Rycerz Zenobi Dreptak w szmelcowanej zbroi
Stanął zbrojnie i konno u zamku podwoi,
Miał pancerz, hełm i kopię, jak zwykle rycerze,
I miecz, którym uderzył o zamkowe dźwierze!
Hej, odegrzmiało echo o gotyckie blanki!
Skoczył na nogi książę, spojrzał zza firanki,
Skoczył, spojrzał, oniemiał i zadrżał ze strachu;
Stoi pod drzwiami rycerz Dreptak na wałachu!!!
Stoi Dreptak wśród blasków, szczęków oraz zgrzytań
I zasuwa monolog, co się składa z pytań,
O taki: – Hej, kto mężny, odpowiedzieć musi,
Która z pań jest piękniejsza od mojej Magdusi?
Która ma liczko bielsze, mniej zepsute ząbki?
Czyj biuścik przypomina dwa młode gołąbki
Z ryżem? Która jest taka miła, kochana i ładna?
Tutaj struchlały książę wymamrotał: – Żadna!!!
Wówczas rycerz się zachwiał na swoim bachmacie
I rzekł: – Żadna? To szkoda, o kurtka na wacie,
Bo z Magdą już nie mogę! Jestem u sił kresu…
Tu spiął konia i ruszył w dal, szukać adresów…
Andrzej Waligórski




Nie widziałam chętnego do zmiany pięterka, więc niech znów będzie Waligórski
Mam nadzieję że Was nie zanudzę tym Autorem, ale nic innego nie przychodziło mi do głowy, a czas na zmianę wycieraczki już był
Bardzo dobra zmi… znaczy wycieraczka.
No to czas spać. Dobranoc!

Spokojnej! (zdążyłem!)
Koniec na dzisiaj. Jak przypuszczałem, padam na ryjek, więc pewnie już tylko dobranocka i tyle.
Ale wtedy piętro niżej, bo tutaj zbyt świeżo jednak.
Jestem i tutaj, z dużą uciechą czytam kolejny wiersz pana Andrzeja
Wierszami Andrzeja Waligórskiego nie da się znudzić! A jak jeszcze Grotowski ze Zwierzchowską to zaśpiewają to ho ho!
A mnie się przypomniał „Hydraulik dźwięku” Waligórskiego, czyli parodia „Zegarmistrza światła” Woźniaka, ale potem przypomniałem sobie o jeszcze jednej parodii Woźniaka, „Szewcu ciemności” grupy Zacier. Ale na dobranockę się to nie nadaje, więc nie zagram, tym, bardziej, że i tak miałem to zrobić piętro niżej. W ogóle „Zegarmistrz” to wdzięczny obiekt parodii, bo jest i trzecia – pod tym samym tytułem, tyle że nie Woźniaka, a Zwoźniaka, i nie Tadeusza, a Jacka.
Poszukam sobie
Chyba, że Ty zamieścisz ku naszej uciesze 🙂
Dobranocka już piętro niżej, jeżeli komuś za daleko, bo senny, jest skrót – http://madagaskar08.pl/blog/2016/01/16/w-ogrodzie-swiatel/#comment-192438
Dzień dobry!
Ale mi się dzisiaj dobrze spało, aż zaspałam!
Dzień dobry
Bardzo dobry tekst.
Obśmiałem się jak… zwykle.
Na tą okoliczność zapraszam na tradycyjną filiżankę kawy
Koniecznie! Dosiadam się z kawą do Państwa!
Już biegnę z filiżanką
i dziękuję za zaproszenie.
O jak Ci zazdroszczę! Ja dziś tradycyjnie do pierwszej piętnaście. A potem masakra.
Może kubek gorącej czekolady postawi mnie na nogi? Bo już nie wiem, co…
Dzień dobry. Jakoś tak po Wyspiarskiej dobranocce zaczął tu padać śnieg i pada do teraz. Wygląda na to, że pogoda chce odrobić zaległości z ostatniego miesiąca w jedną dobę.
Śnieg jest doskonałym dowodem potwierdzającym „teorię względności”

Ja się denerwuję brnąc do pracy przez zaspy, a mój szef się cieszy, bo firma zarobi na odśnieżaniu ulic i chodników
Wszystko jest względne
To może żeby wyjaśnić z tymi rzemieślnikami – najpierw oryginał, czyli zegarmistrz (światła) w wykonaniu Tadeusza Woźniaka:
Potem parodia względnie zbliżona do oryginału – Jacek Zwoźniak (gitara taka trochę jakby z Ameryki):
Grupa Zacier i „Szewc ciemności”, zaczyna być ekstremalnie 🙂
I wreszcie tekst Waligórskiego w wykonaniu bliżej mi nieznanej Triady Dźwięku (jakość taka sobie):
A ponieważ jakość taka sobie, to poniżej tekst (oczywiście ze strony waligorski.art.pl):
A jeśli przyjdzie kiedyś po mnie
Hydraulik dźwięku Fioletowy
Żeby mi odbić szajbę w głowie,
To będę czysty i różowy,
Otworzę lufty i lufciki,
Spłoną hydranty i nocniki,
Na wszystko jeszcze raz popatrzę
I wyjdę, ale nie na zawsze!
A jeśli przyjdzie innym razem
Gazownik uczyć Znakomity
Żeby mnie napompować gazem –
Będę umyty i utyty,
Wycisnę wągry, spuszczę wodę,
Minister wręczy mi nagrodę,
Prasa mi zrobi analizę,
I wtedy na sam szczyt wylizę!
A jeśli zjawi się osiołek,
Strażak postępu Uśmiechnięty
By mnie znienacka kopnąć w tyłek,
To będę czujny i wypięty –
Otworzę wszystkie drzwi na przestrzał,
Nabiorę światła i powietrza,
Wystrzelę jak z korkowca korek
I poszybuję wprost do Tworek!
No to jest czego posłuchać.
Senator miałby uciechę, ponieważ serdecznie nie cierpiał tego oryginalnego”Zegarmistrza”
No i zmykam, bo jeszcze przez te zaspy do roboty nie zdążę…
Miłej pracy i uważaj, żeby po drodze Cię nie zasypało!
W Poznaniu słońce jasne świeci, idzie wiosna?
A „u nas” śnieg sypie bez przerwy…
Byle do wiosny
U mnie też już słońca nie ma, ale śniegu też.
No więc skończyłem (i to jest mniej więcej prawidłowa godzina, o której kończę pracę, kiedy nic mi nie przeszkadza
).
W Trójmieście śniegu napadało, jak słusznie zauważył Krzysztof, na Wyspę na szczęście nie
, ale jednak jakiś wpływ to ma na Wyspę. Znaczy: muszę skoczyć i poodśnieżać, co się da. Dam znać po powrocie.
Witajcie!
Śnieg popaduje z przerwami od nocy, szlaki świeżo oprószone i chodzić trudniej – ale sie da!
Dzisiaj z Małej Łąki Ścieżką Nad Reglami do Doliny Kościeliskiej. Widoczność niepowalająca, stąd zdjęcia znowu wybitnie „artystyczne”…
Dobry wieczór z niejakim opóźnieniem.
W tym „Witajcie!” niemalże słychać góralski akcent na pierwszą sylabę – jak to jednak człowiek łapie
Może Ścieżka Nad Reglami jest u w miarę łagodna, ale odległość w poziomie całkiem, całkiem, zwłaszcza jak na tę porę roku.
No to jestem. Brak praktyki daje o sobie znać, w krzyżu trudno mi się zgiąć, ale tak ze 2/3 podwórka odśnieżyłem. Na szczęście śnieg dość puszysty i lekki, tyle że ilość przechodzi w… no, idzie w plecy.
No to i ja jestem. Nie było mnie tak długo, bo miałam gości – wiadomo, dzień babci
A ja jestem, że tak powiem, pośrodku. Już nie mam dziadków (niestety), a jeszcze wnuków (na szczęście). Natomiast Juniorzy, trzeba przyznać, się znaleźli i sami z siebie obdzwonili babcie.
To są szczęśliwi, że je mają. Ja nie znałam żadnej swojej babci ani dziadka
Coś podobnego. Ja pamiętam nawet trzy prababcie (dwie po kądzieli i jedną po mieczu), natomiast pradziadka żadnego, chociaż z jednym z nich mam nawet zdjęcia (jako bardzo małoletni brzdąc).
Moi nie żyli już przed moim urodzeniem. Mam tylko zdjęcie babci po kądzieli.
A moi dziadkowie po kądzieli się rozwiedli. Potem moi rodzice utrzymywali kontakty niemal wyłącznie z babcią, dziadka pamiętam dosłownie z kilku okazji. Ale poznałem moją, hmmm, przyrodnią ciotkę, która jest w moim wieku – świetna kobieta.
A ja znałem oboje dziadków po kądzieli, nawet prababcię pamietam, a ze strony ojca tylko kilka jego ciotek – dziadek zmarł z ran po kampanii wrześniowej, a babcia wkrótce po wojnie…
Ano właśnie, dwie wojny w odstępie 20 lat i takich historii było sporo 🙁
Nie poznałam swoich dziadków. Jeden zginął, drugi zmarł wile lat przed moim zjawieniem się na świecie. Babcie miałam trzy, bo jedna była „macoszkowa”. Najbardziej kochana była ta po kądzieli, najsroższa ta po mieczu . Macoszkowa była miła.
…bry. Byłem u Pani i nawet się zacząłem zastanawiać, czy z tym ekranem coś by się dało zmienić na lepsze, zmieniając częstotliwość pracy wyświetlacza?
Na razie zaglądam z doskoku. W sumie przyda mi się mały odwyk komputerowy.
Byle nie za długi…
Ja bym nie mógł w ogóle, biorąc pod uwagę, że pracuję w 99% na komputerze.
Dobranoc
Spokojnej.
Bobranocka.
Adam Nowak z grupy Raz Dwa Trzy i Martyna Jakubowicz, której przedstawiać nie trzeba, zaśpiewali razem piosenkę tego pierwszego pana. „Ten błękit”, spokojną, refleksyjną – w sam raz na Wyspę. Co prawda niebo raczej szare, od czasu do czasu sypiące bielą, ale tam wyżej jest błękit, zaręczam.
Snów wysokich lotów, aż do błękitu.
Dobranoc Kochani
Dzień dobry
Mróz, ale znów bez śniegu.
DzieńDobry:))
Dzień dobry, ciągle jeszcze czuję w krzyżu wczorajsze odśnieżanie, ale nic to – Agnieszka Radwańska przeszła do następnej rundy Australian Open! (co prawda nie oglądałem meczu, ale z relacji w necie wynika, że zwłaszcza drugi set poszedł jej świetnie – do zera!)
…w związku z czym, podbudowany i zmotywowany, zmykam do pracki. Do zobaczenia!
Owocnej i miłej Pracki
Dzień dobry 🙂 Pamiętam obu dziadków , po mieczu i po kądzieli . Jeden walczył na Zachodzie , drugi w II Armii gen . Świerczewskiego . Z tą licytacją pamięci , to rekord pobił pewien młodzieniec , który twierdził , że pamięta nawet , kiedy jego ojciec był kawalerem i chodził na randki , ale zakończenie, nie nadaje się do publikacji ….
Dłuuugą pamięć miał ten młodzieniec
Płonę z ciekawości, nawet jeśli przyzwoitość miałaby ucierpieć…
Pamiętał ,jak był plemnikiem i musiał wyczyniać różne harce , aby nie zostać synem ” upadłej ” kobiety .
Ała…
Dzień dobry

To tam nieźle musi wyglądać
Nasza piwnica znowu zalana. Chyba muszę zabrać stamtąd alkohol, bo już mi zbrzydło to zbieranie wody… 
Chociaż nie wiem czy taki dobry…
Wczoraj małżonek miał wypadek. Przydzwonił w samochód baby, która niespodziewanie wyjechała z boku, a dziś rano obudził mnie z ponurą miną. Powiedział, że mamy niespodziankę. Faktycznie, tego u nas jeszcze nie grali… Od sąsiadów, przez ścianę sączy się do nas woda
Współczuję, same feralne zdarzenia. Ale szczęście w nieszczęściu, że Mężowi nic się nie stało.
Masz Bożenko rację , dobrze że ” chłopu ” nic się nie stało , ale powinien pamiętać , że większość nieszczęść mężczyzn ma miejsce , kiedy trafi się ” baba z boku ” jak pisze Miralka …..
Baba z boku generalnie zwiastuje problemy…
A ja myślałam, że baba na boku zwiastuje problemy
No właśnie… a ja w swej naiwności nawet nie pomyślałam o innym znaczeniu „baby z boku”
Samochód ubezpieczony i do naprawienia. Tylko się tak zastanawiam… W kwietniu ubiegłego roku, Meksyk skasował małżonkowi samochód. Potem synek rozwalił swój (nowiutki), a teraz znowu małżonek miał kraksę… Co z tymi moimi chłopakami się dzieje?!!!
Pecha mają takiego, czy co?
Małżonek miał ten wypadek z rana, ale cały dzień nie zadzwonił i się nie pochwalił. Jak mi wytłumaczył, nie chciał mnie denerwować. Fakt. Nie wiem jak bym pracowała, bo ręce by mi się trzęsły z nerwów. A tak nieświadoma niczego…
Oczywistością jest również, że zadowolona jestem przynajmniej z tego, że nic mu się nie stało
I jeszcze ta baba!!! Mało, że wyjechała spod MacDonalda nawet nie patrząc czy ma gdzie, to jeszcze się zatrzymała. W poprzek pasa. Chciała przejechać trzy pasy (ta ulica jest dość szeroka) i skręcić w lewo… A gdy małżonek w nią walnął, to wyskoczyła do niego z pretensją, że ona ma dziecko w samochodzie!!! To nie mogła zaczekać aż będzie czerwone światło?!!! Durne babsko!!! Może nauczy się, że trzeba zaczekać i jechać gdy ma się wolną drogę! Kiedyś słyszałam powiedzenie, że lepiej dojechać do celu pół godziny za późno, niż 30 lat (czy 50, ale to zależy od wieku kierowcy) za wcześnie… i to jest prawda.
A z tą piwnicą, to kolejna historia
Bo nikt nie mieszka… Oczywiście przy mrozach jakie były, rury pozamarzały. Trochę odpuściło, to i pociekło. O 6 rano małżonek latał po sąsiadach i szukał numeru telefonu do chociaż jednej z córek. Całe szczęście ludzie pracują i też wcześnie wstają. Zadzwonił. Ok. 7 rano była już tu. Złapałam ją, gdy wchodziła do domu. Powiedziała mi, że nie jest tak źle, bo „tylko” ok. 6 inches wody. Tylko?!!! Toż to trochę ponad 15 cm!!! Jeszcze jej mało?!!! Wylatywałam już do pracy spóźniona, gdy złapała mnie przy drzwiach. Poprosiła, czy nie mogłaby podłączyć się u nas do kontaktu, bo nie ma jak podłączyć pompy…
Zawróciłam, wzięłam nasz przewód (tak na wszelki wypadek, gdyby jej był za krótki) i podłączyłam go na podwórku. Mamy tam gniazdko… Ucieszyła się. Jadąc już do pracy tak sobie pomyślałam… mało, że nam zalały piwnicę, to jeszcze używają naszego prądu… same straty… Ale gdy wróciłam z pracy synek mi zameldował, że już woda nie cieknie i jest sucho.
To znaczy całkiem sucho to jeszcze długo nie będzie, trzeba suszyć…
Jeszcze nie tak dawno mieszkali tam ludzie. Meksyki. Przed Bożym Narodzeniem się wyprowadzili i dom stał pusty. Nawet nie wiedziałam, że te głupie baby (córki właściciela i współwłaścicielki) nie tylko wyłączyły ogrzewanie, ale i odłączyły prąd
Dobry wieczór. Koniec pracy na dzisiaj, ale nie w tym tygodniu – w zapasie czeka dobrze dojrzała fucha na weekend, a nawet półtorej fuchy…
O, pracusiu, kiedy Ty będziesz odpoczywał?
Eee. W niedzielę? Może się uda, jak się w sobotę wyrobię?
Oby Ci się udało 🙂


A ja już się pożegnam do jutra
No i muszę się kordełką przykryć, bo zimno.
Spokojnej…
Przy piątku dobranocka nieco bardziej dynamiczna.
Jethro Tull i „Living In The Past” – czyli „żyjąc w przeszłości”. Flet poprzeczny i rockowe instrumentarium (ale ze smyczkami w tle). W sumie może trochę latynoamerykańskie, ale czasem jak nie przywali!
Snów jednak takich, w których nikt nikomu nie przywala.
Witajcie!
Już w domku i pomału przeglądam dorobek fotograficzny.
Już? Tak szybko przeleciało???
No…
Czyli niezadługo będzie opowiadanko

Już się cieszę!!!
Spokojnej nocy bez przywalania.
Dzień dobry!
Czy to znów sobota? 
Dzień dobry, u mnie sobota, chociaż pracująca, to jednak. No i pracująca nieprzesadnie – będę raczej miał zakładkę z Wyspą otwartą.
Kawa wszakże, przede wszystkim.
Ja nawet o kawie zapomniałam, bo dotąd czasu nie miałam. Ale teraz się napiję.
Komu jeszcze? 
Je jestem jak raz wpół drogi pomiędzy kawą poranną a popołudniową, więc może na razie zostanę przy herbacie.
Witaj nam herbato…
Konkretnie zielona, o smaku cytrusów i pigwy.
Lubię taką
Przypadkiem dostaliśmy taką, bo zamawialiśmy inną, a w zakupach przysłali zamiennik, który okazał się pyszny.
Muszę się za nią rozejrzeć.
Dzień dobry
Ale jak się popatrzy w telewizor, to nieciekawie to wygląda. Okolice Nowego Jorku, czy Waszyngtonu zasypane śniegiem… wypadki, zerwane linie elektryczne, normalna katastrofa
Nas to jakoś ominęło…
Coraz cieplej. Powiało wiosną
Oj. Będzie trzeba do Kumy zapukać (mailowo), boć ona pod samym DC.
No i proszę, prawie pół metra śniegu nawiane, z ledwością drzwi otwiera od frontu 🙁
Ładnie napadało, a tu nic
Zasłaniając okna, zauważyłam, że coś białego leci z nieba. Takie to jednak drobniutkie, że dostrzegłam to gdy nos miałam prawie przy szybie
No tak żeby nic, to też nie. W końcu jakby nie napadało, to bym nie odśnieżał we czwartek, a jakbym nie odśnieżał, to by mnie w krzyżu nie łupało.
No to też masz „fajnie”
My mieliśmy coś takiego kilka lat temu. Drzwi nie dałam rady otworzyć a służby porządkowe nie były w stanie tego całego śniegu zgarniać i większość dróg była nieprzejezdna. Jakoś w tym roku nie jest tak źle (odpukać w niemalowane
) i te największe śniegi nas omijają
I jakoś wcale do nich nie tęsknię

Koniecznie zapukaj!!! To co pokazują w TV nie napawa optymistycznie. Coś mówili, że to najgorsze i największe opady od wielu lat.
Poza tym wiatr wieje jak cię mogę i ocean zalewa przybrzeżne miasta. Pokazywali samochody stojące na ulicach zalane prawie po dach… Te śnieżne chmury nie odchodzą na ocean, tylko cały czas się kotłują na wybrzeżu. Totalna masakra!!! Na autostradach utknęło masę samochodów. Stoją tam już 24 godziny… Nie potrafię opisać tego co widziałam… 
Wybywam na dłuższą chwilę, po przerwie się zgłoszę.
Witajcie!
Baaaardzo zajęta sobota! Prócz normalnych cotygodniowych zakupów i drobnych prac domowych przed południem pomknąłem na Rynek trochę pokrzyczeć i potupać, więc melduję się dopiero po obiedzie
A ja sobie przypomniałem, że w środową lub czwartkową noc był na niebie niebywale urodziwy księżyc, który świecił przez chmury lub między nimi. Próbowałem mu zrobić zdjęcie komórką, ale na dzień dobry wyglądało to bardzo nieciekawie – aparat w komórce rozpraszał światło:
Spróbowałem z dystansu i przez jakiś tam filtr. Wszystko zmieniło kolor na żółtawy, ale księżyc ni dudu nie chciał się pokazać detalicznie.
Wreszcie znalazłem opcję, która coś zmieniła – niewiele, ale nic lepszego nie byłem w stanie wydobyć. Pewnie musiałbym uruchomić w ogóle jakiś lepszy aparat.
Ale zdjęcia ciekawe, pomimo wszystko.
No zobacz!!! Niby te tysiące kilometrów nas dzieli, a u nas księżyc był taki sam
Też próbowałam mu zrobić zdjęcie, bo wyglądał niesamowicie
Ale swoich zdjęć to nawet nie pokażę… wyszły paskudnie
Na Twoich chociaż coś widać… 
Już szarówka za oknami, ale i tak dnia nam przybyło ok. 1 godziny.
Tak mówią, a ja tego jakoś nie czuję, ciekawe, czemu? Przez zmianę czasu, czy co?
Nie czujesz, bo jak tę godzinę rozłożyć, to jest po pół godz.rano i wieczorem.
A przybyło: W Gdyni 1 godz. 52 sek.
W Krakowie 49 min. 18 sek.
W Poznaniu 54 min. 53 sek.
Czy to sprawiedliwe, że tak nierówno nam przybywa?!
Bardzoście to, asińdźka, detalicznie wyłożyli.
A co do „sprawiedliwie” to proponuję porównać np. kiedy w Krakowie i Poznaniu zaczynają rosnąć temperatury (np. kiedy zaczynają kwitnąć krokusy, forsycje i magnolie), a kiedy w Gdyni. Może i dzień dłuższy, ale rok statystycznie chyba jednak zimniejszy na północy. Bilans zawsze musi wyjść na zero, jak śpiewał śp. Jan Kaczmarek.
Tyz prowda
Popatrz pan, tyle kilometrów na południe – a pod Tatrami też nas na odjezdnym żegnał księżyc!

Eee, to chyba inny… Gdzieżby tak daleko sięgnął
Ponieważ góry są wyżej niż morze, ten Tetrykowy widać nieco niżej nad horyzontem niż nasz.
To się może zgadzać, oni patrzą na księżyc nieco z góry
Na mnie już czas. Mam nadzieję, że jutro urośnie nam piękne ięterko

Spokojnej.
Dobranocka.
Sporo dzisiaj było o księżycu, który raz jest wyżej, a raz niżej na nieboskłonie. A dzisiaj pełnia! Zanim wykonamy skłon do łóżka – utwór księżycowy. Pat Metheny i Charlie Haden – „Moon Song”. Spokój, gitara, kontrabas… Powoli, powoli, a ślicznie!
Snów zdrowych i uzdrawiających – zwłaszcza dla Jo!
No tak, Dreptaka obgadują, a tu nie ma kiedy zajrzeć – trzeba świętować dzień babci, dziadka, imieniny Agnieszek…

Dobry wieczór!
O Dreptakach wyczytałem i wysłuchałem już chyba wszystko co było dla mnie dostępne, bo wiadomo, człek ciekawy rodowodu!!!
Dobranoc.
Dziś miałam paskudny dzień
W piwnicy, po tym zalaniu, znowu mam bajzel na kółkach
Trzeba było poodsuwać wszystko od ściany (tej mokrej) i suszyć, suszyć, suszyć. Na dole chodzą wszystkie trzy duże wiatraki (jakie mamy) i olejak. Nie wiem jak długo toto ma się suszyć… obłęd!!! 
Jak ja nie znoszę zakupów!!!!
Wróciłam utuptana w czarnoziem…
Przy okazji kupiłam coś nowego (jak dla mnie)… taki plaster zrobiony z ziarenek i suszonych robaków
Mam nadzieję, że ptaszkom będzie smakowało
Sprawdziłam w słowniku co to za robaki i wyczytałam, że to larwy mącznika. Wyglądają obrzydliwie… całe szczęście nie ja je będę jadła

No i spędziliśmy dziś ładnych kilka godzin na zakupach
Pojechałam, bo nie miałam już ziarenek dla ptaszków
Popatrzyłam w telewizor. Facet od pogody wygląda jak Lepper
I to jest nie tylko moje zdanie. Małżonek i synek też tak uważają. Jak to ludzie bywają do siebie podobni 
Czyżby zmartwychwstał?
Czas mi się zbierać do łóżeczka

Miłego niedzielenia się Wyspiarze!!!
Dzień dobry!
A więc niedzielmy się 
DzieńDobry:))
Wypiję kawę zmiatam
Dzisiejszy dzień mam dość zajęty, więc na Wyspie będę z doskoku 
Dzień dobry. Najpierw kawa, a potem bierę się za kończenie wczorajszej pracy. Ale trzeba się najpierw obudzić. To będzie pewne wyzwanie.
Witajcie!
Za oknem szaro i mgliście – wracam do wspomnień sprzed paru dni 😉
Dobry. Ech, góry i słońce. Chyba też sobie zrobię wirtualną wycieczkę…
Dzie
ń dobry ! Za chwilę będzie ciepła szarlotka. Przecież trzeba jakoś rozjaśnić ten dzień 
Witajcie! Szaro, buro i ponuro. Po wczorajszych opadach śniegu zostało tylko błoto i woda.
No proszę, to jest szansa, że nie będę musiał kończyć odśnieżania! Znaczy jak do nas odwilż dojdzie.
Poza tym skończyłem fuchę, więc mam nadzieję trochę odpocząć przed poniedziałkiem.
Należy Ci się odpoczynek. Ja znów muszę zamknąć kompa, bo wychodzę. Zajrzę tu pod wieczór
Dobra, czekam!
Chyba za karę mnie wylogowuje ?
A robi to?
Mnię się nie zdarzyło jakoś.
Musiałaś strasznie nagrzeszyć – mnie wylogowuje po 24-ch godzinach…
Chyba nie próbowałem być tyle czasu zalogowany
Dobry wieczór 🙂 Nowe czasy Panie i Panowie ….. Komputer nie będzie czekał na jakieś fragmenty : bry , try , czy kukuryku , trzeba zacząć od ” pochwalony ” i nowa aplikacja natychmiast będzie logowała aparaturę . Wspominałem o korespondencji z Onetu , który po kilku dniach z przeprosinami przywrócił wcześniej wycięte moje publikacje . Było to jednak ostrzeżenie , że będzie to norma , a nie przypadek . Moim zdaniem , zachodzi potrzeba opracowania nowych formuł komunikacji , które zanim zostaną uznane przez ” Damy Rade ” za wredny gender , to pozwolą chociaż przywitać się ze znajomymi . Ahoj !?
Dobry wieczór! Co do „Ahoj”to zależy od akcentu – z akcentem na ostatnią sylabę to będzie po marynarsku, no a wiadomo, że w Gdańsku to Bolek i Kaszubi, co na ochotnika szli do Wehrmachtu (czy jakoś tak), a znów jak się powie z akcentem na pierwszą, to będzie czeszczyzna, kulturowo nam obca, bo to, panie, husyci, a teraz wolno- i pornomyślicielstwo, Karel Gott, Jiri Korn i Helena Vondrackova. Aha, i Jozin z Bazin!
A jak się jeszcze przegłos trafi niechcący…
Jak widać , jest o czym dyskutować . Może do opracowania propozycji powitalnych włączą się Panie , aby płeć męska nie zagalopowała się w pomysłach ….
Nie tylko Panowie mogą się zagalopować

Paniom też się zdarza.
Ale „pochwalony” też może być potraktowane jako pornografia
To zależy czy ktoś zna jakąś Lonę, czy nie
No i czy się robi króciutką przerwę w tym słowie…
A widzisz ….to dla tego w jednym z ministerstw mówią :” szczęść boże” , unikając skojarzeń z panią Loną …..
Ja jestem zalogowana cały czas
I co jakiś czas mnie samo wyrzuca
Ale to tak może raz w tygodniu? Albo jeszcze rzadziej?
Klikam wtedy zaloguj mnie ponownie i loguje
Nawet nie pamiętam jakie mam hasło, bo od lat go nie potrzebowałam
A co grzeszenia… no nie wiem czy aż tak święta jestem
Chyba raczej mam inny komputer 
Dzień dobry
Śmierdzi pleśnią… to znaczy dopiero zaczyna śmierdzieć, ale taki delikatny zapaszek się unosi. Pod panelami podłogowymi jest gąbka i chyba tym razem za mocno nasiąkła 

Mimo niedzieli latam jak z piórkiem w… Coś nam to suszenie piwnicy za bardzo nie pomaga i chyba trzeba będzie wymieniać podłogę
Jak mnie coś nie trafi, to będzie dobrze
Dzień dobry. A myślałaś może o (chemicznych) pochłaniaczach wilgoci? Stosowaliśmy kiedyś coś takiego w garażu, jak nam wilgoć wchodziła. Na przykład marki Metylan, taki jak na załączonym obrazku. A skoro w Polsce jest, to zapewne i w USA do nabycia?
To chyba taki „dehumidifier”. Są takie różne, ale nie wiem czy nam przydatne. One wyciągają wilgoć z powietrza, a my musimy wyciągnąć ją spod podłogi… to chyba nie do końca to samo
U nas to była wilgoć pod sufitem (płyta gipsowo-kartonowa, pleśniejąca w jednym konkretnym miejscu) i dopóki pamiętaliśmy, żeby zmieniać regularnie wkłady, to pomagało.
Co do wilgoci spod podłogi, to słyszałem o takim sposobie, że się kupuje zgrzewkę pieluch jednorazowych, pampersów czy tam innej marki, i rozkłada powierzchnią chłonącą do dołu (na zasadzie „jeżeli coś wygląda głupio, ale działa, to nie jest tak naprawdę głupie”). Nie wiem, czy przez panele i piankę podpanelową to zadziała, ale znajoma, która zostawiła samochód z uchylonymi oknami pod oberwaną chmurą, twierdziła, że to znacznie pomogło.
Dobry wieczór! Oj, nie było mnie tu długo, ale ten dzień miałam taki wypełniony, że dopiero teraz mogłam tu zajrzeć.
Dobry! Zaglądam co chwilę, dłuższą lub krótszą. Ależ ten dzień przeleciał.
Awansem i wyjątkowo wcześnie – dobranocka.
Dzisiaj mnie wzięło na Stinga, i to zimowego, bo z kolędą. „Płonące dziecię” brzmi okropnie, ale piosenka śliczna, słychać, że bardzo stara, chociaż tu akurat w nowoczesnej, jazzrockowej aranżacji. Mimo że może troszkę głośna – mnie się podoba. Saksofon bardzo ekspresyjny, nieprawdaż.
Snów po kolędzie przychodzących – pozytywnych!
Nie dałoby rady z nową wycieruchą? Ledwo żyję… Po schodach mi ciężko…
Wedle życzenia, Madam! Zapraszam w Tatry!
No zaś!!! Lecem piętro wyży.
PS. W sam raz tę dobranockę wstawiłem, jak się okazuje. Bo na świeżym pięterku już by nie szło i musiałbym wracać tu, a to zawsze lekkie zamieszanie.
Ukratek coś obiecał, ale się ociąga. Pewnie nie ma czasu.
Ja też wyglądam nowej wycieraczki…
No to jadziem, panie Zielonka!
Ale gdzie komentarz Autora? Byłam, obejrzałam, przeczytałam, ale nie skomentowałam!
Chyba już jest? Komentowałem pod nim.
Przepraszam, zaraz nie zauważyłam.
Dobranoc Wszystkim