« Lajkonik: Reedycja. Odc. 18 Nasza Ptasia Pani... »

Pechowy spacerek

W sobotę 21.05.22 poszłam na spacerek z kołem PTTK.

Z domu wychodziłam w strugach deszczu. Na zbiórce część osób sugerowała powrót do domu.

Cóż… Makówka najgłośniej krzyczała „Co z was za turyści! Deszczu się boicie?”.

Potem się rozpogodziło, zrobiła się idealna pogoda na spacerowanie i zwiedzanie, więc mówiłam „gdzie są ci, co chcieli wracać do domu?”

Gdybym wiedziała… że ten spacerek będę długo pamiętać… że lepiej było wrócić do domu…

Ale najpierw zapraszam na spacerowanie i zwiedzanie ze mną.

Spacerować będziemy po Dłubniańskim Parku Krajobrazowym.

https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%82ubnia%C5%84ski_Park_Krajobrazowy

Na początek oglądamy Klasztor imbramowicki.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Klasztor_Norbertanek_w_Imbramowicach

Makówka postanawia wstąpić do klasztoru, o czym natychmiast informuje na fb.
Niektóre komentarze moich znajomych są dość zabawne, ale chyba (nie wiedzieć czemu?) jakoś nikt nie potraktował mnie poważnie.

Wychodzimy przed klasztor i na pniaku rozkładamy pączki i inne ciasta z zaprzyjaźnionej cukierni.


Posileni idziemy dalej, aby przywitać się z Imbramowicami

A następnie obejrzeć:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Klasztor_Norbertanek_w_Imbramowicach



Idziemy szlakiem wzdłuż Dłubni.
https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%82ubnia_(rzeka)

Mijamy dom otoczony od dołu kwiatami, a od góry skałą.

Obok dworu w Glanowie tylko przechodzimy, nie zwiedzamy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dw%C3%B3r_w_Glanowie

Dochodzimy do rejonu wspinaczkowego w wąwozie Ostryszni.
Na tych skałkach było mnóstwo wspinaczy, ale Makówka nie zdążyła zrobić zdjęć, bo…

…bo stała tam pani z dwoma pieskami, z którymi zaczęły się bawić moje koleżanki.

Makówka zrobiła im zdjęcie i gdybyż na tym poprzestała!


Niestety na zasadzie „jak wszyscy to wszyscy” Makówka też zapragnęła zdjęcia i …spacerek zakończył się w miejscu ze zdjęcia poniżej, gdyż pies pogryzł mnie w rękę. Może było zbyt duże zamieszanie, może poczuł kota?


Na pytania „Makówko, gdzie miałaś mózg?” odpowiadam „nieliczne szare komórki zagubiły się w maku w mojej makówce”.
Każdy, kto czytał komentarze pod poprzednim wpisem, wie, że zakończyło się antybiotykiem, rozpoczęciem serii szczepienia na wściekliznę itd.
Na drugi dzień zrezygnowałam z wycieczki, na którą byłam zapisana, ale poszłam na mały sentymentalny spacerek.

https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82yn%C3%B3wka_Kr%C3%B3lewska

Nie pamiętam, ale wydaje mi się, że kiedyś już na Wyspie coś pisałam o Parku Młynówka Królewska?

Ta tablica na powyższym zdjęciu znajduje się obok kapliczki, więc jak widać, temat Młynówki Królewskiej jest bardzo ciekawy i jak zechcecie, możemy go kontynuować w komentarzach.

Na tym pięterku wspomniałam dlatego o niedzielnym spacerku, gdyż on stanowi pewien łącznik do przejścia do tematu Dzień Matki, którym postanowiłam zakończyć ten wpis.

Młynówka Królewska są to bowiem rejony tuż obok miejsca, gdzie się urodziłam, mieszkałam i gdzie po mojej przeprowadzce „na swoje” mieszkali moi rodzice.

O mojej mamie pisałam już na Wyspie przy okazji jej śmierci.

Skoro jednak jutro jest Dzień Matki, powspominajmy nasze mamy.

To zdjęcie zdjęcia zostało zrobione dziś przez mojego syna na moją prośbę.

Stoi ono w chatce w Stróży, które jest jedynym miejscem na ziemi najbardziej związanym z moimi rodzicami. Jedynym, gdyż klucze od mieszkania na Galla w Krakowie musiałam oddać właścicielowi kamienicy.

Jest jakby symboliczne. Mama siedzi na tle gobelinu przywiezionego jeszcze ze Lwowa z ich lwowskiego mieszkania.

Zdjęcie to prosto z pogrzebu (z powodów pandemicznych nie było stypy) zawieźliśmy z synem do chatki w Stróży. I tam stoi cały czas. Obok tapczanika, na którym na Galla spałam ja jako nastolatka, a potem w Stróży spała moja mama.

Zamiast wspominać moją mamę (bo to już było na Wyspie) takie symboliczne wspomnienie miejsc z nią związanych.

Każdy z Wyspiarzy jest czyimś dzieckiem, więc jutro myśli ciepło o swojej mamie.
Odwiedza ją albo z kwiatkami i prezencikiem (jak ma takie szczęście) albo na cmentarzu, albo bodaj w myślach lub wspomnieniach.

Oprócz tego Wyspiarki są mamami, więc Drogie Panie Wszystkiego Najlepszego z okazji Waszego Święta.
Cieszmy się z faktu bycia mamami, bo przecież to dzieci, choć nieraz dostarczają zmartwień i trosk stanowią bardzo ważną (jeśli nie najważniejszą) wartość w życiu.

118 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam do spacerku w części pierwszej, a w drugiej do świętowania DNIA MATKI.

    Bukiet

  2. Tetryk56 pisze:

    Takim psom to mogłabyś w cyrku głowę w paszczę wkładać…

    • Makówka pisze:

      Taaaa………..żeby się mak wysypał?

      No i wiesz bodaj nie zostałam pogryziona przez jakiegoś malutkiego pieska, więc jak wbił to solidnie.
      Będę długo pamiętać.

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Zafascynowała mnie sama nazwa Imbramowice, myślałem, że to zniekształcone, uproszczone od jakiegoś naturalizowanego Turka, a może Tatara o imieniu Ibrahim, a tu niespodzianka, germańskie(!) imię Imbram.

    Nazwa rzeczki prowokuje do domysłów: kto w niej dłubał i co wydłubał?

    Tak mi się językowo skojarzył ten wpis.

    A okolice oczywiście piękne, szkoda, że tak się skończyło.

    A gdyby moje koleżanki (lub koledzy) tak się przytulali do piesków (tak, widzę, że słusznych rozmiarów pieski), to na pewno też bym spróbował, więc nie masz co się obwiniać o brak komórek mózgowych.

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Quacku!
      Dziękuję za komentarz.
      A skąd wiesz, że nazwa pochodzi od Imbrama?

      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Imbramowice_(wojew%C3%B3dztwo_ma%C5%82opolskie)

      To fajnie, że masz językowe skojarzenia, pewnie Lena będzie zadowolona, bo ona lubi takie rozmowy.

      Ja jednak zazwyczaj nie podchodzę do obcych psów, kotów, koni itd. Raczej robię tylko zdjęcie, choć przecież wtedy pies też może zaatakować. Powiadasz, że też byś podszedł? Właścicielka zachęcała.
      Sama zaproponowała, żeby jej podać komórkę, to mi zrobi zdjęcie.

      • Quackie pisze:

        A trzeba skoczyć do sekcji „Historia” w tym artykule 🙂 https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Imbramowice_(województwo_małopolskie)#Historia

        Skoro właścicielka zachęcała, to powinna, hm, wykazać się większą odpowiedzialnością, jeżeli chodzi o skutki tego przytulania.

        Edit: to znaczy na przykład zostawić Ci namiary na siebie.

        • Tetryk56 pisze:

          Albo to pierwsza, co zachęca a potem zmyka? 😉

        • Makówka pisze:

          Cóż ja nie pomyślałam. Jednak się zdenerwowałam i przestraszyłam.

          Jedna z koleżanek od razu wyciągnęła apteczkę i zajęła się opatrywaniem rany. Dobrze, że akurat obok mnie była taka co zawsze ma apteczkę i zrobiła to na tyle profesjonalnie, że na SOR pytali, gdzie byłam do „pierwszego zaopatrzenia”.
          Zdezynsekowała, zasypała dermatolem, dała jałowy gazik i zabandażowała. Ale to ona jedna (oprócz organizatora) nosi apteczkę.
          Szczęście w nieszczęściu, że akurat była obok.

          Natomiast pozostałe dwie powinny były pomyśleć, a nie zająć się jedynie „gonieniem grupy”.

          Albo właścielka nie tylko krzyknąć „psy szczepione”.
          Uniknęłabym serii zastrzyków przeciwko wściekliźnie.

      • Lena Sadowska pisze:

        To prawda:) Ja też podeszłam do sprawy językowo i znalazłam informację, że Dłubnię nazywano wcześniej Glanówką (są podejrzenia, że od „glan/glina” – „woda nieprzejrzysta, zamulona”, ale też od „glan/glon”- „zagloniona”) oraz Gorącą (od niezamarzania).

        • Quackie pisze:

          Ha, a dlaczego buty się nazywają glanami? Czyżby od butów do chodzenia po takich błotnistych okolicach? (Wikipedia nic nie mówi o źródłosłowie, tylko „Określenie „glany” oznaczało początkowo buty z demobilu lub podobne do nich obuwie robocze”).

          • Makówka pisze:

            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/glany24.pl/historia-glanow/

            Pierwsze glany z prawdziwego zdarzenia powstały jednak w ubiegłym stuleciu. Gdybyśmy mieli zabawić się słowem, tym „prawdziwym zdarzeniem” było skręcenie stopy w trakcie jazdy na nartach. Taki właśnie przykry uraz przeżył w 1945 roku dr Klaus Märtens. Nie byłoby w tym nic fascynującego, gdyby nie to, że ten akurat incydent miał znaczenie historyczne.

          • Lena Sadowska pisze:

            Kiedyś czytałam gdzieś, że to od „gleń” – „twardej wierzchniej warstwy”:)
            Nasz gwarowy „glan” nie kojarzy się zbyt ładnie, podobnie jak „drzyc”:)

  4. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór na Twoim pięterku, Makówko:)

    Spacerek zaczął się uroczo, szkoda, że zakończył tak niefortunnie:(
    Jestem wyjątkowo nieufna jeśli chodzi o obce zwierzęta, ale przecież nie da się wszystkiego przewidzieć…
    Kiedyś wsiadłam do windy i (dosłownie) w ostatniej chwili dobiegł pan z wilczurem. Trzymałam płaski karton (taki pizzowy) z zapiekankami i psu tak zapachniało, że stanął na tylnych łapach i jego kufa znalazła się naprzeciw mojej twarzy. Właściciel nie był w stanie odciągnąć łakomczucha, więc dojechałam na siódme piętro, poczekałam, aż pan wywlecze psa z windy i wróciłam na piąte. Pies nic mi nie zrobił, ale byłam wtedy naprawdę przestraszona…
    Nawet tych zapiekanek nie tknęłam:)

  5. Quackie pisze:

    Kochani, powoli wycofuję się na z góry ustalone pozycje – horyzontalne.

  6. Lena Sadowska pisze:

    I tu też mówię:
    dobrej nocki, Wyspo:)

  7. Makówka pisze:

    Dobranoc !

    Uśmiech i serducho dla WSZYSTKICH MAM !

    Serducho

  8. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zaraz zapoznam się z całym pięterkiem, bo dopiero wstałam…

  9. Quackie pisze:

    Dzień dobry, a to pada, a to świeci.

  10. Bożena pisze:

    Jeśli chodzi o psy, to się dziwię że Cię któryś z nich pogryzł. To z zasady łagodne psy. Ale może rzeczywiście wyczuły od Ciebie kota?

    • Tetryk56 pisze:

      No, nie pogryzł. To było takie opędzanie się. Gdyby chciał pogryźć, to Makówka nie miałaby spuchniętej ręki, tylko obwiązany kikut…

      • Bożena pisze:

        Tu masz rację. Ciekawe dlaczego żaden pies nigdy mnie nie ugryzł? Może dlatego, że wyczuwają we mnie przyjaciela.

        • Tetryk56 pisze:

          Widać ty możesz sobie zaśpiewać za LJKernem:
          Wy nie wiecie, a ja wiem
          jak rozmawiać trzeba z psem…

          (kiedyś nuciła to tutaj Lena 😉 )

        • Makówka pisze:

          Ależ mnie też nigdy żaden. Do tej pory. Zrobiło się chyba za duże zamieszanie i pies miał dość.

  11. Makówka pisze:

    Witam Was słonecznie i świątecznie!

  12. Tetryk56 pisze:

    Oj, ja się jeszcze nie przywitałem! Witajcie! 🙂
    Wirki trzymają się krzepko…

  13. Quackie pisze:

    No to po pracy.

    A jeszcze przed przerwą mały komunikat, bo powoli planuję najbliższy miesiąc:

    Jutro po południu wyjeżdżam, poniekąd służbowo, i wracam w niedzielę po południu.

    W weekend 4-5 czerwca jestem, z tym że 5 przed południem mam spotkanie, służbowe, ale luźne.

    W weekend 10-12 czerwca mam wesele w rodzinie (małżonki), wybywam w piątek, jeszcze nie wiem, czy po południu, czy przed, i jestem, mam nadzieję, w niedzielę, pewnie po południu/wieczorem.

    W Boże Ciało i długi weekend (16-19 czerwca) wybywam znów, w sporej części służbowo, być może nawet już w środę wieczorem (a jak nie, to na pewno w czwartek rano) i wracam w niedzielę, na szczęście pewnie koło południa.

    A potem to nie wiem.

    Aha, i jeszcze tygodniowy urlop w lipcu.

    I tydzień w sierpniu też.

    A pod koniec sierpnia znów obowiązki służbowe, ale na miejscu w Trójmieście.

    Z rzeczy planowych to tyle.

    A teraz na przerwę.

  14. Makówka pisze:

    Przepraszam, że dopiero teraz.
    Dziecko przyszło do mnie z kwiatkiem i zaproponowało mały spacer po Mogilanach.MAŁY!
    Wróciłam tak zmęczona, że położyłam się na chwilę i spałam i spałam.
    Nie rozumiem co się dzieje. No i ten ostry ból przełyku -stan zapalny i z tego stan podgorączkowy i takie zmęczenie? Czy jednak zakażenie po ugryzieniu?

    • Quackie pisze:

      Rany. Ale jesteś po zastrzykach przeciwko?

      Może zadzwoń (jutro) do Sanepidu?

      • Makówka pisze:

        Jestem po pierwszej serii zastrzyków na wściekliznę.
        Następny za 7 dni, a następny za 21 dni. Pierwsza dawka była podwójna.
        A to co innego niż zakażenie rany tym, co pies ma w pysku. Na to biorę antybiotyk. Zapalenie przełyku to pewnie skutek antybiotyku.
        Ale nie rozumiem skąd takie osłabienie, stan podgorączkowy itd.?

        • Quackie pisze:

          Może kwestia odczynu poszczepiennego? „Po podaniu szczepionki mogą występować lekkie odczyny miejscowe, np. zaczerwienienie, obrzęk, bolesność lub świąd w miejscu podania szczepionki, ogólne odczyny, np. ból i /lub zawrót głowy, bezsenność, gorączka, ból brzucha, kołatanie serca.” A może u Ciebie to jest jeszcze bardziej zindywidualizowane?

          • Makówka pisze:

            Ale szczepienie na tężec było w sobotę, na wściekliznę w poniedziałek a dziś jest czwartek.
            Miejsce po szczepieniu na wściekliznę jest dalej bolesne i sine, ale bez przesady, żeby jeszcze dziś stan podgorączkowy?
            Bardziej się boję o ten przełyk. I mam już dość chorowania.

  15. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Takie niesłyszane wcześniej.

    Snów o wielkim świecie.

    A ja zaraz idę kręcić.

  16. Lena Sadowska pisze:

    O(b)gwizdano-przewiane dobry prawie (jeszcze widnawo) wieczór, Wyspo:)

    Dziś tak pięknie się zaczęło, że wybyłyśmy w plener dość wcześnie. Na miejscu wyniosłam sobie leżaczek, coby trochę się dowitaminizować, zasiadłam, przymknęłam oczy, a tu jak nie lunie…
    🙂

    • Quackie pisze:

      I co? I co dalej? Polało Cię? Czy zdążyłaś zwiać (skoro tak wiało)?

      • Lena Sadowska pisze:

        No, ba!
        Mnie by nie polało:)
        Zanim zdążyłam się zerwać, zebrać poduszki, chwycić leżak i zawołać Psiułke, przemokłam do suchej nitki.
        A potem padało i padało, sukienka się suszyła i suszyła, a ja gapiłam się przez okno i gapiłam…
        Przejaśniło się po paru godzinach, więc zamknęłam Głuszę i wróciłyśmy do cywilizacji:)
        Gdybym tego nie doświadczyła, nie uwierzyłabym, że futro może schnąć szybciej niż sukienka:)

        • Makówka pisze:

          Jednak przyroda wszystko ma lepiej obmyślone niż my i naturalne futro to naturalne futro …

        • Quackie pisze:

          Ha, czyli następnym razem idziesz na leżak w futrze! Ta natura jest niegłupia, jak śpiewali Starsi Panowie.

        • Tetryk56 pisze:

          Lena, przyjedź na południe, bo tu sucho… 🙂

          • Makówka pisze:

            Ale wczoraj padało…

          • Lena Sadowska pisze:

            Od paru lat zastanawiam się, czy nie przenieść się jeszcze bardziej na północ…
            Mówisz, że na południu fajniej, Tetryku?

            Dobry wieczór:)

            • Tetryk56 pisze:

              Pod niektórymi względami — owszem 🙂

              • Lena Sadowska pisze:

                Jeśli mogłabym wziąć ze sobą Głuszę, Jezioro i Las…
                To – kto wie…:)

                • Makówka pisze:

                  To mi się podoba!
                  Tylko to jezioro i las poproszę jakoś blisko miejsca gdzie mieszkam!

                  Please

                • Lena Sadowska pisze:

                  Wypakuję tam, gdzie pozwolą, Makówko:)

                • Makówka pisze:

                  Postaram się o pozwolenie w dobrej lokalizacji.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Kusisz, Maczku, kusisz…:)

                • Makówka pisze:

                  No dobra!
                  Znajdziemy jakieś miejsce w dobrej odległości i ode mnie i od Tetryka.

                  Choć?… Jak Tetryk się zgodzi lokalizacja bliżej gór, bliżej do Makówki to chyba dobry pomysł? On przecież zawsze dojedzie albo autem, albo rowerem , albo…myk, myk prosto z pracy.

                • Lena Sadowska pisze:

                  To ja może najpierw popytam, czy mi to pozwolą zabrać:)

                  „albo…myk, myk prosto z pracy” zabrzmiało, jakby Tetryk pracował w górach:)

                  *W tym sensie, że przy wyrębie skał czy w innych kamieniołomach:)

                • Makówka pisze:

                  W górach nie, ale „przy wylocie” w kierunku gór.

                  Łoj, mam nadzieję, że to nie była informacja tajne/przez poufne, którą zdradziłam korzystając, że Tetryk śpi?

                • Tetryk56 pisze:

                  Na szczęście zataiłaś, że chodzi o Kordyliery… 😉

  17. Bożena pisze:

    No i czas do spania, też jestem zmęczona…
    Dobranoc kordelka

  18. Lena Sadowska pisze:

    Też życzę wszystkim Mamom samych wspaniałości:)
    I dołączam okolicznościowy wiersz zaprzyjaźnionego poety:

    „Takie mamy mamy
    jakie mamy
    a każda jest

    Jedyna –

    z Tobą być
    choćby przez chwilę
    z oczu Twoich pić
    niewysłowione piękno
    spojrzeniem trzymać
    ciepłą
    Twoją dłoń

    to szczęście

    na wieczną wieczność.”
    („Do Mamy” – Z. Tanajewski)

  19. Makówka pisze:

    Myślałam, że dziś powspominamy nasze mamy albo nas w roli mam, ale zamiast moderować dyskusję poszłam na spacer, a po nim niespodziewanie totalnie padłam i spałam zupełnie nie wiadomo czemu.

    Dziękuję więc Leno za wierszyk.

    • Lena Sadowska pisze:

      Proszę bardzo:)
      A od wspominania siebie w roli Mamy o niebo przyjemniejsze jest pobycie Mamą. Przy stole, na spacerze, albo chociaż przez telefon czy kamerkę:)

      • Makówka pisze:

        Dziś dziecko przyniosła kwiatka, zabrało na spacer, ale część pt. „zjemy jakieś dobre ciasto” została odłożona na dzień kiedy nie będzie mnie bolał przełyk i żołądek.
        „W prezencie” (ha, ha) dostałam „w zamian” kefir (podobno łagodzi) oraz Nolpazę i zestaw gazików jałowych.
        Jaka sytuacja taki Dzień Matki.
        A na spacerze spotkaliśmy węża.

        To jest moje dzisiejsze „bycie mamą”.

  20. Quackie pisze:

    Kochane, kochani, umykam.

  21. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów umykającym!

  22. Lena Sadowska pisze:

    Wyspa powoli pustoszeje, więc ja też już się pożegnam:
    dobrej nocki, Wyspo:)

  23. Makówka pisze:

    Napisałam maila do Miralki…
    Czy ktoś, coś…?

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To znów piątek, piątunio, nieco zapłakany… ale deszcz jest potrzebny Approve

  25. Quackie pisze:

    Dzień dobry, czasem słońce, czasem deszcz…

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś opuszczam dzień pracy, ponieważ w połowie będę żegnał moją byłą, wieloletnią szefową…

  27. Makówka pisze:

    Witam Wyspę!

  28. Makówka pisze:

    Taką odpowiedź dostałam na mojego maila do Miralki. Teraz przeczytałam i potrafię tylko wkleić i się rozpłakać.

    Witam

    Jestem mężem Mirki. Niestety dostała drugiego dużego wylewu. Była w spiączce. Zmarła w sobotę. Nie powiadamiałem na stronie, bo nie wiedziałem, jak i gdzie ale napisałem do quakie, miała go w kontaktach, miałem nadzieje, ze powiadomi…

    • Wyimaginowany pisze:

      Brak słów… Tears

      • Makówka pisze:

        Wyspa bez ptaszków Miralki już nie będzie taka sama, ale my pozostaniemy i będziemy Ją wspominać. Ciepło i serdecznie.

    • Quackie pisze:

      A ja od paru dni nie otwierałem tej skrzynki!

      Cry

      • Makówka pisze:

        Jeśli nie było tam nic osobistego do Ciebie proponuję wklej maila tu na Wyspie.

        • Quackie pisze:

          Właściwie to samo, co do Ciebie 🙁

          „Witam
          Jestem mężem Mirki i chciałbym powiadomić o Jej śmierci. Niestety dostała drugiego dużego wylewu we środę i była w śpiączce. Zmarła w sobotę. Wiem, że chciała powiadomić w razie śmierci, co czynię.

          Pozdrawiam”

    • Tetryk56 pisze:

      Powiększa się nasza Aleja Zasłużonych…
      Mira nie znosiła bezczynności. Wydaje się, że los jej tego oszczędził.
      Będzie nam jej bardzo brakowało w bieżących wpisach i dyskusjach…

      • Makówka pisze:

        Los oszczędził jej długotrwałego cierpienia. I długo trwającego stanu bezczynności i niesamodzielności.

    • Jo. pisze:

      O matko… Odzywała się ostatnio dość regularnie na FB. Miałam nadzieję, że jeszcze trochę z nami zostanie. Bardzo przykra wiadomość. Tyle lat razem on line. Tyle wsparcia i dobrych słów od niej dostałam. Strasznie mi przykro.

      • Makówka pisze:

        Odzywała się, aby JESZCZE zdążyć.
        Ona wiedziała, że ma mało czasu, napisała o tym na fb, ale jednak byłam pewna, że nie już TERAZ.

        • Jo. pisze:

          Cóż… Tak jak napisała: połączyła się ze swoją ukochaną naturą. Odchodziła pogodzona z losem. I prosiła, żeby się nad nią nie użalać. Ale jakoś ciężko…

          • Makówka pisze:

            Tak. Ona ostatnio się przygotowywała, żegnała.
            Bardziej na fb niż tu na Wyspie.
            Ciężko, za wcześnie…

  29. Bożena pisze:

    Ten dzień zaczął się okropnie. Wpierw wiadomość o śmierci Mirki, za chwilę wysiadł mi telewizor i Internet. Byłam jak ślepa i głucha… Na szczęście moje interwencje w NETII pomogły…

    • Makówka pisze:

      Mnie dzień się zaczął cholernym bólem przełyku i dlatego z pewnym opóźnieniem zajrzałam na pocztę.
      Wiadomość o śmierci Mirki spowodowała, że jakby o tym zapomniałam, ale potem pomyślałam, że jednak nie należy lekceważyć sygnałów wysyłanych przez własny organizm.
      Wczoraj miałam tylko teleporadę, ale dziś już postanowiłam poczłapać do Przychodni osobiście.

  30. Quackie pisze:

    Kochani, i tak bym nic mądrego nie napisał, a niedługo wybywam, więc na razie się pożegnam – do niedzieli.

  31. Makówka pisze:

    Miralko mam dla Ciebie ptaszki. Zdjęcie zrobiłam w sobotę około 14.
    To przecież w sobotę wybrałaś te inne pozaziemskie ptaszki …
    Więc Ci podsyłam. Bo przecież zerkasz tam z góry na Wyspę…

  32. Bożena pisze:

    Minął ten okrutny dzień, na mnie też czas do spania…
    Wszystkim życzę spokojnej nocy GoodNight lulu

  33. Tetryk56 pisze:

    Dobranocka dziś późno- cóż, Mistrza brakuje…

    • Makówka pisze:

      Między Dobranocką a lampką te same ptaszki co dałam wyżej tzn. pstryknięte na sobotniej wycieczce około godziny 14.

      Tym razem nie robię z nich wersji czarno-białej, aby było widać niezapominajki.

      Miralko ptaszki dla Ciebie i niezapominajki, że nigdy o Tobie nie zapomnimy:)

  34. Tetryk56 pisze:

    Zostawiam tu magiczną lampkę, niech daje nam spokój i siłę!
    A chętnych zapraszam na pięterko wyżej…

    • Makówka pisze:

      Byłam piętro wyżej, ale jeszcze tu się pożegnam.

      Śpijcie dobrze Wyspiarze.

      Dziękuję za współudział we wspólnym spacerowaniu, obchodzeniu Dnia Matki i byciu razem, co szczególnie teraz jest cenne, gdy widzimy jak bardzo Wyspa jest Kotwicą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)