27 października zostaliśmy zaproszeni do Niepołomic przez Otwarty Klub Obywatelski OKO im. Piotra Szczęsnego na spotkanie związane z drugą rocznicą śmierci Szarego Człowieka.
W sali teatralnej Małopolskiego Centrum Dźwięku i Słowa oglądnęliśmy wstrząsający w swej wymowie film dokumentalny o samospaleniu na Stadionie X-lecia w Warszawie w 1968 roku.
Potem różne osoby zabierały głos, mówiły wiersze, śpiewały, grały.Gdyby kogoś ten temat zainteresował możemy o tym porozmawiać w komentarzach, tu nie będę go rozwijać, bo wpis ma być o Piwnicy pod Baranami.
Spośród tych, co pojawili się na scenie MCDiS, był Piotr „Kuba” Kubowicz od 1997 roku związany z Piwnicą pod Baranami.

Jedną ze śpiewanych piosenek była „Przyjacielu na błękitach”. Mam tylko zdjęcie. Zachęcam więc do obejrzenia filmiku zrealizowany przez Tadeusza Oratowskiego.
Zasłuchana w mocny, a jednocześnie delikatny głos „Kuby” (zawodowy śpiewak operowy bądź co bądź) przypomniałam sobie podobne wzruszenie i łzy w oczach, gdy śpiewał „Orlątko”.

(…)Z krwawą na piersi plamą
Odchodzę dumny w dal…
Tylko mi Ciebie, Mamo,
Tylko mi Polski żal…
Czy jesteś Mamo ze mną?
Nie słyszę Twoich słów —
W oczach mi trochę ciemno…
Obroniliśmy Lwów !
Zostaniesz biedna sama…
Baczność ! Za Lwów ! Cel ! Pal !
Tylko mi Ciebie, Mamo,
Tylko mi Polski żal !…
Było to 12.11.2017 w Altanie na Plantach w pobliżu Teatru Słowackiego.
Przypomniałam sobie sytuację natomiast datę podpowiedział mi fb, gdzie wtedy to zdjęcie zamieściłam.
Z tego samego występu na Plantach mam też takie zdjęcie podpisane co wtedy m.in. Leszek Wójtowicz śpiewał.

Posłuchajmy więc i wyobraźmy sobie, że siedzimy na Plantach w chłodny jesienny dzień.
Cóż by znaczył Kraków bez Piwnicy pod Baranami?
Potrafią stworzyć niepowtarzalny klimat w różnych miejscach, nie tylko w ciasnej piwnicy Pałacu pod Baranami. Ale o tym wiedzą wszyscy, nie tylko krakusy.
O Piwnicy tak pięknie pisała Ultra.
Jedyny w swoim rodzaju taki kabaret, oaza wolności, azyl niezależności i swobody. S. Mrożek wspominał: „Piwnica w tym naszym dość jałowym życiu krakowskim świeciła jak jutrzenka”.
Przeczytajcie wpis Ultry!
Ja cóż dzielę się tylko moimi wrażeniami, emocjami.
Ilustruję to kiepskiej jakości fotkami, ale tym pstrykom towarzyszyły moje przeżycia i wzruszenia, więc tak na nie patrzcie, proszę.
Już tak mam, że moje oczy mają tendencję do pocenia w takich chwilach, ale jak to Wam przekazać?
Jak już grzebałam w starych zdjęciach i własnych wspomnieniach nie sposób nie wspomnieć o innym koncercie …pod chmurką. Dosłownie pod chmurką.
26 maja 2017 koncert Inaugurujący Święto Ogrodów w Ogrodzie Botanicznym UJ.

W trakcie koncertu zrywa się burza. Artyści chronią instrumenty, publiczność otwiera parasole, ale następuje taki „oberwanie chmury”, że wszyscy uciekają.

Maryla Mrozowa szeptem zaprasza „chodźcie tam wiecie gdzie”.
Kto wie, ten wie. Makówka wie, bo nieraz była na koncertach Maryli i Andrzeja Mrozów, gdzie słuchała „Od Turbacza”i innych turystycznych piosenek, które znają wszyscy, co chodzą po górach.
„Wiecie gdzie” to piwnica Ogrodu Botanicznego. I tam w małej piwnicy odbywa się kocert.
Maryla zapewnia artystów, że tu „sami swoi”, Wójtowicz prosi o nie nagrywanie i…
Chyba możecie sobie wyobrazić atmosferę takiego kameralnego koncertu?

Jeszcze jedno wspomnienie z koncertu Piwnicy nie w piwnicy. Zapowiedziane przez Leszka zapraszam do chwili śmiechu, który wyzwala.


Do tej pory były wspomnienia Piwnicy poza piwnicą. Teraz wspomnienie z występu „u siebie”.
Było to 18.03.2017. Pokaz zamknięty, sala wykupiona tylko dla członków naszego „Stowarzyszenia”, więc jak się domyślacie inne oglądanie, gdy na sali „sami swoi”. Aktorzy też jakby trochę swobodniejsi.
Tylko taką składankę udało mi się znaleźć.

O spotkaniu z Janem Nowickim w Piwnicy pod Baranami 29.10.18 wspominałam już chyba w komentarzach, ale dołożę dwa zdjęcia dla porządku. Z tego spotkania najbardziej utkwiło mi w pamięci porównanie kobiety do bukietu. Janek Nowicki nie krył nigdy, że… lubił otaczać się pięknymi kobietami.


Zakończę zdjęciami z 7 .02.2014. Na jednym piję z Piotrusiem, na drugim ze Stańczykiem. W jednej ręce mam torcik, w drugiej wino. Nie znalazłam więcej zdjęć, ale pamiętam, że po części artystycznej była część
z dobrym jedzeniem i piciem.

Może wystarczy? Jak potem znajdę jakieś zdjęcia uzupełnię, albo dodam w komentarzach. Przede wszystkim liczę, że z tym pięterkiem będzie jak z zamkami -każdy coś dołoży.
Jako obrazek wyróżniający zdjęcie Piotrusia Skrzyneckiego z Internetu.




Zapraszam na moje osobiste skojarzenia z Piwnicą pod Baranami.
Niech w nastrój wprowadzi Was sama Piwnica swoją kultową piosenką.
Dzięki, ciekawe pięterko. Szkoda że mnie tam nie może być…
Dziękuję Bożenko za miłe słowo. Faktycznie szkoda, bo w Krakowie stale się dzieje coś ciekawego.
No i my jesteśmy!
O właśnie, w Krakowie jesteście Wy, tu jestem sama.
Ale jeszcze trochę i mam nadzieję Was zobaczyć
Wiadomo! Wszyscy mamy taką nadzieję Bożenko!
Bożenko, ponieważ Ty jedna dotrzymujesz mi towarzystwa na Wyspie proponuję posłuchajmy razem:
To nagranie z koncertu, który odbył się w krakowskim teatrze im. Juliusza Słowackiego w 1996 roku.
A piosenka miła, optymistyczna i dobra na zbliżające się chłody.
Niestety nie mogłam dotrzymać Ci towarzystwa, bo miałam gościa. Ale piosenka ładna i dobre wykonanie
Ale wcześniej dotrzymywałaś Bożenko!
Wygląda na to, że Wiesiek Dymny zawołał do Wyspiarzy:
Zła sytuacja!
Zła sytuacja!
A więc zarządzam:
EWAKUACJA!!!
„
To była ewakuacja w nowoangielskim stylu…
Czymże sobie na to zasłużyłam ?
chlipie Makówka…
A może to kara za to, że za dużo gadam? Albo nie to, albo nie tak jak trzeba?
Nie chlip!
Na tym filmiku artyści schodzą ze sceny niczym Anglicy wychodzący z Unii… Co to ma wspólnego z twoimi zasługami czy karą?
Przecież jest to piękny świat!
Dobre porównanie…
A wsłuchałeś się dokładnie co śpiewają Tetryku?
Nasza mała wyspa
Na naszej wyspie
żyjemy wszyscy
Śliczni i czyści
Nagle do wyspy
Płynie nieczysty
Chrapie i sapie
On nas na pewno
Łajnem ochlapie
Wszystko nam wyje
Whisky wypije
Zła sytuacja!
Zła sytuacja!
A więc zarządzam:
EWAKUACJA!!!
No i artyści jednak w końcu wychodzą, a Anglicy…?
Na szczęście nasza Wyspa nie jest zagrożona, a naszą whisky obronimy! Ucieczka nie wchodzi w grę!
Jestem, ale dopiero z fajrantem. No i z przerwą. Z całością pięterka zapoznam się po powrocie z przerwy!
Dziękuję Makówce, gdyż umożliwiła mi powrót do czasów młodości. Barany w tych przaśnych latach była taką magiczną wysepką – niczym Madagaskar – która skupiała ciekawych ludzi i otwartych na świat artystów.
P. Skrzynecki to niezwykła osobowość, lider Piwnicy, tej oazy wolności myślenia. Miał odwagę być sobą, zatem potrafił przyciągnąć nie tylko rodzimych artystów (E. Demarczyk, M. Grechuta, Z. Preisner), ale także aparatczyków ze stolicy, którzy tu incognito bywali.
Patrzy teraz na nas z góry, więc wypada przysiąść się do niego na ławeczce przed Zwisem, dotknąć wypolerowanej ręki, gdyż w to miejsce warto wrócić.
Ultro, dziękuję, że zaglądnęłaś. Obecna Piwnica to już nie to samo, czasy są inne. Dawniej cenzura wymuszała aluzyjność, dziś memy w Internecie zastępują kabaret. No i rzeczywistość zaczyna przerastać kabaret chyba nawet bardziej jak dawniej.
Siłą Piwnicy byli i są artyści. I zmienność nastroju w czasie spektaklu-od polityki po piękną lirykę. Nie bez powodu przywołałam w komentarzu dedykowanym Bożence piękną liryczną piosenkę ze słowami
„…wiec całowałem
raz po raz wśród łanów wśród jęczmienia…„
No cóż, ja znałem Piwnicę z podwójnego albumu płytowego na winylu, obejmującego wybór nagrań z lat 1963-1968. No i z rzeczy, które leciały np. w latach 90′ w telewizji. Do tego czytałem książkę z wyborem tekstów (i rysunków) Wiesława Dymnego „Słońce wschodzi raz na dzień i inne utwory” – i miałem wrażenie, że to całkiem inny świat. Teraz zobaczyłem trochę więcej tego świata i zastanawiam się, czy spodobałby mi się z bliska, w sensie takim, że pamiętam również różne opowieści o alkoholu i o tym, co potrafił z niektórymi robić. Ale summa summarum to pewnie byłoby niezapomniane przeżycie.
No i też trochę w tym jest zazdrości, że część tego była dostępna tylko dla wtajemniczonych i że ktoś spoza tego świata miał szansę na jakiś ułamek.
Panie Q. Alkohol, inny świat -to racja. Nie byłam stałym bywalcem Piwnicy, ale w czasach licealnych nie opuściłam żadnego przedstawienia Teatru Starego.
A te światy się przenikały -po skończonym spektaklu w Teatrze Starym aktorzy przychodzili do Piwnicy, przy wódce czekali aż skończy się przedstawienie w Piwnicy i potem oczywiście do rana balowali.
Chodząc ulicami Krakowa spotykało się ich na ulicy, w sklepie albo w pracy. Moja SP była 10 minut na nogach do Rynku, pracowałam kiedyś przy ulicy Szczepańskiej, czyli z okna widziałam Rynek Główny.
Od dziecka przesiąkałam więc atmosferą, gdzie:
chodzi się z księżycem w butonierce
wiosną wiersze rodzą się najlepsze
i odmiennym jakby rytmem
ludziom bije serce.
Nie da się ukryć jestem typową, rdzenną krakuską. A fe!
Choć na obronę powiem, że nie z dziada pradziada. Moi rodzice przyjechali do Krakowa po wojnie, nie mam tu żadnej rodziny.
Więc może mam szansę, że nie przestaniecie mnie lubić, hm?
Och, nie ma mowy o przestaciu lubiecia
Teatr Stary już bardziej kojarzę, pewnie dzięki transmisjom w lokalnej TV, odbieranych także w Kielcach. Jak już wspominałem kiedyś, z utęsknieniem czekam, aż ktoś kiedyś wpadnie na pomysł, żeby w ramach odgrzewania dań puszkowanych pokazać w TV „Kolację na cztery ręce” Paula Barza właśnie z Teatru Starego w obsadzie jak pod linkiem – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.encyklopediateatru.pl/przedstawienie/14932/kolacja-na-cztery-rece – pewnie z 1988 roku właśnie, albo z okolic (w przeciwieństwie do „Kolacji” z pp. Wilhelmim i Gajosem, którą wydano na płycie).
No i potem przedstawienia Mikołaja Grabowskiego, na czele z „Opisaniem obyczajów polskich wg Jędrzeja Kitowicza”!
Link, który wskazałeś panie Q zaprowadził mnie do Teatru Stu. Obsada doborowa -Nowicki, Bińczycki, Peszek.
Ha! -Teatr Stu -dawno nie byłam. Gdzie te czasy, kiedy nie opuściłam żadnego nowego spektaklu? Tych przestawień granych w ogromnym namiocie albo w środku w Barbakanie. Jaka to była sensacja na cały Kraków, że nago chodzą po scenie. Oj tam, oj tam – chodzą, przebiegli i tyle!
To nawet nie wiedziałem, że takie były.
Kliknięcie w tytuł dzieła prowadzi do listy wszystkich wystawień, w tym i tego w reż. K. Kutza, które nagrano na płytę (wspomnianego wyżej).
W 1974 roku Teatr Stu wystawił „Exodus” w Barbakanie. Byłam wtedy studentką, więc taki studencki teatr bardzo mnie interesował.
Była tam taka scena.
W ogóle był to nietypowy teatr, bo dopiero po 9 latach działania stał się teatrem zawodowym.
Scenografia spaliła się ze wstydu!
Scenografia! A ja młoda, niewinna studentka?
Młoda, niewinna studentka miała okazję zapoznać się z niezłym okazem męskiej pupy.
Jak mawia inny krakowski wieszcz, pan Mleczko:
Dzięki, panie Q, za rozweselenie przed snem. Jeśli dobrze pamiętam dla panów była tam również goła damska pupa.
Drogą skojarzeń goła pupa inny rysunek pana Andrzeja.
Ja Piwnicę znałam tylko ze słyszenia, a dzięki Makóweczce poznałam ją trochę bliżej. I z tym optymistycznym akcentem, mówię dobranoc Państwu
Spokojnej!
Cieszę się, że poznałaś trochę bliżej Bożenko, bo to właśnie było moim celem.
Pokazać coś z tej atmosfery, która towarzyszy takim mniej oficjalnym występom. Atmosfery, w której ja krakuska jestem zakochana od dziecka.
Śpij dobrze!
Dobranocka
Trochę szkoda, że to jednak NIE był idealny dzień, ale można pomarzyć. Lou Reed i taki evergreen na dobranoc.
Snów o idealnych dniach.
A jak się ma, Maczku, Grechuta Festival 2019 ?? Nic nie wspomniałaś.
Nie mam już ócz, więc życzę – spokojnej
Ha, Skowronku! Wreszcie się odezwałaś!
Niemrawa jestem
Nie masz ócz? – masz tu Skowronku -wybierz sobie.
Co do Festiwalu Grechuty wstyd przyznać -nie byłam.
Nie da się być równocześnie w paru miejscach. Wtedy gdy był Festiwal miałam inne zajęcia:
Mocak
Imieniny
Ognisko w Wadowicach
Niepołomice.
Tylko jedno, prawe?? Najbardziej pasuje do mnie ostatnie. Zrobione na szaro


Hmm, a na Korowód brakło czasu! Nie wiem czy Ci wybaczę
Skowronku, sama sobie wybaczyć nie mogę.
26 października była również Tokarczuk w Krakowie, ale jak już probowałam zarezerwować wejściówkę było za późno.
W ostatnią sobotę wybrałam ognisko, taka integracja naszego Stowarzyszenia, aby lepiej poznali się ludzie z różnych miast Małopolski. Super było!
W przyszłym roku obiecuję pójdę na Grechuta Festival i na Korowód.
Jak dożyję…
Pójdźmy wszyscy śladem Gospodyni… 😉

Śladem Gospodyni w różanym ogrodzie, która poszła spać?
A figa!
A ja zaraz zmykam.
Dobranoc.
Ciekawie się z Tobą rozmawia. Od Piwnicy pod Baranami przeszliśmy do Teatru Starego i Teatru Stu.
Dziękuję Ci bardzo panie Q, bo to wszystko tematy bardzo krakowskie, a więc bliskie memu sercu.
Teraz jeszcze doszedł Andrzej Mleczko i jak przystało na rozmowy o północy na d..ę.
Panie Q -jesteś nieoceniony!
A Tetryk kazał iść śladem Gospodyni o 22:35 ! A potem jeszcze tyle ciekawych rzeczy się działo!
Tetryk niczego nie kazał! Co najwyżej proponował!
Hm…
Pójdźmy wszyscy.
Powiedzmy, że był to taki imperatyw, ale nie kategoryczny.
Jak widzisz i tak nie posłuchałam!
Dobranoc!
Witaj, Makówko.
Niedawno wróciłam i jestem padnięta, ale nie mogłam odmówić sobie przyjemności zerknięcia w Twój wpis:)
Na razie tylko poczytałam, jak trochę się prześpię, to dosłucham i może dorzucę coś ęteligiętniejszego:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
W wolniejszej chwili dosłuchaj, proszę, bo teksty tych piosenek są ważniejsze od mojej pisaniny.
Moja pisanina to tylko przerywnik(pretekst) dla słów z „Mojej litanii”, „Przyjacielu na błękitach”, „Dezyderaty”.
Są oczywiście dobrze znane, ale ja mogę wsłuchiwać się w ich sens w nieskończoność.
Dzień dobry
Mroźny poranek, kierowcy mają pierwszą tej jesieni skrobankę…
Bry…
Witajcie!
Dobry i jak na razie całkiem ładny. Tylko spać mi się chce…
Więc konieczna kawa, na spanie i na rozgrzewkę…
No to kawusia, koniecznie!
Mnie też spać się chce, ale spać nie mogłam.
Może to wszystko przez te wspomnienia gołej pupy w Barbakanie?
To wygląda na teorię z dupy wziętą!
(czyli w tej sytuacji jak najbardziej poprawną)
Ba. Poprawną oczywiście.
Skojarzyło mi się „Z pamiętnika młodej lekarki”
będąc młodą studentką …
Dzień dobry, przelotne nieco (ale bez opadów!).
A tu już słońce świeci, zapowiadając ładną pogodę.
Chociaż nic nie wiadomo… Przypomniało mi się, że mój ojciec mawiał: Słońce z rana, to jak starej baby taniec. Gdy go spytałyśmy skąd to porównanie, to nam wyjaśnił: Stara baba prędko się zmęczy w tańcu, więc i słońce może zniknąć…
Dzień dobry, niech będzie
Wiatr nie hula, przymrozku nie ma, zatem całkiem przyzwoity dzień się zapowiada z Krakusami-Centusiami w tle!
Poczytałam i se idę.
Od czwartku znowu pełna chata.
Wrócę, bo trza whisky bronić, co nie??
Pełna chata powiadasz? Znaczy wesoło będzie!
Dzień dobry
Piękne wspomnienia i piękny temat.
Gratulacje Makóweczko!!!
U mnie dziś od rana pada pierwszy śnieg


I sama nie wiem… cieszyć się, czy nie?
Oczywiście jest za ciepło i śnieg nie poleży… jedyne co, to zrobi się chlapa… a to miłe nie jest
Dziękuję Miralko!
W KRK zimno, ale słonecznie. Syn nocował dziś na Luboniu, tam był mróz i śnieg. Parę dni temu w krótkich spodenkach i podkoszulku opalał się na Turbaczu tak jeszcze było cieplutko.
A tu, zgodnie z tym co napisałam, słoneczko długo nie poświeciło…
Mimo żem nie Krakuska, mam i ja wiele wspomnień nie tylko estradowych związanych z Piwnicą lat 80 i 90-tych… „zmienił się cały świat, jesteśmy”
Witaj Zocha!
Nie uwierzysz, ale właśnie miałam napisać, że zanim wyjdę z domu zostawię na Wyspie „Żal za Piotrem S”.
Dziękuję więc, że mnie ubiegłaś, dziękuję, że w tym samym momencie myślałyśmy to samo.
Inaczej niż magią Piotra S. wytłumaczyć się tego nie da!
Żal, nie da się ukryć, żal…
Dzięki Zocha ,Ty zawsze umiesz trafić w punkt ,czas i miejsce -serdeczności dla Ciebie

Witaj Elizo!
Cisza taka była na Wyspie i nagle gwarno się zrobiło -Zocha z Elizą gaworzą, a Piotr S. z góry spogląda.
…. i we wspomnienia w tym czasie tak trudnym dla nas
Dobry wieczór. Fajrant i przerwa
(i od razu, za pamięci – dzisiaj oczywiście jeszcze będę, ale jutro trochę później, bo bardzo rano muszę się dokądś udać).
Ciebie w ogóle stale nie ma,ale za to jak jesteś potrafisz ożywić konwersację tak jak wczoraj wieczorem.
Kochani do popotem tzn.wieczorem.
Jak ktoś jest zapracowany, nie może poświęcać się Wyspie… Dobrze mówię Q ?
Obecne zlecenie nie pozostawia wiele czasu na inne aktywności, a mam jeszcze branżowe (w sporej części również na FB), rodzinne…
A ja już we Francji.
Kochana Makówko -tylko spokój może nas uratować i tego się trzymajmy -pozdrawiam serdecznie EF. :).
Hej, Elizo! Cieszę się, że sobie o nas przypomniałaś!
Nigdy o Was nie zapomniałam
Też Cię pozdrawiam Elizo!
A ja właśnie wróciłem do domu po zebraniu Rady… chyba czas na kolację 😉
Mam nadzieję, że nie była to Narada na Nowogrodzkiej Tetryku?
Nie… Spółdzielnia Mieszkaniowa, zupełnie gdzie indziej…
Taaa a kto Cię tam wie panie T.?
Ja się tu wiem… 😉
I ja po przerwie ląduję!
To smacznego drogi TETRYKU

A ja powiem już dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej
I Tobie…
Skowronek się znów pojawił!
Pewnie po to, aby zaraz zniknąć?
Jak oczęta dzisiaj?
Dzisiaj lepiej, a wczoraj kiepsko
Dobranocka.
Dzisiaj się dokopałem do takiego evergreena. Lepiej znanego chyba nie było. Pietruszka, szałwia, rozmaryn, tymianek, te zioła się tam powtarzają.
Snów zielnych i aromatycznych.
Zazwyczaj piosenki mają dwie (lub więcej) linie melodyczne. Ta ma dwie linie tekstowe – jedną o ziołach i minionej miłości, drugą kontrastową o okrutnej i niepotrzebnej wojnie (czy są inne?)…
Nawet nie wiedziałem. Gdzie można znaleźć tę o wojnie, bo coś mi wuj G. nie pokazuje?
Na przykład tutaj – linijki w nawiasach.
Aaach, że linijki śpiewane POMIĘDZY tymi tradycyjnymi.
No to nie, chyba nie ma już żadnej innej.
Natomiast ciekawa sprawa – tak jak te tutaj śpiewane, da się zaśpiewać „Eleanor Rigby” pomiędzy linijkami „W domach z betonu” (nie pisałem o tym na Wyspie?).
Jeden Mistrz nadaktywny, drugi się naradza, a ja tymczasem odbyłam bardzo miłą wycieczkę z przesympatyczną rodzinką.
Rodzinka jechała z Krakowa do Belgii, potem przez Luksemburg, Lotaryngię do nadatlantyckiego portu La Rochelle.W drodze powrotnej Carcassonne, Morze Śródziemne i burgundzkie — sławne z musztardy — Dijon.
Ciekawa opowieść, ładne zdjęcia, ale co najbardziej ujmowało to wzajemny stosunek małżeństwa i ich dwóch nastoletnich córek. Rodzina, którą łączą wspólne pasje i wzajemny szacunek.
Prelegent miał dar mówienia i niezwykle ciepły ujmujący głos. W czasie przerwy powiedziałam do jego żony „samym głosem mógłby chyba kupić każdą kobietę?”. Ona z dumą i z uśmiechem „właśnie!”
Ach, La Rochelle, znane z oblężenia w powieści Dumasa!
Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to już pora spania…

Ha, dziś już grzecznie nie wiem jak dla innych…
…będzie z kim!
Będę ciuchutko na paluszkach, bo wiem, że wcześnie wstajesz, ale jeszcze trochę zostanę.
Jak
Najmocniej przepraszam, dzisiaj nie potowarzyszę, bo jutro wstaję skoro świt. Zmykam, dobranoc.
Póki jeszcze jesteśmy na tym pięterku pokażę Wam zdjęcie dyni, które dziś zrobiłam w knajpie, która nazywa się KONTYNENTY.
Na Dzień Dobry dla tych, co już śpią.
KONTYNENTY, to knajpa czy ta dynia?
Restauracja się nazywa Kontynenty.
W każdą środę ktoś opowiada tu o swoich podróżach, na półkach są przewodniki i książki podróżnicze.
Właściciele też lubią podróżować, zwiedzać świat. Szczególnie ceni się tu takich co zwiedzają w nietypowy sposób,śpią w namiocie, w samochodzie, zaglądają do mało znanych miejsc. Takie podróże gdzie najbardziej liczą się rozmowy z miejscowymi ludźmi.
Kocham to miejsce, ludzi, którzy tu przychodzą i atmosferę, jaka tu panuje. Pisałam już o tym nieraz.
Sama rzeźbiłaś? Na półce stoi Malibu! Mniaamm
Dobre oko zawsze coś ciekawego wypatrzy . Malibu dobry ale dla niektórych zasłodki
Elizo, wirtualnie proponuję

Malibu dobry do wypicia, ale oczywiście zbyt dużo się nie da, bo słodki. Deserek wtedy niepotrzebny.
Przyjdź kiedyś w środę do Kontynentów na slajdowisko -warto!
To zależy od ilości Malibu w mleku. Upić się tym raczej się nie da
Jakby pić dużo wódki i od czasu do czasu tylko zagryzać deserkiem w postaci Malibu to może by się udało.
Wolę sobie jednak nawet nie wyobrażać kaca po takiej mieszance!
Pracownicy Kontynentów rzeźbili.
Skowroneczku, ależ masz sokole oko.
Do kompletu jeszcze cztery zdjęcia dyń zrobione wczoraj w Kontynentach.
Fajne

Trunki, które lubię, zawsze wypatrzę
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Zimno, coraz zimniej…
Walonki trza szykować, witaj Bożenko
Dzień dobry przelotne. Tu też zimno, a ja zaraz wybywam… Dam znać, jak wrócę.
Wróć, szczęśliwie, Panie Q
Witajcie!
Rześko!
… I słonecznie? Panie Ukratku??
Może będzie… na razie mgliście i smożnie…
Dzień dobry, pierwszy mrozik oszronił dachy, trawę i chyba ściął pelargonie. Nie zeszłam oglądnąć begonie, które ustawiłam pod ścianą (zawsze to cieplej), pewnie też je ściął.

Wybywam, ale popołudniu wracam, chyba będzie nowy zakup ekspresu PHILIPS LatteGo 😉 Jeśli kupimy, zaproszę SzanPaństwa na pyszną kawę..
Tymczasem do popotem
A tymczasem zaprasza kelnereczka
Mgliste witajcie!
Na szarość za oknem kolorowa filiżanka.
Jestem z powrotem
I biorę się za robotę.
Miłej pracy rymujący pracusiu!
Ja też się teraz melduję,
gościówę pożegnałam i chwilowo jestem wolna.
Bożenko, nie uciekaj, bo zaraz dodam takie małe uzupełnienie pięterka, póki jeszcze tu jesteśmy.
Witam.
Troszkę u mnie nadaktywnie ostatnimi czasy. Ufff…
Dopiero dziś miałam dłuższą chwilę, by pomyszkować po Piwnicznych zakamarkach.
Mnie Piwnica kojarzy się także z Ewą Demarczyk, Krystyną Zachwatowicz czy Zygmuntem Koniecznym. I z następną falą – Jackiem Wójcickim, Markiem Grechutą…
Ale najbardziej z Jerzym Matuszkiewiczem, Zbigniewem Namysłowskim i Duetem Niepospolitym – Andrzejem Kurylewiczem i Wandą Warską:)
Ich „Uwierz w swoją nieważność” czy choćby „Samotność ma barwę zieloną” to utwory, których mogę słuchać bez końca. Bardzo listopadowe, zresztą:) więc żeby się smętności zaokienna i poetycka nie skumulowały, proponuję nieco oniryczną „Balladę jazzową”:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=TtnvAuscnHA
Pozdrawiam:)
Dziękuję Leno, że znalazłaś czas, aby tu wstąpić i podzielić się swoimi skojarzeniami. Cieszy mnie, że wpis wywołał wspomnienia, o to mi przecież chodziło!
Po wysłuchaniu Twojej ballady za chwilę jeszcze ja zaproszę do wysłuchania czegoś.
Też pozdrawiam.
Dziś, jutro, pojutrze wspominamy naszych zmarłych najbliższych, rodzinę, przyjaciół.
Pamiętajmy również o tych, którzy dostarczali nam wzruszeń, emocji, powodowali, że nasze życie staje się bogatsze -poetów, pisarzy, aktorów, piosenkarzy.
Również tych, co ginęli w imię takich wartości jak Ojczyzna, honor, godność.
Nie znalazłam w sieci nagrania „Kuby” śpiewającego „Orlątko” dlatego we wpisie umieściłam zastępczo tekst.
Teraz posłuchajcie proszę nagrania z Lekcji Śpiewania z Loch Camelot.
O kabarecie Loch Camelot, ich Lekcjach Śpiewania, Sylwestrach na Kopcu Kraka pisałam nieraz na Wyspie. Gdzieś tam w tym tłumie na Małym Rynku wtedy też stałam.
Dlatego ten komentarz traktuję jako uzupełnienie wpisu, bo Loch Camelot to też taki typowo krakowski klimat, choć mniej znany poza Krakowem jak Piwnica.
Nagranie to łączy dwa bliskie memu sercu miasta -Kraków i Lwów, gdyż jak wiecie jestem krakuską z lwowskimi genami.
Wybaczcie znów te osobiste wątki.
Niedojrzały głos, ale piękny. Rośnie chyba znakomity śpiewak. Ile miał wtedy lat?
Nie wiem ile miał lat Bożenko, ale myślę, że tyle ile te dzieciaki co walczyły o Lwów.
Wojciech Kossak tak ich namalował.
Bardzo chciałabym żyć w świecie, w którym nigdy dzieci nie będą musiały chwytać za broń.
Oczywiście, ja też i to nie tylko dotyczy dzieci…
Świat bez wojen to niemożliwe, ale trochę co innego, jak walczą ze sobą zawodowi, wyszkoleni żołnierze, a co innego, gdy za broń chwytają dzieciaki tak jak np. w Powstaniu Warszawskim lub w obronie Lwowa. Bywało, że mieli zaledwie 9 lat.
Bardzo budujący obrazek mistrza Kossaka! Oto gromadka małolatów wystawia się na strzał na skraju lasu, znakomicie kontrastując ciemnymi strojami ze śniegiem i kontemplują niedawno otrzymane zabawki. Panienka z mauzerem w ręce na pierwszym planie sprawia wrażenie, ze właśnie odłożyła lalkę…
Siostra mojego dziadka zginęła „walcząc” w obronie Lwowa. Jakie szanse miała na froncie w mieście 15-letnia dziewczyna bez żadnego doświadczenia? I jaki był z niej pożytek bojowy? Zginęła podczas bombardowania, gdyż nie odstąpiła koni, o popilnowanie których poprosili ją żołnierze. Gdy rozpoczął się atak, właściciele koni rozsądnie pozostali pod osłoną, nikt nie odwołał ochotniczki-strażniczki, a ona nie chciała „porzucić posterunku”. Zginęła i ona, i konie, bo nie potrafiła dostosować zachowania do rzeczywistości wojny…
I jeszcze jedno: nie musiała!. Gdy jej dwóch starszych braci zgłosiło się na ochotnika, uciekła z domu w ślad za nimi, zaczadzona ideą romantycznego, straczeńczego patriotyzmu.
Cała trójka wróciła do Płocka w trumnach 5 lat po wojnie…
Zgadzam się z Tobą Tetryku!
Dlatego napisałam powyżej, że najlepiej byłoby, gdyby na świecie nie było wojen, nienawiści, nietolerancji.
Ale jeśli to niemożliwe to chciałabym bodaj, aby za broń nie chwytały dzieci.
Żeby nigdy żadna matka nie musiała opłakiwać swojego niepełnoletniego dziecka, które zginęło na wojnie. Wystarczy, że są choroby, wypadki.
Żebyśmy przestali czcić jako bohaterów, tych co ginęli na wojnie, a zaczęli stawiać pomniki tym co wojnom zapobiegają.
To nie jest sprzeczne z tym co pisałam,że uważam, że tym, co zginęli należy się nasza pamięć.
Zgadzam się z Tobą Makówko.
Przykre i bolesne.
Jakże, do tego co napisałeś Ukratku, brakuje mi komentarza Senatora 🙁
Skowroneczku, równocześnie pisałyśmy -oba komentarze 20:18.
Pomyśl o Nim przez chwilę intensywnie, i napisz nam, co ci podpowie…
To fakt, Ukratku. Nie musiała. Często dzieci biorące udział w wojnie, nie zdają sobie sprawy jak bardzo to jest niebezpieczne. Czują się ważniejsze i starsze… dowartościowane. Nafaszerowane ideami, nie potrafią odróżnić idei od realu. I to jest tragiczne…
Jak słyszę od różnych ludzi, że w Polsce konieczna jest konfrontacja… walka o władzę, dostaję gęsiej skórki. Czy ci wszyscy entuzjaści wojny domowej zdają sobie sprawę co to znaczy? Ile istnień ludzkich taka wojna pochłonie? I to zupełnie nie zainteresowanych walką, nastawionych do wszystkich i wszystkiego pokojowo… Koszmar!!!
Niestety tak jest jak piszesz Miralko.
Mowa nienawiści bywa po obu stronach wojny „polsko -polskiej”, a od mowy nienawiści się zaczyna.
A przecież na świecie jest tyle dzieci, które zamiast z tornistrem biegają z karabinem.
I po robocie, czyli że fajrant i przerwa.
Ależ z Ciebie Pracuś Smerf!
To chyba już bardziej ten:
Racja. Ten doskonale do Ciebie pasuje panie Q!
Dziś Halloween.
Taką dynię znalazłam w sieci. Nie mogłam sobie odmówić.
I żeby nie było, że ja tylko te brzydkie wyrazy na „K” to jeszcze taki rysuneczek na dziś.
Zdeptałam się, wyzłościłam (jak przystało na starą zołzę ) a teraz idę się wyciągnąć życząc SzanPaństwu dobrej nocy
Czy wyglądasz teraz Skowroneczku, jak ta, co szykuje się teraz na psikusy a wzgardziła cukierkami?
Śpij dobrze kochana Zołzuniu!
Spokojnej!
I po przerwie.
I po dniu. Dobrej nocy życzę…
Spokojnej nocy Bożenko!
Spokojnej też.
Dobranocka.
To dzisiaj taki dobrze znany hit, trochę z tych, co to nikt nie pamięta, kto to śpiewa.
Snów wartych zapamiętania!
Piosenka cudna, warta wysłuchania i zapamiętania.
Sny natomiast nie zawsze warto pamiętać. W każdym razie nie wszystkie.
Dlatego życzę tych wartych!
To ja życzę nie tylko snów wartych zapamiętania, ale przede wszystkim wydarzeń, przeżyć, sytuacji wartych zapamiętania. Takich na jawie i w tzw. realu.
Z ludźmi wartymi zapamiętania…
Eh, chciałoby się być kimś wartym zapamiętania…
Zmykam, bo dzisiaj zdecydowanie za wcześnie wstałem.
Spokojnego i dłuuugiego snu panie Q!
W ramach makówczyne między Dobranocką a lampką pozwolę sobie zapalić taką lampkę zadumy dla tych, których już nie ma z nami (zdjęcie z Internetu)
A ja jednak dodam też tradycyjną wiedźminkową lampkę…

Co znaczy też? Przecież ja dałam jako między między i świeczka nie ma nic wspólnego z wiedźminkową lampką!
Zostawię tu dla Was na jutrzejszy dzień nagranie z koncertu na krakowskim rynku z okazji trzydziestopięciolecia Piwnicy pod Baranami „W hołdzie Stańczykowi”.
Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach
Dzień dobry



I doskonale wiedzą ile tego nasypie…
Śniegu napadało nam jak zimą
Musiałam odkopywać swój samochód
Czy nie za wcześnie ta zima?
A rano jechałam zdumiona, że na autostradzie stoją i czekają „solniczki”… na te mizerne opady?!!! Dopiero potem jak dowaliło!!! Oni chyba oglądają prognozę pogody
Czyżby w USA nie wiedzieli, że zima powinna zaskakiwać drogowców?
No właśnie nie wiedzą
Co roku, zanim zacznie sypać śnieg, stoją gotowi do pracy i czekają… czasami jeżdżą i „grabią” tak cienkie warstewki, że aż podziw bierze 
Tylko pochwalić taką staranność
Dzień dobry.
Mróz -3 st. i mgła.
Mroźne,mgliste i niewyspane witajcie!
Witaj Makówko 🙂 Przyda się kawa?
Koniecznie!
Tak, poproszę mocną herbatę.
Dzień dobry przy święcie, ja jednakże – oprócz wizyty na grobach – dzisiaj popracuję.
Witajcie!
Ja dla odmiany chyba sobie urządzę dzień lenia… potrzebuję tego.
Witaj, witaj.
Leniuchuj za poprzednie zmęczenia i trochę na zapas.
Zapaliłem świeczkę na naszym Polu Pamięci…
Czy ktoś nie zechciałby utworzyć wspominkowego pięterka?
Wspominkowe pięterko wzbogacone o MPJ? Czy to byłoby za dużo naraz?
Tetryku, skoro dziś leniuchujesz czy nie byłbyś dobrym budowniczym?
Tak tylko głośno pomyślałam…
Powiedziałabym, najlepszym budowniczym.
Tetryku, jak dwie kobiety tak mówią to widać coś w tym jest!
Wygrałeś konkurs na wspomnieniowe pięterko!
Teraz Bożenko czekamy, prawda?
Chyba że nagle pojawi się jakaś niespodziewana konkurencja?
Czekamy, a w konkurencję nie wierzę.Nikt nie może się równać z naszym nieocenionym Ukratkiem
No, chyba że drugi Mistrz?
Nie bez powodu nazwaliście ich kiedyś Mistrzami!
do popotem, pa…
Wiadomo, mamy dwóch Mistrzów, ale Mistrz Q pisał, że jest zajęty pracą.
Zapraszam do MPJ – akurat w temacie…
No to ja jeszcze na starym pięterku ogłaszam fajrant i przerwę.
Po przerwie do zobaczenia na nowym.
A ja też na tym pięterku jeszcze się pożegnam, życząc Wam miłych snów.
Dobrej nocy, Bożenko!
Dobranoc Bożenko!
Miłej podróży.
Spokojnej!
Mistrz Q. zapracowany, zatem zanim zapalę lampkę, zaproponuję nietypową, nieco haloweenową pieśń na dobranoc: La Llorona, czyli Płaczka.
Bardzo dziękuję!
A może jednak dziś lampka będzie wsparta właściwą magiczną mocą?
Dobranoc!