« Falowanie... Na Zaduszki... »

O Piwnicy nie tylko w piwnicy.

27 października zostaliśmy zaproszeni do Niepołomic przez Otwarty Klub Obywatelski OKO im. Piotra Szczęsnego na spotkanie związane z drugą rocznicą śmierci Szarego Człowieka.

W sali teatralnej Małopolskiego Centrum Dźwięku i Słowa oglądnęliśmy wstrząsający w swej wymowie film dokumentalny o samospaleniu na Stadionie X-lecia w Warszawie w 1968 roku.

Potem różne osoby zabierały głos, mówiły wiersze, śpiewały, grały.Gdyby kogoś ten temat zainteresował możemy o tym porozmawiać w komentarzach, tu nie będę go rozwijać, bo wpis ma być o Piwnicy pod Baranami.

Spośród tych, co pojawili się na scenie MCDiS, był Piotr „Kuba” Kubowicz od 1997 roku związany z Piwnicą pod Baranami.

Jedną ze śpiewanych piosenek była „Przyjacielu na błękitach”. Mam tylko zdjęcie. Zachęcam więc do obejrzenia filmiku zrealizowany przez Tadeusza Oratowskiego.

Zasłuchana w mocny, a jednocześnie delikatny głos „Kuby” (zawodowy śpiewak operowy bądź co bądź) przypomniałam sobie podobne wzruszenie i łzy w oczach, gdy śpiewał „Orlątko”.

(…)Z krwawą na piersi plamą
Odchodzę dumny w dal…
Tylko mi Ciebie, Mamo,
Tylko mi Polski żal…

Czy jesteś Mamo ze mną?
Nie słyszę Twoich słów —
W oczach mi trochę ciemno…
Obroniliśmy Lwów !

Zostaniesz biedna sama…
Baczność ! Za Lwów ! Cel ! Pal !
Tylko mi Ciebie, Mamo,
Tylko mi Polski żal !…

Było to 12.11.2017 w Altanie na Plantach w pobliżu Teatru Słowackiego.

Przypomniałam sobie sytuację natomiast datę podpowiedział mi fb, gdzie wtedy to zdjęcie zamieściłam.

Z tego samego występu na Plantach mam też takie zdjęcie podpisane co wtedy m.in. Leszek Wójtowicz śpiewał.

Posłuchajmy więc i wyobraźmy sobie, że siedzimy na Plantach w chłodny jesienny dzień.

Cóż by znaczył Kraków bez Piwnicy pod Baranami?

Potrafią stworzyć niepowtarzalny klimat w różnych miejscach, nie tylko w ciasnej piwnicy Pałacu pod Baranami. Ale o tym wiedzą wszyscy, nie tylko krakusy.

O Piwnicy tak pięknie pisała Ultra.

Jedyny w swoim rodzaju taki kabaret, oaza wolności, azyl niezależności i swobody. S. Mrożek wspominał: „Piwnica w tym naszym dość jałowym życiu krakowskim świeciła jak jutrzenka”.

Przeczytajcie wpis Ultry!

Ja cóż dzielę się tylko moimi wrażeniami, emocjami.

Ilustruję to kiepskiej jakości fotkami, ale tym pstrykom towarzyszyły moje przeżycia i wzruszenia, więc tak na nie patrzcie, proszę.

Już tak mam, że moje oczy mają tendencję do pocenia w takich chwilach, ale jak to Wam przekazać?

Jak już grzebałam w starych zdjęciach i własnych wspomnieniach nie sposób nie wspomnieć o innym koncercie …pod chmurką. Dosłownie pod chmurką.

26 maja 2017 koncert Inaugurujący Święto Ogrodów w Ogrodzie Botanicznym UJ.

W trakcie koncertu zrywa się burza. Artyści chronią instrumenty, publiczność otwiera parasole, ale następuje taki „oberwanie chmury”, że wszyscy uciekają.

Maryla Mrozowa szeptem zaprasza „chodźcie tam wiecie gdzie”.

Kto wie, ten wie. Makówka wie, bo nieraz była na koncertach Maryli i Andrzeja Mrozów, gdzie słuchała „Od Turbacza”i innych turystycznych piosenek, które znają wszyscy, co chodzą po górach.

„Wiecie gdzie” to piwnica Ogrodu Botanicznego. I tam w małej piwnicy odbywa się kocert.

Maryla zapewnia artystów, że tu „sami swoi”, Wójtowicz prosi o nie nagrywanie i…

Chyba możecie sobie wyobrazić atmosferę takiego kameralnego koncertu?

Jeszcze jedno wspomnienie z koncertu Piwnicy nie w piwnicy. Zapowiedziane przez Leszka zapraszam do chwili śmiechu, który wyzwala.

Do tej pory były wspomnienia Piwnicy poza piwnicą. Teraz wspomnienie z występu „u siebie”.

Było to 18.03.2017. Pokaz zamknięty, sala wykupiona tylko dla członków naszego „Stowarzyszenia”, więc jak się domyślacie inne oglądanie, gdy na sali „sami swoi”. Aktorzy też jakby trochę swobodniejsi.

Tylko taką składankę udało mi się znaleźć.

O spotkaniu z Janem Nowickim w Piwnicy pod Baranami 29.10.18 wspominałam już chyba w komentarzach, ale dołożę dwa zdjęcia dla porządku. Z tego spotkania najbardziej utkwiło mi w pamięci porównanie kobiety do bukietu. Janek Nowicki nie krył nigdy, że… lubił otaczać się pięknymi kobietami.

Zakończę zdjęciami z 7 .02.2014. Na jednym piję z Piotrusiem, na drugim ze Stańczykiem. W jednej ręce mam torcik, w drugiej wino. Nie znalazłam więcej zdjęć, ale pamiętam, że po części artystycznej była część
z dobrym jedzeniem i piciem.

Może wystarczy? Jak potem znajdę jakieś zdjęcia uzupełnię, albo dodam w komentarzach. Przede wszystkim liczę, że z tym pięterkiem będzie jak z zamkami -każdy coś dołoży.

Jako obrazek wyróżniający zdjęcie Piotrusia Skrzyneckiego z Internetu.

203 komentarze

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na moje osobiste skojarzenia z Piwnicą pod Baranami.
    Niech w nastrój wprowadzi Was sama Piwnica swoją kultową piosenką.

  2. Bożena pisze:

    Dzięki, ciekawe pięterko. Szkoda że mnie tam nie może być… Approve

  3. Makówka pisze:

    Wygląda na to, że Wiesiek Dymny zawołał do Wyspiarzy:

    Zła sytuacja!
    Zła sytuacja!
    A więc zarządzam:
    EWAKUACJA!!!

  4. Quackie pisze:

    Jestem, ale dopiero z fajrantem. No i z przerwą. Z całością pięterka zapoznam się po powrocie z przerwy!

  5. Ultra pisze:

    Dziękuję Makówce, gdyż umożliwiła mi powrót do czasów młodości. Barany w tych przaśnych latach była taką magiczną wysepką – niczym Madagaskar – która skupiała ciekawych ludzi i otwartych na świat artystów.
    P. Skrzynecki to niezwykła osobowość, lider Piwnicy, tej oazy wolności myślenia. Miał odwagę być sobą, zatem potrafił przyciągnąć nie tylko rodzimych artystów (E. Demarczyk, M. Grechuta, Z. Preisner), ale także aparatczyków ze stolicy, którzy tu incognito bywali.
    Patrzy teraz na nas z góry, więc wypada przysiąść się do niego na ławeczce przed Zwisem, dotknąć wypolerowanej ręki, gdyż w to miejsce warto wrócić.

    • Makówka pisze:

      Ultro, dziękuję, że zaglądnęłaś. Obecna Piwnica to już nie to samo, czasy są inne. Dawniej cenzura wymuszała aluzyjność, dziś memy w Internecie zastępują kabaret. No i rzeczywistość zaczyna przerastać kabaret chyba nawet bardziej jak dawniej.
      Siłą Piwnicy byli i są artyści. I zmienność nastroju w czasie spektaklu-od polityki po piękną lirykę. Nie bez powodu przywołałam w komentarzu dedykowanym Bożence piękną liryczną piosenkę ze słowami
      „…wiec całowałem
      raz po raz wśród łanów wśród jęczmienia…

  6. Quackie pisze:

    No cóż, ja znałem Piwnicę z podwójnego albumu płytowego na winylu, obejmującego wybór nagrań z lat 1963-1968. No i z rzeczy, które leciały np. w latach 90′ w telewizji. Do tego czytałem książkę z wyborem tekstów (i rysunków) Wiesława Dymnego „Słońce wschodzi raz na dzień i inne utwory” – i miałem wrażenie, że to całkiem inny świat. Teraz zobaczyłem trochę więcej tego świata i zastanawiam się, czy spodobałby mi się z bliska, w sensie takim, że pamiętam również różne opowieści o alkoholu i o tym, co potrafił z niektórymi robić. Ale summa summarum to pewnie byłoby niezapomniane przeżycie.

    No i też trochę w tym jest zazdrości, że część tego była dostępna tylko dla wtajemniczonych i że ktoś spoza tego świata miał szansę na jakiś ułamek.

    • Makówka pisze:

      Panie Q. Alkohol, inny świat -to racja. Nie byłam stałym bywalcem Piwnicy, ale w czasach licealnych nie opuściłam żadnego przedstawienia Teatru Starego.

      A te światy się przenikały -po skończonym spektaklu w Teatrze Starym aktorzy przychodzili do Piwnicy, przy wódce czekali aż skończy się przedstawienie w Piwnicy i potem oczywiście do rana balowali.
      Chodząc ulicami Krakowa spotykało się ich na ulicy, w sklepie albo w pracy. Moja SP była 10 minut na nogach do Rynku, pracowałam kiedyś przy ulicy Szczepańskiej, czyli z okna widziałam Rynek Główny.

      Od dziecka przesiąkałam więc atmosferą, gdzie:
      chodzi się z księżycem w butonierce
      wiosną wiersze rodzą się najlepsze
      i odmiennym jakby rytmem
      ludziom bije serce.

      Nie da się ukryć jestem typową, rdzenną krakuską. A fe!
      Choć na obronę powiem, że nie z dziada pradziada. Moi rodzice przyjechali do Krakowa po wojnie, nie mam tu żadnej rodziny.
      Więc może mam szansę, że nie przestaniecie mnie lubić, hm?

      • Quackie pisze:

        Och, nie ma mowy o przestaciu lubiecia Pleasure

        Teatr Stary już bardziej kojarzę, pewnie dzięki transmisjom w lokalnej TV, odbieranych także w Kielcach. Jak już wspominałem kiedyś, z utęsknieniem czekam, aż ktoś kiedyś wpadnie na pomysł, żeby w ramach odgrzewania dań puszkowanych pokazać w TV „Kolację na cztery ręce” Paula Barza właśnie z Teatru Starego w obsadzie jak pod linkiem – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.encyklopediateatru.pl/przedstawienie/14932/kolacja-na-cztery-rece – pewnie z 1988 roku właśnie, albo z okolic (w przeciwieństwie do „Kolacji” z pp. Wilhelmim i Gajosem, którą wydano na płycie).

        No i potem przedstawienia Mikołaja Grabowskiego, na czele z „Opisaniem obyczajów polskich wg Jędrzeja Kitowicza”!

        • Makówka pisze:

          Link, który wskazałeś panie Q zaprowadził mnie do Teatru Stu. Obsada doborowa -Nowicki, Bińczycki, Peszek.

          Ha! -Teatr Stu -dawno nie byłam. Gdzie te czasy, kiedy nie opuściłam żadnego nowego spektaklu? Tych przestawień granych w ogromnym namiocie albo w środku w Barbakanie. Jaka to była sensacja na cały Kraków, że nago chodzą po scenie. Oj tam, oj tam – chodzą, przebiegli i tyle!

  7. Bożena pisze:

    Ja Piwnicę znałam tylko ze słyszenia, a dzięki Makóweczce poznałam ją trochę bliżej. I z tym optymistycznym akcentem, mówię dobranoc Państwu I-m-in-love

  8. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Trochę szkoda, że to jednak NIE był idealny dzień, ale można pomarzyć. Lou Reed i taki evergreen na dobranoc.

    Snów o idealnych dniach.

  9. Alla pisze:

    A jak się ma, Maczku, Grechuta Festival 2019 ?? Nic nie wspomniałaś.
    Nie mam już ócz, więc życzę – spokojnej I-m-in-love

    • Tetryk56 pisze:

      Ha, Skowronku! Wreszcie się odezwałaś! Happy

    • Makówka pisze:

      Nie masz ócz? – masz tu Skowronku -wybierz sobie.

      Co do Festiwalu Grechuty wstyd przyznać -nie byłam.
      Nie da się być równocześnie w paru miejscach. Wtedy gdy był Festiwal miałam inne zajęcia:
      Mocak
      Imieniny
      Ognisko w Wadowicach
      Niepołomice.

      • Alla pisze:

        Tylko jedno, prawe?? Najbardziej pasuje do mnie ostatnie. Zrobione na szaro Wink
        Hmm, a na Korowód brakło czasu! Nie wiem czy Ci wybaczę Conceited
        Happy-Grin

        • Makówka pisze:

          Skowronku, sama sobie wybaczyć nie mogę.

          26 października była również Tokarczuk w Krakowie, ale jak już probowałam zarezerwować wejściówkę było za późno.
          W ostatnią sobotę wybrałam ognisko, taka integracja naszego Stowarzyszenia, aby lepiej poznali się ludzie z różnych miast Małopolski. Super było!

          W przyszłym roku obiecuję pójdę na Grechuta Festival i na Korowód.
          Jak dożyję…

  10. Tetryk56 pisze:

    Pójdźmy wszyscy śladem Gospodyni… 😉

  11. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  12. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Makówko.

    Niedawno wróciłam i jestem padnięta, ale nie mogłam odmówić sobie przyjemności zerknięcia w Twój wpis:)
    Na razie tylko poczytałam, jak trochę się prześpię, to dosłucham i może dorzucę coś ęteligiętniejszego:)

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Witaj Leno!

      W wolniejszej chwili dosłuchaj, proszę, bo teksty tych piosenek są ważniejsze od mojej pisaniny.
      Moja pisanina to tylko przerywnik(pretekst) dla słów z „Mojej litanii”, „Przyjacielu na błękitach”, „Dezyderaty”.
      Są oczywiście dobrze znane, ale ja mogę wsłuchiwać się w ich sens w nieskończoność.

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mroźny poranek, kierowcy mają pierwszą tej jesieni skrobankę…

  14. Makówka pisze:

    Bry…

  15. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobry i jak na razie całkiem ładny. Tylko spać mi się chce…

  16. Quackie pisze:

    Dzień dobry, przelotne nieco (ale bez opadów!).

    • Bożena pisze:

      A tu już słońce świeci, zapowiadając ładną pogodę.
      Chociaż nic nie wiadomo… Przypomniało mi się, że mój ojciec mawiał: Słońce z rana, to jak starej baby taniec. Gdy go spytałyśmy skąd to porównanie, to nam wyjaśnił: Stara baba prędko się zmęczy w tańcu, więc i słońce może zniknąć…

  17. Alla pisze:

    Dzień dobry, niech będzie Delighted
    Wiatr nie hula, przymrozku nie ma, zatem całkiem przyzwoity dzień się zapowiada z Krakusami-Centusiami w tle!

  18. Alla pisze:

    Poczytałam i se idę.
    Od czwartku znowu pełna chata.
    Wrócę, bo trza whisky bronić, co nie?? Wink

  19. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękne wspomnienia i piękny temat.
    Gratulacje Makóweczko!!!

  20. miral59 pisze:

    U mnie dziś od rana pada pierwszy śnieg Worry
    I sama nie wiem… cieszyć się, czy nie? Thinking
    Oczywiście jest za ciepło i śnieg nie poleży… jedyne co, to zrobi się chlapa… a to miłe nie jest Sad

  21. Zocha pisze:

    Mimo żem nie Krakuska, mam i ja wiele wspomnień nie tylko estradowych związanych z Piwnicą lat 80 i 90-tych… „zmienił się cały świat, jesteśmy”

    • Makówka pisze:

      Witaj Zocha!

      Nie uwierzysz, ale właśnie miałam napisać, że zanim wyjdę z domu zostawię na Wyspie „Żal za Piotrem S”.

      Dziękuję więc, że mnie ubiegłaś, dziękuję, że w tym samym momencie myślałyśmy to samo.

      Inaczej niż magią Piotra S. wytłumaczyć się tego nie da!

  22. Eliza F. pisze:

    Dzięki Zocha ,Ty zawsze umiesz trafić w punkt ,czas i miejsce -serdeczności dla Ciebie Roses-are-red Roses-are-red

  23. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant i przerwa

    (i od razu, za pamięci – dzisiaj oczywiście jeszcze będę, ale jutro trochę później, bo bardzo rano muszę się dokądś udać).

  24. Tetryk56 pisze:

    A ja właśnie wróciłem do domu po zebraniu Rady… chyba czas na kolację 😉

  25. Quackie pisze:

    I ja po przerwie ląduję!

  26. Eliza F. pisze:

    To smacznego drogi TETRYKU Happy-Grin Happy-Grin

  27. Bożena pisze:

    A ja powiem już dobranoc kordelka

  28. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj się dokopałem do takiego evergreena. Lepiej znanego chyba nie było. Pietruszka, szałwia, rozmaryn, tymianek, te zioła się tam powtarzają.

    Snów zielnych i aromatycznych.

    • Tetryk56 pisze:

      Zazwyczaj piosenki mają dwie (lub więcej) linie melodyczne. Ta ma dwie linie tekstowe – jedną o ziołach i minionej miłości, drugą kontrastową o okrutnej i niepotrzebnej wojnie (czy są inne?)…

  29. Makówka pisze:

    Jeden Mistrz nadaktywny, drugi się naradza, a ja tymczasem odbyłam bardzo miłą wycieczkę z przesympatyczną rodzinką.

    Rodzinka jechała z Krakowa do Bel­gii, potem przez Luk­sem­burg, Lota­ryn­gię do nada­tlan­tyc­kiego portu La Rochelle.W drodze powrotnej Car­cas­sonne, Morze Śród­ziemne i bur­gundz­kie — sławne z musz­tardy — Dijon.

    Ciekawa opowieść, ładne zdjęcia, ale co najbardziej ujmowało to wzajemny stosunek małżeństwa i ich dwóch nastoletnich córek. Rodzina, którą łączą wspólne pasje i wzajemny szacunek.

    Prelegent miał dar mówienia i niezwykle ciepły ujmujący głos. W czasie przerwy powiedziałam do jego żony „samym głosem mógłby chyba kupić każdą kobietę?”. Ona z dumą i z uśmiechem „właśnie!”

  30. Tetryk56 pisze:

    Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to już pora spania…

    • Makówka pisze:

      Ha, dziś już grzecznie nie wiem jak dla innych
      Będę ciuchutko na paluszkach, bo wiem, że wcześnie wstajesz, ale jeszcze trochę zostanę.
      Jak Hihihi! …będzie z kim!

  31. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!

    kordelka

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Zimno, coraz zimniej…

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry przelotne. Tu też zimno, a ja zaraz wybywam… Dam znać, jak wrócę.

  34. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Rześko! Happy

  35. Alla pisze:

    Dzień dobry, pierwszy mrozik oszronił dachy, trawę i chyba ściął pelargonie. Nie zeszłam oglądnąć begonie, które ustawiłam pod ścianą (zawsze to cieplej), pewnie też je ściął.
    Wybywam, ale popołudniu wracam, chyba będzie nowy zakup ekspresu PHILIPS LatteGo 😉 Jeśli kupimy, zaproszę SzanPaństwa na pyszną kawę.. expresso
    Tymczasem do popotem Delighted

  36. Quackie pisze:

    Jestem z powrotem
    I biorę się za robotę.

  37. Bożena pisze:

    Ja też się teraz melduję, Yes-Sir gościówę pożegnałam i chwilowo jestem wolna.

  38. Lena Sadowska pisze:

    Witam.

    Troszkę u mnie nadaktywnie ostatnimi czasy. Ufff…

    Dopiero dziś miałam dłuższą chwilę, by pomyszkować po Piwnicznych zakamarkach.

    Mnie Piwnica kojarzy się także z Ewą Demarczyk, Krystyną Zachwatowicz czy Zygmuntem Koniecznym. I z następną falą – Jackiem Wójcickim, Markiem Grechutą…

    Ale najbardziej z Jerzym Matuszkiewiczem, Zbigniewem Namysłowskim i Duetem Niepospolitym – Andrzejem Kurylewiczem i Wandą Warską:)
    Ich „Uwierz w swoją nieważność” czy choćby „Samotność ma barwę zieloną” to utwory, których mogę słuchać bez końca. Bardzo listopadowe, zresztą:) więc żeby się smętności zaokienna i poetycka nie skumulowały, proponuję nieco oniryczną „Balladę jazzową”:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=TtnvAuscnHA

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Leno, że znalazłaś czas, aby tu wstąpić i podzielić się swoimi skojarzeniami. Cieszy mnie, że wpis wywołał wspomnienia, o to mi przecież chodziło!
      Po wysłuchaniu Twojej ballady za chwilę jeszcze ja zaproszę do wysłuchania czegoś.
      Też pozdrawiam.

  39. Makówka pisze:

    Dziś, jutro, pojutrze wspominamy naszych zmarłych najbliższych, rodzinę, przyjaciół.
    Pamiętajmy również o tych, którzy dostarczali nam wzruszeń, emocji, powodowali, że nasze życie staje się bogatsze -poetów, pisarzy, aktorów, piosenkarzy.

    Również tych, co ginęli w imię takich wartości jak Ojczyzna, honor, godność.
    Nie znalazłam w sieci nagrania „Kuby” śpiewającego „Orlątko” dlatego we wpisie umieściłam zastępczo tekst.

    Teraz posłuchajcie proszę nagrania z Lekcji Śpiewania z Loch Camelot.

    O kabarecie Loch Camelot, ich Lekcjach Śpiewania, Sylwestrach na Kopcu Kraka pisałam nieraz na Wyspie. Gdzieś tam w tym tłumie na Małym Rynku wtedy też stałam.
    Dlatego ten komentarz traktuję jako uzupełnienie wpisu, bo Loch Camelot to też taki typowo krakowski klimat, choć mniej znany poza Krakowem jak Piwnica.
    Nagranie to łączy dwa bliskie memu sercu miasta -Kraków i Lwów, gdyż jak wiecie jestem krakuską z lwowskimi genami.
    Wybaczcie znów te osobiste wątki.

    • Bożena pisze:

      Niedojrzały głos, ale piękny. Rośnie chyba znakomity śpiewak. Ile miał wtedy lat?

      • Makówka pisze:

        Nie wiem ile miał lat Bożenko, ale myślę, że tyle ile te dzieciaki co walczyły o Lwów.
        Wojciech Kossak tak ich namalował.

        Bardzo chciałabym żyć w świecie, w którym nigdy dzieci nie będą musiały chwytać za broń.

        • Bożena pisze:

          Oczywiście, ja też i to nie tylko dotyczy dzieci…

          • Makówka pisze:

            Świat bez wojen to niemożliwe, ale trochę co innego, jak walczą ze sobą zawodowi, wyszkoleni żołnierze, a co innego, gdy za broń chwytają dzieciaki tak jak np. w Powstaniu Warszawskim lub w obronie Lwowa. Bywało, że mieli zaledwie 9 lat.

        • Tetryk56 pisze:

          Bardzo budujący obrazek mistrza Kossaka! Oto gromadka małolatów wystawia się na strzał na skraju lasu, znakomicie kontrastując ciemnymi strojami ze śniegiem i kontemplują niedawno otrzymane zabawki. Panienka z mauzerem w ręce na pierwszym planie sprawia wrażenie, ze właśnie odłożyła lalkę…
          Siostra mojego dziadka zginęła „walcząc” w obronie Lwowa. Jakie szanse miała na froncie w mieście 15-letnia dziewczyna bez żadnego doświadczenia? I jaki był z niej pożytek bojowy? Zginęła podczas bombardowania, gdyż nie odstąpiła koni, o popilnowanie których poprosili ją żołnierze. Gdy rozpoczął się atak, właściciele koni rozsądnie pozostali pod osłoną, nikt nie odwołał ochotniczki-strażniczki, a ona nie chciała „porzucić posterunku”. Zginęła i ona, i konie, bo nie potrafiła dostosować zachowania do rzeczywistości wojny…
          I jeszcze jedno: nie musiała!. Gdy jej dwóch starszych braci zgłosiło się na ochotnika, uciekła z domu w ślad za nimi, zaczadzona ideą romantycznego, straczeńczego patriotyzmu.
          Cała trójka wróciła do Płocka w trumnach 5 lat po wojnie…

          • Makówka pisze:

            Zgadzam się z Tobą Tetryku!

            Dlatego napisałam powyżej, że najlepiej byłoby, gdyby na świecie nie było wojen, nienawiści, nietolerancji.
            Ale jeśli to niemożliwe to chciałabym bodaj, aby za broń nie chwytały dzieci.
            Żeby nigdy żadna matka nie musiała opłakiwać swojego niepełnoletniego dziecka, które zginęło na wojnie. Wystarczy, że są choroby, wypadki.

            Żebyśmy przestali czcić jako bohaterów, tych co ginęli na wojnie, a zaczęli stawiać pomniki tym co wojnom zapobiegają.

            To nie jest sprzeczne z tym co pisałam,że uważam, że tym, co zginęli należy się nasza pamięć.

          • Alla pisze:

            Przykre i bolesne.
            Jakże, do tego co napisałeś Ukratku, brakuje mi komentarza Senatora 🙁

          • miral59 pisze:

            To fakt, Ukratku. Nie musiała. Często dzieci biorące udział w wojnie, nie zdają sobie sprawy jak bardzo to jest niebezpieczne. Czują się ważniejsze i starsze… dowartościowane. Nafaszerowane ideami, nie potrafią odróżnić idei od realu. I to jest tragiczne…
            Jak słyszę od różnych ludzi, że w Polsce konieczna jest konfrontacja… walka o władzę, dostaję gęsiej skórki. Czy ci wszyscy entuzjaści wojny domowej zdają sobie sprawę co to znaczy? Ile istnień ludzkich taka wojna pochłonie? I to zupełnie nie zainteresowanych walką, nastawionych do wszystkich i wszystkiego pokojowo… Koszmar!!!

            • Makówka pisze:

              Niestety tak jest jak piszesz Miralko.
              Mowa nienawiści bywa po obu stronach wojny „polsko -polskiej”, a od mowy nienawiści się zaczyna.
              A przecież na świecie jest tyle dzieci, które zamiast z tornistrem biegają z karabinem.

  40. Quackie pisze:

    I po robocie, czyli że fajrant i przerwa.

  41. Makówka pisze:

    Dziś Halloween.
    Taką dynię znalazłam w sieci. Nie mogłam sobie odmówić.

    I żeby nie było, że ja tylko te brzydkie wyrazy na „K” to jeszcze taki rysuneczek na dziś.

  42. Alla pisze:

    Zdeptałam się, wyzłościłam (jak przystało na starą zołzę ) a teraz idę się wyciągnąć życząc SzanPaństwu dobrej nocy I-m-in-love

  43. Quackie pisze:

    I po przerwie.

  44. Bożena pisze:

    I po dniu. Dobrej nocy życzę… lulu

  45. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To dzisiaj taki dobrze znany hit, trochę z tych, co to nikt nie pamięta, kto to śpiewa.

    Snów wartych zapamiętania!

  46. Quackie pisze:

    Zmykam, bo dzisiaj zdecydowanie za wcześnie wstałem.

  47. Makówka pisze:

    W ramach makówczyne między Dobranocką a lampką pozwolę sobie zapalić taką lampkę zadumy dla tych, których już nie ma z nami (zdjęcie z Internetu)

  48. Tetryk56 pisze:

    A ja jednak dodam też tradycyjną wiedźminkową lampkę…

  49. Makówka pisze:

    Zostawię tu dla Was na jutrzejszy dzień nagranie z koncertu na krakowskim rynku z okazji trzydziestopięciolecia Piwnicy pod Baranami „W hołdzie Stańczykowi”.

    Przychodzimy, odchodzimy
    leciuteńko na paluszkach

  50. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Śniegu napadało nam jak zimą Amazed
    Musiałam odkopywać swój samochód Tired
    Czy nie za wcześnie ta zima? Thinking
    A rano jechałam zdumiona, że na autostradzie stoją i czekają „solniczki”… na te mizerne opady?!!! Dopiero potem jak dowaliło!!! Oni chyba oglądają prognozę pogody Wink I doskonale wiedzą ile tego nasypie…

  51. Bożena pisze:

    Dzień dobry. Delighted Mróz -3 st. i mgła.

  52. Makówka pisze:

    Mroźne,mgliste i niewyspane witajcie!

  53. Quackie pisze:

    Dzień dobry przy święcie, ja jednakże – oprócz wizyty na grobach – dzisiaj popracuję.

  54. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja dla odmiany chyba sobie urządzę dzień lenia… potrzebuję tego.

  55. Tetryk56 pisze:

    Zapaliłem świeczkę na naszym Polu Pamięci…
    Czy ktoś nie zechciałby utworzyć wspominkowego pięterka?

  56. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam do MPJ – akurat w temacie…

  57. Quackie pisze:

    No to ja jeszcze na starym pięterku ogłaszam fajrant i przerwę.

    Po przerwie do zobaczenia na nowym.

  58. Tetryk56 pisze:

    Mistrz Q. zapracowany, zatem zanim zapalę lampkę, zaproponuję nietypową, nieco haloweenową pieśń na dobranoc: La Llorona, czyli Płaczka.

  59. Tetryk56 pisze:

    A może jednak dziś lampka będzie wsparta właściwą magiczną mocą?
    Dobranoc!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)