
Było to rok temu, w dzień Bożego Narodzenia.
Wybierałem się właśnie na śniadanie bożonarodzeniowe do mojej mamy gdy lampka niskiego poziomu paliwa w samochodzie uświadomiła mi, że mogę nie wrócić z wizyty. Chodzenie, zimą, 10 km do domu nie uśmiechało mi się więc podjąłem decyzję:
Zatankuję samochód! Łatwo powiedzieć, ale za ostatnie 10 zł (które mi zostały) za dużo paliwa się nie kupi… Trudno, pomyślałem, zatankuję za wszystko, na dojazd i powrót mi wystarczy, a potem… potem pomyślimy.
Zajechałem na sąsiednią stację. Na miejscu nie było nikogo poza wesołą grupką w niebieskich kombinezonach, która siedziała na stacji przy stoliku z kawą (tak mi się przynajmniej wydało).
Zatankowałem za całe 10 zł i poszedłem do kasy. Nie zwracałem zbytnio uwagi na siedzących gości. Może dostali pracę do wykonania albo czekają na kogoś? Kto to wie…
Zapłaciłem i ruszyłem do wyjścia. Nagle jeden z mężczyzn (niebieskie kombinezony) wstał i podszedł do mnie.
Merry Christmas and happy new year zawołał wręczając mi jakąś karteczkę.
Merry Christmas odpowiedziałem, odruchowo wkładając karteczkę do kieszeni… Znowu jacyś akwizytorzy pomyślałem, że też im się chce rozdawać ulotki reklamowe w święta…
Podchodząc do samochodu chciałem wyrzucić ulotkę do śmietnika ale najpierw, odruchowo spojrzałem na kartkę… I zdębiałem!
W dłoni miałem banknot 100 dolarowy!
O rzesz ty! Co to?
Odwróciłem się w stronę gdzie jeszcze przed chwilą siedzieli mężczyźni ale nikogo tam nie zobaczyłem!
Wyszli… albo zniknęli, kto to wie? Po prostu ich nie było!
Nie szukałem darczyńcy, pojechałem swoją drogą i do dzisiaj nie wiem, czy ktoś mi zrobił miłą niespodziankę na święta, czy mężczyznom zrobiło się żal biedaka, czy też był to prawdziwy święty Mikołaj, tyle że w przebraniu? 😊




Święta Bożego Narodzenia wprawdzie za nami ale postanowiłem opowiedzieć historię, która wydarzyła się mi w ubiegłym roku.
a w kieszeni miałem 15 zł a nie 10, jak napisałem w tekście…
Zdarzenie jest prawdziwe, chociaż trochę (troszeczkę) je podkolorowałem dla lepszego efektu…
Np. niebieskie kombinezony mężczyzn były w rzeczywistości ciemno niebieskie
Ale reszta jest z grubsza prawdziwa
ZAPRASZAM DO LEKTURY
Opowieść jest z gatunku, „czy to bajka, czy nie bajka, mówcie sobie co tam chcecie…”
Ja sam bym w nią nie uwierzył, gdyby mi się nie przytrafiła
Widoczny banknot jest WŁAŚNIE TYM, który otrzymałem, więc jak ktoś ma układy w Banku Rezerw Federalnych USA to może sam sprawdzić autentyczność numerów
Wierzyć, nie wierzyć?
A czy to Ci się nie przyśniło?
Studolarówkę zachowałem sobie na pamiątkę.
Jak mnie nachodzi myśl, że wszystko mi się tylko zdawało, wyjmuję ją i sprawdzam autentyczność
Bo rzeczywiście trudno w to uwierzyć…
Hmmm… a próbowałeś sprawdzić autentyczność w jakimś banku czy t.p.?
Trochę się boję, bo jeszcze (jeśli to fałszywka) skonfiskują

Ale banknot ma znaki wodne i platynowy pasek wklejony w papier więc sprawia wrażenie autentycznego…
Zresztą, jeśli to NAPRAWDĘ św. Mikołaj to nie dawałby fałszywek w prezencie
Przekonałeś mnie!
A jeśli to fałszywy św. Mikołaj?
Nigdy nie twierdziłem, że to był Święty…



Jako sceptyk sądzę raczej, że to mógł być marynarz ze statku remontowanego w GSR, świeżo po odbiorze wyremontowanej
jednostki (to by tłumaczyło jego dobry humor)
Ale wersji o świętym Mikołaju TEŻ nie można wykluczyć
Więc zostawiam osąd czytelnikom
Każda wersja jest dobra byle opowiadanie było dobrze napisane.
(Fajrant i przerwa…)
Wróciłam z knucia. Tym razem nie na Zoomie, ale w biurze naszego Stowarzyszenia.
Miło było się zobaczyć na żywo, pożartować, podyskutować, ale cóż sytuacja taka, że trudno cokolwiek planować.
Uśmiana i jednak (MIMO WSZYSTKO) trochę odreagowana jak tylko przyszłam od razu myk na Wyspę.
A tu kolejna porcja śmiechu.
Dobrze, dobrze, śmiech to zdrowie.
Historia zabawna i wartko przekazana, a czy należy w nią wierzyć to już zupełnie nie ma znaczenia.
Jednak ja w nią wierzę, bo wiem, że życie buduje najlepsze scenariusze.
Brawa dla autora!
Dziękuję za dobre słowo
Ja generalnie jestem w życiu sceptyczny do bólu

Zwykle ta postawa mi się sprawdza
Brzytwa Ockhama wycina z mojego otoczenia wszystkie aniołki, diabełki itp. krasnoludki
Byłem jednak kilka razy świadkiem zdarzeń trudnych do wytłumaczenia.
Dlatego powtarzam za Ferdkiem Kiepskim, że są rzeczy na ziemi i niebie, które się fizjologom nie śniły
W całości się z Tobą zgadzam, ale …
Czy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie!
Aniołki i diabełki -również, prawda?
(też raczej jestem sceptyczna)
Dobry wieczór! Takiego Mikołaja (wg niektórych – Gwiazdora) to nie spotkałem. Najbliższe, co mi się przydarzyło, opisałem na Wyspie dawno temu http://madagaskar08.pl/blog/2014/08/29/na-wlosciach/
No ale wizyta z niespodziewanym poczęstunkiem to nie to samo, co taki nieoczekiwany prezent, tym bardziej jeżeli darczyńca tak szybko znika, i to jeszcze w samo święto!
Witaj, Krzysztofie:)
Wesoła gromadka w niebieskich wdziankach? W Wigilię?
To musiały być elfy Świętego Mikołaja. W trakcie próby generalnej.
🙂
To możliwe. Wcześniej o tym nie pomyślałem
Dobry wieczór, Wyspo:)
sypie śnieg sypie śnieg
sypie drobny śnieżek
wszędzie śnieżku pełno mam
w butach za kołnierzem
🙂
Jak czytać, właśnie wróciłyśmy ze spacerku.
A u nas na razie wszystko topnieje. To znaczy w centrum Gdyni, bo rano jechaliśmy w okolice obwodnicy i tam śnieg jak najbardziej leży, w sporych ilościach (jak na Trójmiasto).
Witaj, Quackie:)
Młode mi mówiło, że dziś było u Was biało:)
No tak, im dalej od Zatoki, tym bielej.
I tajemnica śniegu u nas rozwiązana:)
W Poznaniu padało cały dzień, ale leży tylko na trawnikach, bo na jezdni rozjeżdżone. Oj, będzie rano ślizgawka!
Witaj, Bożenko:)
U nas już jest. A po wierzchu przysypuje.
Średnio miło się wracało z leśnego spacerku.
Sypać, sypać piaskiem!
W Gdyni plaża zrewitalizowana, czy też, jak się to pisze, zrefulowana(?), piasku wyżej uszu, zapraszam.
My niby też mamy piaszczyste plaże nad jeziorami (a tych ci u nas dostatek), ale piasek to towar deficytowy od wielu zim:(
Od miliona lat na naszym terenie zimy są długie i obficie śnieżne, a jednak co roku opady zaskakują ZOM…
W zeszłym tygodniu tutaj też tak było, tzn. z zaskoczeniem służb, pierwszego wieczoru zasypało obwodnicę, natychmiast TIRy zaczęły stawać w poprzek i kiszka.
A sól u Was też wykupili:)?
Bo ja nie mogłam dziś dostać w najbliższej okolicy…
Taką drogową, w dużych worach? A nie mam pojęcia, ale w dużych marketach chyba jest?
Nie. Taką zwykłą warzonkę:)
Dobranocka.
Mimo zimy jakiś mam dzisiaj jesienny nastrój. No to na dobranoc Elżbieta Adamiak w jednym z najlepiej znanych utworów. Ale jaka tu harmonia głosów!
Snów księżycowych.
Kurczę, czy tylko u mnie tak mamle, zanim zdecyduje się opublikować komentarz?
Tu chwilami nieco przyklęka, tak na jedno kolano, ale bez reguły.
Znaczy – nie ja coś spsułam:)
Marna to, ale zawsze – jakaś – pociecha:)
A ja myślałam, że to tylko u mnie.
Długo mamle?
Witaj, Tetryku:)
Nie wiem, jak było wcześniej, ale pojawiłam się na Wyspie ok. 21:25.
(„Czy śpiewa, gwiżdże, mamle i czy
jak lew, czy raczej ciszej ryczy
jak yak. Akond ze Skwak?”)
Kto to czy co to mamle z ochotą,
leżąc na wznak, Akond ze Skwak?
Nie, to na Wyspie coś sobie mlaska.
Mada z Kagadar czy Madaga z Kar?
😉
Maradag!
A poza tym znakomite
🙂
Dobranocka już była, to mogę iść spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobrej nocki, Bożenko:)
Śpij dobrze!
Makówczyne między-między (zupełnie nie na temat? a może trochę na temat św. Mikołaja?)
DZIEŃ KUBUSIA PUCHATKA
Niemożliwe! To dzisiaj było?
Poznałem jakiś czas temu jego kuzyna, Wookusia Czubatka
Witaj, Makówko:)
Lubię Kubatka:)
A teraz idę na kolację, bo „mam w spiżarni dwanaście garczków, które wołają mnie już od godziny”:)
Witaj Leno!
Też lubię…
Kolację już jadłam, a idę na balkon, bo tam mam garnek z zupą.
Wróciłam z balkonu i zobaczyłam, że śnieg pada.
Znaczy padał w mieszkaniu? Bo kolejność wydarzeń tak by sugerowała
Uff jak dobrze, że nie mieszkam pod dachem!
A zupa dalej nie wystygła…(bo to na jutro zupa jest).
Z okazji Kubusiowego święta idę poszukać w łóżku jakiejś puchatości. Może być poduszeczka… 😉

Żywy miś byłby lepszy, ale dobra i poduszeczka.
Żywego misia widziałem kiedyś w Tatrach…
Mimo wszystko wolę w łóżku takiego, jakiego wysłałaś
Och, obawiam się, że i ja zemknę. Na szczęście jutro nie będzie (zbyt wiele) biegania…
No proszę. A mnie algorytmy wmawiają…
Jo a kto Ci wmawia? Te no krasnoludki?
A może takie diabełki?
Czy takie milutkie aniołki?
Na wszelki wypadek, aby mnie nikt nie wmawiał algorytmów umknę i się pożegnam.
A Tacy Jedni…
Należy się ich bać?
A bo to wiadomo?
A bo czy jest teraz coś wiadomego i pewnego?
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry

Mam ją do tej pory…
Świetne opowiadanie, Krzysztofie
A co do tej setki… trochę czasu temu, na Prima Aprilis, ktoś rozsypał takie setki na skrzyżowaniu. Ludzie zbierali garściami. Mąż wziął jedną… na pamiątkę. Widać było, że to fałszywka…
Co wcale nie znaczy, że ta, którą dostałeś jest fałszywa
Dziękuję za podziękowania


Moja wydaje się prawdziwa, ale faktycznie, dopóki nie sprawdzę np. w banku to niepewność jest
Na razie traktuję ją jako miłą pamiątkę ew. zapas na czarną godzinę (oby nigdy nie nadeszła)
Dzień dobry
Posypało na biało. Mamy pogodę jak w Hiszpanii.
Witajcie!
Kto marzył o białych Świętach?
Dzień dobry, tu przypudrowało, a poza tym niebrzydki wschód słońca. Różowiutki. Był, jak wstawałem.
Witajcie!
W Krakowie też biało.
Witajcie
Jak zwykle spóźniony…
Taki zapieprz, że nawet taczki nie zdążam załadować…
A ja juz w drodze do Wieliczki.
Jak zwykle… Przyjemności
No to choć daleko niw masz…
Ale jednak z przesiadką.
Wróciłam, a co tu taka ciszaaaa?
Piękna zima się zrobiła. Nawet pod blokiem dzieciaki jeżdżą na sankach i lepią bałwana.
Bałwanów dostatek. Samochody okopują się i tańczą. Radość wokół – Zima! Pani Zima!
Co to jest ten kwadracik po wykrzykniku?
Przetrzyj oczęta albo odśwież przeglądarkę
Nie musiałam nic przecierać ani odświeżać.
Za wcześnie widać zerknęłam i …zapytałam.
U mnie (w mojej dzielnicy) temperatura 0C i śniegu jak na lekarstwo…
Ale to wystarczy przejechać ok. 10 km do zachodnich granic miasta i temperatura spada do -3 a śniegu mamy po kolana…
Nigdzie ogrzewcza siła morza nie jest tak widoczna jak w Trójmieście
To prawda! W Gdyni zaczyna być widać śnieg dobry kilometr od morza, albo i półtora.
No i zaczyna się śnieżna zima prawie w całym kraju
Hm…poszusowałoby się…gdyby się było np.rodziną Emilewicz.
Fajrant, a także przerwa, bo to jedno z drugim zwykle idzie w parze.
Wodnej.
A może być inna para?
Np. para zakochanych…
Para-męt.
Pikczers!
Ja tam nawet słyszałem para-mend… 😉
Ha! Wikipedia twierdzi, że powstało 88 odcinków tego słuchowiska
wierzyć się nie chce. Ciekawe, czy gdzieś można przeczytać całość, bo na płycie wyszło raptem 10, a w książce „60 minut na godzinę” jest… kilka, jeżeli dobrze pamiętam.
Bo tam co chwila „momenty były”…
Kultowe słuchowisko…
Para Laksa;):
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=d2xEeBb3V34
(6.04)
Pozdrawiam:)
Dobranocka.
Taką pieśń znalazłem z genialnym chórem. Gruzińską. Melancholijną, ale potężną.
Snów o potędze (Gruzji)!
MGGA? (Make Georgia Great Again)
Raczej „Hej Gruzinie chwyć za miecz”
O to to!
Jak dobranocka, to dobranoc.
Spokojnej!
Umykam, ponieważ jutro rano muszę jeszcze zrobić pewne badania…
A ja umykam, bo jakaś skapcaniała jestem.
Dobrych snów wszystkim!

Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Śniegu w cywilizacji i poza nią może nie po pachy, ale po kolana na pewno:)
Tak pięknie dziś cały dzień prószyło, szumiało, skrzypiało…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=1WxcvMwwIs8
Pozdrawiam:)
Witajcie!
Już na posterunku…
Dzień dobry
Ja dopiero przed chwilą się obudziłam, dawno tak długo nie spałam. Czyżby był winien ten wciąż sypiący śnieg?
Dzień dobry, tu też sypie, całkiem mocno. Zaraz wybywam na badania.
Zimowo witam.
Teraz nie pada, ale napadało wcześniej tyle, że wszystko przykryte porządną białą poduchą.
A tak, jak się przejaśniło to widać poduchy 🙂
Dzisiaj przedspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)
Wreszcie trochę prawdziwej zimy, więc postanowiłam to wykorzystać.
Tu padało chyba całą noc, ale teraz świeci słońce. Już po zimie?
Dzień dobry 🙂 Krzysio z Gdańska jest szczęściarzem . Na gwiazdkę od Świętego Mikołaja otrzymał prezent . Oby następne Gwiazdki były podobne . Parę groszy zawsze na coś się przyda . A co z Mikołajami w Stolicy ? Wczoraj , zadzwonił telefon stacjonarny . Podniosłem słuchawkę i płaczący głos ,podobny do głosu mojej córki , wystękał ,że ma wybite wszystkie zęby i błaga o pomoc . Zdrętwiałem , bo córka ma prawo jazdy , ale wczoraj popadał śnieg i było ślisko . Usłyszałem , że potrąciła kobietę , która jest w szpitalu i dla załagodzenia sprawy przed karnymi konsekwencjami potrzebuje trzysta tysięcy złotych ,albo jakąś obcą walutę lub złoto . Powiedziałem , że zaraz do niej zadzwonię , ale zadzwoniłem do syna Krzysztofa i poprosiłem aby zadzwonił do siostry , która ma kłopoty . Szukałem sposobu jak pomóc córce , a tu niespodzianka : Syn dzwoni , że coś mi się poplątało , bo rozmawiał z siostrą i właśnie wybiera się do lekarza , ale nie z zębami , a na zaplanowaną wizytę . Kamień z serca ,nie od Mikołaja , a od syna Krzysztofa ale ze Stolicy .
Czyli podchodzono cię znaną metodą, jak „na wnuczka”…
Muszę przyznać ,że poraziła mnie informacja o wybitych zębach . Wyobraznia dotyczyła wypadku w którym traci się wszystkie zęby , reszta gdzieś tam została w tle . Dopiero kiedy zadzwoniłem do syna , to dotarło do mnie żądanie olbrzymiej kwoty PLN , lub innej waluty . Ale takie jest to nasze dzisiejsze codzienne , pełne niespodzianek pisowskie życie
Ileż razy moja mama dała się nabrać na takie różne.
„Na panów z wodociągów” na tyle, że wpuściła ich do domu, a oni ukradli wszystko, co się dało np. przedwojenną biżuterię i wiele innych rzeczy.
Zamiast autobusem spacerkiem poszłam na plac(teraz ładnie nawet na moim osiedlu), przywlokłam zakupy i czas się zabrać za obiad.
A potem …spacerkiem do apteki, bo przyszły smsem kody recept.
Aaaa i jeszcze do dziecka.
I znowu sobie nie poleżę i nie popachnę…
Ja też czekam na kody recept, bo leki mi się kończą.
Dobrze wymyślili z tymi receptami, szczególnie w tym okresie. Nie trzeba siedzieć w poczekalni u lekarza, tak tego nie lubiłam…
W poczekalni siedzieć nie lubiłam, ale spotkać się z moim miłym, młodym, uśmiechniętym i przystojnym panem doktorem to lubiłam.
Jak i wszyscy jego pacjenci. Wszyscy zgodnie przyznawali, że jest czarujący i równocześnie dba o pacjentów.
Taki lekarz, to skarb…
To tzw. lekarz pierwszego kontaktu w Przychodni. Gdy odszedł ten do którego byłam zapisana wcześniej akurat potrzebowałam szybko skierowanie.
Pani rejestratorka „to może do dr B., taki młody po studiach przyszedł do nas, nie ma do niego kolejek”.
Teraz już są kolejki, bo szybko wyrobił sobie dobrą opinię. Brak doświadczenia nadrabiał tym,że nie wstydził się przy pacjencie (pokazując co robi) sprawdzać w komputerze pewne informacje np. interakcje między lekami.
On jak nawet odmawia,że dziś już nie da rady przyjąć robi to z miłym uśmiechem i tłumaczy dlaczego.
Chwalą go młodzi, starzy, panie i panowie.
To nie tylko jest moje zdanie, że „od pana doktora wychodzi się w lepszym humorze”.
Dzień dobry, po badaniach, po pracy, po wszystkim na dzisiaj. Fajrant i jeszcze tylko przerwa…
Niebiescy, Krzysztofie, mogą wszystko.Jesteś wyróżniony i tak trzeba się czuć jako studolarowy szczęściarz. Niech pieniążek niebieskich przyniesie dobrobyt i dostatek Twojemu domostwu na długie lata.
Piszesz o Elfach, Aniołach czy policjantach?

Wszystkie te grupy (podobno) mogą wszystko
Chociaż policjanci to raczej w drugą stronę… zabierają pieniądze
Różnica między aniołem a policjantem:
Anioł: Pan z Wami…
Policjant: Pan z nami!
Ha, ha! Świetne, nie znałam…
Faktycznie DOBRE!
Czy to ważne kto daje? Jeśli kolor zgadza się, a niebieski rozdaje, trzeba szczęście trzymać w garści jak tego wróbelka. Tak rzadko dostajemy cokolwiek za darmo…
Miłość i przyjaźń można dostać za darmo.
Nie trzeba płacić w gotówce, trzeba jedynie dać coś z siebie…
No to jestem
Temczasem dobranocka.
Dawno(?) nie było Vollenweidera, czas najwyższy nadrobić. „Steam Forest”, czyli parowy las. Na parę? Parujący? Nie mam pojęcia.
Snów z haczykiem, ale tylko metaforycznym!
Jak dobranocka była,to ja mogę się położyć do spania.
Dobranoc Państwu…
Spokojnej!
Bożenka idzie spać, a ja wróciłam do domu.
Ty znowu? Po co się w ogóle rozpakowujesz?
Może tylko prze- ?
Bo zazwyczaj buty, stuptuty, kijki, raczki trzeba umyć, a ubranka wyprać.
A jedzonko kupić i no hm nowe przygotować.
A …wódeczka? A herbata do termosu?
Natomiast plecak faktycznie przestałam upychać do szafy;stoi sobie na środku pokoju i czeka.
I słusznie. Jeszcze sobie poleży w szafie, jak nie będzie pogody na łażenie. Kiedyś. Zapewne.
Ależ ja mam parę plecaków.
Na wycieczki -inny, na spacerki po Krakowie -inne (bo jest ich parę malutki, większy itd.), na buty narciarskie -jeszcze inny.
Ten wycieczkowy to jakoś stale ten sam.
Pogoda na łażenie jest ZAWSZE. Aby tylko zdrowym być!
W naszym klubie turystycznym (SKPT) zalecano brać dwa plecaki – duży do transportu rzeczy (ze stelażem) i mały do chodzenia po górach (horoleska)…
Tylko ja się wyłamywałem i nosiłem średni do wszystkiego
Dobranoc!
Dobrej nocy i ciekawych snów!
Ciekawych i nie nazbyt absorbujących! 🙂
Umykam, gdyż wstałem wcześniej na badania i jestem godzinę snu w plecy.
Wszyscy umykają?
BEZ LAMPKI?
To i ja zapalam lampę i zmykam.

Od jutra można się zgłaszać do szczepień…
Będę próbować, ale na pewno nie jutro.
Zresztą, zanim dojdzie do mojej grupy…, ale oczywiście warto i należy to zrobić.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Witajcie!
Mamy nowy dzień(?)!
I dłuższy od najkrótszego o 32 minuty!
To dobra wiadomość

W ogóle potrzeba teraz dobrych wiadomości…
To, że zima (również kalendarzowa) kiedyś minie do takich wiadomości należy
Witam!
Bry, nasypało przez noc, chodniki białe, jezdnie białe, a my jak raz znów musimy jechać, dobrze, że względnie niedaleko i nie przez obwodnicę…
Na pocieszenie powiem że w Gdańsku solarko-piaskarki non stop jeżdżą z materiałem do posypywania ulic
Tym razem zima nie zaskoczyła służb, bo piasek i sól były zmagazynowane jeszcze z poprzedniej zimy 🙂
Tutaj drogowcy nigdy nie są zaskoczeni śniegiem… mam wrażenie, że zimą siedzą z nosem na kanale pogodowym i jak jest zapowiedź śniegu, to ustawiają się na odpowiednich miejscach. Chyba już pisałam, że zanim śnieg zacznie padać, wzdłuż autostrady ustawiają się „solniczki”. Stoją w odstępach kilkukilometrowych. Gdy zacznie padać, ruszają. Nie wiem co zgarniają, bo sznur samochodów momentalnie „rozjeżdża” cały śnieg… ale jadą
Dzięki temu nigdy nie ma zaskoczenia i ulice są czyste (ze śniegu, o innych śmieciach nie wspominam) 
Na ulice też wyjeżdżają. Mają ustalone, która jest pierwszej kolejności odśnieżania, a która na później. Oczywiście w pierwszej kolejności te główne ulice, a małe, osiedlowe później.
Parkingi pod sklepami mają swoich „odśnieżaczy”…
Ogólnie, to mi nawet odpowiada taki podział ról
Dzień dobry


Wstałam już dawno, ale dopiero teraz „dopłynęłam” do Wyspy
Za dużo mam zajęć z rana…
O ile wiem, Ty masz wciąż dużo zajęć 😉 Czy potrafisz się nudzić?
Nie potrafię się nudzić, Bożenko
Zawsze znajdę jakieś zajęcie, które jak mi się wydaje, jest niezbędne… a im jestem starsza, tym gorzej 
Należę do tych głupich, których robota lubi
Psze Państwa jeszcze chwilka,a będę już w domu.Ale cudna zima!
Weekend ma być mroźny, może być jeszcze ładniej!
Najzimniej ma być w niedzielę i poniedziałek.
To jutro regeneruję nogi, a w niedzielę -wycieczka.
W poniedziałek -grzeję się pod kocykiem.
Takie mam plany, a co z tego wyjdzie?
Powodzenia.
Dzień dobry popołudniowe, norma dzienna i tygodniowa wyrobiona, zatem fajrant i przerwa.
No więc jestem w domu, zjadłam obiad i dopiero teraz poczułam się zmęczona i śpiąca.
Zasadniczo był to spacerek po Krakowie (dojazd autobusem miejskim).
Takie tam pagórki w okolicy Tyńca -Grodzisko, Ostra Góra, Płaska Góra, Krowodrza, Wielkanoc itd.
Jednak jedno podejście było na krótkim odcinku na tyle strome i śliskie, że szło się ciężko, bo krok do przodu i ześlizg w dół.
W pewnym momencie tylko „odruch narciarza” uratował mnie przed poleceniem głową w dół.
Ale zima bajeczna!
Jaki to jest odruch narciarza?
Ja też poczułam się śpiąca, więc idę spać.
Dobranoc
Dobrej nocy, Bożenko!
Ja dopiero do
a potem dopiero
ale spać jeszcze nie.
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj będzie baaardzo nietypowa. Zamiast konkretnej piosenki – jakieś takie tełko muzyczne, a na filmie – przejazd na nartach (i wyciągach krzesełkowych) z Monte Spinale na Passo Groste i z powrotem. Dziewięć minut wjazdu krzesełkiem od 4’20 sobie można darować, chyba że ktoś chce pooglądać widoki. Właśnie sprawdziłem i byłem tam ostatnio sześć lat temu [cicho łka w kąciku].
Snów narciarskich, nawet tym niejeżdżącym, a co!
(Tak na marginesie w 20 minucie 40 sekundzie widać miejsce, gdzie Najjunior się wykopyrtnął na muldzie i złamał rękę. Ale o tym proszę nie śnić!)
Sny narciarskie bardzo chętnie, ale teraz poszłam ciuchutko łkać do kącika.
W lutym miał być wyjazd w Dolomity, ten organizowany przez ZNP AGH co to byłam w tamtym roku i było tak cudownie…
A mogło być tak wkrótce…
A jest walka o szczepienie:)
A dokąd mieliście jechać?
Chyba Sappada. A w lecie był planowany wyjazd gdzieś we Włoszech na plażowanie i zwiedzanie i oczywiście nie doszedł do skutku.
Nigdy nie byłem, ale tak z oglądu mapy przez net, to tam nie jest jakoś nadzwyczajnie, parę wyciągów na krzyż. Ja bardzo przepraszam, jestem oczywiście rozpaskudzony jak nie wiem co, ale jakbym miał tam tydzień jeździć, to chyba jednak wolałbym gdzieś indziej.
Znaczy, może nie ma czego aż tak żałować (w kwestiach narciarskich, bo towarzystwo i apres ski to oczywiście całkiem inna rzecz).
Autokar podwoził nas do Sutrio i tam jeździliśmy na M. Tamai (1970 npm).
Ja nie jestem rozpaskudzona, bo na nartach jeździłam jedynie w Polsce i na Słowacji. Oczywiście oprócz Gór Skalistych (dwa razy po tygodniu)
Natomiast w Dolomitach byłam w tamtym roku pierwszy raz.Było super towarzystwo, po nartach -basen, a po basenie śpiewy przy gitarze i oboju.
Miejsce było wybrane przez AGH, a ja tam się załapałam, bo ktoś nie mógł jechać.
Na taki normalny wyjazd prywatnie nigdy by mnie nie było stać.
Aa, to Sutrio dużo, dużo lepsze!
Ze mnie też niespecjalny znawca, we Francji byłem w dwóch miejscach (La Clusaz/ Manigod/ Grand Bornand oraz Trzy Doliny), we Włoszech raptem w trzech (Livigno, Val di Sole i Val di Fiemme). W Polsce bardzo dawno temu w Bukowinie Tatrzańskiej. A, no i jeszcze dwa razy w Czechach, w Szpindlerowym Młynie i Jesenikach.
O jakich kosztach mówimy? Bo ja też znam polskich organizatorów tu z Trójmiasta, którzy klecą takie wyprawy (tylko nie ostatnio).
Nie pamiętam już ile płaciłam za całość -autokar z Krakowa, autokar na dojazdy na narty, noclegi, wyżywienie, karnet, codziennie wstęp na basen, ubezpieczenie.
Wiem, że porównywałam z kimś, kto był prywatnie i to były zupełnie inne pieniądze.
No i super towarzystwo to też się liczy!
Prywatnie, tzn. wsiadam w samochód, jadę (z rodziną) do miejscowości, sam płacę za mieszkanie, wyżywienie, skipassy, dojazdy, noclegi po drodze etc.? Tak, to nawet przy założeniu, że rezerwuje się z wyprzedzeniem, może być kosztowne.
Ale już np. kwatery we Francji bywają śmiesznie tanie, wielki apartament dla 4-6 osób potrafił kosztować 1000-1200 zł za tydzień (z InterHome). I mieszkaliśmy praktycznie na stoku, można było przez tydzień nie ruszać samochodu (no chyba że na większe zakupy do marketu w dolinie) Oczywiście pozostaje kwestia dojazdu, sporo dalej niż do Austrii czy Włoch, nawet 1800-2000 km w jedną stronę, co oznacza jazdę na raty, 1-2 noclegi po drodze (i koszty).
Pewno się komuś narażę, ale mnie to przypomina jazdę samochodem po autostradzie. Fakt, że inni wokół jeszcze bardziej jeżdżą zygzakami…
Hm, czy ja wiem? Fakt, że tam są akurat bardzo przyjemne, szerokie stoki z mnóstwem miejsca dla dużej liczby narciarzy naraz (i snowboardzistów, ale wymieniam ich tylko pod warunkiem, że nie siadają grupami po kilkanaście osób tuż za szczytem lokalnej wypukłości na stoku, oraz że nie zsuwają się na tyłku po stoku, spychając przed sobą deską śnieg).
Mistrzu T., ale czy to sugestia, że tam jest za łatwo?
Tu się chyba zgodzę z Mistrzem T. Tam faktycznie jest łatwo, nawet na czarnych trasach.
Taką śmiałą tezę zaryzykuję, że to, co byłam ostatnio na Górze Chełm (wydarty śnieg, tylko połowa szerokości dostępna)to było trudniejsze niż wszystkie zjazdy na Tamai.Bo w Dolomitach wszystko było „na sztruksik”.
Choć kiedyś była taka mgła, że faktycznie nie było łatwo. Ale to raz, a reszta dni -pogoda i szerokie zjazdy wyratrakowane.
No właśnie, a na Górze Chełm jeździ jakiś ratrak?
Normalnie -tak. I są armatki. I jeździ się na całej szerokości.
Ale w obecnej sytuacji naśnieżyli tylko połowę szerokości. A było dużo narciarzy, bo nie wszystkie wyciągi w ogóle się uruchamiały z powodów oczywistych.
Wtedy od 18 miało być ratrakowanie i przygotowywanie stoku na specjalne jeżdżenie do 1 w nocy z poczęstunkiem, czyli taki Sylwester dzień wcześniej.
Tak więc trudne warunki wynikały z covida.
Oj, chyba już czas na lampkę…

To i ja zmykam śnić o szusowaniu…
DOBRANOC!
Dobranoc!
Piękne są Wasze wspomnienia z nart
Szkoda, że nie mogę dołączyć do dyskusji, bo niewiele mam do powiedzenia 

Na nartach byłam raz w życiu, gdy byłam na zgrupowaniu kondycyjnym w Gołdapi. Niby wyciąg był i górka do zjeżdżania, ale małe to było… no i zjeżdżałam tylko raz. Potem miałam zakaz… używałam tylko biegówek. Po równym terenie…
Dzień dobry
Prawdziwie zimowy. Dawno takiej zimy nie było… 
Zimowo witam!
Witajcie!
Ja też przedkładam włóczęgę na nartach (jak każdą włóczęgę 😉 ) nad zjazdy po przygotowanym stoku. Niestety, dawno nie miałem okazji. Ech, bywało tak, że przy garażu przypinałem narty i ruszałem w pola – dziś i pola się oddalają, i śniegu na nich na ozdobę…
A ja uwielbiam zjazdy na przygotowanym stoku, ale lubię również włóczęgę z nartami biegowymi lub bez.
Za to latem ruszysz nad głębokie wody…
Dzień dobry. Pospane weekendowo.
Oj, ja też dziś pospałam.
Jedyne co zdążyłam dziś zrobić to zajrzeć na Wyspę;śniadanie będę dopiero jeść.
Planuję jedynie zakupy i „robótki domowe”.
W ramach „kobietodomowości” mogłabym zbudować pięterko.
Co Wy na to? Ktoś coś buduje?
Nie sądzę, żeby ktoś coś budował, także do roboty, Makóweczko
Jak nie będzie protestów siądę do budowania.
Po obiedzie, bo teraz muszę jednak te nudne sprawy typu zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie.
Tu akurat wyrośnie wystarczająco.
Moim zdaniem, możesz śmiało budować.
Zgadzam się! Buduj!
Nie ma przepisu, że pięterko musi mieć ileś tam komentarzy. Jak ktoś ma pomysł to buduje
Pisaliśmy o tym kilka razy, Makóweczko… także jak znajdziesz czas, to buduj i nie pytaj 
Już i tak minęła dwusetka…
Przepisu nie ma, ale to multiblog, ma wielu autorów.
Na Wyspie obowiązują dobre zasady „współżycia społecznego”, które bardzo cenię i akceptuję i dlatego tak chętnie tu zaglądam, komentuję, robię wpisy.
Dlatego zawsze wolę zapytać i dziękuję, że mi odpowiedzieliście.
Wróciliśmy ze szpitala, gdzie wylądowała teściowa ze złamaną nogą 🙁
Oblodzenie?
Nie, dziesiąty krzyżyk… W mieszkaniu.
Czy oprócz złamania nogi coś jeszcze się stało?
Wydaje się, że nie. W poniedziałek ma być protezowana – jak się znajdzie wolny stół…
To teraz została w szpitalu?
Nie gips, tylko proteza? Nie znam się na tym, więc może moje pytanie jest bez sensu?
Szyjka kości udowej.
Teraz rozumiem i tym bardziej współczuję Wam wszystkim.
Wyrazy współczucia dla ciebie Mistrzu T i dla Lokaty
Trzymajcie się 
Dzięki, Elizo!
Również współczuję
Dołączam się do współczujących Tetrykowi . Mam podobny problem . Jeden z męskich członków Plemienia mieszkający w Legionowie koło Warszawy skręcił sobie wczoraj nogę . Pomocy udzielono mu dopiero w Płońsku odległym o kilkadziesiąt kilometrów , bo inne ośrodki pomocy zajęte są Covidem . A przyjął go lekarz biolog , bo innego nie było . Damy radę mówił PIS . Jak widać , doskonale sobie radzą .
Miało być po obiedzie, a zrobiło się po kolacji, ale uff!-zbudowałam i zapraszam piętro wyżej.
Niestety, dla mnie za późno, bo oglądać jest co… Dlatego zostawię sobie to na rano, a teraz życzę wszystkim dobrej nocy i idę pod kordełkę.
Śpij dobrze, rano pospaceruj ze mną.
Ja wtedy będę na wycieczce po dolinkach, ale jak wrócę obiecuję zareaguję na każdą Twoją uwagę lub pytanie.
Jakoś dłużej zeszło mi to budowanie niż myślałam.
Spokojnej!
Dobrych snów! 🙂
Dobranocka.
Było już kiedyś, ale takie ładne, że zasługuje na powtórkę.
Snów powtórkowych, równie pięknych.
Za chwilę mam jeszcze jedno ważne spotkanie online, więc za dużo pożytku ze mnie dzisiaj nie będzie…
Spokojnie.
Pięterko (mam nadzieję?) będzie dłużej niż dzisiejsze dwie godziny do północy!
Dobranocka wspaniała bo usypiająca ,jeszcze jej posłucham ale póki co mam jeszcze parę rozmów ,na które czekam ,dzięki
Pora spać, więc i lampka się przyda. Dobrej magii nigdy za wiele!
