Dziś Michał Dworczyk, szef KPRM informuje „Koronawirus niebawem znów może ograniczyć ruch lotniczy w Europie. W tej chwili nie ma planów na rządową pomoc dla wracających z zagranicy. MSZ odradza podróże do Hiszpanii i paru innych krajów.”
Kończy się lato 2020. Dla Makówki było to LATO W MIEŚCIE, ale „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma”; pisałam o tym w komentarzach, zrobiłam z tego również wpisy.
Pod wpływem powiewu jesieni i zapowiedzi dalszych ograniczeń koronawirusowych postanowiłam zakosztować słońca i morza bodaj wirtualnie i przypomnieć cudowne wakacje 2018 z siostrami Ewą i Danką, których na Wyspie przedstawiać chyba nie muszę.
Mapka poniżej to zdjęcie z jakiejś gabloty. Widać tu (podobnie jak na obrazku wyróżniającym), że Gran Canaria charakteryzuje się zaokrąglonym kształtem.
To wyspa pochodzenia wulkanicznego.
Pierwsi mieszkańcy Gran Canarii nazywali wyspę TAMARAN, być może z racji występujących tu w dużej ilości palm daktylowych („tamr” to po arabsku „daktyl” a „tamar” – „owoc”).

Mieszkamy 1,6 km od centrum Maspalomas w takich domkach.


Do plaży podjechać można autobusem, ale my chodzimy spacerkiem obok Rezerwatu Dunas de Maspalomas.



Jest to rezerwat częściowy, co oznacza, że ekosystemy w nim występujące udostępniane mogą być do badań naukowych, działalności edukacyjnej, rekreacji i wyjątkowo także tradycyjnego użytkowania.
Obszar malowniczych wydm powstał na rozległej tarasie osadowej u wylotu wąwozów Fataga, Ayagaures i Chamoriscán. Stanowi siedlisko unikatowej fauny i flory. Z obszarem wydmowym związane są osobliwe bezkręgowce, w tym typowe dla Afryki. Na terenach podmokłych w lagunie zwanej la Charca de Maspalomas bytują liczne gatunki ptaków. Miejsce to zwłaszcza dawniej było istotną ostoją ptactwa i stanowiło oazę bujnej roślinności, jednak współcześnie jest mocno zdegradowane. Cały obszar rezerwatu zagrożony jest intensywną presją turystyczną – otoczony jest ośrodkami turystycznymi Maspalomas i Playa del Inglés. W celu zabezpieczenia obszaru przed zniszczeniem – udostępniony jest do zwiedzania tylko na wyznaczonych szlakach.
Oprócz podziwiania rezerwatu można również pogadać z wielbłądami (poniżej Danka rozmawia z wielbłądem).

Oczywiście ja też próbowałam się „dogadać”, co skończyło się gniewnym prychnięciem ze strony wielbłąda.

Warto również zastanowić się nad historią podbojów Krzysztofa Kolumba, o czym przypomina tablica mijana na drodze od domku do morza
Ślady Krzysztofa Kolumba są obecne na Gran Canaria, ale obiecuję „natrafić”na nie na kolejnym pięterku, ale oczywiście już tu możemy o tym porozmawiać.

Poniżej zdjęcie „dużej piaskownicy”, czyli wydm Maspalomas.

I szeroka plaża.

Proszę zwrócić uwagę na „wyblakłe niebo”.
W czasie naszego pobytu niebo było cały czas przymglone, gdyż w lecie często na Wyspach Kanaryjskich pojawia się zjawisko “kolimy”, czyli drobnego piasku w powietrzu. Jest to drobny pył znad Sahary, który zawieszony w powietrzu sprawia wrażenie mgiełki. Słońce jest przysłonięte jakby chmurą, łańcuchy górskie w oddali też jawią się tajemniczo w tej mgiełce z piasku. Na dodatek, wzdłuż Wysp Kanaryjskich płynie zimny prąd morski, Kanaryjski, zatem temperatura wody jest dużo niższa niż wokół bardziej na północ położonych wyspach Majorki I Minorki.
Tak więc nie dokuczał nam dzięki temu dotkliwy upał co umożliwiało nie tylko plażowanie, ale i zwiedzanie.
Zachody słońca są zupełnie inne niż na Bałtyku, gdyż słońce chowa się za góry.

Oprócz plażowania, pływania i spacerowania bulwarami wzdłuż morza byłyśmy na paru wycieczkach. Dwie już opisałam wcześniej, następne obiecuję na kolejnym pięterku z tego cyklu.
Obrazek wyróżniający – mapka Gran Canaria, zdjęcie z Internetu.




Zapraszam na trzecią część z cyklu WYSPY HISZPAŃSKIE, część 2 GRAN CANARIA.
O Gran Canaria były już dwa pięterka:
http://madagaskar08.pl/blog/2020/05/07/z-degustacji-rumu-do-browaru/#comments
http://madagaskar08.pl/blog/2020/06/07/aloes/#comments
Zapraszam więc na trzecie, które powinno być pierwsze, bo jest właściwie wprowadzające. Trzecie, lecz planuję nie ostatnie, skoro część 1 (Majorka)doczekała się 6 wpisów.
Ech, wspomnienia! Miło takie mieć.
Sądząc po przedostatnim zdjęciu, ładnie się bawiłyście w piasku!
Tetryku! Myślę, że gdybym miała budować z piasku to jednak coś innego bym zbudowała.
A wspomnienia faktycznie miło mieć.
To pięterko jest po to, aby wywołać w Wyspiarzach miłe wakacyjne wspomnienia, każdy jakieś takie ma.
Dlaczego? Strzeliste zamki są znacznie trudniejsze do utrzymania…
Ależ ja bynajmniej nie miałam na myśli budowania strzelistych zamków z piasku!
A z czego miałabyś budować na plaży?
Na plaży budowałabym z piasku, ale nie strzeliste zamki, ale np. taką rybkę, gdyż jestem spod znaku RYBY.
E, Pieta była ambitniejsza… A ryba to symbol z tej samej bajki.
A kto powiedział, że ja jestem ambitna?
Dobry wieczór! Jak zobaczyłem tę pierwszą mapkę i zaraz koło niej adnotację „wyspa pochodzenia wulkanicznego”, to pomyślałem sobie, że to czerwone na środku to musi być krater wulkanu (zgadza się – na środku okrągłej wyspy!), różowe – strefa spływu lawy, a czerwone na brzegu… no właśnie, tu mnie przystopowało, że chyba jednak nie
Podoba mi się pomysł tej terasy z unikatową fauną i florą, a zwłaszcza ptakami! Masz może jakieś ptasie fotki?
No i wydma, wydma, piękna, wysoka, cała z żółciutkiego piasku… Hola! A skąd piękny żółciutki piasek na wyspie WULKANICZNEJ? Toć przecież wiadomo, że na wulkanicznych wyspach jest raczej czarny piasek, bazaltowy (dość obrzydliwy, prawdę mówiąc)? No i tu przychodzą w sukurs również wspomniane we wpisie wiatry znad Sahary, nieprawdaż. Czyli zagadka i rozwiązanie w jednym wpisie. To lubię!
Byłyśmy nad kraterem wulkanu, planowałam zostawić to na kolejny wpis.
Mogę tu uzupełnić w komentarzu, czy jednak zostawić na kolejny? Jak wolisz?
Bo to była wycieczka z przygodami. Nie z przewodnikiem, lecz same pożyczonym autem i trochę jest co opowiedzieć ;w sam raz na nowe pięterko.
Nie nie, spokojnie może zaczekać na kolejny wpis, ja się nie domagam.
A te czerwone na mapce to chyba jednak nie wulkan i lawa, tylko miejscowości??
Zaraz po kolei. Najpierw ” w temacie” ptaszki znalazłam coś dla Ciebie, choć zapewne nie to, co byś chciał.
Mam papugi z Las Palmas.
No co? Papuga też ptak!
Las Palmas to znowu inna wycieczka niż nad wulkan, też” mam w planach” opisać kiedyś.
Ależ jak najbardziej papuga to też ptak! Nawet przede wszystkim papuga to ptak! (A dopiero potem np. adwokat w slangu przestępców)
Nie mam zdjęć ptaszków z Rezerwatu Dunas de Maspalomas, jak wiadomo jak sobie tylko pstrykam prostą „małpą”.
Wiem natomiast, że Quacki polowałbyś pewnie na:
czaple siwe i nadobne oraz warzęchę. Oraz najbardziej rozpowszechnionego tam ptaka, jakim jest kokoszka.
Jak pojedziesz na Gran Canaria już wiesz czego masz szukać!
Czaple to jeszcze w Polsce by szło zdybać (chociaż i na Gran Canarii bym chętnie), ale warzęcha, to by było coś! Kokoszkę ostatnio widziałem na czyichś zdjęciach na grupie na FB, bardzo zgrabny ptaszek, coś jak taki wodny gołąb, trochę bardziej wysmukły.
Kokoszka w sam raz do dyskusji na dzisiejsze czasy, gdyż występuje u niej brak wyraźnego dymorfizmu płciowego.
Na Madagaskarze też występuje, więc może Zocha spotkała? Kokoszkę!
A warzęcha wyczytałam bywa i w Polsce, więc masz szansę upolować panie Q.
Na Madagaskarze występuje też kokoszka, czy brak dymorfizmu, bo się stropiłem?
Zadałeś to TRUDNE
pytanie zanim ja uzpełniłam poprzedni mój komentarz.
Dyformizm płciowy lub jego brak, że na takie tematy zejdzie na tym pięterku to się nie spodziewałam!
Właśnie to mnie stropiło, bo ostatnio jak się widzieliśmy na żywo, nie było najmniejszego problemu z rozróżnieniem się!
Ale jak się widzieliśmy wszyscy byliśmy grzecznie ubrani!
Łoj co za tematy!
Choć żarty, żartami, a dla wielu osób to faktycznie poważny problem, coraz poważniejszy. I trudny do zrozumienia, po co ta nagonka na tę niewielką grupę ludzi, która i tak jest często pokrzywdzona przez los.
Teraz odpowiadam dalej kopiując z wiki:
San Bartolomé de Tirajana – niewielkie miasto w Hiszpanii na należącej do Wysp Kanaryjskich wyspie Gran Canaria.
San Bartolomé de Tirajana położone jest w górskiej, środkowej części wyspy. Leży w górnej części Barranco de Tirajana (Wąwóz Tirajana) na wysokości 850 m n.p.m. na terenie Caldera de Tirajana.
Obecnie istniejącą osadę zbudowano w miejscu wcześniejszej osady Guanczów zwanej Tunte. W czasach konkwisty przywieziono tu obraz św. Jakuba i od tego czasu miejscowość zwano Santiago de Tunte.
Jest ośrodkiem administracyjnym dużej prowincji (multicipium), która według danych szacunkowych na rok 2008 liczy 51 991 mieszkańców. Na terenie prowincji San Bartolomé de Tirajana leżą m.in. Playa del Inglés i Maspalomas. W mieście znajduje się XVII-wieczny kościół pw. św. Bartłomieja (Iglesia de San Bartolomé), który posiada trzy nawy i drewniane sklepienia. Mimo że budowę świątyni rozpoczęto ok. 1690, konsekrowano ją oficjalnie dopiero w 1922. Drugą budowlą, na którą warto zwrócić uwagę, jest ratusz, na którego dziedzińcu znajdują się drewniane galeryjki. W mieście wytwarza się dwa lokalne trunki – guindilla, która jest rodzajem wiśniówki, oraz mejunie, sporządzaną z rumu, cytryn i miodu. W rejonach wiejskich (centrum wyspy) znajdują się liczne plantacje brzoskwiń, śliwek, wiśni i migdałów.
(Ta mapka to zdjęcie z jakiejś gabloty, nie pamiętam gdzie zrobione. Dałam je, bo dobrze pokazuje kształt wyspy i położenie Maspalomas, gdzie mieszkałyśmy).
I już wszystko wiadomo!
Dziękuję panie Q za pytania.
W ten sposób są już tematy na dwa pięterka:
Caladera de Bandama
oraz
Las Palmas.
Bo zauważyłam, że Wyspiarze nie lubią długich wpisów, lepiej je dzielić na mniejsze, prawda?
Chyba tak. Poza wszystkim na dłużej starcza strawy dla ducha.
I łatwiej obgadać po kolei wszystko.
À propos strawy – zagrasz coś?
Otóż to -strawy dla ducha i ucha nam trza panie Q!
Biegnę, szukam!
Dobranocka.
Bardziej a propos się nie dało! Muzyka i widoki właśnie stamtąd
Snów kanaryjskich!
Cudnie! Bardzo, bardzo dziękuję za Dobranockę, która jest takim pięknym uzupełnieniem wpisu.
I dowodem na to, że określenie z tytułu pięterka CZARUJĄCA WYSPA nie było pozbawione racji, prawda?
Magia zawsze była, i nie tylko z lampki się sączy.
Ta magia to z Wyspiarzy się sączy tak?
Magiczna WYSPA, magiczni Wyspiarze przy magicznej lampce?
Mam wrażenie, że to jest to, co się nawiązuje pomiędzy Wyspiarzami.
Dobranoc!
Właśnie!
Śpij spokojnie i niech Ci się przyśnią kolorowe ptaszki panie Q!
Ukołysani kanaryjskim folklorem i magiczną lampką z naszej Wyspy śpijmy spokojnie (i wydajnie 😉 )

Eh, żeby to się tak dało -zwiększyć wydajność snu -śpię trzy godziny i już jestem wyspana!
Śpij więc spokojnie i wydajnie Ukratku!
Spokojnej!
Panie Q masz jeszcze jakieś pytania?
Na razie chyba nie. Wyprztykałem się wyżej.
Ale i tak z tych pytań wywiązała się „wymiana myśli”, czyli to o co chodzi! Dziękuję Q!
Proszę bardzo, mnóstwo przyjemności po mojej stronie!
Dla miłośników żeglarstwa (Tetryku!) i tak na Dobranoc dla Wszystkich zdjęcie sióstr Ewy i Danki w czasie jednodniowego rejsu wzdłuż wybrzeży Gran Canaria.
(Bo do tej pory brakowało Ewy na tym pięterku. Ewa jest w żółtej bluzce).
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-zakaz-lotow-do-polski-46-krajow-na-liscie,nId,4695356
Wygląda na to, że będziemy tylko wirtualnie podróżować i żyć wspomnieniami?
DOBRANOC!
Dzień dobry
Słońce wstaje jakby niechętnie, nie wiadomo co przyniesie. Ważne że nocna zmiana dziś dopisała i jest co czytać…
Dobry. Tu raz słońce, raz (jakieś dziwne) chmury.
Widzę, że nocna zmiana się budzi, potrzebna więc Gienia
O tak! Poproszę kawę.
Witajcie!
Nie, nieprawda, że się dopiero obudziłem. W pracy jestem…
A kto by pomyślał, że się dopiero obudziłeś?! Nawet w głowie taka myśl by nie powstała! Na pewno pojechałeś do pracy rowerem?
Witajcie!
A ja faktycznie dopiero się teraz obudziłam i zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak długo spałam.
Mało wydajnie?
To chyba jedyne wytłumaczenie. Ostatnio kiepsko się czułam, wczoraj nie miałam się czym zmęczyć przecież.
Jestem trochę zaniepokojona no i zła, że zmarnowałam tyle tak pięknego dnia.
Dziwne sny jakieś miałam.
Na chwilę wpadłem, bo mi się coś nasunęło. Otóż słucham przy pracy Bacha (w wykonaniu Glenna Goulda) i nagle, nagle docieram do tego momentu:
Słucham, słucham tych szybkich pasaży, i wiem, że już gdzieś to słyszałem. Po chwili już wiem, gdzie. Owszem, melodia inna i harmonia też, ale ogólny klimat żywcem stąd wzięty! Nie żeby Jan Kanty Pawluśkiewicz ściągał, ale źródło twórczej inspiracji moim zdaniem jest dość jasne
No patrz Pan. Brawo Q za wprawne ucho!
Dalej jestem jakaś przymulona, ale błękitne niebo kusi, trzeba korzystać.
Takiego błękitu nie było na Gran Canaria jak byłyśmy. Tam „kolima” tu smog, ale wszędzie może być zabawnie i przyjemnie.
A jeśli to przymulenie (odpukać! odpukać!) coś oznacza to tym bardziej trzeba szybko korzystać.
Przed chwilą musiałem się na pół godziny zdrzemnąć, po raz pierwszy od dłuższego czasu. Coś jest na rzeczy z tym przymuleniem.
Pocieszyłeś mnie, bo już się denerwowałam, że jakieś choróbsko mnie atakuje.
A to tylko koniec lata i SKS.
Pogadałam se sama ze sobą, reszta zajęta, zapracowana, nieobecna…
A z LAS BAGROS dzwonili, że czekają na mnie.
do popotem więc…
Niestety, praca
Ktoś musi pracować,aby ktoś mógł być na Bagrach!
Na niebie ani jednej chmurki,ale upału nie ma.Jesien puka wyraźnie,niestety.
Taa… Mój termometr dla draki pokazuje (w słońcu) 40oC
A mój 22, ale słońca nie ma
Wyszłam z wody i stwierdzam, że Twój termometr faktycznie dla draki się nagrzał.
No dobra: przyznaję, że już przestygł.
Termometr poszedł spać jak się zrobiło ciemno?
A propos ciemno moje dziecko na pytanie, czy już rozbił namiot odpowiedział, że dopiero idą na Gorc i zastanawiają się, czy ich przyjmą, bo teraz w ramach obostrzeń mają ograniczoną ilość miejsc na bazie.
Późno się wybrali, teraz dni są krótsze… Ubyło dnia prawie 3 godziny 😆
Tak się wybrali jak mogli wyjechać po pracy z Krakowa.
A i na drodze pewnie korki skoro zapowiadają ładny weekend;może ostatni w tym roku taki upalny.
No, chyba że wcześniej nie mogli
Zaś fajrant i przerwa.
Temat Gran Canaria rozwinął się w nocy i jak widać…wyczerpał.
Mogłabym swoim zwyczajem w komentarzach uzupełniać to czego nie napisałam na pięterku.
Ale wydaje mi się, że może zostawić to na kolejne wpisy na jesienno-zimowe wieczory?
Ten wpis miał być trochę pretekstem do powspominania miłych wyjazdów, wakacji tych z przeszłości albo…tych z marzeń jeszcze niezrealizowanych.
Jak zawsze zapraszam do współtworzenia wpisu.
Ja nie mam czego wspominać, chyba że Duszniki…
Marzeń też żadnych nie mam. Mieliśmy się spotkać w tym roku, ale przez tego wirusa w koronie, nic z tego nie wyszło. I chyba nie tak prędko cokolwiek wyjdzie…
Ja mam malutkie plany, ale nic nie powiem, aby nie zapeszać.
W 2020 roku moim jedynym wyjazdem wakacyjnym było
w Dolomitach.
Cóż mogę dodać do wspomnień z hiszpańskich wysp, na których nie byłem?
Dziękuję Tetryku!
Pasuje do zdjęcia sióstr, które dodałam 10 minut po północy.
Panie Q czy mogę poprosić o tematyczną Dobranockę, taką jakąś wakacyjną?

Humm, zaraz popatrzę, jak to wygląda.
Ja już nie czekam na dobranockę, tylko idę spać.

Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Dobranocka.
Zrezygnowałem z „Lata” Formacji Nieżywych Schabuff, potem z „Lata z komarami”, aż dotarłem do „Lata pachnącego miętą”. I myślę, że to może być nienajgorsza dobranocka dzisiaj. M.in. dlatego, że mięta ładnie pachnie.
Snów miętowych na przykład.
Bardzo dobrze wybrałeś, to te klimaty wspólnego śpiewania przy ognisku nad brzegiem jeziora.
Ależ proszę bardzo. Brakuje mi takich klimatów, to pewnie też miało wpływ.
Ja taki klimat miałam we wtorek; wspominałam o tym. Nie było jeziora, ale las, a potem księżyc i gwiazdy -tak.
No i 2 gitary i ukulele. Ale mnie i tak brakuje i nigdy nie za wiele.
To jest jako makówczyne m-m .Na temat tym razem, bo to pięterko o wakacjach.
Piękne i jakże stosowne!
Co stosowne?
No zdjęcia. Do dobranocki stosowne. Znaczy pasujące.
Dlatego napisałam, że tą Dobranocką bardzo trafiłeś, dlatego prosiłam o wakacyjną Dobranockę panie Q.
We wtorek chyba coś wspomniałam, że było super, ale na zgrywanie zdjęć itd. zupełnie nie miałam siły. To wtorkowe imprezowanie było jednak trochę hm…męczące.
Ech… wspomnienie dawnych lat 🙂
Czemu dawnych? Ja JESZCZE nie czuję się tak stara!
Trochę tej atmosfery mam na wycieczkach albo na Bagrach. Dlatego tak to kocham.
Dziś na Bagrach spotkałam kolegę z grupy wycieczkowej i w ten sposób wkrótce się okaże, że część „bagrowiczów” będzie chodzić z nami na wycieczki po tym jak opowiadaliśmy o naszych ogniskach rozpalanych nawet w mróz na śniegu.
Tetryku to czy to są wspomnienia DAWNYCH LAT, czy również obecnych zależy TYLKO od Ciebie. Na Waszych rejsach nie macie takich klimatów? Na pewno macie!
Dziecko napisało na Messenger, że dotarli na Studencką Bazę Namiotową Gorc, rozbili namioty i teraz pieką kiełbaski. Po ciemku, ale dali radę.
To są miejsca, gdzie panuje ta niepowtarzalna atmosfera niedopodrobienia i nie do zastąpienia nigdzie!
Moja krew, moja dusza!
Ileż ja się naspałam pod namiotami!
Kiełbaski!
Namioty to już trochę nie dla mnie, ale kiełbaski to my pieczemy na KAŻDEJ wycieczce niezależnie od pory roku. Jak pisałam w zimie na śniegu -również.
We wtorek natomiast zamiast kiełbasek była cywilizacja tzn. leczo. Bo główną atrakcją były gitary, szkoda było czasu na grilla albo ognisko.
Jak już tak wspominamy LATO 2020 W MIEŚCIE -to tak się można bawić na Bagrach.
Skoro nikt nie chce współtworzyć to sama muszę! Auuu!
Driny z palemką zawsze na propsie, jak mawia młodzież
To tylko takie wygłupy do zdjęcia, bo jak pływam nie piję alkoholu.
Tu przestrzegam żelaznej zasady. Zresztą dość często chodzi tam Straż Miejska i Policja patroluje i z lądu i z wody.
Na nartach też nie piłam alkoholu, chociaż niektórzy w czasie postoju winko sobie kupowali.
A we Włoszech bombardino! Które smakuje na stoku tak, jak nigdzie indziej (litr przywieziony do domu stał po jednokrotnym spróbowaniu w barku, w końcu się popsuł i został wylany).
Tak w Dolomitach popijali bombardino. Jednak ja tylko spróbowałam łyka, bo licho nie śpi, w razie wypadku lepiej nie mieć alkoholu we krwi.
Eh ten tydzień w Dolomitach mi się przypomniał.
Tam też było bosko -narty, basen, a po obiadokolacji śpiewy przy gitarze i oboju!
O, basen! I obój!!!
Brzmi jak coś niepokojąco bliskie ideału…
Bo takie było. Robiłam z tego pięterko chyba?
Choć? Nie jestem pewna, bo zaraz potem jak wróciłam zmarła mama.
Mam pamięć jak rzeszoto, nie kojarzę. W razie czego nic straconego.
Było.
http://madagaskar08.pl/blog/2020/03/11/makowka-na-nartach/
Sprawdziłam. To „narciarskie” pięterko potem mamie poświęciłam pisząc, że pewnie byłaby zadowolona, bo bardzo lubiła jeździć na nartach. Akurat byliśmy „na tym pięterku”, gdy mama zmarła;tak miało być uważam, bo mogłam je potem mamie poświęcić.
Jednym marzy się obój, a innym oboje…
Mnie jednak zdecydowanie „oboje nad jeziorem lub na brzegu morza pod gwiazdami i księżycem”. Bez jeziora lub morza też może być.
Na tarasie w Stróży -też.
I jednak wolę gitarę. Obój podobał mi się jako dodatek do gitary.
A jeżeli temat „wakacje”, to od pewnego czasu przypomina mi się taka anegdota, opowiadana z punktu widzenia kadrowca w korporacji, jak to po dłuższym i wyczerpującym procesie rekrutacji przyjęto do firmy młodzieńca świeżo po studiach, dyrektor na spotkaniu gratuluje młodemu człowiekowi i mówi:
– Bardzo się cieszę, że będziemy razem pracować, to co, załatwi pan wszystkie formalności i spotykamy się 10 lipca?
A na to młodzieniec, przyzwyczajony do toku studiów:
– No nie, 10 lipca to ja mam już wakacje.
Oj tak. Przestawienie się z życia studenckiego na dorosłe życie i pracę nie było łatwe.
Choć u mnie było to trochę takie przedłużenie, bo pierwszy zespół, w którym pracowałam to byli młodzi ludzie świeżo po studiach.
Na początku było super. Szef (trochę starszy) nieraz się złościł, że zachowujemy się dalej jak na studiach. Jeden drugiego krył, pomagał, nie było podgryzania, kablowania…do czasu niestety.
Tak, zwykle tak się dzieje do momentu, kiedy w grę nie wchodzą konkretne korzyści. Kiedyś pracowałem w wydawnictwie edukacyjnym, gdzie to podgryzanie, kablowanie, szpiegowanie było na porządku dziennym, a wręcz częścią kultury firmowej. Nigdy więcej.
Dobrej nocy! Niech wam się śnią śpiewne kiełbaski zagryzane gitarą (czy jakoś tak)! 😉

I do tego driny z palemką i ukulele i żaglówki!
Niech Ci kiełbaski mruczą do snu Ukratku!
Och, wyobraziłem to sobie, jakie to śliczne
Tak, śpiewne kiełbaski zagryzane gitarą bardzo mi się spodobały i przypomniały mi jak dziś wsiadając do tramwaju pomyliłam okulary z maską. Zaczęłam upychać okulary na usta, a maskę…
Znacie ten kawał:
Wchodzi żona do domu ze stringami na ustach i nosie.
Mąż „kochanie czemu masz stringi na ustach?”
„O k…a! To co ja mam na d..ie?!”
Nie, ale świetnie to sobie wyobrażam
A leczo zamiast kiełbasek wyglądało tak.
Widać moment nakładania.
Widać, prawda!
Mam drugie zdjęcie, na którym chochla nie jest poruszona, ale to wydało mi się ciekawsze, choć oczywiście miłośnicy FOTOGRAFII mają zapewne inne zdanie.
Mnie tam ślinka cieknie niezależnie od chochli!
Pyszne było! Mogę chwalić, bo nie ja robiłam.
Umykam. Jutro skoro świt na zakupy, już mam zapowiedziane. Dobranoc!
Ja też umykam. Cały dzień śpiąca jestem, mimo że spałam do 11.
Śpiąca i głodna. Czyżby mój organizm już się przygotowywał na zimę?
A jeszcze jesień „po drodze” przecież!
DOBRANOC!
Jesień to właśnie pora wzmożonego żerowania i gromadzenia tłuszczyku na zimę
Ależ ja go mam dość, aż za dużo!
Tłuszcz na brzuchu starczy na całą zimę!
Dzień dobry



W końcu i ja dobiłam do Wyspy
Piękne pięterko, Makóweczko. Co prawda na hiszpańskich wyspach nie byłam, ale mogę sobie wyobrazić
Twoje opisy w tym pomogą
Witaj Miralko!
Dziękuję za miłe słowo!
Nie dałam rady przeczytać wszystkiego… za bardzo jestem zmęczona

Oczywiście łażąc po „chaszczach”… 
Pisałam wcześniej, że ten tydzień będzie męczący i taki był…
Pocieszam się, że za tydzień wyjeżdżamy, więc sobie odpocznę
Faktycznie trochę już jest do czytania (124 komentarze, mimo że mało nas na tej Wyspie aktualnie).
Było parę fajnych rozmów i tematycznych ilustracji muzycznych.
Były nawet śpiewne kiełbaski zagryzane gitarą.
W wolnej chwili jest co poczytać Miralko.
Najgorzej, że tych wolnych chwil mam coraz mniej
Real pochłania mnie całkowicie i jedynie rano lub późnym wieczorem mogę usiąść do kompa. Dziś wstałam przed 3, więc zanim małżonek wstanie mam trochę czasu dla siebie (i na kompa) 
Jakoś mi się tak dziwnie czas skurczył
To dobrze, bo wirtualny świat powinien być jedynie dodatkiem, a nie zastępować normalne życie.
Dzień dobry
Sobota pochmurna, deszczowa, już prawie jesienna…
Już czas na kawę… Gieniuuu!!!
Jak na kawę to i herbatę!
Witajcie!
Oczywiście, Gienia ma wszystko. Maże ciasteczko?
Chętnie, ale najpierw kanapeczkę poproszę!
Witajcie!
Cieszę się, że lampka nie blokuje pogawędek. Sam już niestety do nocnych marków nie należę, ale z przyjemnością czytam rano
Otóż to -zawsze można rano przeczytać i włączyć się w pogawędkę.
To przewaga wirtualnej rozmowy -nikt nie zostaje pominięty!
Dzień dobry, jestem już(?) z powrotem i może pobędę, a może jeszcze się zdrzemnę, bo żeby uniknąć korków i tłoku na parkingu, wstaliśmy wcześniej. Tak, wiem, że jutro pracująca, zakupowa niedziela, ale z różnych względów uznaliśmy, że załatwimy to dzisiaj.
Miłej drzemki panie Q!
Czy Ty wyjeżdżasz znów gdzieś, czy coś mi się pomyliło?
Haha, to jest paradne, oba wyjazdy, ten sprzed tygodnia i ten (w zasadzie) wczorajszy, się odwołały, tzn. ten sprzed tygodnia zamieniliśmy na inny, a ten, który miał być bieżący, przeniósł się na za tydzień, „bo tak większości pasowało”, ale nie wiadomo, czy za tydzień pojedziemy, bo przecież małżonka wraca do pracy i zobaczymy, czy jej nie przyłożą jakiejś nadprogramowej roboty.
Więc nie, nie wyjeżdżamy. Może jutro, gdzieś w okolicy, na chwilę.
Czyli dobrze mi się wydawało, że miałeś w planie wyjazd? Ale łatwo się pogubić, bo Ty STALE gdzieś wyjeżdżasz! (Takiemu to dobrze!)
Jeżeli w perspektywie są ptaszki…
Wyjazd bez ptaszków to wyjazd stracony?
No nieee, nie aż tak… Ale jak są, to owszem, na pewno dobra motywacja!
Czy rodzinę też już „zaraziłeś”?
Niekoniecznie.
Pięterko wakacyjno -weekendowe, na którym są śpiewające kiełbaski zagryzane gitarami poniżej zdjęcie podesłane rano przez moje dziecko, które w nocy dotarło na bazę namiotową Gorc.
Skoro dziecko tam jest to jakby cząstka mnie, prawda?
Bardzo w sumie to wygodne – dziecko w Gorcach, jako Twoje, hm, przedłużenie, a Ty na miejscu, nie musisz się mościć w namiocie
Otóż to! A ja wygodnie w łóżeczku w ciepełku. I nie musiałam w nocy targać pod górę plecaka i namiotu.
Wuala!
Oczywiście! Przecież z nim jest Twoje serce
I dusza turysty kochającego góry, jeżdżenie na nartach i pływanie.
Oraz atmosferę ogniska z kiełbaskami i gitarami!
To jeszcze jedno zdjęcie podesłane dziś przez syna. Tak do kompletu do tego z namiotami.
Czy baranom nikt nie powiedział o obowiązku zachowywania bezpiecznych odległości?
Bo to barany, ludzie też często zachowują się podobnie 😆
W sedno!
Cisza na Wyspie, więc póki jeszcze jesteśmy na tym wpisie pokażę jeszcze jeden pstryczek z miejsca naszego noclegu.
To miało być między drugim i trzecim pstryczkiem na pięterku:)
Piękne miejsce, piękne kwiaty…
Tak, faktycznie te noclegi w domkach było dużo lepsze jak w jakimś ogromnym hotelu.
Od pewnego czasu też, jak jedziemy gdziekolwiek, wolimy niską zabudowę, bungalowy albo domki, ewentualnie niski, kameralny hotel, ale na pewno nie wielopiętrowy kombinat wypoczynkowy. Świetnie to rozumiem.
No właśnie. Na Majorce byłam w ogromnym hotelu. Oczywiście też był własny basen, ale to jednak nie to samo jak te urocze domki, w których nocowałyśmy na Gran Canaria.
Cudowna była możliwość siedzenia przy stoliku wśród kwiatów przed lub po powrocie z plaży albo wycieczki.
Jadę na Marsz Równości,do popotem.
Świetny temat wakacyjny, pięterko super. Skoro siedzimy w domu, niech wspomnienia przypominają piękne dni tego pandemicznego lata. Zwiedzanie wirtualne jest równie ciekawe, więc moje oczy się cieszą.
Dziękuję Ultro za miłe słowo!

Cieszę się, że Ci się spodobało.
Wszystkim życzę dobrej nocy i idę spać
Śpij dobrze.Bozenka idzie spać,a ja wracam do domu.
A ja po przerwie właśnie.
U Najjuniora są goście, również z Podlasia, z, ahem, domowej roboty uprzyjemniaczami życia, tak dobrze ponad 60%/. Spróbowałem tylko troszeczkę i jestem bardzo uprzyjemniony…
Spokojnej!
Dobranocka.
Skoro ma się kojarzyć wakacyjnie, to jeszcze to. Było kiedyś, ale mam wrażenie, że sobotni wieczór to dobry czas, żeby powtórzyć.
Snów jamajskich!
Q!Dziękuję za wakacyjną Dobranockę.
Wróciłam do domu.
Jako m-m może podzielimy się wrażeniami z dzisiejszego MARSZU RÓWNOŚCI?
Tetryku! Ty to lepiej zrobisz
, a ja uzupełnię. Mam parę pstryczków.
Ależ dużo dzisiaj wysp na Wyspie! Prawdziwie letnia atmosfera!
No, upały minęły, to można sobie poszaleć
Zanim Tetryk ulegnie mojej prośbie, aby napisać parę słów własnych spostrzeżeń -artykuł do przeczytania dla kogoś zainteresowanego tematem:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lifeinkrakow.pl/w-miescie/1429,ten-jest-zboczony-kto-sieje-nienawisc-teczowa-manifestacja-na-rynku
Te kontrmanifestacje są straszne. Kiedyś tu w Gdyni ustawiła się naprzeciwko tęczowych taka kontrmanifestacja, z nagłośnieniem i kłamstwami – z nagrań i na transparentach. Strasznie się bałem i zarazem było mi smutno, że tak jedni ludzie drugim robią. A potem dziewczyna od naszej strony powiedziała, że ich jest tylko dwudziestu, a nas ze 100 x tyle i bałem się trochę mniej. Ale to było jeszcze w czasach, kiedy policja stawiała szpaler między jednymi i drugimi.
Tym razem było bardzo dużo policji. Uzbrojonej i z gazem.
Jak już o tym napisałeś Q od tego zacznę (zanim Tetryk napisze rzeczowo jak to on potrafi).
Oczywiście polazłam do policjantów wypytywać „czemu jest Was tak dużo? Czemu tak uzbrojeni?”.
„Bo wiedzieliśmy na co się tamci szykują!” odpowiedział.
Całej rozmowy nie będę powtarzać, była przyjacielska i chwilkę trwała.
M.in. o tym, że policjanci też są podzieleni w swych poglądach jak całe społeczeństwo.
Policjant sam zaproponował „A nie chce pani zdjęcia z nami?”.
Pewnie. W maseczce i bez nazwiska na piersi.
Chociaż może to oznacza resztki przyzwoitości?
Też na to zwróciłam uwagę, że wyczytałam tylko Chrzanów, ale aż tak wypytywać nie chciałam.
Natomiast wiem jedno kontrmanifestanci nie staliby tak z dala od Marszu Równości gdyby tej Policji nie było.
Dziś w Krakowie Policja faktycznie zapewniała bezpieczeństwo tym z kolorowymi flagami, tak ja to czuję.
No to chociaż tyle.
Małopolska policja jest wciąż jeszcze bardzo w porządku…
Kiedyś rozmawiałam z osobą dość dobrze zorientowaną i dowiedziałam się, że to wszystko zasługa Komendanta. Co zresztą nie trudno się było domyślić.
Natomiast co do kontrmanifestantów z ich hasłami i okrzykami to faktycznie straszne, przerażające i bardzo smutne.
To samo powiedziała do mnie Ewa Szczęsna, czyli żona Szarego Człowieka.
To ta niepozornie wyglądająca kobieta. Zamieszczę tu jej zdjęcie, bo za każdym razem ile razy z nią rozmawiam jestem pod wrażeniem tej mądrej i dzielnej kobiety, niech ma swoje miejsce na Wyspie.
A to jej syn.
Odeszliśmy trochę na bok, aby pogadać, bo obie ucieszyłyśmy się ze spotkania.
Dodam i ja migawki ze „stacjonarnego marszu”.


Ludzi było bardzo dużo. „Prawdziwków” znacznie mniej, choć starali się być bardzo głośni, maszerując wokół Rynku.
Kulminacją zdarzenia było rozwinięcie ogromnej tęczowej flagi (jakieś 6×20 m). W rytm muzyki flaga falowała na kształt wzburzonej wody.
I jeszcze vlepka, przyklejona na pniu akacji (na drugim planie widać głębię frekwencji):
Skoro o tęczowej fladze mowa to ja dodam zdjęcie „spod flagi”.
Najwyższy czas na lampkę…

Dziś powinna być jamajska i tęczowa!
Tetryk kiedyś napisał, że po lampce też można rozmawiać to ja pokażę jeszcze takiego uroczego pieska na tęczowej smyczy z panią w tęczowej sukience.
Ten piesek też było uroczo tęczowy.
Mam jeszcze trochę „tęczowych pstryczków”, ale to już na dzisiaj wystarczy.
Jamniki! Czy to z tej słynnej krakowskiej parady?
Trochę nadziei jest w tych zdjęciach.
Tego nie wiem, czy te same jamniki brały udział w Paradzie Jamników.
Tym razem z założenia były tęczowe.
Masz rację. Dzisiejszy stacjonarny Marsz Równości był wesoły i optymistyczny.
Wszyscy chętnie pozowali do zdjęć i ludzie z transparentami lub flagami i policjanci i nawet psy.
Mimo pokrzykujących kontrmanifestantów było radośnie i BEZPIECZNIE. (Choć kontrmanifestanci samym swoim wyglądem budzili we mnie strach).
Jak widać da się uniknąć awantury!
Tęczowe i jamajskie Dobranoc!
Dzień dobry
Chociaż ponury od rana i deszczowy…
Późno się zrobiło, a jeszcze Wyspa śpi po nocnych rozmowach. Dla mnie czas na kawę, więc sama sobie zaparzę…
Mogę też poczęstować chętnych.
Z Krakowa witam słonecznie!
Czy herbatę będę musiała pić sama?
Chyyba niee…
Ależ tak
Dzień dobry. Pospałem, zasadniczo
Ja ZASADNICZO też.
Do popotem, paaaa.
Bądźcie grzeczni!
Będziemy.
Chyba.
Chyba?
Ja wszystko widzę.Choc jestem
Dobrze dobrze. Pilnuj.
Witajcie!
Wyspany, wykąpany, słucham zoomowej dyskusji stowarzyszenia…
A ja walczę z MPK, która musiałam zamienić na nogi,bo wszystko mi ucieka sprzed nosa.
Dyskusja Stowarzyszenia też,ale to już był mój wybór,posłucham tej końcowej.Mam nadzieję w realu.
Wieje,fale jak na Bałtyku…

A tu cisza, spokój, czasem słoneczko zaświeci… Pewnie się przez noc wypadało.
No to się zaczyna. Kraków i okolice z boku, ale od Śląska do Warszawy ostrzeżenia 3 stopnia
Mnie to chyba nie dotyczy, ja żadnego ostrzeżenia nie dostałam
A nie, Poznań w tym zestawieniu w ogóle na luzie.
Kraków dostał RCB
Dobrze, to się trzymajcie, chowajcie.
Jeszcze się nie chowamy,bo trzeba jechać wspierać Białorusinów.
A teraz pada, ale spokojnie…
Duszno, ciepło,marsz wsparcia Białorusinów udał się bez problemu,bez deszczu.Sporo osób było i Białorusinów i Polaków.
Wracam do domu.Jakiegos pstryczka wrzucę jak wrócę,ale wcześniej może Tetryk opowie swoje wrażenia?
Śpiewaliśmy i Mury i hymn Białorusi.Byly też wiersze
No i pochwaliłam.Zaczelo padać.Jednak zmokne.
A ja dojechałem do domu trafiony 3 (słownie: trzema) kroplami…
A ja patrzę, jaka burzowa dyskoteka w Warszawie.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze! 🙂
Początek marszu na nadwiślańskim bulwarze. Wielkie flagi zrobiły się modne! 😉


Koniec był pod Adasiem – jak wiadomo, urodzonym Białorusinem 😉
Białorusinem, co pisał „Litwo, ojczyzno moja”, a poza tym jest polskim wieszczem. Przemieszane to mocno.
Cóż, najsłynniejszy polski admirał z okresu wojen szwedzkich (bitwa pod Oliwą) nazywał się Arend Dickmann…
A założyciel Wejherowa pisał się Weiher
A w Gdańsku do dzisiaj jest dzielnica Nowe Szkoty, i nie bez kozery.
To, co kiedyś było Wielkim Księstwem Litewskim, składało się głównie z ziem białoruskich!
Dlatego właśnie piszę, że przemieszane. I pozmieniane w stosunku do stanu dzisiejszego.
Historia jest przemieszana, losy ludzkie zawsze były, są i będę przemieszane.
Dobranocka.
No to pod te burze. Nigel Kennedy i piosenka The Doors. Była już, ale nie szkodzi.
Snów poburzowych.
Makówczyne m-m -spojrzenie na flagę od trochę innej strony.
Wybrałam specjalnie to zdjęcie, na którym widać nazwę placu (PLAC WIELKIEJ ARMII NAPOLEONA).
I jeszcze jeden pstryczek z tego placu (jeszcze zanim uformował się marsz, który poszedł w kierunku Rynku Głównego).
A to znaczące w kontekście Białorusi?
W ogóle nie znaczące w kwestii Białorusi, raczej w kwestii Waszych rozmów o poplątanej historii świata.
A, no to owszem.
Całkiem nie na temat – znalazłem piosenkę Krzysztofa Cwynara (kto dziś pamięta tego piosenkarza z dawnych lat?) okrutną w swej prawdziwości… Zamieszczam tylko link wysłuchajcie na własną odpowiedzialność:)
Słyszałam już, to krąży teraz w sieci.
Do bólu prawdziwe niestety!
Zanim Tetryk zapali lampkę jeszcze inne spojrzenie na flagę.
Zachód słońca za flagą.
„Makówka wiodąca lud na barykady” (wg Delacroix)
Panowie oba podpisy mi się podobają.
Natomiast zdjęcie mi się spodobało z powodu zachodu słońca prześwitującego przez flagę.
Tak czy owak, trzeba ukoić emocje przed snem. Najlepiej zrobi to magiczna lampka Wiedźminki…

Spokojnej, ja też powoli…
Jedni będą koić emocje, a inni powinni się WRESZCIE zacząć pakować!
Ale jeszcze udało mi się wepchać jedno zdjęcie przed lampką!
A jutro nowy KIG! Ciekawe, ciekawe co tym razem?
DOBRANOC!
(muszę wyłączyć laptopa, bo inaczej nigdy się nie spakuję tylko co chwilę będę zaglądać „na chwilę”).
Dzień dobry
Dziś żegnamy sierpień… nawet niebo płacze 
Witam!
Słonecznie,ale chłodno.
Witajcie!
W Krakowie jeszcze lato się trzyma. Początek tygodnia, więc wstałem prawie wyspany 😉
Widzę, że już prawie wszyscy wstali, więc czas na Gienię…
Dzień dobry, jestem. I owszem, najchętniej do Gieni po kawę.
Wyjeżdżam dziś,takie mam plany.
„W Polskę” gdzieś.
Kukac do Was będę …
Przyjemności, Wędrowniczko…
Pierożki z borówkami w Gdowie teraz.
Roladki drobiowe z groszkiem chwilę temu
Ja też pierożki, ale z mięsem przed chwilą.
Kościółek w Rożnowicach.
Dasz fotkę?
Z komórki nie umiem.
Pieczony pstrąg z czosnkiem niedźwiedzim w Bieczu.
Czarne chmury nad nami,łoj.
A w Poznaniu słoneczko 😆
A tu niebo czerwone i granatowe,ale nie pada.
Jestem w Desznicy.
Hm… zostać w Polsce czy jechać za granicę?
Ale wrócisz?
Ależ oczywiście nawet gdybym wyjechała to wróciłabym.
Teraz wykapana leżę na dużym łóżku z pościelą w mąki albo makopodobne kwiaty.
Herbata się parzy.Co by tu zjeść na kolację?
Uff! Dotarłem do domu, po pracy i posiedzeniu Rady.
Toś chyba nieźle zmęczony Tetryku?
i ? … 
Kolacja?
Jeszcze lampkę po dobranocce zapalę! 🙂
A na mnie czas do łóżeczka, pięknych snów dla wszystkich…
I Tobie pięknych Bożenko!
Spokojnej.
Dobry wieczór. Nie odfajrantowałem się w porę, bo musiałem kurcgalopkiem lecieć do Gdańska, na galę wręczenia nagrody Europejskiej Poetki Wolności, niejako służbowo, co zupełnie nie kłóci się z tym, że również bardzo satysfakcjonująco prywatnie. Ale już jestem, chociaż pewnie nieprzesadnie długo, bo ta wycieczka mnie nieco zmęczyła.
Takie kurcgalopki to ja rozumiem!
A teraz kurcgalopkiem po dobranockę.
Dobranocka.
Chyba kiedyś było, ale co tam. Wakacje (dla dzieci i młodzieży) się kończą, no to pożegnajmy je z Pink Floydami. Ale żeby jednak było bardziej dobranockowo, to niech będzie cover na gitarę solo.
Snów niebiańskich.
Makówczyne m-m.
Bożenka pytała, czy wrzucę fotkę. Teraz z laptopa już mogę.
Toć to piramida, nie kościółek?!
Tak jedno zdjęcie dałam skoro Bożenka pytała. No i póki jestem gospodynią, aby było m-m.
Z mojego wyjazdu myślę uzbiera się na pięterko, więc szczegóły jak wrócę do Krakowa.
Wtedy i o tej „piramidzie” będzie okazja pogaworzyć.
O, i to jest dobry pomysł.
Chyba, że od jutra będzie lało i 4 dni spędzę w łóżku z pościelą w maki?
Ale bym spędził! (Niekoniecznie w pościeli w maki).
Maki Ci się nie podobają panie Q?
To takie ładne, delikatne kwiaty!
Czy przed każdym kościółkiem na Podkarpaciu stoi posążek świętej?
Taaa!
Przed każdym stoi święta Ewa!
Dziękuję Makówko, piękne zdjęcie, ciekawego kościółka.
Pora spania! Dobrej nocy, przyjaciele!

Jeszcze nie ma północy, ale ja też się pożegnam.
Czyżby wypoczywanie było takie męczące?
DOBRANOC!
Spokojnej wszystkim. To i ja, powoli…
A rankiem zapraszam na sprawdzenie, co ma do powiedzenia o jesieni nasz tegoroczny patron 🙂