« Grudniowe wycieczki. Listopadowe spacerki część 6 i ostatnia. »

Opowieść wigilijna, albo: Uwierz w świętego Mikołaja

Było to rok temu, w dzień Bożego Narodzenia.
Wybierałem się właśnie na śniadanie bożonarodzeniowe do mojej mamy gdy lampka niskiego poziomu paliwa w samochodzie uświadomiła mi, że mogę nie wrócić z wizyty. Chodzenie, zimą, 10 km do domu nie uśmiechało mi się więc podjąłem decyzję:
Zatankuję samochód! Łatwo powiedzieć, ale za ostatnie 10 zł (które mi zostały) za dużo paliwa się nie kupi… Trudno, pomyślałem, zatankuję za wszystko, na dojazd i powrót mi wystarczy, a potem… potem pomyślimy.
Zajechałem na sąsiednią stację. Na miejscu nie było nikogo poza wesołą grupką w niebieskich kombinezonach, która siedziała na stacji przy stoliku z kawą (tak mi się przynajmniej wydało).
Zatankowałem za całe 10 zł i poszedłem do kasy. Nie zwracałem zbytnio uwagi na siedzących gości. Może dostali pracę do wykonania albo czekają na kogoś? Kto to wie…
Zapłaciłem i ruszyłem do wyjścia. Nagle jeden z mężczyzn (niebieskie kombinezony) wstał i podszedł do mnie.
Merry Christmas and happy new year zawołał wręczając mi jakąś karteczkę.
Merry Christmas odpowiedziałem, odruchowo wkładając karteczkę do kieszeni… Znowu jacyś akwizytorzy pomyślałem, że też im się chce rozdawać ulotki reklamowe w święta…
Podchodząc do samochodu chciałem wyrzucić ulotkę do śmietnika ale najpierw, odruchowo spojrzałem na kartkę… I zdębiałem!
W dłoni miałem banknot 100 dolarowy!
O rzesz ty! Co to?
Odwróciłem się w stronę gdzie jeszcze przed chwilą siedzieli mężczyźni ale nikogo tam nie zobaczyłem!
Wyszli… albo zniknęli, kto to wie? Po prostu ich nie było!
Nie szukałem darczyńcy, pojechałem swoją drogą i do dzisiaj nie wiem, czy ktoś mi zrobił miłą niespodziankę na święta, czy mężczyznom zrobiło się żal biedaka, czy też był to prawdziwy święty Mikołaj, tyle że w przebraniu?
😊

230 komentarzy

  1. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Święta Bożego Narodzenia wprawdzie za nami ale postanowiłem opowiedzieć historię, która wydarzyła się mi w ubiegłym roku. Wink
    Zdarzenie jest prawdziwe, chociaż trochę (troszeczkę) je podkolorowałem dla lepszego efektu…
    Np. niebieskie kombinezony mężczyzn były w rzeczywistości ciemno niebieskie Hihihi! a w kieszeni miałem 15 zł a nie 10, jak napisałem w tekście…
    Ale reszta jest z grubsza prawdziwa Overjoy

    ZAPRASZAM DO LEKTURY

  2. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Opowieść jest z gatunku, „czy to bajka, czy nie bajka, mówcie sobie co tam chcecie…”
    Ja sam bym w nią nie uwierzył, gdyby mi się nie przytrafiła Wink

  3. Tetryk56 pisze:

    Hmmm… a próbowałeś sprawdzić autentyczność w jakimś banku czy t.p.?

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Trochę się boję, bo jeszcze (jeśli to fałszywka) skonfiskują Wink
      Ale banknot ma znaki wodne i platynowy pasek wklejony w papier więc sprawia wrażenie autentycznego…
      Zresztą, jeśli to NAPRAWDĘ św. Mikołaj to nie dawałby fałszywek w prezencie Overjoy

  4. Quackie pisze:

    (Fajrant i przerwa…)

  5. Makówka pisze:

    Wróciłam z knucia. Tym razem nie na Zoomie, ale w biurze naszego Stowarzyszenia.

    Miło było się zobaczyć na żywo, pożartować, podyskutować, ale cóż sytuacja taka, że trudno cokolwiek planować.

    Uśmiana i jednak (MIMO WSZYSTKO) trochę odreagowana jak tylko przyszłam od razu myk na Wyspę.

    A tu kolejna porcja śmiechu.

    Dobrze, dobrze, śmiech to zdrowie.

    Historia zabawna i wartko przekazana, a czy należy w nią wierzyć to już zupełnie nie ma znaczenia.

    Jednak ja w nią wierzę, bo wiem, że życie buduje najlepsze scenariusze.

    Brawa dla autora! Brawo!

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dziękuję za dobre słowo Pleasure

      Ja generalnie jestem w życiu sceptyczny do bólu Wink1
      Zwykle ta postawa mi się sprawdza Wink
      Brzytwa Ockhama wycina z mojego otoczenia wszystkie aniołki, diabełki itp. krasnoludki Brutal

      Byłem jednak kilka razy świadkiem zdarzeń trudnych do wytłumaczenia.

      Dlatego powtarzam za Ferdkiem Kiepskim, że są rzeczy na ziemi i niebie, które się fizjologom nie śniły Pondering

      • Makówka pisze:

        W całości się z Tobą zgadzam, ale …

        Czy to bajka, czy nie bajka,
        Myślcie sobie, jak tam chcecie.
        A ja przecież wam powiadam:
        Krasnoludki są na świecie!

        Aniołki i diabełki -również, prawda?

        (też raczej jestem sceptyczna)

  6. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Takiego Mikołaja (wg niektórych – Gwiazdora) to nie spotkałem. Najbliższe, co mi się przydarzyło, opisałem na Wyspie dawno temu http://madagaskar08.pl/blog/2014/08/29/na-wlosciach/

    No ale wizyta z niespodziewanym poczęstunkiem to nie to samo, co taki nieoczekiwany prezent, tym bardziej jeżeli darczyńca tak szybko znika, i to jeszcze w samo święto!

  7. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Krzysztofie:)

    Wesoła gromadka w niebieskich wdziankach? W Wigilię?
    To musiały być elfy Świętego Mikołaja. W trakcie próby generalnej.

    🙂

  8. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    sypie śnieg sypie śnieg
    sypie drobny śnieżek
    wszędzie śnieżku pełno mam
    w butach za kołnierzem
    🙂

    Jak czytać, właśnie wróciłyśmy ze spacerku.

    • Quackie pisze:

      A u nas na razie wszystko topnieje. To znaczy w centrum Gdyni, bo rano jechaliśmy w okolice obwodnicy i tam śnieg jak najbardziej leży, w sporych ilościach (jak na Trójmiasto).

  9. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Mimo zimy jakiś mam dzisiaj jesienny nastrój. No to na dobranoc Elżbieta Adamiak w jednym z najlepiej znanych utworów. Ale jaka tu harmonia głosów!

    Snów księżycowych.

  10. Lena Sadowska pisze:

    Kurczę, czy tylko u mnie tak mamle, zanim zdecyduje się opublikować komentarz?

  11. Bożena pisze:

    Dobranocka już była, to mogę iść spać.
    Dobranoc lulu

  12. Makówka pisze:

    Makówczyne między-między (zupełnie nie na temat? a może trochę na temat św. Mikołaja?)

    DZIEŃ KUBUSIA PUCHATKA

  13. Makówka pisze:

    Wróciłam z balkonu i zobaczyłam, że śnieg pada.

  14. Tetryk56 pisze:

    Z okazji Kubusiowego święta idę poszukać w łóżku jakiejś puchatości. Może być poduszeczka… 😉

  15. Jo. pisze:

    No proszę. A mnie algorytmy wmawiają…

  16. Lena Sadowska pisze:

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  17. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Świetne opowiadanie, Krzysztofie Brawo!
    A co do tej setki… trochę czasu temu, na Prima Aprilis, ktoś rozsypał takie setki na skrzyżowaniu. Ludzie zbierali garściami. Mąż wziął jedną… na pamiątkę. Widać było, że to fałszywka… Overjoy Mam ją do tej pory…
    Co wcale nie znaczy, że ta, którą dostałeś jest fałszywa Pleasure

    • Dziękuję za podziękowania Happy
      Moja wydaje się prawdziwa, ale faktycznie, dopóki nie sprawdzę np. w banku to niepewność jest Amazed
      Na razie traktuję ją jako miłą pamiątkę ew. zapas na czarną godzinę (oby nigdy nie nadeszła) Weary

  18. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Posypało na biało. Mamy pogodę jak w Hiszpanii.

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kto marzył o białych Świętach?

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tu przypudrowało, a poza tym niebrzydki wschód słońca. Różowiutki. Był, jak wstawałem.

  21. Makówka pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie też biało.

  22. Witajcie

    Jak zwykle spóźniony…
    Taki zapieprz, że nawet taczki nie zdążam załadować… Wink

  23. makowka9 pisze:

    A ja juz w drodze do Wieliczki.

  24. Makówka pisze:

    Wróciłam, a co tu taka ciszaaaa?
    Piękna zima się zrobiła. Nawet pod blokiem dzieciaki jeżdżą na sankach i lepią bałwana.

  25. Quackie pisze:

    Fajrant, a także przerwa, bo to jedno z drugim zwykle idzie w parze.

    Wodnej.

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taką pieśń znalazłem z genialnym chórem. Gruzińską. Melancholijną, ale potężną.

    Snów o potędze (Gruzji)!

  27. Bożena pisze:

    Jak dobranocka, to dobranoc. kordelka

  28. Quackie pisze:

    Umykam, ponieważ jutro rano muszę jeszcze zrobić pewne badania…

  29. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów wszystkim!

  30. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Śniegu w cywilizacji i poza nią może nie po pachy, ale po kolana na pewno:)

    Tak pięknie dziś cały dzień prószyło, szumiało, skrzypiało…

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=1WxcvMwwIs8

    Pozdrawiam:)

  31. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Już na posterunku…

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ja dopiero przed chwilą się obudziłam, dawno tak długo nie spałam. Czyżby był winien ten wciąż sypiący śnieg?

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tu też sypie, całkiem mocno. Zaraz wybywam na badania.

  34. Makówka pisze:

    Zimowo witam.
    Teraz nie pada, ale napadało wcześniej tyle, że wszystko przykryte porządną białą poduchą.

  35. Lena Sadowska pisze:

    Dzisiaj przedspacerkowe dzień dobry, Wyspo:)

    Wreszcie trochę prawdziwej zimy, więc postanowiłam to wykorzystać.

  36. Bożena pisze:

    Tu padało chyba całą noc, ale teraz świeci słońce. Już po zimie?

  37. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Krzysio z Gdańska jest szczęściarzem . Na gwiazdkę od Świętego Mikołaja otrzymał prezent . Oby następne Gwiazdki były podobne . Parę groszy zawsze na coś się przyda . A co z Mikołajami w Stolicy ? Wczoraj , zadzwonił telefon stacjonarny . Podniosłem słuchawkę i płaczący głos ,podobny do głosu mojej córki , wystękał ,że ma wybite wszystkie zęby i błaga o pomoc . Zdrętwiałem , bo córka ma prawo jazdy , ale wczoraj popadał śnieg i było ślisko . Usłyszałem , że potrąciła kobietę , która jest w szpitalu i dla załagodzenia sprawy przed karnymi konsekwencjami potrzebuje trzysta tysięcy złotych ,albo jakąś obcą walutę lub złoto . Powiedziałem , że zaraz do niej zadzwonię , ale zadzwoniłem do syna Krzysztofa i poprosiłem aby zadzwonił do siostry , która ma kłopoty . Szukałem sposobu jak pomóc córce , a tu niespodzianka : Syn dzwoni , że coś mi się poplątało , bo rozmawiał z siostrą i właśnie wybiera się do lekarza , ale nie z zębami , a na zaplanowaną wizytę . Kamień z serca ,nie od Mikołaja , a od syna Krzysztofa ale ze Stolicy . Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Czyli podchodzono cię znaną metodą, jak „na wnuczka”…

      • Max pisze:

        Muszę przyznać ,że poraziła mnie informacja o wybitych zębach . Wyobraznia dotyczyła wypadku w którym traci się wszystkie zęby , reszta gdzieś tam została w tle . Dopiero kiedy zadzwoniłem do syna , to dotarło do mnie żądanie olbrzymiej kwoty PLN , lub innej waluty . Ale takie jest to nasze dzisiejsze codzienne , pełne niespodzianek pisowskie życie Disapproval

    • Makówka pisze:

      Ileż razy moja mama dała się nabrać na takie różne.
      „Na panów z wodociągów” na tyle, że wpuściła ich do domu, a oni ukradli wszystko, co się dało np. przedwojenną biżuterię i wiele innych rzeczy.

  38. Makówka pisze:

    Zamiast autobusem spacerkiem poszłam na plac(teraz ładnie nawet na moim osiedlu), przywlokłam zakupy i czas się zabrać za obiad.

    A potem …spacerkiem do apteki, bo przyszły smsem kody recept.

    Aaaa i jeszcze do dziecka.
    I znowu sobie nie poleżę i nie popachnę…

  39. Bożena pisze:

    Ja też czekam na kody recept, bo leki mi się kończą.
    Dobrze wymyślili z tymi receptami, szczególnie w tym okresie. Nie trzeba siedzieć w poczekalni u lekarza, tak tego nie lubiłam…

    • Makówka pisze:

      W poczekalni siedzieć nie lubiłam, ale spotkać się z moim miłym, młodym, uśmiechniętym i przystojnym panem doktorem to lubiłam.

      Jak i wszyscy jego pacjenci. Wszyscy zgodnie przyznawali, że jest czarujący i równocześnie dba o pacjentów.

      • Bożena pisze:

        Taki lekarz, to skarb…

        • Makówka pisze:

          To tzw. lekarz pierwszego kontaktu w Przychodni. Gdy odszedł ten do którego byłam zapisana wcześniej akurat potrzebowałam szybko skierowanie.
          Pani rejestratorka „to może do dr B., taki młody po studiach przyszedł do nas, nie ma do niego kolejek”.

          Teraz już są kolejki, bo szybko wyrobił sobie dobrą opinię. Brak doświadczenia nadrabiał tym,że nie wstydził się przy pacjencie (pokazując co robi) sprawdzać w komputerze pewne informacje np. interakcje między lekami.

          On jak nawet odmawia,że dziś już nie da rady przyjąć robi to z miłym uśmiechem i tłumaczy dlaczego.

          Chwalą go młodzi, starzy, panie i panowie.

          To nie tylko jest moje zdanie, że „od pana doktora wychodzi się w lepszym humorze”.

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, po badaniach, po pracy, po wszystkim na dzisiaj. Fajrant i jeszcze tylko przerwa…

  41. Ultra pisze:

    Niebiescy, Krzysztofie, mogą wszystko.Jesteś wyróżniony i tak trzeba się czuć jako studolarowy szczęściarz. Niech pieniążek niebieskich przyniesie dobrobyt i dostatek Twojemu domostwu na długie lata.

  42. Quackie pisze:

    No to jestem Happy

  43. Quackie pisze:

    Temczasem dobranocka.

    Dawno(?) nie było Vollenweidera, czas najwyższy nadrobić. „Steam Forest”, czyli parowy las. Na parę? Parujący? Nie mam pojęcia.

    Snów z haczykiem, ale tylko metaforycznym!

  44. Bożena pisze:

    Jak dobranocka była,to ja mogę się położyć do spania.

    Dobranoc Państwu… kordelka

  45. Ultra pisze:

    Dobrej nocy i ciekawych snów!

  46. Quackie pisze:

    Umykam, gdyż wstałem wcześniej na badania i jestem godzinę snu w plecy.

  47. Makówka pisze:

    Wszyscy umykają?

    BEZ LAMPKI?

  48. Tetryk56 pisze:

    To i ja zapalam lampę i zmykam.
    Od jutra można się zgłaszać do szczepień

    • Makówka pisze:

      Będę próbować, ale na pewno nie jutro.

      Zresztą, zanim dojdzie do mojej grupy…, ale oczywiście warto i należy to zrobić.

      DOBRANOC!

  49. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mamy nowy dzień(?)!

  50. Makówka pisze:

    Witam!

  51. Quackie pisze:

    Bry, nasypało przez noc, chodniki białe, jezdnie białe, a my jak raz znów musimy jechać, dobrze, że względnie niedaleko i nie przez obwodnicę…

    • Na pocieszenie powiem że w Gdańsku solarko-piaskarki non stop jeżdżą z materiałem do posypywania ulic Wink
      Tym razem zima nie zaskoczyła służb, bo piasek i sól były zmagazynowane jeszcze z poprzedniej zimy 🙂

      • miral59 pisze:

        Tutaj drogowcy nigdy nie są zaskoczeni śniegiem… mam wrażenie, że zimą siedzą z nosem na kanale pogodowym i jak jest zapowiedź śniegu, to ustawiają się na odpowiednich miejscach. Chyba już pisałam, że zanim śnieg zacznie padać, wzdłuż autostrady ustawiają się „solniczki”. Stoją w odstępach kilkukilometrowych. Gdy zacznie padać, ruszają. Nie wiem co zgarniają, bo sznur samochodów momentalnie „rozjeżdża” cały śnieg… ale jadą Wink
        Na ulice też wyjeżdżają. Mają ustalone, która jest pierwszej kolejności odśnieżania, a która na później. Oczywiście w pierwszej kolejności te główne ulice, a małe, osiedlowe później.
        Parkingi pod sklepami mają swoich „odśnieżaczy”…
        Ogólnie, to mi nawet odpowiada taki podział ról Delighted Dzięki temu nigdy nie ma zaskoczenia i ulice są czyste (ze śniegu, o innych śmieciach nie wspominam) Wink

  52. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wstałam już dawno, ale dopiero teraz „dopłynęłam” do Wyspy Delighted
    Za dużo mam zajęć z rana… Worry

  53. Makówka pisze:

    Psze Państwa jeszcze chwilka,a będę już w domu.Ale cudna zima!

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry popołudniowe, norma dzienna i tygodniowa wyrobiona, zatem fajrant i przerwa.

  55. Makówka pisze:

    No więc jestem w domu, zjadłam obiad i dopiero teraz poczułam się zmęczona i śpiąca.

    Zasadniczo był to spacerek po Krakowie (dojazd autobusem miejskim).
    Takie tam pagórki w okolicy Tyńca -Grodzisko, Ostra Góra, Płaska Góra, Krowodrza, Wielkanoc itd.

    Jednak jedno podejście było na krótkim odcinku na tyle strome i śliskie, że szło się ciężko, bo krok do przodu i ześlizg w dół.

    W pewnym momencie tylko „odruch narciarza” uratował mnie przed poleceniem głową w dół.

    Ale zima bajeczna!

  56. Bożena pisze:

    Ja też poczułam się śpiąca, więc idę spać.
    Dobranoc Spanko

  57. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj będzie baaardzo nietypowa. Zamiast konkretnej piosenki – jakieś takie tełko muzyczne, a na filmie – przejazd na nartach (i wyciągach krzesełkowych) z Monte Spinale na Passo Groste i z powrotem. Dziewięć minut wjazdu krzesełkiem od 4’20 sobie można darować, chyba że ktoś chce pooglądać widoki. Właśnie sprawdziłem i byłem tam ostatnio sześć lat temu [cicho łka w kąciku].

    Snów narciarskich, nawet tym niejeżdżącym, a co!

    • Quackie pisze:

      (Tak na marginesie w 20 minucie 40 sekundzie widać miejsce, gdzie Najjunior się wykopyrtnął na muldzie i złamał rękę. Ale o tym proszę nie śnić!)

    • Makówka pisze:

      Sny narciarskie bardzo chętnie, ale teraz poszłam ciuchutko łkać do kącika.

      Chlip

      W lutym miał być wyjazd w Dolomity, ten organizowany przez ZNP AGH co to byłam w tamtym roku i było tak cudownie…

      A mogło być tak wkrótce…

      Narciarz2

      A jest walka o szczepienie:)

      • Quackie pisze:

        A dokąd mieliście jechać?

        • Makówka pisze:

          Chyba Sappada. A w lecie był planowany wyjazd gdzieś we Włoszech na plażowanie i zwiedzanie i oczywiście nie doszedł do skutku.

          • Quackie pisze:

            Nigdy nie byłem, ale tak z oglądu mapy przez net, to tam nie jest jakoś nadzwyczajnie, parę wyciągów na krzyż. Ja bardzo przepraszam, jestem oczywiście rozpaskudzony jak nie wiem co, ale jakbym miał tam tydzień jeździć, to chyba jednak wolałbym gdzieś indziej.

            Znaczy, może nie ma czego aż tak żałować (w kwestiach narciarskich, bo towarzystwo i apres ski to oczywiście całkiem inna rzecz).

            • Makówka pisze:

              Autokar podwoził nas do Sutrio i tam jeździliśmy na M. Tamai (1970 npm).

              Ja nie jestem rozpaskudzona, bo na nartach jeździłam jedynie w Polsce i na Słowacji. Oczywiście oprócz Gór Skalistych (dwa razy po tygodniu)

              Natomiast w Dolomitach byłam w tamtym roku pierwszy raz.Było super towarzystwo, po nartach -basen, a po basenie śpiewy przy gitarze i oboju.

              Miejsce było wybrane przez AGH, a ja tam się załapałam, bo ktoś nie mógł jechać.

              Na taki normalny wyjazd prywatnie nigdy by mnie nie było stać.

              • Quackie pisze:

                Aa, to Sutrio dużo, dużo lepsze!

                Ze mnie też niespecjalny znawca, we Francji byłem w dwóch miejscach (La Clusaz/ Manigod/ Grand Bornand oraz Trzy Doliny), we Włoszech raptem w trzech (Livigno, Val di Sole i Val di Fiemme). W Polsce bardzo dawno temu w Bukowinie Tatrzańskiej. A, no i jeszcze dwa razy w Czechach, w Szpindlerowym Młynie i Jesenikach.

                O jakich kosztach mówimy? Bo ja też znam polskich organizatorów tu z Trójmiasta, którzy klecą takie wyprawy (tylko nie ostatnio).

                • Makówka pisze:

                  Nie pamiętam już ile płaciłam za całość -autokar z Krakowa, autokar na dojazdy na narty, noclegi, wyżywienie, karnet, codziennie wstęp na basen, ubezpieczenie.

                  Wiem, że porównywałam z kimś, kto był prywatnie i to były zupełnie inne pieniądze.

                  No i super towarzystwo to też się liczy!

                • Quackie pisze:

                  Prywatnie, tzn. wsiadam w samochód, jadę (z rodziną) do miejscowości, sam płacę za mieszkanie, wyżywienie, skipassy, dojazdy, noclegi po drodze etc.? Tak, to nawet przy założeniu, że rezerwuje się z wyprzedzeniem, może być kosztowne.

                  Ale już np. kwatery we Francji bywają śmiesznie tanie, wielki apartament dla 4-6 osób potrafił kosztować 1000-1200 zł za tydzień (z InterHome). I mieszkaliśmy praktycznie na stoku, można było przez tydzień nie ruszać samochodu (no chyba że na większe zakupy do marketu w dolinie) Oczywiście pozostaje kwestia dojazdu, sporo dalej niż do Austrii czy Włoch, nawet 1800-2000 km w jedną stronę, co oznacza jazdę na raty, 1-2 noclegi po drodze (i koszty).

    • Tetryk56 pisze:

      Pewno się komuś narażę, ale mnie to przypomina jazdę samochodem po autostradzie. Fakt, że inni wokół jeszcze bardziej jeżdżą zygzakami…

      • Quackie pisze:

        Hm, czy ja wiem? Fakt, że tam są akurat bardzo przyjemne, szerokie stoki z mnóstwem miejsca dla dużej liczby narciarzy naraz (i snowboardzistów, ale wymieniam ich tylko pod warunkiem, że nie siadają grupami po kilkanaście osób tuż za szczytem lokalnej wypukłości na stoku, oraz że nie zsuwają się na tyłku po stoku, spychając przed sobą deską śnieg).

        Mistrzu T., ale czy to sugestia, że tam jest za łatwo?

        • makowka9 pisze:

          Tu się chyba zgodzę z Mistrzem T. Tam faktycznie jest łatwo, nawet na czarnych trasach.

          Taką śmiałą tezę zaryzykuję, że to, co byłam ostatnio na Górze Chełm (wydarty śnieg, tylko połowa szerokości dostępna)to było trudniejsze niż wszystkie zjazdy na Tamai.Bo w Dolomitach wszystko było „na sztruksik”.
          Choć kiedyś była taka mgła, że faktycznie nie było łatwo. Ale to raz, a reszta dni -pogoda i szerokie zjazdy wyratrakowane.

          • Quackie pisze:

            No właśnie, a na Górze Chełm jeździ jakiś ratrak?

            • Makówka pisze:

              Normalnie -tak. I są armatki. I jeździ się na całej szerokości.
              Ale w obecnej sytuacji naśnieżyli tylko połowę szerokości. A było dużo narciarzy, bo nie wszystkie wyciągi w ogóle się uruchamiały z powodów oczywistych.
              Wtedy od 18 miało być ratrakowanie i przygotowywanie stoku na specjalne jeżdżenie do 1 w nocy z poczęstunkiem, czyli taki Sylwester dzień wcześniej.

              Tak więc trudne warunki wynikały z covida.

  58. Tetryk56 pisze:

    Oj, chyba już czas na lampkę…

  59. miral59 pisze:

    Piękne są Wasze wspomnienia z nart Approve Szkoda, że nie mogę dołączyć do dyskusji, bo niewiele mam do powiedzenia Sad
    Na nartach byłam raz w życiu, gdy byłam na zgrupowaniu kondycyjnym w Gołdapi. Niby wyciąg był i górka do zjeżdżania, ale małe to było… no i zjeżdżałam tylko raz. Potem miałam zakaz… używałam tylko biegówek. Po równym terenie… Wink

  60. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Prawdziwie zimowy. Dawno takiej zimy nie było… Sad

  61. Makówka pisze:

    Zimowo witam!

  62. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ja też przedkładam włóczęgę na nartach (jak każdą włóczęgę 😉 ) nad zjazdy po przygotowanym stoku. Niestety, dawno nie miałem okazji. Ech, bywało tak, że przy garażu przypinałem narty i ruszałem w pola – dziś i pola się oddalają, i śniegu na nich na ozdobę…

  63. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pospane weekendowo.

    • Makówka pisze:

      Oj, ja też dziś pospałam.
      Jedyne co zdążyłam dziś zrobić to zajrzeć na Wyspę;śniadanie będę dopiero jeść.
      Planuję jedynie zakupy i „robótki domowe”.

      W ramach „kobietodomowości” mogłabym zbudować pięterko.

      Co Wy na to? Ktoś coś buduje?

  64. Tetryk56 pisze:

    Wróciliśmy ze szpitala, gdzie wylądowała teściowa ze złamaną nogą 🙁

  65. Makówka pisze:

    Miało być po obiedzie, a zrobiło się po kolacji, ale uff!-zbudowałam i zapraszam piętro wyżej.

  66. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Było już kiedyś, ale takie ładne, że zasługuje na powtórkę.

    Snów powtórkowych, równie pięknych.

  67. Quackie pisze:

    Za chwilę mam jeszcze jedno ważne spotkanie online, więc za dużo pożytku ze mnie dzisiaj nie będzie… Worry

  68. Tetryk56 pisze:

    Pora spać, więc i lampka się przyda. Dobrej magii nigdy za wiele!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)