : pierwszy to ten, że wybił się mimo ubogiego chłopskiego rodowodu, drugi – to pomoc udzielona kiedyś Leninowi 🙂
ps. sempiterna jest ode mnie… :), tak jak wilegiatura
O Kasprowiczu, wszystko to prawda co piszecie, ale mnie się ta bajeczka spodobała. Ponadto on pięknie opisuje Tatry, które uwielbiam. Tym mnie za serce chwycił. Reszty czytać nie muszę
Mam Bozenko tak samo – wszystko to , co o Tatrach, a reszty nie czytam, bo tez nie lubia, jak Misiek
Zwracam honor Wiedźminko, podoba mi się to określenie okrutnie 🙂
Mnie tez – w ogóle lubię takie słówka, które ” się przeterminowały ”
No to – do spanka, kochani !
Przepraszam, ale nie było mnie prawie cały dzień. Córa zbierała się do wyjazdu i jak zwykle miałyśmy dużo do obgadania
Pojechała, ale jeszcze nie poleciała, bo samolot ma spore opóźnienie… Małżonek ją zawiózł, bo ja nie mogę. Zawsze z żalu, że wyjeżdża się poryczę, a nie lubię tego robić (szczególnie w publicznym miejscu) 


Do następnej jej wizyty u nas zostało już niecałe 12 miesięcy
Może się do niej w końcu wybierzemy, do tego Denver? To zobaczę ją wcześniej
Witaj zasmucona Mirelko
! Coś porwało Córcię do tego Denver…. i pora ją nawiedzić w pieleszach 🙂
Dlaczego mnie to nie dziwi? Też tak mam Miralko … rozklejam się przy każdej TAKIEJ okazji… nic nie boli bardziej niż tęsknota

Wiem, że marne to pocieszenie gdyż nic nie zastąpi kontaktów osobistych, jednak w dzisiejszych czasach i tak jest łatwiej. Mamy telefony komórkowe, skype, gg itd. Jak sobie przypomnę czasy, gdy jedyną możliwą formą kontaktu z członkiem załogi statku w rejsie było zamawianie rozmowy tel. przez radio Gdynia i czekanie na nią 2 dni to …
Dziękuję, dziewczyny, za współczucie
Po prostu, jestem jak ta kwoka i chciałabym mieć dzieci w zasięgu ręki 
W sumie, to jestem przyzwyczajona, że mam córkę tak daleko. I to jest prawda, że często z nią rozmawiam przez telefon i Skype… także, źle nie jest
Moja mama miała mnie jeszcze dalej…
Dzień dobry
Jak to niedobrze mieć kogoś bliskiego tak daleko… Musiała tam zamieszkać zamiast bliżej rodziców? Później tylko tęsknota wieczna… Współczuję Mireczko 
Dzień dobry Poranna – mówiłąś, że masz syna za ścianą …. jak często się widujecie ?
Moja corcia od 10 lat w Anglii, syn w sasiedniej wsi, a bywa tak,ze czesciej rozmawiam z nia przez skypa niz z nim przez telefon….
Jak często Wiedźminko? Prawie codziennie. Współczuję tym, którzy nie mogą sie często widywać z dziećmi
Dzień dobry
Przejechał, ciężkim sprzętem 😉 Misiak po Kasprowiczu 😀 Nic tylko dies irae: ogień skrzepnie, blask ściemnieje, w proch powrócą świata dzieje… (??) 😀 Pisał o tych, wśród których się wychował i czym był od szczenięcych lat karmiony. Liryka opisowa? Może i tak.
Tak se Bożenko myślę, że szklaną górę prawie każdy ma w swym życiu do pokonania /nie koniecznie z księżniczką czy księciem na szczycie 😉 /. Tylko, niektórym rysich pazurów brak. Że se tak filozoficzno – refleksyjnie zakończę
PS Zawsze był mi bliższy p.Kazik Przerwa, niźli p. Jan K. 😀
Witaj Skowronku 😀 Masz rację, każdy, lub prawie każdy ma do pokonania szklaną górę. Niektórzy są w czepku urodzeni i na tę górę mają osobistą windę. Ale czy na tym polega życie? Trochę trudności jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

Teraz zmykam na słońce, dopóki tu jestem
Ba Allu, Kazik Przerwa !
To za przypomnienie 
Dzień dobry. Prawie 12 godzin sobie spałem, to chyba nadrabianie jakichś zaległości we śnie.
Ulicę nam dzisiaj zamykają dla ruchu, będą się jacyś kolarze ścigać, więc pewnie obędzie się bez wychodzenia z domu.
W taką pogodę??? W domu??? Witaj Mistrzu Q – udomowiony 😀
Wczoraj żeśmy wykorzystali pogodę do imentu 🙂 może o tym napiszę? Ale nie będzie to super-ciekawy wpis, ot, spacerowy. Już nie mówiąc o tym, że z wyprawami Miral to on się równać nie może.
Ale zamykają ulicę chyba tylko dla ruchu kołowego? Przecież Was w domach nie mogą uwięzić
I w tym wypadku, piesze wycieczki są możliwe… No, wracam na słoneczko 
Ha! Już się cieszę 😀 Pisz Pan zatem, a ja się nacieszę błękitnym niebem (jeszcze )i może nawet ciepełkiem powyżej 20 °C ? Co daj Boże 😀
Słoneczka wesołego, Skowronku ! 🙂
Jako że zapowiada się ciepła niedziela – wybywam do znajomych.
Miłego dzionka życzę Państwu, oczywiście bez takiej burzy jaka mnie wczoraj nawiedziła, pozbawiając osiągnięć cywilizacyjnych
Więc niech Ci choć dziś pogoda sprzyja Skowronku, czego sobie i Wam wszystkim życzę. Niestety, zmiana już na horyzoncie…
Jak najwięcej słoneczka Skowroneczku 🙂 Dość już tego deszczu !
Jeden dzień miałam w tym tygodniu bez..
I serdecznie dziękuję
To faktycznie niewesoło. Mieszkasz w pięknej miejscowości, ale z brzydką pogodą… To ja już wolę mój Poznań
Dzień dobry
Nie lada śmiałek był z Żaczka 



Bajka mi się bardzo podoba
Gdzie dzisiaj takich szukać ? Jak to powiada moja koleżanka „wyginęli już w epoce dinozaurów”
Upss zdaje się, że rozjuszenie wzbudzę wśród Panów
Au ! Tylko nie kamieniami … to boli
Witaj Księżniczko

Czyżbyś o Ty Pani, więziona na tej szklanej była??
Ja to bym nawet czasem chciała
Tylko mam obawy, że żaden Żaczek by po mnie nie przybył 
Atam….. Kopciuszku, Panowie w bajki nie wierzą to i po co mają się z Żaczkiem porównywać ?:)
Miejmy nadzieję Wiedźminko … może bez siniaków się obędzie
Dzień dobry ! 🙂 Dzień zapowiada sie burzowo ? No to co – ciągle jeszcze mamy lato….
Dzień dobry 🙂 Witam się pośpiesznie bo mogę już nie mieć okazji, no za nic nie mogę wejść na Wyspę, na inne blogi wchodzę z marszu, a tutaj mordęga 🙂
Witaj Misiaczku 🙂 Też tak miałam 😉
U mnie powoli, ale się otwiera. Czyżby coś nawalało? Mistrzu T…
Czy coś wiesz na ten temat???
U mnie lato w pełni 🙂 W piątek zakończyłam „prywatę”, znaczy się żadnych zleceń do końca roku ! hurra hurra 🙂
Wczoraj raniutko wybrałam się z koleżanką na grzyby. Niestety … sucho…przyniosłam jedynie dwa kleszcze 🙁
Nic, trzeba się będzie pocieszyć tymi, co to w podołku Kneź podarował 🙂 Do wigilijnych pierożków wystarczy 😉
A ja wczorak miała dzień w kolorze śliwkowym – śliwki na powidła, do zamrożenia… a a paluszki brązowe:)
.. pierwsze żółte i czerwone liście na drzewach już są …..
Też mrożę … do jogurtowego z kruszonką w zimę jak znalazł
Wczoraj wieczorkiem kolejny raz obejrzałam „Turystę” i tak od rana Katie mi towarzyszy 🙂 Zatem słuchawki i idę leżakować do ogrodu 🙂 A co tam, w końcu niedziela ! 🙂
To i ja wracam na słoneczko. Trzeba korzystać póki świeci
A ja próbuję spisać wrażenia z wczoraj. Mam nawet parę zdjęć, oczywiście nie tak ładnych, jak z okolic Chicago, ale…
Pisz koniecznie, już się tych wspomnień nie mogę doczekać. Nawet ze zdjęciami…
To tak bardziej po południu wrzucę.
Nie bądź taki skromny, Mistrzu Q
Twoje opisy są na pewno ciekawsze niż moje, a i zdjęcia są wspaniałe
Może Wam Chicago i okolice są pewną egzotyką, ale i wspomnienia z polskich wyjazdów, czy spacerów są pasjonujące 
A tak w ogole to dzien dobry wszystkim! Wreszcie tu piekna sloneczna niedziela..
A ja od rana na wyspie tylko latam jak ta gupia od wycieraczki do wycieraczki, chcac nieobecnosci nadrobic…
Tu cos skrobne , tam odpowiem. uff nareszcie sie przywitalam
Ależ dzień dobry. Spokojnie, langsam, kawka w dłoń, podelektować się, tisze jediesz, dalsze budiesz 😉
Och Mistrzu ! Taka cos roztelepana jestem,

ale mam nadzieje ,ze nie zdenerwowalam
Spokojnie Maniu, jak powiedział Mistrz, langsam. Czym i kogo byś miała zdenerwować? Chyba idzie burza…
Jestem daleko od Was wiec to nie moze miec wplywu

ale masz racje Bozenko, cos wisi w powietrzu bo zaczyna mnie bolec glowa, a to juz od lat bardzo rzadkie u mnie
U mnie jeszcze burzy nie ma, ale według prognoz, jak nie dziś, to jutro będzie. Lato chce nas pożegnać piorunami…
U mnie ma być ciepło, ale bez przesady



Tak w granicach 25C i na dokładkę słonecznie. A że będziemy nad samym Lake Michigan, to powinno być przyjemnie… taka chłodniejsza bryza od jeziora zawsze ciągnie
Miłego niedzielenia życzę
Mam nadzieję, że po powrocie poczytam wspomnienia ze spaceru
Zaraz wybywam do Milwaukee w Wisconsin. Na ten Indian Summer Festival



Małżonek dzisiaj pracuje, chociaż niedziela
… także koncertowo się wykręcił z wyjazdu
Pojadę sama z młodymi… A co tam! Może nie zabłądzę
Mam nadzieję, że konisie mnie nie zawiodą i będę zadowolona z wyjazdu…
Nie zapomnij zabrać aparatu! Zresztą o czym ja mówię, Ty masz go wciąż przy sobie
Zapraszam piętro wyżej, chociaż na takim płaskim terenie trudno mówić o „wyżej”.