Bóg umarł. Jego martwe ciało, ponad trzykilometrowej długości ciało unosi się bezwładnie na falach Atlantyku. Aniołowie rozpaczają, wierzący pogrążają się w smutku, ateiści nie posiadają się z wściekłości(skoro umarł, to znaczy, że istniał!), feministki szykują zamach bombowy na Boskie Zwłoki(to niedopuszczalne by Bóg był mężczyzną!). Watykan milczy z zakłopotaniem, a pechowy, nękany koszmarami kapitan supertankowca otrzymuje polecenie, by zaholować Najwyższego do grobowca wykutego w górze lodowej.
| « Blog Roku - Missjonash | Reguły Billa Gatesa.. » |





DzińDybry:)) Mam kilka ulubionych książek, to jest jedna z nich, wesoła, smutną jest jednocześnie. Postaram się je co jakiś czas przedstawić :)))
Dzień dobry
Zapowiada się ciekawie. Szkoda tylko, że takie krótkie…
Polecam tę książkę do przeczytania, wydawnictwo Prószyński i ska :)))
Może przy czasie po nią sięgnę…
To jeszcze kawałek 🙂 „ANIOŁ
Nieredukowalna dziwaczność wszechświata po raz pierwszy
ujawniła się Anthony’emu Van Horne’owi w dniu jego pięćdzie-
siątych urodzin, kiedy archanioł Rafał, istota ze świetlistymi białymi skrzydłami i aureolą, która zapalała się i gasła niczym neonowe ringo, pojawił się, by powiedzieć mu o dniach, które miały nadejść.Wówczas, w 1992 roku, niedziele Anthony’ego wyglądały zawsze tak samo. O czwartej po południu zstępował w czeluści nowojorskiego metra, jechał linią A na północ do Sto Dziewięć dziesiątej Ulicy, przemierzał spacerkiem skaliste pagórki Parku Fort Tryon, po czym, wmieszawszy się w tłum turystów, wchodził do udawanej europejskiej świątyni zwanej Klasztorem i ukradkiem wślizgiwał się za ołtarz w kaplicy Fuentidueńa. Tam, wstrzymując oddech i starając się zapomnieć o migrenie, czekał, aż tłum pójdzie do domu.
Pierwszy strażnik, wysoki, szczupły, lekko utykający Jamajczyk,
ściśle przestrzegał regulaminu, jednak o północy pojawiał się
zazwyczaj jego zmiennik, wychudzony nowojorski student, który
zamiast patrolować gmach, znikał w komnacie Jednorożca dźwi-
gając niebieski nylonowy plecak wypełniony podręcznikami. Usa-
dowiwszy się na zimnej kamiennej podłodze, włączał latarkę i za-
czynał studiować „Anatomię” Graya, uparcie wkuwając nazwy po-
szczególnych części ludzkiego ciała.
– Gluteus medius, gluteus medius, gluteus medius — niosła się je-
go inkantacja po świętych pomieszczeniach. – Rectus femoris, rectus femońs, rectus femoris. Tej konkretnej nocy Anthony postępował zgodnie z rutyną. Wymknął się zza ołtarza, zerknął na studenta (który ślęczał nad książką, wgłębiając się w bruzdy lewej półkuli mózgowej), po czym ruszył wzdłuż arkady pseudoromańskich kolumn ozdobionych wyszczerzonymi pyskami gargulców, by zszedłszy wyłożoną kamiennymi płytami ścieżką, znaleźć się przy marmurowej fontannie górującej nad otwartym dziedzińcem Świętego Michała de Cuxa. Sięgając do kieszeni świeżo wypranych spodni, Anthony wydobył półprzeźroczyste plastykowe pudełko i umieścił je na posadzce. Pozbył się spodni, a następnie ściągnął białą bawełnianą koszulę, nieskazitelny podkoszulek, bielusieńkie slipy, wyglansowane buty i czyste skarpetki. Wreszcie stanął nagi, oświetlony przez pomarańczowy księżyc dryfujący po niebie jak ogromna dynia.
– Sulcus frontalis superior, sulcus frontalis superior, sulcus frontalis superior- powtarzał student”.
Te, dolep no jeszcze jakiś kawałek!!
Mogę wrzucić motto książki z Nietzschego, zawsze go wielbiłem, mam jego cytat od zawsze, pod awatarem i mam gdzieś, że był pupilkiem Adolfa : „Opuściliśmy ląd i wsiedliśmy na statek. Zniszczyliśmy za sobą most – co więcej, zniszczyliśmy za sobą ląd! Nuże, statku! Strzeż się! W krąg ciebie leży ocean: prawda, że nie zawsze ryczy, a czasem spoczywa jak jedwab i złoto i marzenie o dobroci. Lecz nadejdą godziny, kiedy poznasz, że jest nieskończony i że nie ma nic straszliwszego nad nieskończoność. O, jęku biednego ptaka, który czuł się wolny, a teraz uderza o ściany tej klatki! Biada, jeśli opadnie cię tęsknota za lądem, jak gdyby tam więcej było wolności – a nie ma już żadnego „lądu”!
Fryderyk Nietzsche, „Na horyzoncie
nieskończonego”; „Wiedza radosna”
(tłum. Leopold Staff)
Nietzsche!!
Tak-eś mnie Miśku nim wziął i natchnął, że idę odszukać „Historię WKP(b)”. Krótki kurs! !!
Dzień dobry 🙂 Cudo Stateczku, jedna z moich ulubionych książek, a skoro Bóg umarł, to róbta co chceta, hulaj dusza, dobro i zło już nie mają znaczenia, skoro nikt nie pójdzie do nieba, kompletnie pokręcona powieść :)))))
Witaj Miśku. Czytałeś?
Hej Bożenko 🙂 Czytałem, posiadam i wracam do niej, co jakiś czas:)
Dzień dobry. W domu wszystko wróciło do normy, za oknem taksobie-styczniowo-późnojesiennie.
A ja jeszcze do pracki…
PS. Książki rekomendowanej we wpisie nie czytałem, jakoś nigdy nie dorwałem, co dziwne, bo to przecież fantastyka. Poszukam… wkrótce?
Jeszcze jeden fragment o plagach egipskich !
ROZMÓWCA Opowiedzcie mi o żabach’
BAKETAMON Nie wiedziałam, śmiać się czy płakać.
NELLIFER Otwierało się szufladę z bielizną i- hop!Żaba skakała ci wprost na twarz.
BAKETAMON Niech nikt mi nie wmawia, że Bóg nie ma poczucia humoru.
WOZMÓWCA Która plaga była najgorsza?
BAKRYAMON Powiedziałabym, że wrzody.
NELLIFER Wrzody? Chyba żartujesz szarańcza była o wiele gorsza.
BAKETAMON Komary też były nieprzyjemne.
NELLIFER I muchy.
BAKETAMON I zaraza bydła.
NELLIFER I śmierć pierworodnych. Wielu ludzi wtedy się naprawdę wściekło.
BAKETAMON Oczywiście mnie i Nelli to nie dotyczy.
NELLIFER Nasi pierworodni już nie żyli.
NAKETAMON Mój zginął podczas gradobicia.
ROZMÓWCA Zamarznięty?
BAKETAMON Uderzony w głowę.
NELLIFER Mój cierpiał na chroniczną biegunkę od chwili kiedy ukończył pierwszy miesiąc, więc kiedy wody zmieniły się w krew- raz dwa dzieciak się odwodnił.
BAKETAMON Melli, pamięć cię zawodzi, Twój drugi syn umarł kiedy wody zmieniły się w krew. Pierworodny umarł w czasie ciemności, kiedy przypadkowo napił się terpentyny.
NELLIFER Nie, mój drugi zginął o wiele później, jiedy fale Morza Czerwonego zalały jego łóżko. To mój trzeci opił się terpentyny. Matka pamięta takie rzeczy.
ROZMÓWCA Byłem przekonany, że te próby wzbudzą w was większą gorycz.
NELLIFER Z początku uważałyśmy, że plagi są niesprawiedliwe. Porem jednak zrozumiałyśmy nasze wewnętrzne zepsuciei wrodzoną grzeszność.
BAKETAMON Jest tylko jedna dobra Osoba w całym Wszechświecie, a jest nią Pan Bóg.
ROZMÓWCA Przeszłyście na monoteizm?
BAKETAMON (podskakując) Kochamy naszego Pana całym sercem.
NELLIFER Cała naszą duszą.
BAKERAMON Z całych sił.
NELLIFER Poza tym nie wiadomo co może Mu przyjść do głowy.
BAKETAMON Jadowite mrówki, być może.
NELLIFER Zabójcze pszczoły’
BAKETAMON Zapalenie opon mózgowych.
NELLIFER Zostało mi jeszcze dwóch synów.
BAKETAMON A mnie córka.
NELLIFER Pan daje.
NAKETAMON I Pan odbiera.
NELLIFER Błogosławione niechaj będzie Imię Pańskie.
Se tego poszukam. W domu nie, ale przecie gdzieś znajdę!
Służę, jakby co, Senatorze, mogę Ci na emalię przesłać, to niewielki plik w wersji elektronicznej 🙂
A to i ja bym prosił…
Zdaje się, że i ja poproszę… W jakim formacie toto? Masz może .mobi?
A czy i ja mogłabym poprosić?
Zwykły tekst zapisany przy pomocy Notatnika, bez problemu wrzuciłem go na komórkę :)No to się zabieram za wysyłkę :))
Dziękuję Miśku, przesyłkę dostałam.

Również dziękuję.
I ja dostałem – dzięki! 🙂
Dziękuję, już przywędrowało!: )))
Nie ma sprawy 🙂 🙂 🙂
Ja też ! Koniecznie 🙂
Witajcie!
Cieszę się, że Stateczek wreszcie napoczął swój pomponik!
Książka wydaje się być bardzo interesująca – szkoda, że dotychczas nie wpadła mi w ręce!
Dzień dobry !
Zgłasza się jeszcze jedna, która nie zna tej książki:) Poszukam ….
.. tylko czy nie będzie trzeba wkuć przy okazji budowy mózgu i innych części ciała
Po co wkuwać? Ciocia Wiki stale pod ręką… 😉
A ja lecę na loty.
Omijaj kominy Bożenko 🙂 🙂
Loty się skończyły, a ja nie wiem dokładnie jak, bo miałam przeszkodę.
Nic, będą mówić.
Na kominy uważałam i bezpiecznie przyleciałam.
Czyżbyśmy mieli drugą Wiedźminkę?
Na miotle, Bożenko fruwasz, jak jeszcze nauczysz się czary uprawiać, to będziesz konkurencyjna 
O nie, naszej Wiedźminki nikt nie zastąpi 😀 Ale czasem na miotłę też chyba mogę wsiąść?
No nie wiem… A prawko masz?
Dzień dobry
Na krótko, bo zaraz lecę na te zakupy 

Też bym chętnie sobie poczytała
Wszyscy chyba zaczytani, że tu taka cisza… Więc i ja się zmywam.
Dobrej nocy życzę. Na dobranoc niech Wam zaśpiewa Jacek.
A Jacuś jest uroczy i bardzo go lubię 🙂
Ja też lubię Jacka 🙂 Podoba mi się nie tylko jego głos, ale i dykcja. Można zrozumieć każde wyśpiewane przez niego słowo. A nie jest to częste wśród dzisiejszych „śpiewaków” i to nie tylko polskich… Często tak bełkoczą, że nie wiadomo nawet w jakim języku śpiewają, bo się nie rozumie słów…
On naprawdę śpiewa a nie wrzeszczy.
Na koniec dnia… zrobiło się całkiem mokro na zewnątrz. Typowo styczniowy deszcz. Ale są i tacy, którzy to lubią i potrafią się cieszyć, np. nieśmiertelny Gene Kelly. Dlatego na dobranoc – deszczowa piosenka. Snów takich, żeby się chciało tańczyć ze szczęścia, niezależnie od pogody!
Bardzo bym się musiała starać, żeby polubić ten porywisty wiatr i deszcz, który chyba już na stałe się to nas wpisał 🙁
… a ten pan jest zakochany… do pozazdroszczenia
Klasyka
Ta deszczowa piosenka ma tyle lat…
Śpiewa i tańczy wspaniale. Nie wiadomo co robi lepiej…
Raz jeszcze ponawiam prośbę do Miśka o wersję elektroniczną dla mnie też !
To na wypadek, gdyby nie zauważył wyżej 🙂 I tak wyślę listonosza 🙂
To może zanim Misiek przeczyta, ja popchnę?
Bardzo mi się podoba ta propozycja , Kwaku ! Jesteś przemiły, jak zawsze !
Już.
Już ! Jesteś jak rakieta
Dobranoc….

Dzień dobry
Miał być śnieg, a tu znów deszcz… 
Dzień dobry
A u mnie miał być deszcz i był
Duża część śniegu już zlazła… Mam nadzieję, że zanim znowu przymrozi, to trochę podeschnie, bo po takiej „szklance” nie najlepiej się jeździ
Amerykanie mówią na to „black ice”. Asfalt na drodze czarny, a ślisko jak na lodowisku…
Witaj Mireczko 😀 Też najbardziej obawiam się gołoledzi.
Witaj Bożenko
Jak u Was plusowa temperatura, to na razie nie ma się czego obawiać… Może zanim pomrozi, zdąży trochę przeschnąć… I wiem, że nie dla siebie tej gołoledzi się obawiasz
Ostatecznie nie musisz wychodzić z domu…
Spadam na górę do spania
bo rano do bielików
Mamy teraz specjalne „raki” zakładane na buty i już nie powinniśmy się ślizgać
Także może zajrzymy też do Matthiessen, do kanionu… I może jeszcze jest zamarznięty 
Spokojnej nocy i miłych snów Ci życzę
Mile spędzonej niedzieli
Witajcie!
Już wstałem. Czy to nie dziwne??
DzińDybry :)) Też się czasem dziwię, przecież pozycja horyzontalna jest wygodna i naturalna dla większości ssaków. Pewnie jakieś nowe wyzwania przed nami :))
Rzeczywiście, dziwne.
Ktoś Was wygonił spod kordełki?
Poczucie misji, Bożenko. Ocieplenie globalne, kryzys energetyczny, gender, ktoś musi stawić czoła globalnym wyzwaniom :))))
Oj, dużo na Twojej głowie Stateczku
Jak temu wszystkiemu podołasz?
Rozmienię na drobne i jakoś pójdzie :)))
Ambitna bestia! 🙂
„…tylko w bieli pościeli nos swój prędko znajdę,
bo bez nosa wśród ludzi wyjdę na ciamajdę!”
Ja też już wstałam
Dzień dobry
Tylko u mnie trochę po 5 rano
I nie jest to dziwne 
I co?? Na bieliki??? Witaj Mirelko 😀
Fajna piosenka
Dzień dobry. Sucho i słonecznie, piękny dzionek Bozia dała.
Komu dała, temu dała.
U mnie słonko zabrała…
Bozia tak ma, jednemu daje drugiemu zabiera :)))
Modli się samotny góral w kościele i tak się zwraca do Boga !!! Panie Boze na tace daję, do kościoła chodzę, wódki nie piję, zyję zgodnie z pzykazaniami i co ??? Pół owiec mi wilki zezarli, cały owies grad mi wybił, baba mi się zbiesiła. Nagle z nad ołtarza potężny głos ryknął, bo cuś Cię Józuś k………… nie lubię !!!
W końcu ktoś kogoś stworzył na swój obraz i podobieństwo 😉
Witaj Tetryku ! …. i odtąd nie wiadomo czy śmiać się czy płakać ! 🙁
No i przechwaliłem. Pada.
Jest duży wiatr, przegania chmury i co chwila inna pogoda. U mnie już słońce.
Witaj Bożenko ! … u mnie tak samo 🙁
Zauważyłam, że często mamy taką samą pogodę
Dzień dobry 😀 I co me szare oczęta widzą?? Stateczek pod pełnymi żaglami!! No nareszcie


Nie czytałam.. Cóż wszystkiego przeczytać się nie da, ale próbować należy
Czemu na mej poczcie nie ma?? Może Ktoś uprzemy i mnie – uprzejmie podeśle?
Uciekam na wycieczkę
Przed 7 powinniśmy wyruszyć, a dochodzi 6
Dziś ma być częściowe zachmurzenie i 6C (na plusie), czyli powinno być dobrze
Do popotem jak mawia Jasminka 
Szerokiej drogi Mirelko….. i jak zawsze – pięknych zdjęć 🙂
Droga była szeroka jak zwykle
A za życzenia pięknie dziękuję 
Byliśmy też w Matthiessen State Park. Trochę za dużo tam wody. Nie dało się zejść na dół kanionu, bo normalnie wąski strumyczek rozrósł się do szerokiej rzeki na praktycznie całą szerokość. Mały wodospad, wypływający z jeziora też nie był zamrożony, a właściwie tylko częściowo…
Jednak dobrze jest sprawdzać pogodę przed wyjazdem… Było ciepło i prawie słonecznie. Ludziów jak mrówków w przeciwieństwie do bielików. Nie wiem dlaczego nie było ich aż tyle. Chyba gdzieś dalej odleciały… Ale te co były – obcykane 🙂 Wlazłam nie tylko na Eagle Cliff Overlook, ale i na Starved Rock, czyli skałę od której nazwę przyjął cały park. Z tym, że na nią się trudniej wchodzi, bo schodki są bardziej strome i podejścia są po większym skosie. Ale czego się nie robi żeby coś zobaczyć
W sumie spędziliśmy dzisiaj poza domem 8,5 godziny. Nałaziłam się, aż mi noga zaczęła dokuczać. Ale co tam, do jutra powinno przejść, a co widziałam to moje
Dzień dobry: )))
Ale ropą podjeżdża!
Który ząb?
No wiesz!!
Który tankowiec!! 
Dzien dobry ! 🙂
… właśnie mnie opuściła ! Senatorze… Herod to był wielki król!
A wielki!! Zawsze za imć Henrykiem to powtarzam!!
A może lepiej tak : !
Wczoraj nie dokończyłam lektury, bo już mnie oczy szczypały…. zostanie ta rzyjemność na wieczór 🙂
p
To może i mnie przyślesz?? Coooo???


Okropni!!!
Się robi, Skowronku ! 🙂
Sypie śnieg, niezła zawierucha. Nie wiem, czy jakiekolwiek światełka będą widoczne, do nieba czy niżej.
I tu się rozpadał śnieg
Do tego ten wiatr dmucha i powstała zawierucha…
Pomimo śnieżycy, światełko do nieba pooooszło! Huk jak na froncie i światła rozbłysły!
Jaka cisza tu dziś panuje… Czyżby wszyscy zasnęli?
Więc i ja się pożegnam. Dobranoc
Spokojna, cicha noc…. o śniegu mogę tylko pomarzyć 🙂
Byłam sobie na występkach kabaretowych….. średniej jakości 🙂
Szczerze mówiąc, jak tak patrzę za okno, to myślę, że w sumie nie ma o czym marzyć.
Jaki kabaret?
Czarny Kot Rudy czyli scena kabaretowa naszego teatru Polskiego:) z autorskim programem 🙂
A to nie znam, ale jeżeli skecze nie miały kontekstu politycznego lub niskich-lotów-obyczajowego, to już wiele.
Też nie znam. Skecze mogą być i polityczne, byle bez nazwisk i chamstwa. Za czasów mojej młodości skecze polityczne były w cenie, tylko mówiło się aluzjami, przenośniami… Jak pan Pietrzak po 89 roku zaczął załatwiać swoje sprawy, waląc ze sceny nazwiskami tych, którzy mu się narazili, znielubiłam go zupełnie. To już nie jest kabaret, to się robi żałosne…
A z polskich kabaretów najbardziej lubię „Ani mru mru”, „Kabaret Moralnego Niepokoju”, „Kabaret pod Wyrwigroszem”. Niezłe teksty ma też „Kabaret Młodych Panów”, „Formacja Chatelet”… że o „grupie MoCarta” nie wspomnę
Dzisiaj mam wieczór skojarzeń. Dlatego skoro za oknem śnieżek, na dobranockę będzie – Śnieżka. Królewna. A dokładnie to krasnoludki, sztuk siedem, i ich najbardziej znana piosenka. Ponieważ jutro poniedziałek, piosenka o hej ho, hej ho, do pracy by się… Dobranoc. Snów jeszcze niedzielnych!
Lubie pioseneczkę 🙂 hej ho, do domu by się szło :)… a poniedziałek mi się zapowiada dość pracowicie 🙁
Quackie, wykrakałeś!!!
On zawsze coś wykracze!: (
Dobranoc….. 🙂
Dzień dobry
Hej ho hej ho i do pracy rodacy… Poniedziałek nam zawitał i od dłuższego czasu będzie w nim 5 dni roboczych! Tego w tym roku jeszcze nie było 
Dzień dobry: )))
Dzień dobry Senatorze ! a ja uparcie i wcale nie skrycie pytam, kiedy nastąpi cdn?
Nie łgać…… napisać, a dla kurażu zrób sobie grzane winko ! 🙂
I spić się w trupka??
Genialne!!! 
Dzień dobry: )))
Jakoś ciemno jak na dzień!
Dzień dobry
Dnia przybywa powolutku, do dziś się wydłużył dopiero o 26 minut. O tym czasie słońce będzie wstawać za miesiąc.
Teraz mówimy dzień dobry, choć ciemno. Po południu zwłaszcza w pochmurne dni już po południu powinniśmy mówić „dobry wieczór”. Nie lubię takich krótkich dni…
Witaj Bożenko… ale coraz dłuższe są i to cieszy !
Dzień dobry.. i.. miłego dnia 🙂
Miłego, Skowronku… słońce wstaje, już teraz spokojnie możemy mówić dzień dobry
Dzień dobry zapracowany Skowronku 🙂 zaraz i ja pędzę na zajęcia…. 🙂
DzieńDobry :)) Trzyyyyynastego nawet w styyyyczniu jest wiooooosna :)))
Witaj Stateczku ! 🙂 dobrze, że napisałeś, bo trwałabym w przekonaniu, że dzis jest dwunasty 🙂
Pewnie dlatego, że trzynasty zżarło mi pierwszy komentarz…..
Dzień dobry. Guzik wiosna, przynajmniej w Trójmieście mamy mniej lub bardziej puchowy śniegu tren. Muszę się jeszcze zdecydować, czy się obudzić, ale chyba tak, bo wykrakana robota stoi nad głową i z irytacją tupie nogą.
Mistrzu, odłóż robotę do środy, będziesz miał dwa dni wolne :)))
Niee, właśnie w środę prawdopodobnie będę miał przerwę, a trzy dni to już trochę dużo.
Dzień dobry…..
Puchowy śniegu tren ? ała, zazdrosna jestem ! 
Dzień dobry: )))
U nas też nie ma śniegu.
Dzień dobry 🙂 Tu wczoraj była śnieżyca, a dziś nie ma prawie po nim śladu… Chyba faktycznie idzie wiosna
Słoneczko świeci i dodaje ducha :)))
Duch (łac. spiritus) pozostaje w narodzie… 😉
Nasz naród go kocha… 😆
Obawiam się, że są w tym lepsi 🙂
Mirelka nic nie napisała o wyprawie na bieliki ! Mam nadzieje, że udanej….
i czy te raki były konieczne ?:)
Napiszę Wiedźminko, nie ma obawy
Przecież gaduła ze mnie 
Rozkopali ulicę na dobre, bo mają ją poszerzać (co właśnie robią) i nie zauważyłam, że jest tam zjazd nie tylko na autostradę, ale i na lotnisko… Skręciłam w ulicę, którą nigdy w życiu nie jechałam i okazało się, że też wiedzie na lotnisko
Także synek zdążył… Potem gotowałam, czego nie znoszę, ale mam przynajmniej obiad i na jutro. Tylko surówkę zrobić… Dopiero potem mogłam usiąść do komputera. Jak wiesz, każde zdjęcie musi być zmniejszone do odpowiednich rozmiarów… Tylko jeszcze trzeba wybrać które
Małżonek zrobił ok. 200, ja 300 sztuk. Przecież nie pokażę ich wszystkich!!!!
Oprócz bielików amerykańskich obcykaliśmy też inne ptaszki. Taki dzięcioł smugoszyi – największy z tutejszych dzięciołów – dorasta do 48 cm długości. Nie miałam go jeszcze w kolekcji. Że o innych ptaszkach nie wspomnę…
Dziś mało że do pracy, to jeszcze po pracy odwoziłam syna na lotnisko. Wybrał się na wycieczkę do Portland w stanie Maine. Do dziewczyny, która go tutaj odwiedziła chyba z miesiąc temu. I na dokładkę nie zjechałam gdzie trzeba… taka ze mnie rozdziawa
Także opiszę wszystko dokładnie, chociaż trochę się obawiam, że Wam te moje ulubione bieliki bokiem wyjdą, bo ile można o tym samym słuchać… ale zaryzykuję
Witam!
Nie martw się, Wiedźmo, Miralka wspominała wyżej i bieliki na pewno tu dolecą! 🙂
Ona była na wyprawie i porobiła tyle zdjęć, że ma teraz dużo z tym pracy, żeby wybrać te najlepsze. Może jutro nam je pokaże? Kto wie…
Mirelka jest niesamowita z tą pasją poszukiwania ! Jestem pełna podziwu i uznania
Ona nie musi starać sie, żeby Jej ” się chciało chcieć „!
Szczęściara, no nie? 😉
… albo dobrze wyposażona genetycznie ? 🙂
Też ją podziwiam…
Proszę mnie nie zawstydzać
Nie sądzę, żebym się nadawała jako obiekt podziwu… A poza tym, małżonek i tak robi lepsze zdjęcia 
Każdy ma inną pasję i zainteresowania… Jeden nie rozstaje się z książką, drugi z aparatem fotograficznym
Mam tylko nadzieję, że kiedyś nauczę się robić na prawdę dobre zdjęcia 
Skromności ty nasza!
Też się muszę czasami starać, Wiedźminko. To znaczy głównie jeśli chodzi o pracę, bo na wycieczki to ja zawsze chętna
Na jutro, Bożenko raczej nie zdążę
Chociaż już trochę te zdjęcia przejrzałam i przebrałam. Na pewno postaram się jak najszybciej. Z drugiej strony… o bielikach pisałam dwa tygodnie temu (chyba), a gdzie cdn. Senatora, że o Harpiach nie wspomnę 
Zobaczyłam wpis Maliny i pognałam Jej śladem na poprzednią wycieraczkę…. ileż straciłam
Owieczka czy baranek…. dekoracja czy obraza boska …. Luuuuuuudzie, litości…..
Ajajaj. Poproszę linka, bo zupełnie nie rozumiem, o którą poprzednią wycieraczkę chodzi? I o jakie wpisy? Nic nie widzę, dlaczego?
Zapewne chodzi o tę sprawę:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wyborcza.pl/1,75478,15251745,Baranek_na_papierze_toaletowym_obraza_katolikow__.html
(choć nie wiem, co to ma wspólnego z Maliną).
Oj…. zobaczyłam, że Malina się świeżo wpisała na poprzedniej wycieraczce(„Blog roku…”) i chciałam przeczytać co napisała. Przy okazji przeczytałam nieczytane wpisy….. to już jasne ? 🙂
Ostatnio robiłem małą muzyczną wycieczkę w czasie – a to deszczowe piosenki, a to wczesny Disney… Aż mnie zaciekawiło, jak daleko można się cofnąć, używając youtubowego wehikułu. Otóż można całkiem daleko, a żeby nie być gołosłownym – proszę bardzo, dzisiejsza dobranocka, sprzed stu lat. Były i starsze, ale ta jest jeszcze w niezłej jakości, więc… Snów ze starego kina, gdzie wszystko jest czarno-białe.
Lampka jest młodsza niż muzyczna dobranocka 🙂

Dobranoc
Dzień dobry
Pogoda wiosenna, to pewnie ten dzień na prawdę będzie dobry
Na mieście wiele ulic jest czasowo zamkniętych, bo rury pękają… Zawsze wydawało mi się, że pękają od mrozu, a nie od odwilży
Ale małżonek mówi, że to normalne… Nie znam się na tym…
Dzień dobry
Małżonek ma rację. Nie umiem tego zjawiska wytłumaczyć, ale też to zauważyłam.
Witaj Bożenko
Małżonek mi coś tam tłumaczył, że jak ziemia jest zamarznięta, to coś tam uciska, a potem pod wpływem ciepła się kurczy i powstaje coś w rodzaju podciśnienia, które rozsadza rurę… Nie wiem tylko czy dobrze to zrozumiałam… 
Nie mam pojęcia, ale coś w tym jest. U nas rury kiedyś pękały często, teraz je wymienili na plastiki i jest spokój.
Idę spać
Jakoś tak dziwnie czuję się zmęczona… to chyba z nerwów… Nie lubię jak moje dzieci latają samolotami, chociaż to jeden z najbezpieczniejszych środków transportu… Całe szczęście syn dzwonił, że już jest na miejscu cały i zdrowy
Wiedział, że jak nie zadzwoni, to dostanie ochrzan
Córka zawsze po wylądowaniu dzwoni, bez względu na godzinę, bo wie, że i tak będę czekać na telefon
Też woli nie ryzykować. Mamusia jak się wnerwi może być nieobliczalna… Że o tatusiu nie wspomnę… 
Biedne dzieci…

Dobrej nocy Mireczko
Dzień dobry i zapraszam na pięterko 😀