Jeszcze tak całkiem nie oszalałem
Jeszcze tak całkiem nie oszalałem,
Zdrowy rozsądek trzymam w nadmiarze.
Życie czasami garściami brałem,
Jak coś, co dano mi chętnie w darze.
Zmyślałem zawsze swoje powody,
Tworzyłem kraje, które zwiedziłem.
Bo byłem głupi, bo byłem młody,
I ciągle w świecie fantazji tkwiłem.
Aż się przebrała marzeń mych miara,
Ktoś zauważył, że grzęznę w błędzie.
O nowy klimat się mi wystarał,
Chociaż ten może być także wszędzie.
Dano mi kaftan w kolorze białym,
Pokój dobrano też w tym kolorze.
Siostry codziennie mnie odwiedzały,
W życiu czasami może być gorzej…




Dzień dobry 🙂 Wstawiłam coś, co chyba każdy z nas lubi…
Poprzedni wątek już zbyt ciężki się zrobił. Jeśli ktoś miał lepszy pomysł, to można ten potraktować jako przerywnik.
Oj, może być gorzej!
Witajcie! 🙂
Może. Moja dewiza brzmi: Jeszcze nie jest tak źle, żeby gorzej być nie mogło.
Jeszcze parę godzin temu chciałam się postawić tej dewizie…
Ech. Chętnie bym cofnęła tę piątkę w dacie 😉
Historia zna takich, co manewrowali kalendarzem – i rzadko dobrze na tym wychodzili…
Witam. Zmarł Tadeusz Konwicki, jego Zwierzoczłekoupiorem i Wniebowstąpieniem zaczytywałem się w swoim czasie. Miał podobne KIG problemy ideologiczno twórcze. Trudno określić czy to czasy decydują o ludziach, czy ludzie o czasach :))
Witaj Stateczku ! Trudno byłoby to rozdzielić…. choć tak naprawdę czas sobie płynie nie zważając na ludzi
Dzień dobry !
Sezon na infekcje rozpoczęłam od zaniedbania obowiązków….
więc proszę o chwilowe zastępstwo…. 
Dzień dobry. No i moja decyzja o nieodśnieżaniu okazała się ze wszech miar słuszna – podwórko samo z siebie zrobiło się czarne, wróc, brudnobure. W każdym razie nie białe.
Jeżeli chodzi o równowagę psychiczną, to sam nie wiem – możliwe, że nadaję się już do pokoju bez klamek 😉
A co do śp. Tadeusza Konwickiego, to przełom roku w ogóle pod tym względem wydaje się nieciekawy – Barańczak, Krauze, a teraz Konwicki. Poeta, reżyser (związany rodzajowo z dramatem) i teraz prozaik.
O tym samym myślałam. Do grona tych co odeszli należałoby jeszcze dodać uczestnika rajdu… „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”… Słowa ks. Twardowskiego.
A jeśli chodzi o odśnieżanie, to przecież wczoraj zapowiedziałam taki obrót rzeczy
Oczywiście, z poprawką na nieszczęśliwy wypadek w przypadku uczestnika rajdu, a choroby – w przypadku polskich luminarzy kultury.
W kwestii odśnieżania – pełna zgoda.
Jeśli chodzi o uczestnika rajdu, podobno nie był to wypadek.
Znane są już prawdopodobne przyczyny śmierci polskiego motocyklisty Michała Hernika na Rajdzie Dakar. – To nie był wypadek – mówi z Argentyny dziennikarz „TVN Turbo”, Łukasz Byśnikiewicz. U Hernika doszło zapewne do przegrzania organizmu.
Wiadomość z Onetu.
Tak, czytałem, użyłem słowa „wypadek” nie w sensie wypadku drogowego, że wypadł z trasy, czy w coś uderzył (albo coś uderzyło w niego), tylko w sensie wypadku losowego (zdaje się wynikającego z nieznajomości realiów w tropikach 🙁 )
Więc źle Cię zrozumiałam. Pardąsik, podejrzewałam niesłusznie że jesteś
niedoinformowany.
Nie ma sprawy.
Ja w sprawie decyzji… Gdybyś ten śnieg odgarnął, byłoby mniej brudnobure… A w sprawie celowości – czy jak kręcisz, to po to, aby gdzieś dojechać?
Obawiam się, że nic a nic by nie było mniej brudnobure. Tam jest pod spodem kostka betonowa, która – jak zmoknie w lecie – jest ciemnoszara, w przypadku jesiennego deszczu, zimowego śniegu lub vice versa staje się brudnobura. Może to kwestia oświetlenia? Zostały jakieś nędzne resztki śniegu w miejscach, gdzie był wcześniej odgarniany na kupę, a poza tym tylko mokro. Ale nic straconego, wedle prognoz na noc może jeszcze być ślisko (gołoledź się szykuje).
Tak się rozglądam i zastanawiam się czy już też jestem na białej sali bez klamek, że tu nikogo od rana nie ma?
Nie, to jest bluzka całe szczęście! 
Mam na sobie coś białego, czy to jest kaftan…?
A ma tasiemki?
Nie i po tym poznałam że to nie kaftan
Dobry wieczór 🙂 Rozpocząłem dzisiaj tegoroczny sprawdzian swojego zdrowia i kiepsko to wypadło . O godzinie szóstej w całej dzielnicy wyłączono prąd . Stanęły tramwaje , pogasły światła , w Przychodni tłum pacjentów obijał się od ściany do ściany .Pielęgniarka przy dziennym świetle nie mogła znależć żyły , podziobała w czterech miejscach obie ręce i coś tam tej złej krwi utoczyła ,ale czy nada się do analizy ? Nie jestem pewny . Jesli się nie uda , to będę udawał kombatanta . Przez parę godzin nie czynne były sklepy , kioski ,wszędzie tam , gdzie ” kasy fiskalne ” ,było zamknięte . A przecież to nie była zadna wojna , tylko awaria elektrycznego zasilania . Strach myśleć o jakimś większym nieszczęściu ….
Witaj Maxiu
Dużo zdrówka i siły życzę, bo dzisiaj trzeba mieć końskie zdrowie żeby chorować…
Tak, to tylko awaria prądu, a tyle zamieszania. Nawet nie chcę myśleć co by było, gdyby padł również cały system komputerowy… Katastrofa na całej linii. Uzależniliśmy się od techniki i bez niej już żyć się nie da?
Obawiam się, że tak. U nas w domu wszystko jest na prąd, z wyjątkiem kaloryferów. Awaria oznacza nie tylko wieczór przy świecach, ale także (dłuższa) brak ciepłej wody (bojler), zimne dania i ciepłą lodówkę, to ostatnie oczywiście poza zimą.
Ja mam na prąd tylko oświetlenie i lodówkę. Ogrzewanie i ciepłą wodę mam z elektrociepłowni. Zimne dania mi nie grożą, bo gotuję na gazie.
Zapomniałam o kompie i TV. Idę na Panoramę.
No tak, ale to już nie są podstawowe „przeżyciowe” urządzenia. Tutaj ciężko by było ciepłą wodę centralnie puszczać, ponieważ piony sobie, a mieszkania sobie (były na różne sposoby dzielone na różnych piętrach), a instalację gazową trzeba by od zera w całym budynku kłaść, poza tym część osób wcale jej nie chce (boi się ryzyka wybuchu, nie chce płacić za jej kładzenie + konserwację etc.), ci, którzy uważają, że bardziej im się to opłaca, kupują gaz w butlach.
Gaz butlowy? To jest dopiero niebezpieczeństwo wybuchu!
No cóż, zakazać trudno. Jak tu mieszkam ze 20 lat, może 2 razy była sytuacja, że się komuś coś rozszczelniło, i za każdym razem opanowywali przeciek w porę. Ale faktem jest, że przy każdej wymianie czuć gazem na klatce – znaczy resztki z butli.
Aż strach…
Max, a nie lepiej było zaczekać do grudnia? 😉 Czy chcialeś skorzystać ze świeżutkich limitów kontraktowych? 😀
Badania robiłem prywatnie . Z panami doktorami spotkania mam przećwiczone .Odfajkowuję wizytę prywatną i mam pewne fory w terminach .Niestety taka jest rzeczywistość , ale nie klnę , tylko uważam ,że troska o własne zdrowie ,warta jest poswięcenia trochę grosza
Niestety nawet wtedy nie zawsze te terminy się dają dopasować :/
Zgoda . Tylko zgodnie z powiedzeniem : nie ma nic za darmo . Dostałem od lekarzy niezłą lekcję i trochę spokorniałem ….
A wczesniej co, podskakiwałeś?
Nie podskakiwałem ,grzecznie domagałem się szacunku dla pacjenta , to przy wypisie ze szpitala czekałem cztery godziny w poczekalni ,bo zawiesiła się drukarka i nie mogłem otrzymać dokumentów . Wśród lekarzy jest solidarność korporacyjna i niestety pacjent ma niewielkie szanse . Oczywiście są lekarze ,do serca przyłóż , ale to wyjątki . Reszta goni za pieniądzem i wszystkie chwyty są dozwolone , szkoda gadać Bezetko ….
Zaraziczku tuptam kręcić…
Jestem z powrotem. Chwilę dłużej mi zajęło samo wychodzenie, gdyż nieodmiennie jak tylko oznajmiam, że wychodzę kręcić, znajduje się coś innego do zrobienia 😛
Siła „wyższa”
realnie mogąca być „niższą” 😉
I tak jest, chyba że założy szpile.
I wtedy jest jeszcze groźniej…
Groźniej to jak zdejmie w celu użycia militarnego…
Dbaj o regularną wymianę fleczków – płaskie i tępe płaszczyzny zmniejszają stopień obrażeń i zwiększają szansę na przeżycie 😉
Wyposażę się jeszcze w zbroję płytową i/lub poduszki powietrzne ze szrotu.
Nie wchodząc w szczegóły, życzę dobrej nocy
Dobrej nocy! Bez szczegółów! 🙂
Dzień dobry
Do tego porywisty wiatr, taki co to do szpiku kości
Dziś słyszałam w radiu, że mamy tutaj „Chiberię”
To pomysł jakiegoś słuchacza. Prowadzący program kwiczał i nie mógł się uspokoić. Widać było, że mu się ta nazwa podoba. A właściwie połączenie dwóch Chicago i Syberii. Śmiałam się do Ricka, że na Syberii przy takiej temperaturze, to zaczynają pomału zamykać okna i na pewno nie robią takiej paniki jak Amerykanie
Zima jest od tego, żeby było zimno
A to się przyzwyczaili, że jeszcze w styczniu chadza się w lekkiej kurteczce z krótkim rękawkiem…
Dziś nadal zimno, tylko śnieg zaczął sypać… i to na gęsto
Dobry wieczór. Przypomniał mi się ten tekst, krążący w sieci nt. temperatur na świecie (przytaczam za jeja.pl, ale był w innych miejscach tyż):
„Temperatury na świecie
+30°C
Polacy śpią bez żadnego nakrycia.
Amerykanie zakładają swetry.
Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.
+20°C
Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).
+15°C
Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).
+10°C
Amerykanie trzęsą się z zimna.
Rosjanie na daczach sadzą ogórki.
+5°C
Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
Norwedzy idą się… kąpać do jeziora.
0°C
W Ameryce zamarza woda.
W Rosji woda gęstnieje.
Rosjanie idą popływać.
-5°C
Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-15°C
Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku.
Norwedzy zakładają swetry.
Politycy zaczynają rozmawiać o bezdomnych.
-17. 9°C
W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie.
Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.
-20°C
Amerykańskie samochody nie zapalają.
-25°C
Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
-30°C
Rosjanie zakładają podkoszulki.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zaczął funkcjonować.
Twój kot śpi w twojej piżamie.
-35°C
Zbyt zimno, żeby myśleć.
Nie zapalają japońskie samochody.
-40°C
Politycy zaczynają coś robić z bezdomnymi.
Możemy ze swojego oddechu budować domki igloo.
Chcemy wyruszyć na południe.
Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli.
Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-42°C
W Europie nie funkcjonuje transport.
Rosjanie jedzą lody na ulicy.
-45°C
Wyginęli Grecy.
Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych.
-50°C
Powieki zamarzają w trakcie mrugania.
Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.
Za zimno, żeby myśleć.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zaczął funkcjonować.
Rosjanie zamykają okno w łazience.
-60°C
Niedźwiedzie polarne ruszają na południe.
Prawnicy wkładają ręce do swoich własnych kieszeni.
-70°C
Zamarzło piekło.
-73°C
Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii.
Rosjanie zakładają uszanki.
-80°C
Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.
-114°C
Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wk*****wieni.”
Jakbyś poszperał na Madagaskarze, Mistrzu Q, to znalazłbyś chyba ze dwa takie. Raz Misiek i raz… nie pamiętam już kto (a nie chce mi się szukać)
Ale cały czas mnie to śmieszy 

BO ZA ZIMNO!!! I jeszcze porównują się do Syberii 
Jak na razie mamy -13C, z tym że odczuwalna jest -24. To przez to paskudne wietrzysko. Na sobotę zapowiadają ocieplenie. Ma być tylko -8C, a w niedzielę w ogóle ciepełko -3C
I pomyśleć, że przy takich temperaturach część szkół jest zamknięta
Ot, przyzwyczajeni, że Golfsztrom ciepełko zapewnia, całkiem daleko w głąb lądu wpływając swoimi wpływami na pogodę. Znajoma z Nebraski ostatnio na Facebooku zamieszczała zdjęcia niezłej zawiei, całkiem w stylu kontynentalnym.
Z tego co widziałam na mapie pogody, to nawet na Florydzie jest zimno… Czyli w regionach, gdzie jest ciepło praktycznie cały rok. Czasami jest tylko bardzo gorąco…
W Nebrasce to chyba nie jest niczym nadzwyczajnym (taka zawieja). To sąsiadka Colorado.Jak córka jechała swoim samochodem do Denver mijała Iowa i Nebraskę.
To właśnie tamte okolice. I fakt, bywają tam zawieje i zamiecie (o czym wiem ze zdjęć i wirtualnych komunikatów, bo osobiście nie byłem).
Pewna sympatyczna „siostra ze strzykawą” jakoś w grudniu popatrzyła na czekającego na korytarzu mojego męża obutego w cos takiego http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/szpargaly.pl/wp-content/uploads/2012/09/90-470-wplok.jpg i mówi: no pan to ma widzę, odpowiednie obuwie na tę porę…, na co on: no, tak patrzę, że śnieg spadł, to z futerkiem ubrałem 😀
tak to jest, jak się facet przyzwyczai do czegoś 😉
Oooo!!! Ja też takie mam
Na zimę są bardzo dobre, szczególnie do samochodu, bo do stania na przystankach to już nie za bardzo
Są wygodne i ciepłe 
I tak jeszcze pomyślałam sobie, że jedni panikują, a drudzy bagatelizują…
Jadąc dziś do pracy widziałam kilka wypadków. Ten ostatni, w Elgin, nie wyglądał za dobrze. Trzy samochody, i dwie karetki pogotowia odjeżdżające na sygnale… Mam nadzieję, że nic im nie będzie, a tylko zapamiętają, że po świeżym śniegu nie jeździ się jak wariat…
Gdy wracałam z pracy, momentami miałam ścianę śniegu przed nosem
Całe szczęście tylko momentami… Niby pługi jeżdżą po ulicach i autostradzie, ale i tak nie nadążają z uprzątaniem. Widziałam jak za mną jakiś kierowca chciał trochę zaszaleć… zatańczył takiego młynka, że myślałam, że kogoś walnie… udało mu się wyjść jakoś z tego bez wypadku
Ale grzecznie ustawił samochód w rządku innych i jechał już spokojnie, bez brawury. Widocznie całkiem nieźle się wystraszył
I dobrze!!! Darmowa nauka bez strat 
Czas na dobranockę.
Kontynuuję moją ścieżkę dźwiękową do kręcenia, czyli inaczej ścieżkę dźwiękową z Forresta Gumpa. A na niej – właśnie piosenka o kręceniu, czyli „Turn! Turn! Turn!” zespołu The Byrds, którą to nazwę można przetłumaczyć na polski jako „Ptoki” 😉
Snów o tym, że wszystko we właściwym czasie!
Jakie to stare
Tańczyliśmy przy tym na prywatkach, kiedy byłam jeszcze dość smarkata 
Kurcze!!! Wiatr mi drzwiami łomocze!!!
Myślałam, że to małżonek wraca z pracy 
Oczywiście gdy wyszłam, poderwały się do lotu… ale nie odleciały za daleko. Rozsypałam im część na ziemię (a właściwie na udeptany przez nie śnieg), część wsypałam do karmnika i odwróciłam się, żeby założyć nowy plaster (to taki kwadrat złożony z ziaren zalanych tłuszczem, przysmak dzięciołów), a gdy się odwróciłam, wróble siedziały na ziemi i jadły. Prawie na moich plecach!!!
Musiały być bardzo głodne, skoro aż tak blisko podeszły. Mimo wiatru i śniegu wcinały ziarenka tylko im ogonki się trzęsły
Nawet szpaki przyleciały sobie pojeść… Małżonek mówi, że przylatuje do mnie ptactwo z całej dzielnicy, ale nie jestem pewna. Dziś wróbelków była chyba z setka
Widocznie w innych miejscach nikt im niczego nie podrzucił. Niektórzy ludzie tak mają, że przy paskudnej pogodzie nie wychodzą z domów. Uważają, że ptaki i tak nie przylecą, bo jest zimno i śnieżnie. A właśnie przy takiej pogodzie potrzebują one więcej jedzonka. Muszą mieć energię do ogrzania się. Głodny ptaszek szybciej zmarznie, niż taki najedzony…
Zwykle karmię pierzaste tylko rano, ale jak dziś wróciłam z pracy, to zobaczyłam, że biedulki zjadły już wszystko i siedzą na płocie. Co chwilę jakiś zlatywał na ziemię i szukał… karmnik puściutki
Wszyscy poszli już spać, to idę i ja
Oczywiście nie spać, bo nawet 17 jeszcze nie ma 

Życzę Wam miłych i kolorowych snów
Dzień dobry
Ludzie, wiosna idzie! Jest coraz cieplej i dzień dłuższy już o ok. 20 minut 
Witanko poranne!
(ukradkiem, oczywista 😉 )
Dzień dobry, słoneczko właśnie wzeszło, chyba faktycznie coraz jaśniej 🙂
Dzień dobry, u mnie ani jednego promyczka słońca.
Dzień dobry 😀
Idzie wiosna!

Wprawdzie do Walentynek (kolejny punkt orientacyjny w drodze do wiosny) jeszcze miesiąc ale damy radę 😉
Zalewam pyszną kawusię
oraz zaczynam lekturę (trochę się opuściłem przez ostatnie dni)
Witam i też zasiadam do kawy (mogę?).
Jakbym nie wypił kawy (już wcześniej), to bym nie był w stanie pisać, więc potowarzyszę Wam bez filiżanki. Albo zrobię sobie jeszcze herbatę, ale w kubku.
Cała przyjemność po mojej stronie 😉

Dokładam jeszcze czekoladki 😀
Dziękuję pięknie. Ale wyłącznie wirtualne czeko! 🙂
To tak jak sex wirtualny…


BEZPIECZNE!
ale czy przyjemne…?
Wirtualnie tylko popatrzeć można – mówię o czekoladkach
Ja nie chcem ale muszem pójść po chleb, więc na razie się odmeldowywuję.
Kawa wypita i ja też się odmeldowuję 😉
Życzę przyjemnego przedpołudnia (popołudnia też)
Co za psia pogoda! Wieje i leje, a od zachodu idzie burza
Rany, wieje i leje tu też, ale burzy na razie ani widu, ani słychu. Trzymaj się, Bożenko!
Burza idzie w kierunku południowym, więc do Ciebie nie dojdzie. Ja jednak ze względu na wicher, nie ruszam się z domu
No i trzymam się, tylko nie mogę się puścić 😉
DobryWieczór:))
Jakże mi Cię żal :)))
Burza idzie w kierunku na Śląsk…
U mnie trochę wieje, lecz na razie spokojnie :))
Obserwuję mapę burzową, burza ominęła Poznań od południa i skierowała się w kierunku Śląska. Mija już Wrocław.
Może Skowronka obudzi?
Niestety, już się rozładowała i zniknęła
Hmm, chyba stety? 😉 Rozumiem, że chodziło o obudzenie Skowronka, ale to można jednak w przyjemniejszy sposób.
W przyjemniejszy? Ja lubię burzę i żałuję że przeszła bokiem
Autoreklama!
Kto chce zobaczyć mój awatar w ruch, niech włączy TVP2 dziś o 20:05
Sugerujesz, że telewizor może się lekko unieść? 😉
Na pewno włączę
Widziałam Cię Tetryku!!!
Był Odlot? 🙂
Był.
O babcia, jaki odlot!
W TV, oczywiście
Dzisiaj dobranocka wcześniej, bo tak.
Dzisiejszą piosenkę na dobranoc skomponował i nagrał w 1929 roku (!) Gus Cannon, a w 1962 usłyszał ją Eric Darling z folkowego zespołu The Rooftop Singers (Śpiewacy Na Dachu) i postanowił nagrać. W tym celu firma Gibson, producent gitar, musiała specjalnie zbudować dwunastostrunowy instrument dla jego leworęcznego partnera Billa Svanoe (ostatnią „praworęczną” dwunastostrunówkę na składzie zamówił u Gibsona sam Darling; były to wówczas „jedyne” instrumenty o 12 strunach na rynku). Piosenka w wykonaniu The Rooftop Singers odniosła ogromny sukces, a skorzystał na nim również autor, który biedował, do tego stopnia, że rok wcześniej zmuszony był zastawić banjo w lombardzie, żeby przeżyć zimę. Gus Cannon otrzymał pokaźną sumę z tytułu praw autorskich, a popularność piosenki sprawiła, że otrzymał kolejny kontrakt płytowy!
Piosenka ta to „Walk Right In”. Oooczywiście ścieżka dźwiękowa z filmu „Forrest Gump” i mojego kręcenia.
Snów o triumfalnych powrotach!
Niezłe, ale jeszcze lepsze na przebudzenie. Posłucham tego rano, to mnie rozrusza. Dobranoc Quacku
hmm, może też pokręcę? nogami w powietrzu;)
Różne skojarzenia mnie się nasuwają i tylko część z nich cenzuralna
pamiętne z wfu rowerki, nic więcej 😉
Dobranoc Państwu…
Ja też już się pożegnam. Dobranoc
Dobranoc Wszystkim….głowy mi nie urwało, więc zapalam lampkę i nie zgłoszę pretensji o zlekceważenie wcześniejszej proś
by o czasowe zastępstwo
Ja ze swej strony Wiedźminko nie śmiałem. Wszak jesteś nie do zastąpienia
Dobranoc
Żeby się wytłumaczyć – zbyt wcześnie się żegnam by lampkę zapalać. Często gdy już zgaszę kompa, toczą się tu długie rozmowy…
W piersi się biję – jakoś też wcześniej chodzę spać ostatnio, a musiałem tę prośbę przeoczyć…
Dzień dobry
niech będzie… Choć znów szary i ponury 
Dzień dobry. Są takie dni, kiedy nie powinno się wstawać z łóżka. Gdyby nie Wyspa, chyba bym poszedł tą drogą.
Witaj
Przyznaję Ci rację, najchętniej też bym przybrała pozycję horyzontalną. Widzę, że nie tylko my tak się czujemy…
Dzisiaj trochę sportu w TV, to może się przecknę. Na razie Agnieszka Radwańska wygrała z Sereną Williams (!) w finale Pucharu Hopmana, zobaczymy, jak poradzie sobie Janowicz z Isnerem.
A potem jeszcze Toure de Ski i skoki…
Witajcie!
Zakupy zrobione, pyszny świeży chlebek na śniadanie zjedzony, może kawa mnie ożywi…
Witaj Ukratku, ja już po kawie i właśnie wróciłam z zakupów
Pourlopowe radosne dzień dobry

Wczoraj Pan Wiaterek hucznie figlował bardzo
Dzisiaj zaś cicho, jakby makiem posiał … a w ogrodzie – armagedon
Na Wyspie też CICHO … to se idę
Od rana mnie Pan L.A. „prześladuje” …ale to piękny utwór i z takim nastawieniem zmykam do … wiadomo…
Witaj, Kopciuszku!
Pięknego masz prześladowcę!
No, może nie z urody… ale warto go posłuchać.
Pan L.A i ten utwór zawsze nastraja mnie pozytywnie i mam pod ręką w ulubionych
Też Go lubię
To może jeszcze jedno w tym wykonaniu…
Dzięki serdeczne Bożenko
.U nas szaro buro i ponuro a ja mam dobry humor od rana bo nie tylko zdrówko wróciło ale dostałam wspaniałą wiadomość,że w kwietniu zaczyna działalność nowa scena teatralna i będzie to Teatr Variete w miejscu dawnego kina.

Ha! To może jakaś recenzja się pojawi?
Byłaby mile widziana!
Oby wszystkie dni były u Ciebie takie optymistyczne, Luizko.

Dzień dobry
Wylegiwałam się w betach do 7 i może jeszcze bym pospała, ale przypomniałam sobie, że nie nakarmiłam pierzastych i zerwałam się jak oparzona
No bo jak to? Ja się wyleguję w ciepłych betach, a one tam biedne marzną i głodują
A jak mnie już owiał taki lodowaty wiatr, to nijak się kłaść z powrotem
Czyli tradycyjnie – śniadanko i do roboty 
Też sobie dałam po spaniu
Miłego dzionka, Mireczko
Dziękuję i wzajemnie
LA też lubię czasami posłuchać
Mistrzu T w miejscu kina Związkowiec ten nowy teatr.Na prapremierę małe mam szanase ale wiele się spodziewam bo dostałam bardzo ambitny program…Przyznać musisz,że takiej sceny nam brakuje w Krakowie .Ja z tym miejscem mam tyle wspomnień ,że gdybym miała czas na pisanie to nie nowela ale książka by powstała (choćby jak uparliśmy się wejść na film ale byliśmy z psem ? w aucie nie zostawimy to ustawiliśmy się w kolejkę -syn z biletami ja z psem pod pachąi na ramieniu żakiet za mną mąż! udało się psina cicho cały seans przesiedziała )-wszyscy zadowoleni
. Na recenzje możesz liczyć 
No to czekamy! Zapowiada się dobrze!
A tak zapowiadania ? Czy nie pamiętasz Mistrzu takiego wiersza o takim synku co tak dobrze się zapowiadał-pomogłeś o Historii Straży Ogniowej-to może i tu pomożesz ? Taki co to od małego dobrze się zapowiadał i na koniec tz; i już posiwiał ,zęby pozjadał i dalej dobrze się zapowiadał ??? Z pamięci uleciało a szukam bo to właśnie potrzebne mi do pewnej notki …przepraszam ale gdybyś Wiedział to

„Życiorys” Ś. Karpiński
Gdy robiąc swe wieczorne siusiu
Na nocnik jeszcze pupką siadał
O krok był już od geniuszu
Bardzo się dobrze zapowiadał
A kiedy wyrósł na studenta
I wągry nad książkami zjadał
Miał już niezbite argumenta
Że się najlepiej zapowiadał
Potem w kawiarniach-czy prywatnie
O wszystkich jak najgorzej gadał
I zawsze zdanie miał ostatnie
Bo tak się dobrze zapowiadał
Posiwiał, zmarszczył się, zestarzał
I zęby wszystkie już postradał
A jeszcze wszystkim się odgrażał
Jeszcze się dobrze zapowiadał
I wreszcie śmiercią starczą umarł
I wtedy naród cały biadał
Że taka chluba, że taka duma
Że się tak dobrze zapowiadał
Dzień dobry niewitanym. Zawsze brałem ten wiersz do siebie.
Powiedz mi więc czy autorem jest Świętopełk, czy Światopełk – wuj, czy bratanek 🙂 bo nie jestem pewna tej informacji 🙂
Podpisy znajduję do Świętopełka, a tymczasem:
– Marek Świętopełk Karpiński (ur. 15 lipca 1948 w Warszawie) – polski filolog, publicysta, urzędnik państwowy, działacz opozycji w okresie PRL. Syn Zbigniewa Karpińskiego, brat Wojciecha oraz Jakuba.
– Światopełk Karpiński (ur. 27 marca 1909 w Łasku, zm. 21 kwietnia 1940 w Wilnie) – polski poeta i satyryk. Brat Zbigniewa Karpińskiego, architekta.
Czy on był z „tych” Karpińskich?
A wiesz, że nie mam pojęcia? Kojarzyłem wiersz, nie autora. Prawdę mówiąc, nie miałem pojęcia, że było dwóch Świ(a/ę)topełków.
Bo też Karpińskich „jak mrówków”. 🙂
Od wczoraj – trochę z opóźnieniem – łkam sobie nad utworem tego jeszcze starszego w wykonaniu Mazowsza 😉
Nie wiem dlaczego nie jestem w stanie normalnie słuchać tej kolędy i to od czasów dziecięcych – na podnieś rękę wymiękam 😉
Osobiście znam dwoje!
ha, jestes o jedną sztukę lepszy 🙂
Dzięki Bezetko -na Wyspowiczów zawsze można liczyć

Ależ proszę 😉 gadać mi się nie chce, to choć do tego się nadam 😉
może jednak… zeby ten piekielny sprzet sie jeszcze nie rozłączał co chwilę…
A co cię tak zasznurowało? Trzeba przeciąć tasiemki… 😉
Dzień dobry
Słucham piosenki L.A. i wspominam film, z którego pochodzi w/w piosenka (pod tytułem „Wonderful world” ).

Czy może ktoś z wyspiarzy ma namiary na ten film? Niestety nie mogę nigdzie na YT go znaleźć.
Sprawa jest dla mnie (poniekąd) honorowa, bo obiecałem pokazać film mojej ukochanej
🙂 No cóż, potwierdza się, że na Wyspiarzy można liczyć 🙂
Bezetko, masz imponującą łatwość odnajdywania rzeczy trudnych 🙂
Dobry wieczór!
U mnie duje nadal i to mnie rozstraja. Szkoda, widać młodość mnie opuszcza
i juz nie pójdę z wiatrem w zawody 
Mnie ta młodość już do reszty opuściła, bo patrząc na film w TV, zasnęłam na całą godzinę
Oj, starość… 
A może to tylko pogoda winna?
A może film był nudny?
Właśnie że nie!!!
Lordzie W.! Muszę Cię skarcić za jawne pochlebstwo….. na szczęście lubię Cię bardzo, więc nie użyję atrybutu !
Dobry wieczór
Obiecuję Wiedźminko, więcej się to nie powtórzy
Jakżeż mogłoby być inaczej
Oczywiście jak śpię i jeść nie wołam
Dziś mam naprawdę dobry dzień i Czarodziejka wróciła zdrowsza:)-mnie blisko tydzień trzymało…Teraz będzie tylko lepiej Czarodziejko czego z serca życzę
Dobry wieczór 🙂 Wczoraj widziałem , jak nasz Szanowny Tetryk 56 , szybował w przestworzach w eleganckiej willi , którą unosiło setki ,albo i tysiące baloników . Nie dostrzegłem lądowania ,ale chyba się udało ,bo jest obecny na Madagaskarze , może zatem jakaś reporterska relacja z tej ciekawej podróży ??
Oczywiście!. Pełna relacja znajduje się tu:
Ha! Dzięki Tetryku 🙂 Mam „gotowca” na wieczór filmowy 🙂
Nie wiem czemu, ale i namiary na film podane przez Bezetkę, i te podane przez Ukratka są u mnie czarną plamą i nijak się tego nie da otworzyć
próbowałas na innej przeglądarce?
Sęk w tym, że to nie namiary, to całe filmy do odtworzenia. Albo brak Ci jakiejś wtyczki (podprogramu, najogólniej mówiąc) do przeglądarki – ale jeżeli widzisz filmy z YouTube, to raczej nie to, albo tych filmów nie da się odtworzyć poza Polską lub poza Europą lub w USA (jakieś ograniczenie terytorialne).
A poza tym i tak niech się wypowiedzą fachowcy.
przy ograniczeniach terytorialnych wyświetla się taka informacja… przy braku lub nieaktualnych wtyczkach raczej też… przynajmniej u mnie 🙂
Zapytam syna co jest z tymi filmami nie tak. Ostatecznie zna się na tym, to niech matce podpowie

Dziękuję Wam za pomoc
No i już naprawione
Jakiś tam bloker mi się włączył, nie wiem jaki, ale synek mi to naprawił 
To dobrze, Odlot to piękna baja 🙂 ta scena z albumem… 🙂
P.S. jest na YT wersja anglojęzyczna, ale tylko u nas Pazura szedł na psy 😉
Filmy te wymagają zezwolenia na aktywne elementy z innego niż YouTube serwera (mianowicie cda). Jeżeli używasz Firefoxa z dodatkiem NoScript, upewnij się że (najlepiej tymczasowo) odblokowałaś skrypty z tej strony.
Jeżeli nie używasz NoScripta, najlepiej zainstaluj go i wróć do punktu powyżej 😉
Używam Firefoxa i chyba tego NoScripta. To chyba właśnie ten bloker
Od razu widać specjalistę od komputerów 
A jak już na Wyspie podawane są takie dobre rady, to może ktoś mi podpowie jak się pozbyć kota z ogródka
Dziś rano znalazłam zagryzionego wróbelka. Coś odgryzło mu głowę i zostawiło. Trochę musiałam polatać i pozałatwiać kilka spraw. Gdy wróciłam wyjrzałam przez okno i zobaczyłam wielkiego czarnego kota. Usiadł skubany w akwarium i czatował na ptaszki
Nasze stare akwarium, które trochę przeciekało, postawiłam w ogródku jako podstawkę pod zwieszające się kwiatki. Postawiłam na krótkim boku, żeby było wyżej. Teraz niczego na nim nie ma. Kot, cwaniak, usiadł w środku. Zasłonięty od wiatru, więc miał dużo cieplej… A ja się dziwiłam, że ptaki prawie nic nie zjadły
Nawet wiewiórki nie siedziały i nie jadły…
Czy ktoś może mi podpowiedzieć, jak wypłoszyć tego kota, żeby nie straszył i nie zabijał moich pierzastych? Tym bardziej, że kocisko nie robi tego z głodu (skoro nie zjadł tego ptaka), a dla zabawy
Może trochę waleriany na drugim końcu ogródka?
hehe, są odstraszacze w sprayu do stosowania w domu i na zewnątrz:) ) i takie elektroniczne z detektorem ruchu, wysyłające jakieś impulsy, ale nie wiem, czy to działa tylko na jeden rodzaj zwierząt 😉
niby dla psów są osobne…
Odstraszacz na ultradźwięki niestety nie działa, wypróbowany w praktyce, przynajmniej u nas. Na żadne zwierzęta, na które miał działać wg zapewnień producenta.
Może usunąć to akwarium, to kot by nie miał tego zacisznego kącika?
Na kwiatki znaleźć inną podstawkę.
Najbardziej humanitarnym sposobem jest obsadzenie ogródka roślinką coleus canina, ale to raczej nie w styczniu.
Nabyć repellent w płynie/ proszku i wypróbować? Ale to raczej szybko się zmyje pod deszczem i śniegiem.
Cała masa dobrych rad!!!

Małżonek miał jeszcze jedną – kupić wiatrówkę. Zabić się nią nie zabije, ale zaboli i może przestanie przyłazić
Lubię kotki i nie chciałabym go skrzywdzić…
Są takie do paintballa – z dużymi, żelowymi kulkami i niższą prędkością wylotową, właśnie po to, żeby trafionego „na polu bitwy” człowieka nie zabolało za bardzo.
Jaka by nie była wiatrówka, to jednak wymaga ona dość wykwalifikowanego i dyspozycyjnego obsługanta, z tym możecie mieć problem (znaczy żeby siedzieć w zasadzce cały dzień).
Tymi do paitballa też trzeba trafić, samo strzelało nie będzie

Miralko, ja za dużo nie wiem, ale gdzieś tam czytałam, że koty nie lubią zapachu octu. Może nasączyć jakieś szmatki i rozłożyć w kilku miejscach w ogrodzie? U mnie żaden kot się nie pojawi, ze względu na psiaka, który jest pogromcą kotów. Stety i niestety, bo w sumie chciałabym mieć jakiegoś kociaka 🙂
Ja mam inny problem z ptaszkami, same się zabijają kierując swój lot na okno w kotłowni.I tak już kilka razy. Nie mam pojęcia czemu tak? 🙁
Masz gdzieś zdjęcie tego okna? Jeżeli duże i przejrzyste, to może nakleić na nim sylwetkę drapieżnika, tak jak np. na przezroczystych ekranach dźwiękochłonnych przy autostradach?
Akurat z kotłowni nie mam, ale wygrzebałam jakieś inne. Okno ma identyczne wymiary, jest obok, za ścianą mam kotłownię. Dość duże, problem w tym, że o to z salonu też się zabijają 🙁

Ale wielkie 🙁 Nigdy się nie nauczę zmniejszać
No to trza by tego drapieżnika nakleić/ powiesić. Pierwszy link z brzegu z google – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.sklep.linarem.pl/p28,naklejka-ptaka-drapieznego-naklejka-na-szybe-sylwetka-ptaka-wzor-01.html
Pięknie dziękuję 🙂 To może być dobry pomysł, nie przyszło mi to do głowy, a szkoda mi tych pierzastych.
O ocet chyba będzie najłatwiej.
Znaczy się masz za czyste okna 
U mnie zabił się tylko jeden ptaszek. Powiesiłam kolorowe firaneczki i teraz szyba jest ptaszkom doskonale widoczna. Wydaje mi się, że one po prostu nie widzą tej szyby i dlatego w nią wlatują
Z tą czystością Miralko to jest tak, że już niejednokrotnie słyszałam, że mam bzika na punkcie mycia okien 🙂 Prawda jest taka, że jak się nie ma firan to trzeba myć często, jako że nie da się ukryć ich stanu czystości 😉 Ech … mam nadzieję, że już niedługo się zaopatrzę … jak to po wprowadzeniu, wszystkiego nie da się mieć 🙂 Są rzeczy ważne i ważniejsze 🙂
Lubię mieć czyste okna, także rozumiem Cię doskonale, Kopciuszku
Wiadomo, jak się śpi po trzy, góra cztery godziny na dobę… 
A po wprowadzeniu się… wiadomo nie wszystko od razu…
Ja próbowałam zrobić wszystko jak najszybciej, to zasypiałam przy kierownicy i zwolniłam
Dobrej nocy Wam życzę
Zauważyłam, że zegar się rozregulował. Czy wszyscy mają teraz 21:12 ?
U mnie 21:32, a w nagłówku komentarza…
16 minut wcześniej. Trzeba nakręcić.
Czyli tak jak u mnie. Dziękuję, myślałam że to ja mam coś nie tak.
Już wczoraj tak Bożenko było
Tak sobie pomyślałam, że może pokażę ostatni odcinek swoich kaczkowatych? Jako przerywnik. Elizka miała coś tam publikować i chyba Stateczek miał nam coś opisać… Jak któreś będzie miało gotowe pięterko, proszę publikować nie patrząc jak długo są te moje kaczuchy

Zapraszam na nowe pięterko
Ostatnie dwa kaczkowate…
Już tam jestem 🙂
Zapalam lampkę tutaj i pędzę na
te kaczuchy 🙂
Aj, a ja się na kaczki zapatrzyłem i dobranocka mi się gdzieś zapodziała. Już odpodziewam.
Ponieważ weekend jest do odpoczynku (zazwyczaj), dzisiaj na dobranoc „Czas relaksu” Andrzeja Rybińskiego, tutaj w wykonaniu również panów Wodeckiego i Rynkowskiego. No tak, lata największej świetności tych panów to mniej więcej te same lata, co w niczym nie zmienia faktu, że do dzisiejszego utworu wracam sobie od czasu do czasu, nie przejmując się jego – no cóż – banalnością. Nie myśleć za dużo i można się zrelaksować 🙂
Snów relaksujących!
Najbardziej mi się podoba napis w rogu „polska muzyka jest cacy” :)))