« Piosenka dla Jaśminki Bochnia »

Czarno biały świat w kinie

Tak się zdarzyło, że obejrzałem ostatnio dwa czarno białe filmy. W kinie obejrzeliśmy „Zimną wojnę” Pawlikowskiego. Pierwsze co uderza bardziej niż czarno białe zdjęcia to ścieżka dźwiękowa. Fantastyczna muzyka. Przy zredukowanej liczbie barw na ekranie dźwięk (przynajmniej dla mnie) bardzo mocno wzbudza emocje. Film jest tak naprawdę romansem, który dzieje się w latach 50-60. Byłby zwykłym romansem ale dzięki muzyce, zdjęciom i aktorom dostał 3 nominacje do Oskara jak zapewne wiecie. Między innymi za najlepszy film nieanglojęzyczny. I szczerze uważałem go za faworyta.

https://youtu.be/1TOTclr5Om0

Do czasu obejrzenia filmu „Roma” w reżyserii Alfonso Cuarona. Tutaj również mamy czarno biały obraz pokazujący życie w modnej dzielnicy Mexico City – Romie. Film w którym nie ma muzyki. I dobrze bo  w tym przypadku siła obrazu bijąca z ekranu jest tak sugestywna, że nie potrzebujemy wzmocnienia w postaci wspomnianej muzyki. Fabuła jest prosta. Mamy służącą. I mamy rodzinę, u której służy. I trochę dzieje. Akcja jest bardzo niespieszna. Ale za to mamy nieprawdopodobnie pokazanych bohaterów. Mamy dramaty. Mamy obłędne zdjęcia z tłem społecznym z początku lat 70tych w Meksyku. Obłędne arcydzieło do obejrzenia na Netflixie. Albo polujcie na nie kinach. Na pewno będą grać. Ostrzegam niecierpliwych i rozkojarzonych, że film trwa ponad dwie godziny. Ale jednocześnie będą to jedne z lepiej spędzonych godzin w tym roku jeśli się zdecydujecie na tę rozrywkę.

157 komentarzy

  1. Zoe pisze:

    Dawno nic nie napisałem. Nie potrafię już budować normalnych zdań, tzn. takich, które mają więcej niż trzy słowa.

  2. ajw pisze:

    Oglądałam „Zimną wojnę” i jestem nią oczarowana. Myślę, że w niektórych przypadkach – czy to film czy zdjęcia – czarno-biały kolor dodaje szlachetności 🙂

    • Zoe pisze:

      Oczywista oczywistość:-) Brak koloru wzmacnia siłę przekazu. Na widza wtedy bardziej działają inne środki użyte przy kręceniu dzieła.

      • Zocha pisze:

        Fenomenalna budowa obrazu przez Łukasza Żala zachwyciła mnie już w Idzie. Duet Pawlikowski-Żal potwierdził perfekcję współpracy w Zimnej wojnie.
        Romę oglądałam na dużym ekranie przedpremierowo, grana jest w kinach. Zapowiada się ciekawa oskarowa rywalizacja.

        • Zoe pisze:

          Dla mnie obraz w Zimnej wojnie również był fenomenalny. I wyobraź sobie, że zbladł trochę (minimalnie) przy obrazie w Romie. Długie ujęcia. Panorama ulicy z nieprawdopodobną ilością i pietyzmem szczegółów w tle. Dramaturgia niektórych ujęć wgniata w fotel. Chwilami jest wstrząsająca (zwłaszcza obrazy z szpitalu).

          • Zocha pisze:

            Każdy operator ma swój sposób „pisania” obrazu, dzięki temu możemy zachwycać się różnorodnością, mimo, że B&W 🙂

            • ajw pisze:

              Dobrze powiedziane: „pisanie” obrazu..Moim zdaniem jest to pisanie szlachetną stalówką, taka kaligrafia uczuć, ich prostota i skomplikowanie w jednym, bo miłość jest przecież prosta, a tak wiele komplikuje..

  3. Tetryk56 pisze:

    Ha! Muszę się przyznać do zapóźnienia kulturalnego… Nie oglądałem jeszcze żadnego z tych filmów. Kiedyś to pewnie nadrobię…

  4. Tetryk56 pisze:

    Cóż można wystawić na dobranoc pod takim wpisem?

  5. ajw pisze:

    I jest pięknie..

  6. Makówka pisze:

    Tak mi się wstyd zrobiło, że pewnie schowałabym się w mysią dziurę i nie wylazła.
    Poklon
    Dopiero wpis Tetryka trochę mnie „odwstydził”, że nie ja jedna.

    Na „Zimną wojnę” już parę razy wybierałam się i zawsze coś wypadało.
    Stale coś się dzieje i stale nie ma czasu.
    Uff -„Idę” oglądałam, bodaj tyle.
    A kiedyś często chodziłam do kina.

    Zoe!

    Dziękuję za wpis.
    Może mnie to wreszcie zmobilizuje do pójścia do kina?

  7. Wiedźma pisze:

    Dobranockę z muzyką umieściłam na poprzednim wątku, jako, że ten jest za młody….. więc tylko powiem dobranoc

  8. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Urocze pięterko…

  9. Zoe pisze:

    Dzień dobry. A propos czarno białego świata – za oknem biało.

  10. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie wstaje słoneczno-smożny, wiosenny dzień…

  11. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Śnieg pod oknem stopniał.
    Słońce! Lezak
    Na termometrze od kuchni-zero, na termometrze od pokoju, w słońcu -plus 10 stopni.
    Wczoraj była jesień, dziś -wiosna, a zima -kiedy?

  12. Alla pisze:

    Dzień dobry…
    Nie oglądałam, więc nie zabieram głosu. Recenzja brzmi zachęcająco, zatem należy prześledzić repertuar kina w powiecie [jest tylko jedno ]
    I-see-stars
    Ogólnie, dzień zapowiada się lepiej [listonosz nie pukał, dlatego przeżył 😉 ] nadal biały, z błękitem nieba i małymi cumulusami czy inszymi cirrusami. Wiem, wiem nie chwal dnia przed zachodem… itd.
    No to do popotem Bye

    • Makówka pisze:

      A/S Uff. Kamień z serca. Już się tak nie wstydzę mego zapóźnienia kulturalnego.

      • Bożena pisze:

        Nie ma się czego wstydzić, nie każdy musi być kinomanem.
        Ja nie byłam w kinie już od dawna. Po 1- nie mam z kim, a samej trochę głupio, 2- wystarczy mi TV i Internet, 3- zwyczajnie mi się nie chce.
        Czy mam powód do wstydu?

        • Makówka pisze:

          Ależ skąd Bożenko.
          Ja tak napisałam, bo autentycznie od dawna planowałam pójść na „Zimną wojnę”.
          I trochę brakuje mi wyjść do kina, bo lubię, ale …stale coś się dzieje i czasu nie ma.

  13. Zocha pisze:

    Zima w górach! Śnieg, słońce i -6. Dobra pora na Kawa1

  14. Jo. pisze:

    Gienia.
    Koffie
    I lecę do roboty.

  15. Makówka pisze:

    Zachęcona słońcem poszłam dziś na mały spacer na Rajsko.
    Można było zobaczyć jeszcze resztki śniegu.

    Rajsko kiedyś była to wieś, teraz to część dzielnicy Podgórze.
    Dobre miejsce na krótki spacer dalej w obrębie miasta, a jednak trochę wyżej i podobno lepsze powietrze.
    Zainteresowani historią mogą zwiedzić dawny fort.

  16. Alla pisze:

    Uuu, wszyscy film w kinie oglądają ?? Wink
    Spokojnej.

  17. Tetryk56 pisze:

    Skowronki już śpią, sowy jeszcze nie nadleciały, zostawiam więc Wyspę w blasku Księżyca. Mam nadzieję, że nie grozi to lunatykowaniem 😉
    Dobranoc!

    • Makówka pisze:

      Zakochany księżyc błąka się po niebie
      pewnie go coś gnębi
      boli tak jak mnie
      Ja mam powód prosty
      smutno mi bez ciebie
      a księżyc licho go wie
      czy on się kocha , czy nie.

      Śpiewaliśmy przy obozowych ogniskach. Zaśpiewaliśmy również w sobotę na spotkaniu harcerskim.

      Czasem,gdy wieczór jest pogodny
      stoję na warcie sam
      patrzę na księżyc a księżyc na mnie
      i jakoś smutno nam.

      Pamiętam obóz, gdy było nas 7 w zastępie. Więc albo warty musiałaby być długie, albo ktoś musiał być sam.
      Jako zastępowa honornie wyznaczałam siebie na samotną wartę.
      Zresztą szybko okazało się, że było super, bo hm kadra mogła chodzić w nocy po obozie, więc pewien kwatermistrz bywało sprawdzał czy mi nie jest smutno.
      I potem razem oglądaliśmy księżyc i spadające gwiazdy…

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Dzień dobry
        My śpiewaliśmy „Gdy szedłem raz od Warty…”
        Zawsze potem była dyskusja, czy chodziło o wartę, na której staliśmy, czy rzekę Wartę Wink ale, ponieważ to piosenka wielkopolskich skautów, więc chyba chodziło o rzekę…
        Z mojej służby wartowniczej najbardziej utkwiła mi w pamięci „watra” – tak nazywaliśmy miskę wypełnioną żarzącymi się szyszkami (daje ciepło a jest niewidoczna dla idących) Delighted

        • Bożena pisze:

          Znam to, też śpiewaliśmy tę piosenkę Happy

        • Makówka pisze:

          Nie pamiętam ani takiej piosenki, ani takiej „watry”. Może zbyt byłam wtedy zapatrzona w niebo oraz kwatermistrza?
          Ciekawa czy on pamiętałby młodszą harcerkę, do której przychodził posiedzieć na warcie?
          Nie dowiem się, bo od wielu, wielu lat już nie żyje. Taki zdolny, oczytany, jako dziennikarz podobno bardzo dobrze się zapowiadał..

  18. Makówka pisze:

    Jedna sowa wróciła. Z kina.

    Wielkie dzięki Zoe za to, że zmobilizowałeś mnie do pójścia na „Zimną wojnę”. Nie zachęciłeś, bo zachęcona byłam od dawna, ale stale odkładałam, lecz właśnie ZMOBILIZOWAŁEŚ.

    Moimi odczuciami, przemyśleniami i wzruszeniami nie będę się z Wami dzielić, bo…i tak za dużo piszę o tym, co mi w duszy gra.

    • ajw pisze:

      No i jak?

      • ajw pisze:

        Nie ma przymusu..

      • Makówka pisze:

        Dwa serduszka cztery oczy łojojoj
        Co płakały we dnie w nocy łojojoj
        Czarne oczka co płaczecie, że się spotkać nie możecie
        Że się spotkać nie możecie, łojojoj

        • Zoe pisze:

          No to jeszcze został Ci do obejrzenia ten drugi film. Inny, właściwie mocno inny. Lepszy.

          • Makówka pisze:

            Koniecznie. I może jeszcze jakiś inny? Zoe co polecasz? Tak mnie zmobilizowałeś, że postanowiłam zacząć chodzić do kina.
            Jak pisałam nie odpowiada mi oglądanie filmu w laptopie.
            W kinie w całości poddaję się akcji, nikt i nic mnie nie rozprasza.
            I jest to okazja do spotkania się z kimś ze znajomych, podzielenia potem wrażeniami. Już ogłosiłam „akcję” po znajomych.
            Bilet 12 zł, więc tyle, co w sieci.

  19. Makówka pisze:

    Gdzie Wiedźminka z lampką? Thinking

    Tak tylko pytam…

  20. Makówka pisze:

    Nagadałam się sama ze sobą.
    Jakoś nikt nie chce mi towarzyszyć…

    Spanko

    DOBRANOC WYSPO!

  21. Wyimaginowany pisze:

    Spokojnych snów. Dobranoc!

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ciepło i mokro, idzie wiosna?

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Widać wzruszenia po wczorajszym zaindukowanym seansie uśpiły wyspiarzy! Wink

  24. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Pracujemy.

  25. Alla pisze:

    Dzieńdoberek Happy

  26. gosc pisze:

    Ja również chciałam podziękować za „Romę”, wcześniej nie oglądałam, a to prawdziwie przemyślane arcydzieło z wodą zmywającą winy, oczyszczającą, choć woda może również zabijać. Te małe chwile dziecięcych marzeń są niepowtarzalne, więc pójdę obejrzeć film jeszcze raz w kinie, bo Netflix to nie to samo.

  27. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Nikt się nie kwapi z kawą?
    No to może ja zaproszę Delicious
    Komu kawy? expresso

  28. Bożena pisze:

    Nareszcie wróciłam do domu, jestem wykończona Tired Obleciałam pół Poznania…

  29. makowka9 pisze:

    Bolące gardło popsuło mi plany, ale do PAU jednak jadę i znów się okaże, kto
    kim rządzi ja gardłem czy gardło mną.

    • Bożena pisze:

      Wypłucz gardło słoną wodą, powinno pomóc.

      • makowka9 pisze:

        Wypłukałam grzanym piwem, teraz wymarzłam czekając na przystanku. Źle to widzę.
        To gardło mnie nie słucha! Cry-Out

        • Bożena pisze:

          Przecież zalecałam słoną wodę. To sposób od starego, doświadczonego lekarza. Mi też pomaga.

          • Makówka pisze:

            Płukanie solą też zawsze stosuję. Dobre jest profilaktycznie, bo gdy już gardło bardzo obolałe wtedy sól podrażnia.
            Szałwią też płukałam.
            Zaraz wypłuczę solą, potem będę żuć imbir, potem maść z borsuka itd.
            Wirusem jestem atakowana cały czas, bo mąż chodzi od paru dni po domu i kaszle. Syn już wyzdrowiał.

  30. Alla pisze:

    Oj, zima, zima… Zimno!
    „…O zimo! twoję piekność smętną, uciszenie
    Lasów i rzadkie słońca złotego promienie
    czuję dziś na kształt czaru i na kształt uroku,
    Bom w życiu przeszedł na tę smętną porę roku,
    Która wszystko ucisza i pod śniegiem chłonie..”
    J.S.
    Spokojnej nocy GoodNight

  31. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem w sam raz, by zaproponować muzykę na dobranoc. Dzisiaj coś optymistycznego: „Jedyny taki moment” z repertuaru Whitney Houston, ale w wykonaniu nieco delikatniejszym Dany Winner.

    …Chcę takiej chwili w życiu
    w której przekroczę najśmielsze wyobrażenia o sobie,
    puszczę się w zawody z moim przeznaczeniem
    i poczuję się wolna
    w poczuciu wieczności…

  32. Makówka pisze:

    To ja znów między Dobranocką a lampką.

    Dziś w PAU wysłuchałam bardzo ciekawej dyskusji między prof. Janem Hertrich-Woleńskim, a ks.dr. Jackiem Prusakiem.

    Spotkanie było przykładem jak można reprezentować skrajnie różne światopoglądy religijne i rozmawiać ze sobą na argumenty, spokojnie, bez wzajemnego przekrzykiwania się.
    Gdybyż taką kulturę potrafili reprezentować ci, których oglądamy w czasie telewizyjnych debat!

    Na zdjęciu -po lewej pan profesor -wybitny filozof agnostyk, po prawej -ksiądz, doktor psychologii i psychoterapeuta.

    • Alla pisze:

      Narodowej TV nie oglądam, więc nie wiem jak wyglądają w niej debaty. Na innych programach nie jest tak źle. Dużo zależy od prowadzącego i zaproszonych gości 😉
      Na szczęście (jeszcze) mamy prawo wyboru kanałów.

      • Makówka pisze:

        TVP też OCZYWIŚCIE w ogóle nie oglądam. Masz rację A/S, że dużo zależy od prowadzącego, ale np. w „Kawa na ławę” często się przekrzykują, mówią równocześnie itd.
        Jednak widz telewizyjny to trochę co innego niż słuchacz w Polskiej Akademii Umiejętności.
        Prowadząca debatę w PAU z pewnością tak dobrała gości, aby zagwarantować odpowiedni poziom dyskusji.
        Mimo że był to temat budzący emocje i kontrowersje. Rozmowa między agnostykiem a księdzem. Odpowiedź na pytanie, czy i do czego potrzebna jest człowiekowi religia ?

  33. Wiedźma pisze:

    Dobranoc. Spokojnej nocy i twórczych przemyśleń…niekoniecznie przez sen

  34. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W końcu dopłynęłam do Wyspy Tired
    Nie byłam w kinie od przynajmniej 30 lat i się nie wybieram Worry Siedzenie w fotelu 2 godziny, to męczarnia nie do wytrzymania. Już po godzinie przestaję zwracać uwagi na film (żeby był najciekawszy) i marzę tylko, żeby wstać i się przejść Worry Przebieranie nogami pod fotelem niewiele pomaga… a trudno w czasie seansu wstać i się przejść Wink Przy ciekawszym filmie, ktoś mógłby mnie utłuc i każdy sąd by go uniewinnił Wink Overjoy
    Także mimo zachęty i zaciekawienia nie obejrzę… Sad

    • Alla pisze:

      A książki jak czytasz?? Biegając ?? Wink

      • miral59 pisze:

        Godzina (góra) czytania, 15 minut biegania i znowu mogę wrócić do czytania Happy-Grin
        To samo mam z komputerem Pleasure Nie dam rady wysiedzieć dłużej niż godzinę, co i tak uważam za sukces Wink1

    • Makówka pisze:

      Ależ ja mam to samo Miralko!
      Znajomi się ze mnie śmieją, że ja, gdy muszę siedzieć na krześle co chwilę zmieniam pozycję, ruszam nogami itd.
      A mnie od bezruchu boli kręgosłup i nogi.

      • miral59 pisze:

        U mnie to jest coś, co niektórzy nazywają „syndromem niespokojnych nóg”. Po prostu muszę się ruszać, to jest silniejsze ode mnie… Weary

  35. miral59 pisze:

    Pogoda u mnie jak zwykle Pondering Po wielkich mrozach, nagłe ocieplenie. Cały śnieg (a przynajmniej prawie cały) zlazł i zginął. Pomógł w tym deszcz… Weary
    Już wczoraj zaczęło to wszystko podmarzać. Po wyjściu z pracy musiałam odmrozić swój samochód, bo pokryty był lodową skorupą. Ledwo otworzyłam swoje drzwi (te od kierowcy), bo zamarzły… Sad
    Idzie nowa fala mrozów i śniegu… no cóż… zima i taki mamy klimat (że powtórzę klasyczne już stwierdzenie) Wink
    Mam tylko nadzieję, że w weekend w końcu uda się nam wybrać do Starved Rock i Matthiessen. Na pewno bieliki już są, a wodospady pozamarzały. Musi być tam pięknie Approve

    • Tetryk56 pisze:

      W najnowszej „Polityce” jest reportaż o „Syberii w Ameryce” z fotografiami waszej zimy – m. in. zamarźnięta Niagara i wymarłe, zmrożone Chicago…

      • miral59 pisze:

        No tak… dwa dni były iście syberyjskie mrozy, jak mówili w telewizorni – rekordowe. Już wróciło do normy. Mrozy jeszcze mają być, ale już takie jak zwykle. Do -20C. Happy-Grin

  36. miral59 pisze:

    Małżonek dowalił mi trochę roboty Weary W piątek wybiera się do biura rozliczyć roczne podatki. Ktoś tam mu powiedział, że można odliczyć naprawy samochodów… no i mam policzyć (zebrać dokumentację) ile na te naprawy wydaliśmy Tired
    A tak w ogóle, to polski system podatkowy jest prościutki w porównaniu do amerykańskiego Weary
    Bez specjalnego programu komputerowego (co roku jest inny) nikt nie jest w stanie rozliczyć podatków. Nawet ci, którzy ukończyli „accounting”, czyli księgowość.
    I pomyśleć, że w Polsce rozliczałam nie tylko podatki, ale i prowadziłam księgi przychodów i rozchodów (swoją i kilka innych). Byłam częstym gościem „skarbówki”, bo musiałam trzymać rękę na pulsie. Musiałam wiedzieć o wszystkich zmianach w przepisach… Tu próbowałam „rozgryźć” system i trochę zaoszczędzić na rozliczeniach (te parę stów). Nie da się… Conceited To jest tak zawiłe i tak popieprzone, że zwątpiłam…
    No i mamy do wyboru. Albo iść do biura, zapłacić i mieć rozliczenie, albo kupić program komputerowy i próbować rozliczać się samodzielnie. Biorąc pod uwagę, że oboje mamy swoje firmy, rozliczenie jest jeszcze bardziej skomplikowane. A wiadomo kto by ślęczał nad tymi rachunkami… Weary To już niech małżonek zapłaci i będziemy mieć z głowy Worry

    • Alla pisze:

      Biura, też muszą z czegoś żyć, przecież !!!
      Wszystko sama, sama.. Trza ludziom dać na chleb! Z masłem Delighted

      • miral59 pisze:

        Nie tylko na chleb z masłem, ale i na coś więcej wystarczy Wink
        Gdybym miała tyle na godzinę co ona, to pracowałabym dwa dni w tygodniu, a i tak miałabym dużo więcej niż teraz Conceited
        Chociaż też fakt, że główne jej dochody są w okresie podatkowym, czyli od połowy stycznia do połowy kwietnia. A to raptem trzy miesiące… nie za długo… Worry

  37. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Na razie mroźny, ale ma być słoneczny i w miarę ciepły Pleasure

  38. Zoe pisze:

    Cześć. Mroźno i słonecznie. Tradycyjnie pracujemy.

  39. Alla pisze:

    Dzień dobry!!
    No to pracujemy! Bo cudza praca nie utuczy, niestety Delighted

  40. Bożena pisze:

    o to wpierw kawa? Koffie

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Coraz później znajduję chwilę na przywitanie na Wyspie! A pomyśleć, że są tacy, których tuczy cudza praca!

  42. Makówka pisze:

    Słoneczne witajcie!

    Lezak

  43. makowka9 pisze:

    Hop,hop!Cisza na Wyspie?Z okien autobusu podziwiam piękny zachód słońca.Nie posłuchałam gardła i jednak wyszłam z domu Conceited

  44. Tetryk56 pisze:

    No cóż, krakowskie powietrze nie rozpuszcza tubylców… Ja też padłem po przyjściu do domu; na szczęście udało mi się nie przespać końcowego przystanku 🙂

    • Bożena pisze:

      Poznańskie powietrze ostatnio jest podobne do krakowskiego. Tyle, że jak jest takie złe, to nie muszę wychodzić z domu. Mogę spać gdzie popadnie… 🙂

  45. Bożena pisze:

    No to idę spać, bo na mnie czas. Dobranoc kordelka

  46. Makówka pisze:

    Normalnie czułam jak wszystko wokół mnie odpływa,jeszcze chwila a zemdleję, ale dotarłam na moje osiedle, zrobiłam zakupy, prysznic, wlazłam do łóżka i poczuwszy się lepiej zaczęłam kombinować co by tu robić.
    Jaką by tu aktywność łóżkową wymyślić?
    I wykombinowałam, że może bym Wam opowiedziała jak było na tej wycieczce, co to się po schodach nachodziłam ?
    Chcecie? Ma ktoś jakiś pomysł na nowe pięterko?
    Bo to już trochę urosło.140 komentarzy, dziś jeszcze przybędzie. To jak proszę Wyspiarzy?

  47. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Zapewne będę miał trochę do opowiedzenia po powrocie, aczkolwiek nie tak szczegółowo i nie z tak wspaniałymi zdjęciami jak Zocha. Wczoraj byliśmy na Gibraltarze, Skała jest potężna, a małpy bezczelne 🙂 Dzisiaj na luzie i już tylko w Sewilli. Jutro… zobaczymy. A pojutrze zaczynamy już wracać.

    • Makówka pisze:

      Hurra !
      Mistrz Q się odezwał!
      Mistrz Q wraca na Wyspę!
      Fala

      To ja szybko to nudne pięterko zrobię.
      Ani skał, ani małp nie będzie, taka przeczekajka ..

      • Quackie pisze:

        Kochana, nie tak prędko, po pierwsze muszę wrócić do Polski (w sobotę) i do domu (w niedzielę), po drugie zgrać zdjęcia, po trzecie dokończyć bieżące zlecenie. Więc na razie spokojnie, zanim zacznę pisać i publikować, trochę czasu minie. Ale na pewno będę pisać.

        • Makówka pisze:

          Wystarczy, że wrócisz i będziesz obecny na Wyspie.
          Brakuje tu Twoich komentarzy, brakuje tu Ciebie Mistrzu Q.
          Wszak jesteś duszą towarzystwa na Wyspie.

  48. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc proponuję dziś Sade Adu – „By Your Side” – piosenka o wspieraniu się nawzajem…

  49. Jo. pisze:

    No proszę, proszę, człowiek nieco się oddalił, a tu ruch na Wyspie…

    To ja dobranoc powiem. I spróbuję zasnąć.
    kordelka

  50. Makówka pisze:

    Ja znów między Dobranocką a lampką.
    Tym razem nie z komentarzem co dziś robiłam tylko zaproszeniem na nowe półpięterko.

  51. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspiarze! Spanko
    Zapalającego lampkę zapraszam do Bochni.
    Pozostałych na Dzień dobry.
    Mało do czytania, bo piszący padł.

  52. Wyimaginowany pisze:

    Spokojnej nocy. Dobranoc!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)