BAKCYL
Raz w jednym instytucie uczeni na wszelkie sposoby
Robili doświadczenia, jak by tu osłabić mikroby,
Na przykład jeden uczony budził bakterię śpiączki,
Szczypiąc tę śpiączkę pęsetką w pośladki, nóżki i rączki.
Drugi uczony czerwonkę podłączał po pompek i dętek,
Aż się robiła blada jak jaki biały krętek,
Krętka natomiast skręcano i rozkręcano biedaczka,
Od czego był bardziej żółty niż najżółciejsza żółtaczka,
Odnośnie zaś do żółtaczki, wprowadzono ją w taką rozpacz,
Że poczerniała zupełnie i była jak czarna ospa,
Podczas gdy ospę – tę czarną – macerowano w wódkach,
Więc była ciągle na kacu, jak białaczka bialutka…
A działał wśród tych uczonych Piotr Dreptak, asystent młody,
Który stosował swe własne, zupełnie odmienne metody,
I zamiast zarazki dręczyć – on karmił swoje zarazki
I ciągle się ich pytał: – Nie zjecie, zarazki, kaszki?
No więc zarazki wciąż rosły, wpierw były jak turkucie,
Potem ogromne jak myszy latały po instytucie,
Na próżno woźny je z miotłą jak oszalały ganiał –
Nie dość, że się z niego śmiały, to mu jeszcze wyżerały śniadania.
Aż kiedy profesorowi przegryzły w aucie resor,
To wtedy Piotra Dreptaka wezwał do siebie profesor
I obaj włożyli płaszcze, i poszli się przejść na deptak,
A pan profesor rzecze: – Drogi kolego Dreptak,
Rozumiem, że doświadczenia, badani, cacy – cacy,
Ale jak dalej tak pójdzie, to ja was wyleję z pracy!
Rzecz jasna, że ma pan dość duże, ba, szokujące wyniki,
Lecz rób pan to sobie gdzie indziej, ot, idź pan hoduj tuczniki…
– Chwileczkę! – Piotr Dreptak na to, prędziutko teczkę odmyka
I z wnętrza wyjmuje bakcyla wielkiego jak królika:
– Zobacz pan, profesorze, gdy mamy taką gadzinę,
Możemy streptomycynę wyrzucić i penicylinę!
Lekarz przy mikroskopie oczu już niszczyć nie musi,
Bo bierze to bydlę za szyję i je po prostu dusi…
I rzeczywiście udusił Piotr Dreptak tego zarazka,
Więc pan profesor Dreptaka chwalił, całował i głaskał,
Załatwił mu order, mieszkanie, fiata, Nagrodę Nobla,
I wszyscy koledzy się zeszli, żeby ten Dreptak to oblał,
A Dreptak siedzi ponury nad uduszoną zwierzyną
I szloch mu wyrywa się z piersi, a z oczu łzy wielkie mu płyną…
– Dlaczego – pytają koledzy – nie chcesz zabawić się z nami?
– A bo jak dusiłem Kubusia, to on tak łypał oczkami…
Tu biedny Dreptak o ścianę uderzył głową trzy razy…
Oj, można się, można przywiązać i do najgorszej zarazy!
Andrzej Waligórski





Lata temu mistrz Waligórski przewidział kierunki i metody krajowych badań
Tetryku dobrze, że zrobiłeś nowe pięterko, ale wybacz, że dziś nie jestem w stanie ani odnieść się do tekstu, ani nawet go przeczytać…
Rozsypałam się…jestem tą rozbitą szklanką. A przecież jeszcze nie wszystko załatwione, nie wszyscy zawiadomieni.
Przepraszam, że dzielę się swoimi emocjami (jak zawsze), ale teraz już zamilknę i nie będę Wam psuć humoru w i tak trudnych czasach.
Makóweczko nikt nie ma do Ciebie pretensji o dzielenie się emocjami


Wydaje mi się, że wszyscy rozumieją Twój stan ducha… każdy z nas stracił kogoś bliskiego i potrafimy szczerze współczuć
Zdaję też sobie sprawę, że żadne słowa nie są w stanie uleczyć tego bólu. Potrzebny jest czas… czasami bardzo długi.
Humoru mi nie psujesz… nawet śmiejąc się z żartów, myślę o Tobie i Twojej Mamie… serdecznie i ze współczuciem…
I w sumie to dobrze, że musisz zająć się tysiącem różnych spraw, bo masz mniej czasu na rozmyślania… skupiasz się na potrzebach, o których powinnaś pamiętać…
Wiedz jedno, że tutaj masz grono ludzi, którzy starają się Cię wspierać… przynajmniej duchowo. Te wszystkie misie, które dostałaś od nas, to tylko cząstka dobrych emocji przesłanych „duszną pocztą”… takie drobne wsparcie w trudnych dla Ciebie chwilach…
Trzymaj się Makóweczko (jeśli mogę tak napisać)
Maczku
Jesteśmy z Tobą 
Dziękuję Bożenko!
Makówko, łączę się w bólu z Tobą i Bliskimi. Przytulam i współczuję.
Dobry wieczór. Mnie się z kolei rozsypała bańka z rzeczami do zrobienia na wczoraj, a nawet przedwczoraj.
Ale na razie jakoś daję radę, tyle że mnie tutaj nie ma.

Mam nadzieję, że pozbierasz te „rozsypane rzeczy do bańki” z powrotem i wyjedziesz wolny od trosk


A przynajmniej tego Ci życzę
I oczywiście udanego wyjazdu
Dzień dobry

Mistrz Waligórski jak zwykle bawi, chociaż pisze o mało śmiesznych rzeczach, szczególnie w obliczu paniki wywołanej wirusem
A panika ogarnia coraz więcej krajów. Coraz więcej zachorowań, więcej ludzi umiera…
Wykupują co się da, żeby nie było potrzeby chodzić do sklepu i stykać się z innymi ludźmi. To że teraz też, w takiej ciżbie, mogą załapać wirusa, jakoś do nich nie dociera… Zobaczymy jak to się skończy…
Tutaj odwołano większość imprez, pozamykano część szkół. W samym Chicago publiczne szkoły na razie działają, ale nie wiadomo jak długo.
W sklepach kolejki (jak w Polsce w „najlepszym” okresie). Ludzie wykupują wszystko co się da. Duża część urzędów i biur jest zamknięta, a pracownicy korzystają z domowych komputerów do pracy. Rozmawiałam dziś z koleżanką, która pracuje w jednym z tutejszych szpitali. Powiedziała mi, że pojawiły się już chore na wirus osoby, ale całe szczęście w innym skrzydle budynku. Jest pewna, że do nich też dotrze.
Mydła się nie uświadczy w żadnym sklepie. Przede wszystkim dlatego, że według wszelkich danych, głównie ono zabija zarazki. Żadne odkażacze nie są tak dobre…
Mąż wrócił właśnie ze sklepu. Chciał sobie kupić banany i coś tam jeszcze. Nic nie kupił, bo powiedział, że nie będzie stał w tych ogromniastych kolejkach. Nawet koszyków nie było…
sklep, który normalnie jest czynny całą dobę, zamykają już o 22. Ludzie wariują
Dzień dobry
Oby nie przyniósł więcej złego…
Wiersz bardzo na czasie, przydałby się teraz taki Dreptak. Może by udusił tę koroniastą zarazę…
Witajcie!
Dziękuję Miralko!
Dzień dobry. Wczoraj wieczorem dopiąłem dwie spore rzeczy, więc przyszły tydzień powinien być normalniejszy. Zaraz wybywamy, do jutra.
Witajcie!
Po zakupach na placu: wiele straganów zamkniętych, kolejki z wielu innych „wypchnięte” przed drzwi, widać pewne braki w wykupionych asortymentach, a z głośnika apel zarządcy o zawieszenie działalności handlowej. Za to kupujących jakby więcej…
Carrefou -wczoraj -ogromna kolejka do kasy, półka z mydłami -pusta.
Zawiadamiam o dacie pogrzebu znajomych moich rodziców (zazwyczaj dzieci tych znajomych).
W ramach takich rozmów przed chwilą rozmawiałam z lekarzem i podzieliłam się moimi obawami, że ja nie tyle boję się koronowirusa co tego, że ludzie zaczną umierać z powodu swoich „zwykłych chorób” przez brak dostępu do lekarza, przez brak leków. Potwierdził moje obawy jako całkowicie uzasadnione. Jest dyrektorem jednego z krakowskich szpitali, więc zorientowany w sytuacji.
Natomiast (taki czarny humor) -brak korków, puste autobusy i trochę ograniczona biurokracja przy załatwianiu pogrzebu.
Dzień dobry



Dziś rano małżonek znowu pojechał do sklepu. Ta sama sytuacja. Ogromny parking pełen samochodów. Objechał go tylko i pojechał dalej. Do koszyków kolejka aż „wyłaziła” ze sklepu, a mój mąż ma awersję do wszelakiego typu kolejek
Pojechał więc do najbliższego polskiego sklepu (to znaczy, mamy bliżej, ale moje szczęście ślubne omija go szerokim łukiem). A tam cisza i spokój. Parę osób, zero kolejki. Zrobił zakupy i wrócił do domu
Szkoda, że nie ma słońca, pojechalibyśmy gdzieś, skoro ludzie siedzą w sklepach, albo w domach, jest szansa, że w parkach pusto
A tu pusto na ulicach, tylko właściciele piesków wyprowadzają swoich podopiecznych. Nawet samochodów mało widać, oprócz tych na parkingach.
Do tego stopnia nic się nie dzieje, że nie ma o czym pisać… Chyba nam dobrze?
W domu siedzimy, to nam dobrze. Ja się trochę denerwuję, bo wnuczka z mężem wraca z Egiptu…
W Stolicy też wywiało , głownie samochody i przechodniów . W Alejach Jerozolimskich , od ulicy Żelaznej ,do Marszałkowskiej , dwie pani na przystanku i zero samochodów . Na Kole , na sobotnim bazarze staroci , tylko pięciu niepokornych handlarzy i puste miejsca do rozwinięcia interesu . A mimo zapowiedzi , że nie zabraknie PLN , w trzech bankomatach odprawiono mnie z kwitkiem . Jest zatem dobrze , jak jeszcze nie było i tylko cholera wie , w jaką stronę to wszystko się potoczy . Bo bajzel jest jak widać , również w USA i Kanadzie , które skreśliły Europę jako partnera . Może narodzi się jakaś „nowa jakość ” ? Nikt nic nie wie i to jest smutne …
W moim przypadku raczej odwrotnie. Cały czas się dzieje i jest mi źle, ale przecież ile mogę o tym pisać?
Zresztą jak już wróciłam do domu (fotograf, Zakład Pogrzebowy itd) to wiszę na telefonie, aby pozawiadamiać kogo trzeba. Nie wiem po co skoro z powodu koronowirusa nie wiadomo czy ktoś będzie mógł przyjść, a jeśli nawet czy znajdą się odważni, którzy przyjdą.
Moja mama jako towarzyska osoba powinna mieć liczny pogrzeb, tak bym chciała, ale…
To telefonowanie ma tę dobrą cechę, że wspominając (na wesoło) moją mamę z osobami, które ją znały trochę podreperowałam mój stan ducha.
Córka bliskiej mamy przyjaciółki powiedziała „nasze mamy teraz sobie siedzą i plotkują!”.
A tak bardziej „na temat pięterka” w sklepie osiedlowym kolejka stała na ulicy, bo kolejną osobę wpuszczali dopiero jak ktoś wyjdzie.
Dobry wieczór.
W uzasadnieniu kwarantanny 🙂
Spotkał katar Katarzynę – A – psik!
Katarzyna pod pierzynę – A – psik!
Sprowadzono wnet doktora – A – psik!
“Pani jest na katar chora” – A – psik!
Terpentyną grzbiet jej natarł – A – psik!
A po chwili sam miał katar – A – psik!
Poszedł doktor do rejenta – A – psik!
A to właśnie były święta – A – psik!
Stoi flaków pełna micha – A – psik!
A już rejent w michę kicha – A – psik!
Od rejenta poszło dalej – A – psik!
Bo się goście pokichali – A – psik!
Od tych gości ich znów goście – A – psik!
Że dudniło jak na moście – A – psik!
Przed godziną jedenastą – A – psik!
Już kichało całe miasto – A – psik!
Aż zabrakło terpentyny – A – psik!
Z winy jednej Katarzyny – A – psik!
Katar – Jan Brzechwa
Wierszyk na czasie. Czyżby Brzechwa to przewidział?
Podobno już Nostradamus to przewidział…
Tego zapewne nie przewidział. Może zamiast tego, przewidując ludzką ignorancję, dał podpowiedź dla tych, którzy mylą okres kwarantanny z czasem wolnym, który niemalże należy wykorzystać na wszelkie możliwe przyjemności, najlepiej zlokalizowane poza domem. 🙂
Głupota ludzka nie zna granic…
Idę spać. Dobranoc
Spokojnej!
Na głupotę ludzką wysłuchajmy Beatlesów, szepczących słowa mądrości i zgody…
Wypada się już wybrać do łóżeczka, zatem życzę państwu dobrej nocy!

Dobrej nocy
To i ja
Dobranoc!
Nie boję się zarazy, która jest w świecącej koronie, ale niewydolności służby zdrowia. Tego, że braknie łóżek w szpitalu, nie ma środków dezynfekcyjnych, braknie lekarzy i pielęgniarek oraz nie dostanę respiratora, bo mi się nie należy. We Włoszech nie podają ludziom po 80, to u nas po 50 zapewne już na respirator nie ma co liczyć, a bez niego się nie przeżyje. Do szpitala onkologicznego mam skierowanie z adnotacją „pilne”. Nie przyjęli, bo nigdzie nie przyjmują, chyba że karetką wjedziesz. Myślę ryzykownie, ale nie jaśnie wirus zabija…
Jestem w tej samej sytuacji Ultro.W marcu miałam być na Onkologii w Gliwicach.
Dzień dobry
Niedziela wstaje słoneczna, oby przyniosła same dobre wiadomości… 
Witajcie!
Pierwszy dzień Stanu Zakaźnego. Zobaczymy, jakie konsekwencje przyniosą kolejne dni…
Zabrzmiało to groźnie… Ale też optymizmu trudno dziś oczekiwać
Czas na kawę?
Dobry pomysł!
Witajcie!
Dzień dobry
A planowaliśmy wycieczkę 

U mnie jak zwykle – chmurzasto… ma się wypogodzić dopiero popołudniu
I sama nie wiem, jechać czy nie?
Przy większym zachmurzeniu zdjęcia są do kitu…
Przysłali nam papiór na „Census 2020”. Mamy podany adres internetowy, gdzie możemy znaleźć formularz do wypełnienia. Dla ułatwienia, możemy też wybrać sobie język w jakim chcemy go wypełniać. Wśród 13 różnych jest oczywiście i polski

Zastanowił mnie język „tagalog”. W życiu o takim nie słyszałam…
Oczywiście sprawdziłam w internecie co to jest (tak z ciekawości)…
Okazuje się, że jest to język tagalski, używany na Filipinach i posługuje się nim ok. 24 milionów ludzi!!! Spora grupa…
Jak to człowiek całe życie się uczy…
Na świecie jest wiele języków, o których nie słyszeliśmy
To fakt, Bożenko

Jak się nie ma styczności z jakąś grupą językową, to nic dziwnego, że się nie wie. Tym bardziej, że na świecie jest wiele krajów z różnymi dialektami i nie da się wiedzieć o wszystkich.
Ale nie sądziłam, że przy spisie ludności mogę się czegoś nowego nauczyć
Och, z języków zaciekawił mnie kiedyś używany w Afryce (w RPA i okolicach) język xhosa, w którym są trzy nietypowe (dla nas) głoski, polegające na mlaskaniu, jeżeli dobrze rozumiem, różniące się miejscem mlaśnięcia o podniebienie – z przodu, w środku lub z tyłu. Prześmieszna sprawa 🙂
Wtedy zobaczyłem ten filmik – tłumaczenie tych głosek co prawda po angielsku, ale dla anglojęzycznych równie to egzotyczne 😀 a potem już wypowiedzi w xhosa!
Też tak potrafię mówić, ale nie rozumiem…
Kwestia wprawy zapewne
Ja bym tak raczej nie potrafił…
Jak się spotkamy, do czego oby doszło, to możemy popróbować. Wydaje mi się, że łapię, o co tu chodzi. Chociaż oczywiście to by musiał zweryfikować prawdziwy (natywny) użytkownik języka.
Formularz wypełniony i wysłany


Oczywiście po polsku
Mam to z głowy
Dochodzi 7 rano i czas mi się zbierać… może jednak gdzieś pojedziemy? A przynajmniej mam taką nadzieję


Do popotem
Miłego dnia Wam życzę
Miłego dnia, Mireczko
Dzień dobry, a ja bezpiecznie z powrotem. W Bydgoszczy była piękna pogoda, tylko trochę chłodno. Kaszlę (od lipca; żaden lekarz nie wie, co to może być), ale nie gorączkuję, ani nie mam żadnych innych objawów, więc liczę, że to nie ten wirus.
W lipcu nie było jeszcze tego wirusa, więc raczej to nie on.
Na to liczę!
Z tym kaszlem , to pewien pan doktór wyjaśnił choremu : Czy jak pan miał 30 lat , to pan kaszlał ? Nie … A kiedy miał pan 4o ? Też nie …No widzi pan , przychodzi taka pora kiedy musi pan kaszlać ! …Dobry wieczór 🙂 Zostaliśmy przez rządzących postawieni do kąta i co mamy robić ? Nie narzekaj . Nasz , polski kaszelek jest o niebo lepszy od tego azjatyckiego z koroną , którego nie ima się żadna cholera . Trzymaj się Mistrzu Q !
A pięknie dziękuję (pokasłując w łokieć).
Wróciłem po małej rodzinnej uroczystości, z konieczności domowej. Teściowa ukończyła 90 lat.
Piękny wiek, ale trzeba uważać, bo każda zmiana (nawet niekoniecznie chorobowa, czasem wystarczy zmiana przyzwyczajeń) jest ryzykowna. No i dobrze, jeśli pamięć nie szwankuje…
Zdrowia teściowej! (mimo że nieco poniewaczasie).
Ja wróciłam dopiero przed chwilą. I dopiero teraz jadłam obiad.
Tetryku! Zdrowia dla teściowej i jeszcze wielu lat życia dla niej! (bo 90-letniej osobie życzyć 100 lat byłoby nietaktem).
Można życzyć 200 lat, albo choćby 150.
Jest na to sposób: życzyć stu lat od teraz 😉
Salomonowa głowa!
Prawda, na to bym nie wpadła
Czy są na sali miłośnicy muzyki poważnej?
Filharmonicy Berlińscy udostępniają na miesiąc bezpłatnie swoje koncerty w Internecie. Zaloguj się na stronie z biletami do Digital Concert Hall przy użyciu kodu BERLINPHIL i korzystaj z Digital Concert Hall bezpłatnie przez 30 dni. Rezygnacja nie jest wymagana. Ostateczny termin wykorzystania kodu to wtorek, 31 marca 2020 r. Jeśli nie jesteś jeszcze użytkownikiem Cyfrowej sali koncertowej, wymagana jest rejestracja — bez zobowiązań. Jeśli masz już bilet lub abonament w cyfrowej sali koncertowej, czas trwania zostanie odpowiednio przedłużony.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html//www.digitalconcerthall.com
Pięknie grają…
Tak! Rodzice korzystają!
Na mnie czas. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Najnowszy Artur Rojek (z Myslovitz). Z jakiegoś powodu bardzo mi to podeszło.
Snów o wierze w kogoś.
Chyba już pora iść spać…

Dobranoc!
Spokojnej!
Na Dobranoc.
Spokojnej!
Zmęczone dobry wieczór:)
Z bakcylem u Waligórskiego prawie jak z molami Chmielewskiej – jak nie można się pozbyć, trzeba – pokochać:)
Pozdrawiam:)
Pozdrowienia serdeczne!
Jak to dobrze, że Wyspa jest wirtualna i nie musimy się przejmować kwarantannami!
No to ja mam po weekendzie pytanie do Mirki, bo byliśmy w Bydgoszczy. Zauważyłem u sąsiadów teściowej bardzo popularny karmnik, do którego zlatywały się niemal same sikory bogatki, ale na jednym ze zdjęć znalazłem takiego ptaka. Sikora to to nie jest raczej, samiec na pewno, a samica też się aż tak nie różni. Myślałem, że może pani czyżowa (zwyczajna), ale jak patrzę na zdjęcia, to ona ma te żółte akcenty na dropiatym tle, a ten ptak na zdjęciu ma tło raczej jednolite.
Ach, czy to nie dzwoniec się zaplątał między sikory?
Mnie to też „podeszło” samczykiem dzwońca (samiczka jest bardziej brązowa)

A na karmnikach bywają różne ptaszki, bo ich zimowa dieta nie różni się od siebie za bardzo.
Dzień dobry
Dzisiaj coś dospać nie mogłam, nie wiem dlaczego…
Witajcie!
Piękny, słoneczny dzień nas budzi! Ale żeby przed szóstą?
Zgadza się, nawet przed piątą
Dzień dobry. Na razie wszystko gra.
A ja byłam po zakupy, chociaż mnie ostrzegali. Ale nie dajmy się zwariować. Klamek i barierek dotykałam przez mankiet kurtki i po powrocie dobrze umyłam ręce. Przecież nie dam się zamknąć w domu…
Ale powinnaś wychodzić jak najrzadziej jednak. A najlepiej poprosić bliskich, którzy nie są w grupie największego ryzyka
Wiem, toteż siedzę całymi dniami w domu, ale wyrwać się trzeba choćby do najbliższego sklepu. Byłam tam sama oprócz obsługi.
Większe zakupy robi mi syn w Lidlu.
Do sklepików na placu wpuszczają max. 2 osoby, te z ciuchami zamknięte, będę w starych spodniach, zobojętniałam już na takie rzeczy.
Prawie pusty autobus w tej chwili, miasto bez korków od rana.
Podobnie i do Biedronki wpuszczają po dwie osoby. Miasto opustoszało, rzadko kogo widać…
Tutaj puściej, ale bez przesady. Może się jeszcze zrobi (pusto).
Witajcie!
Z autobusu. Dość pustego. Jestem w grupie ryzyka z racji wieku i chorób, ale są sprawy, które tylko ja mogę załatwić. Syn chciał być przy identyfikacji ze mną, ale od dziś tylko 1 osoba może być. Od jutra zamknięte kaplice
cmentarne, mszy przed pogrzebem nie będzie.
Już znikam z moją monotematycznością.
No to fajrant i przerwa.
Zgodnie z zaleceniami staram się spędzać czas przed dostępnymi w sieci zasobami kultury. W piątek był to film, dzisiaj teatr 🙂
Podeślij linki. Od środy mogą mi się przydać.
vod.pl – z zasobów onetu, darmowe i płatne
vod.tvp.pl – darmowe z okazji epidemii
ipla.pl – w różnych cenach, od 5 PLN za film
Dobry wieczór po przerwie. Łapki myjemy, temperaturę mierzymy (na szczęście bez zmian). W zasadzie się nie nudzimy, tylko jest problem z dostępem do komputera, tak jakby to był jedyny w domu.
Tego problemu nie mam, bo jestem sama i mam jeden komputer. Jestem pod tym względem niezależna. Dlatego jutro skorzystam z tych propozycji, bo dzisiaj już idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Ponieważ dzisiaj zaczął się najnowszy sezon serialu „Westworld”, z tej okazji przypominam na dobranoc znakomity temat przewodni Ramina Djawadiego, przypominający wszakże temat przewodni polskiego serialu „Lalka” z lat 70′.
ZDROWYCH snów o najlepszych latach.
A tu dla porównania – temat z „Lalki”, kompozycja Andrzeja Kurylewicza.
Oba tematy sympatyczne, i rzeczywiście dość podobne 🙂
Makówka nie ma głowy by się wmiędzymiędzać, więc spokojnie mogę już zapalić lampkę.

Dobrych snów!
Makówka, zamiast przygotowywać ubranie na jutro, prasować, sprzątać, zrobić przelewy lub cokolwiek z sensem …co chwila kuka na Wyspę i na fb.
Ale jest monotematyczna w swych myślach, więc woli milczeć.
Lampka zapalona, więc zdecydowanie ściszam głos, ale jeszcze chwilę pobędę, w razie jakby nocne marki się pojawiły.
Ja jestem, ale raczej ograniczam się do czytania…
Wreszcie uff odetchniecie od mojego gadulstwa.
E, pusto będzie…
Jak ostatnio w autobusach MPK?
No więc nie wiem, nie jechałem ostatnio…
Ja w ogóle jeżdżę bardzo dużo z jednego końca Krakowa na drugi.
Od czwartku -jeszcze więcej. Dziś byłam w paru dość odległych miejscach w czasie dużo krótszym niż normalnie, gdyż przejeżdżałam trasy normalnie zakorkowane bez ani jednego korka.
No dobra, rozgadałam się, ale (chyba?) wszystko załatwione i teraz nagle zrobiła się taka pustka. I gdzieś w tyle głowy myśl, że zapomniałam o czymś ważnym.
(ręce umyłaś?)
Akurat ręce zawsze myłam od razu po przyjściu do domu. Córka lekarki bądź co bądź.
Miłej nocki po dość intensywnym dniu życzę:)
Pozdrawiam:)
Zmykam, kochani. Dobranoc.
Dzień dobry


Obrzydlistwo!!! Mąż mi powiedział, że w męskiej łazience jest podobnie… Tylko część z odwiedzających korzysta z mydła i wody…
Co personel wyłoży towar, znika momentalnie…
Myślałam, że w obliczu groźnego wirusa, ludzie zaczną myć ręce… głupio myślałam. Niektórych nawet wirus nie jest w stanie nauczyć tej prostej czynności
W niedzielę byliśmy na prerii. Było pochmurno i dość chłodno. Na niebie zobaczyliśmy wielkie stado pelikanów. Co roku gniazdują na Illinois River. Polecieliśmy jak na skrzydełkach do Starved Rock, bo tam pelikanów zawsze najwięcej. Nie było ani jednego, jeszcze nie doleciały
Zaszliśmy do łazienki w Visitor Center. I tam się przekonaliśmy, że nic się nie zmieniło. Sama widziałam kobietę, która wyszła z kabiny i po prostu wyszła z łazienki. Nawet wodą nie opłukała swoich rąk
I pomyśleć, że w sklepach stoiska ze środkami czystości zieją pustką
Dzień dobry
Piękny dzionek wstaje, słoneczny i ciepły.
Ja też myślałem , że codzienne , powszechne telewizyjne lekcje mycia rąk coś dadzą , a tu klops . Wirus czuje się jakby zaproszony do stołu . We Włoszech i Hiszpanii pogrom … W Polsce fala wznosząca i kiepska perspektywa poprawy . A w sieci informacje o tym , że koronawirus został opracowany w laboratorium i podobno jest nawet dokument w postaci patentu . W tym zgiełku mogą krążyć różne , celowo rozpowszechniane fałszywe informacje , ale w tym farmaceutycznym świecie , tak zle jeszcze nie było . Znów pogoń za potężnym pieniądzem …
Witajcie!
Wielkie umywanie rąk na szczytach zacznie się, jak tylko jasnym się stanie do jakiej zapaści dobra zmiana doprowadziła „naprawiane” państwo…
Witam!
Kawa, herbata?
Mówcie komu czego braknie,
kto z was pragnie, kto z was łaknie…
Kawę koniecznie poproszę.
Dzień dobry, od rana bieganie i różne inne takie.
Zanim pójdę pracować, jeszcze tylko a propos mycia rąk – w domu myję mydłem i wodą przynajmniej kilka razy dziennie, a jeżeli muszę wyjść, po powrocie dezynfekuję żelem albo płynem domowej roboty (7 części spirytusu, 3 części wody, parę kropel olejku o aromacie korzennej pomarańczy).
Dobry sposób, ale ja od wczoraj nigdzie nie wychodzę, więc mi wystarczy woda i mydło.
Ja też często myję ręce. Nie mam odkażacza, ale wydaje mi się, że woda i mydło w zupełności wystarczą. Przynajmniej jak na moje potrzeby

Tak nas uczyli rodzice…
I wydaje mi się również, że nawyk mycia rąk wynosi się z domu. Głupio bym się czuła, gdybym po korzystaniu z łazienki wyszła z niej nie myjąc rąk. Robię to odruchowo. Tak jak moi najbliżsi
Na publicznych sedesach nie siadam, chyba że mają specjalne podkładki (jak w sklepach Walmart). A pod prysznic (na wyjazdy) mam specjalne klapki, bo bosą nogą w takich publicznych miejscach nie stanę.
I to mam od lat dziecięcych, nie tylko ze względu na wirusa
Nie tak dawno jedna ze znajomych Amerykanek była zdziwiona, że tak często myję ręce. Mnie z kolei dziwiło, że ona tego nie robi
Ludzie różnie postępują, może zależy co wyniosą z domu. Ja też nie wyobrażam sobie żeby nie umyć rąk po skorzystaniu z ubikacji
Fajrant, idę umyć łapki i przerwa
… o olejku z korzennej pomarańczy nie zapomnij, zapachnie na Wyspie!
dbajmy o siebie.
Dobry wieczór w czasach zarazy
Dbajmy, bezustannie!
Nie tylko w czasach zarazy
W miejsce bombonierki na osłodę wstawmy znak interpunkcyjny i zabrzmi poprawnie, taki był zamysł!
Przecinek na osłodę… może być!
Fajnie zabrzmiał „przecinek na osłodę”.
Trochę jak w tych zdaniach, dowodzących wagi przecinka:
„Jedzcie dzieci!”
oraz
„Jedzcie, dzieci!”
Myślnik też może
Nie zapominam 🙂
Znów minął dzień, na mnie czas do spania. Dobrej nocy wszystkim
Spokojnej!
A ja, jak widać, po przerwie.
No i pewnie zaraz dobranocka.
Dobranocka.
Dzisiaj Clannad, ci od Robin Hooda, ale w innym repertuarze. Pożegnanie z kochankiem, piosenka pod gaelickim tytułem „Siúil A Rún”.
Snów o pożegnaniach, ale jednak i powitaniach też.
Dla ukojenia jeszcze dzisiejszy zachód słońca:

Piękny przez swój spokój. Takich trzeba teraz, nie dramatycznych.
Dobranoc, Wyspo!

Spokojnej. Pewnie za chwilę też będę zmykał.
Dobranoc Wszystkim!
Dzień dobry
Dnia nam przybywa, już jest dłuższy o 4 godziny i 20 minut.
Witajcie!
Jak wychodziłem z domu, słońce było już całkiem wysoko!
Słońce wstaje już przed szóstą. Pojutrze astronomiczna wiosna
Witam Was więc słonecznie!
Dzień dobry z opóźnieniem i przelotnie. Komputer zaczął być wąskim gardłem…
To może kawa/herbata pomoże?
Dzień dobry


Paniki ogólnej ciąg dalszy
I ciepła myśl o naszej Makóweczce
Bardzo Ci Miralko dziękuję. W sytuacji TAKIEGO pogrzebu, pogrzebu z małą ilością osób z powodu koronowirusa liczy się każdy wirtualny gest.
Pisałam przecież, że nawet jak się śmieję z żartów, myśl o Tobie mnie nie opuszcza. Moja mama odeszła prawie 6 lat temu i mam jeszcze w pamięci ten cios, który wtedy przeżyłam. Także rozumiem co czujesz… Niby się człowiek spodziewa (biorąc pod uwagę ciężki stan), ale zawsze to zaskoczenie, w które trudno uwierzyć i nie do końca do nas dociera… przynajmniej przez jakiś czas…
Może osób było mało ale kwiatów dużo i to się liczy . Twoja MAMA pozostanie w życzliwej pamięci wielu osób i to jest ważne ,trzymaj się
Dziękuję Elizo. Pozostanie, to prawda. Teraz przygotowuję materiały do Kwartalnika Lwowskiego, potem muszę przygotować do Izby Lekarskiej.
W normalnej sytuacji byłby ktoś z obu tych miejsc, więc załatwiam, aby była bodaj wzmianka. Wydrukują co napiszę, ale napisanie to dla mnie problem, tu przydałoby się być Mistrzem Q.
Pozamykali szkoły i co tylko się da. Dzwoniła Ula z gabinetu dentystycznego, że dostali „prykaz” i do końca marca gabinet jest nieczynny


Ciekawe co ma zrobić ktoś, kogo ząb rozbolał?
Przysłali też z Wisconsin Reserve America, że nasz majowy wyjazd nad Mirror Lake, stoi pod znakiem zapytania i że w razie czego zwrócą nam pieniądze za rezerwację. Ale wyjazd planowany jest na koniec maja!!! Czy oni sądzą, że ta paranoja będzie się tak długo ciągnęła?
Ludzie będą teraz umierać na swoje „zwykłe” choroby. Pisałam już o tych moich obawach, wspominała o nich również Ultra.
Na 23 marca miałam termin do Instytutu Onkologii w Gliwicach. Nie wiedzą, czy będzie odwołany, bo decyzje zmieniają się z chwili na chwilę.
Jeszcze raz Miralko dziękuję.
Cisza na Wyspie… A ja jadę na działkę, tam nie ma żadnego wirusa, ale wieczorem się odezwę
Ja też wrócę dopiero wieczorem…
Znajomi (jedna z moich grup wycieczkowych) wrócili z Gran Canaria. Kolega zadzwonił i powiedział, że jest poddany dwutygodniowej kwarantannie domowej. Dziś był policjant sprawdzić, czy jest w domu, zapytać, czy ma mu kto zrobić podstawowe zakupy i przypomnieć, że każde opuszczenie domu nawet na chwilę to 5 tysięcy złotych kary.
Rozmawiali przez okno.
Cisza na Wyspie… Czy ktoś miałby pomysł na nowe pięterko? To jeszcze nie jest strasznie wysokie, ale chyba już czas…
Skoro bawimy się w #zostanwdomu, a wszystkie podróże chwilowo wiszą pod wielkim znakiem zapytania, może polećmy bezpiecznie na Madagaskar?
O tak, jak gęgawy…
Czy jednak nie nazbyt monotonne te relacje dla Was?
No coś Ty, nie!
Dobry wieczór.
Rozładowałem wąskie gardło, podłączywszy służbowego laptopa małżonki do zewnętrznego monitora, zewnętrznej klawiatury i myszy (dla odmiany bezprzewodowej). Tyle że siedzi w tym samym pokoju i buzia jej się nie zamyka.
Chyba pójdę lizać poręcze w tramwajach.
(Z tymi poręczami krąży taki dowcip, jakby kto nie wiedział:
Rodzinna kwaranntana: 1.dzien :nadrabiamy zaległości gry i zabawy rodzinne
2 dzień: wspólne oglądanie bajek i seriali
3 dzień: żona wymyśliła malowanie kuchni
4 dzień: po kuchni wymyśliła remont sypialni
5 dzień : jeżdżę tramwajem i liżę poręcze)
A poza tym fajrant i przerwa.
No i ja wróciłam, umęczona, będzie mi się dobrze spać, nałykałam się świeżego powietrza…
Mam nadzieję, że z dala od innych ludzi…
Oczywiście, byłam tylko z synem i synową. Musiałam zobaczyć jaką działkę sobie kupili. A teraz idą spać. Dobranoc.
Spokojnej.
Dobranocka.
Ponieważ zimy w tym roku prawie nie było (ostatni zimowy krajobraz widziałem w sobotę rano, wyjeżdżając do Bydgoszczy, ale ten śnieżek zaraz stopniał), to na dobranoc trochę gór, śniegu i przestrzeni, a do tego spokojna, refleksyjna muzyka Vangelisa. Trochę przypomina ścieżkę dźwiękową tego samego kompozytora do filmu „Blade Runner” i nic dziwnego.
Snów z dobrymi wspomnieniami.
Tak, plan był… zostają sny i wspomnienia z minionych lat.
Już przy oglądaniu można dostać ataku lęku wysokości…
Mam lęk wysokości, ale przy tej muzyce znika…
Dobranoc Bożenko!
Dobranoc Wyspiarze!
Mam za sobą kolejny zagoniony, męczący i stresujący dzień, ale postanowiłam przestać się z Wami dzielić moimi monotematycznymi emocjami.
Takie makówczyne między między -ODPOCZNIECIE SOBIE TROCHĘ OD MOJEGO GADULSTWA.
Paaaa, kocham Was!
Wszystkim tym, którzy pisali tyle miłych słów do mnie, o mnie, (szczególnie ostatnio) bardzo dziękuję.
PS. Uwaga! Nie napisałam, że nie będę zaglądać i nie będę czytać…
No więc jakbyś jednak chciała dać upust tym emocjom, to się nie ograniczaj. Tyle ode mnie.
Podpiszę się pod Mistrzem Q. Nie ograniczaj się Makóweczko w dawaniu upustu swoim emocjom. Jeśli Ci to w najmniejszym stopniu pomoże, pisz i nie myśl o sobie źle
Popieram przedmówców, pisz Maczku
Witajcie!
Quacki, Miralko, Bożenko!
Przyjaciele moi kochani -przeczytałam i nie mogę nie odpowiedzieć.
Szklanka się rozsypała całkiem….
Ale cóż teraz wsiadam w autobus, potem w tramwaj, a przecież powinnam nie wychodzić z domu.
W mojej Przychodni laboratorium nieczynne, więc w ramach walki z koronowirusem muszę jechać w tłum ludzi tej jednej czynnej na dzielnicę.
A w Instytucie Onkologii w Gliwicach JESZCZE nie wiedzą, czy mam do nich przyjeżdżać w poniedziałek.
Mistrzu T., nasz strażnik antyspamowy chyba nie bardzo wie, co robić z komentarzami zamieszczanymi alfabetami dalekowschodnimi. Dzisiaj wywaliłem ręcznie komentarz pod wpisem „Homo homini”, pisany niemal na pewno po koreańsku, a przed chwilą chyba tajskimi zawijasami. Dałoby się coś w tej sprawie zrobić?
Też usunąłem rano podobny… Przenoś do spamu, jak zauważysz – to uczy akismeta.
P.S. Wyłączyłem komentowanie pod tym wpisem.
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej wszystkim. Zmykam.
Snów zdrowych i spokojnych Wyspo
Miłej nocki, Wyspo:)
Wszyscy śpią, tylko Miralka na drugiej półkuli czuwa. Do porannej kawy przygotowałam nowe pięterko. A teraz i ja idę spać.