W półmroku dużego pokoju, do którego światło wpada jedynie przez wąskie wykuszowe okno, przy ciężkim dębowym stole siedzi mężczyzna trzymający na kolanach kilkuletnią dziewczynkę. Oboje skupieni pochylają się nad ciężką księgą w grubych bordowych okładkach. Mężczyzna rozcina z uwagą sporą kopertę, wyjmując kolorowy arkusz. Umieszcza go w księdze, po czym uważnie studiując przez monokl szczegóły zaczyna opowieść… o lądach i oceanach, górach i jaskiniach, rzekach i pustyniach. I o ludziach, tak różnych od spotykanych na co dzień. Dziewczynka zafascynowana, z wypiekami na buzi wędruje… palcem po mapie. Wędruje nie mając pojęcia, że – w miejscu i czasie, w którym się urodziła – dotknięcie tych wszystkich miejsc jest utopią.
Tajemnice Wielkiego Atlasu Świata są źródłem jej kolorowych snów i marzeń. Czy dziecięce mrzonki staną się realnymi obrazami, zapachami i przeżyciami?
O tym będzie moja opowieść…





Koty za płoty… zapraszam na nowe pięterko
A wiesz, ja też miałem taki atlas w domu…
Mam go do dzisiaj, dziadkowy monokl równieź…
A mnie wsiąkł jeden komentarz tutaj w międzyczasie! Jakby serwer klęknął na chwileczkę…
Otóż chodziło o to, czy przypadkiem te góry na fotografii to nie góry Atlas.
A gdyby to był Kaukaz, to znałbym pewną księgę…
Piękna księga 🙂 ale powyżej przedgórze Himalajów – zdjęcie zrobiłam z samolotu przed lądowaniem w Dolinie Katmandu.
No teraz to już się zrobiło baaardzo ciekawie, z niecierpliwością czekam na więcej;)
Dobry wieczór ! Zapowiedź bardzo ciekawa…. poproszę
o więcej!
Fantastyczne !
A jednak warto było jeszcze nie zasnąć;-)
Rozbudziłaś ciekawość;)
Spokojnej nocy i pięknych snów;-)
Zaczyna się niesamowicie ciekawie


Szkoda, że takie krótkie
Z niecierpliwością będę czekała na ciąg dalszy…
Dzień dobry
Za wcześnie poszłam spać i przespałam taki ciekawy debiut… Brawo Zocha, czekam na więcej 
Dzień dobry. No w sumie ja popieram, aby w każdą środę była notka Zochy
W sumie… mogę spróbować, choć nie obiecuję.
Dzień dobry! Już tradycyjnie za oknem słońce, to jeszcze przydałoby się coś na przebudzenie. Cat Man Do? Katmandu? Najlepiej jednak kawa.
Kawa? jak najbardziej
O, Nie ma to jak Gienia na posterunku!
Dzień dobry. Mogę się podzielić rabarbarem pod kruszonką, dzięki któremu odkryliśmy wczoraj, że nasz starszy syn od kilkunastu lat urządzał nam awantury z powodu „nie takich lodów”.
Że odkryliście, to wiedziałem, ale że dzięki rabarbarowi? Jak to?
To kot prezesa czy jakiś inny?
Dzień dobry,
Gienia dawaj kawę bo dziś się długi dzień zapowiada.
Odpisałem
To kot Simona, a prezesowi odeń wara!
Akurat miauczący kot (a ten tu miauczy IDENTYCZNIE) nie jest najlepszym pomysłem jeśli chodzi o DOBRY początek dnia…
Ja tak tylko przez skojarzenie z Katmandu. A poza tym na pocieszenie, bo chyba żaden z Wyspiarzy, stanowiących własność kota, nie zaliczył takiej pobudki kijem bejsbolowym?
Bardzo dobrze podpatrzone! Ja wstaję już po kilku miauknięciach na oślep sypię karmę Migotce
A ona wtedy szybciutko chowa kij bejsbolowy do szafy
Witajcie!
Pięterko powstało w nocy, więc witamy pierwszy dzień nowej Autorki na Wyspie!
Witam serdecznie i cieszę się na następne takie pięterka
Dziękuję za ciepłe przyjęcie
Poranna aktywność zaliczona – teraz całkiem spokojnie wypiję drugą kawę…
Siedzę. Gapię się na półkę. Titchmarsh. Chrystepanie!!! Zapomniałam!!!
Mistrzu Q – wybacz.
'A weed is any plant growing in the wrong place.’
Alan Titchmarsh, How to be a gardener. Back to basics. Book one. p. 138
Dziękuję pięknie!
Idzie burza, a ja za godzinę muszę wyjść…
Już grzmi…
No, w Skórzewie był i grad…
Tutaj tylko deszcz.
Dzień dobry. Koniec pracki. I fajrant, ale zanim przerwa, jeszcze tu się przejdę po drabince…
No to jeszcze przed przerwą takie skojarzenie – dzieckiem będąc, w razie choroby, oprócz książek zwykłych, takich do czytania, dostawałem Wielki Atlas Świata PWN – chyba największą i najcięższą księgę w całym domu. Czego tam nie było! Najfajniejsze były metryczki państw, z flagami i skróconym opisem, no i mapy, w różnych wersjach – fizyczne, polityczne, ekonomiczne, z wykresami kołowymi obrazującymi różnych gałęzie przemysłu w różnych krajach, ale najfajniejsze były te nieoczywiste, pokazujące różne nietypowe odwzorowania, np. z Antarktydą w centrum danej półkuli i inne takie.
A sam atlas wyglądał tak:
Moje dziecinne choroby to częste anginy z wysoką temperaturą i z zastrzykami z penicyliny. Raczej mało było mi do czytania …
Ach, u mnie to często był kaszel na tle alergicznym (ale kto to wtedy wiedział?), więc bez gorączki albo z umiarkowaną.
Książki czytałam nie chodząc jeszcze do szkoły, oczywiście dziecinne książeczki. Później siedziałam z nosem w książkach gdy tylko mogłam, ale nie tylko z nosem, ale całą sobą. Można było do mnie mówić, a ja nie słyszałam… Zatapiałam się w akcji do tego stopnia, że w wyobraźni byłam wśród jej bohaterów. Niestety, gdy później oglądałam film nakręcony na podstawie książki, byłam rozczarowana. Nie tak to sobie wyobrażałam…
Ha, to znany problem – adaptacja na ekranie chyba nigdy nie dorówna temu, co człowiek jest sobie w stanie samemu wyobrazić na podstawie książki (nawet przy dzisiejszych możliwościach kina).
Poza tym proces tworzenia filmu jest tak złożony i na decyzję „jak to pokazać”, a zwłaszcza „co i dlaczego pominąć”, wpływa tyle czynników, że hej! Również w dzieciństwie zaczytałem dwie książki – o tym, jak pan Hoffman kręcił „Pana Wołodyjowskiego” i „Potop”. To było pasjonujące, zwłaszcza pod kątem decyzji co do fabuły.
Okładki wyglądały tak:
A ja latami wstydziłam się przyznać, że moimi ukochanymi lekturami w dzieciństwie była mała encyklopedia pwn i Kopaliński…
Encyklopedia – o rany. Swego czasu odziedziczyliśmy po Babci przedwojenną encyklopedię, nie pamiętam, bodajże Gebethnera i Wolffa. A potem w 1985 roku Ojciec przywiózł z zagranicznych wojaży 2 albo 3 tomy Larousse’a – to była jakość, kolorowe grafiki, zdjęcia, tylko kłopot, że po francusku.
Encyklopedię PWN (małą) uwielbiałem przeglądać, kiedy miałem kilka(naście) lat. O ile dobrze pamiętam to miała ciemnozieloną okładkę (to wydanie, które mieliśmy).
Ten opisuję 🙂 . Mam jeszcze Herdera z 1932 roku – tam cudów co niemiara!
No nie, takiego cuda nie znam. To jeszcze epoka kolonii, więc politycznie, hoho.
Przez 15 minut grzmiało z zachodu i z południa. spadło kilka kropli( słownie: kilka) deszczu. Nadal parno, powietrze nieruchome i cisza dziwna…
No popatrz, a z Blitzortunga wynika, że po całej niemal zachodniej granicy idą takie burzowe plamy.
Ciekawe, u mnie też… http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.wykop.pl/ramka/1179285/mapa-burzowa-na-zywo/
No tak, tłukło w Niemczech, a to żabi skok ode mnie 🙂
Jeszcze na moment przerwa…
Ja też zrobię przerwę ale do jutra. Dobranoc
Spokojnej!
Spać.

Bo rano krew mi toczą.
Spokojnej. I może na wszelki wypadek połóż przy łóżku czosnek, osinowy kołek i młotek. I może coś srebrnego.
Ja już śpię.
Ale przez sen se sięgłam.po telefon i teraz umieram ze śmiechu
Dobranocka.
No to dzisiaj niech będzie Sting i „Englishman in New York”. Czyli klasyka gatunku.
Snów klasycznych, o.
Lubię 🙂 Jak na specjalne zamówienie! Dobrej nocy…
Dotarłem do domu. teraz szybko spać, bo rano do roboty…
No to spokojnej…
„Śpij syneczku już, pieprz do noska włóż, kichać mi się ani waż, bo od tego brzydnie twarz”…..

Alicja!
Dobranoc.
Dzień dobry. Tak jakby piątek. Chyba mi się chce spać.
Dzień dobry
Dzisiaj od rana znów się przekonałam jak człowiek jest uzależniony od techniki. Przez ok. 2 godziny nie miałam prądu, jakaś awaria… Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nic nie działa, radio, TV, komputer bo nie ma WiFi… Wodę na herbatę gotowałam w garnuszku na gazie, ale najbardziej się obawiałam o lodówkę, bo zamrażalnik mam pełen. Jak kiedyś ludzie żyli bez prądu?!
Nie mieli mrożonek
Prawda. Ani radia, ani TV, ani komputerów. Człowiek prędko do dobrego się przyzwyczaja…
Dybry.

Ja zaraz jadę krwi utoczyć, ale wrócę na śniadanie.
Gienia! Na posterunek proszę!
Poranna herbata. Raz poproszę.
Dla mnie kawkę proszę…
Poproszę kawusię na rozpęd, mocną, czarną i gorzką.
Witajcie!
W pełnej zgodzie z Zoem – tez bym jeszcze pospał…
Bry! Podziwiam Waszą poranną aktywność 😉 kawy…
Poranna aktywność? Chyba żartujesz! Przecież niedługo południe
Południe, jak południe.
Piter zaczął ćwiczyć ho-ho-ho. Bo święta za chwilę.
My też ją podziwiamy…
Dzień dobry. To już ostatnio reguła, że od rana pełne słońce (a ja pracuję przy oknie od wschodu, uff).
Poznań jest pochmurny po burzy…
Była kolejna w nocy? A u nas nic. Albo przespałem, ale raczej nic.
Burza wróciła o 22 godz. i grzmiało do późna. Nie wiem kiedy się skończyła.
U nas przyszła koło 17:00 dzisiaj i najpierw okrążyła miasto, grzmiała na Kaszubach, a potem nad Zatoką, a potem lunęło i grzmiało już regularnie u nas. Przed burzą od rana był upał, duszno, pogoda, jak to się mówi, nie dla sercowców, a teraz jest całkiem przyjemnie.
Tutaj był całkiem przyjemny dzień bez upału, którego nie znoszę. Zapowiadali deszcz, ale jednak nie padało.
Żadnej burzy ni deszczu ! Ja sie tak nie bawię
Och. Ale dzisiaj raczej grzmiało wzdłuż linii autostrady A1, centralnie przez Polskę. Teraz już prawie nigdzie nie.
Dzień dobry




A ja dziś pospałam!!! Wstałam późno, bo przed 7… dawno tak długo nie spałam
Za oknem prawie ciemno. Widać, że padało i chyba będzie jeszcze…
Wolę nocne burze, a w dzień słoneczko
Miłego dnia życzę
No, kochani, a cóż to się stało, ktoś znów wyłączył możliwość komentowania pod wpisem?
A ja właśnie skończyłem to, co sobie zaplanowałem na ten tydzień – w 100%. Jutro jeszcze jedna fucha, jedno drobne uzupełnienie, wykraczające w sumie ponad dzisiejsze 100%, a potem jeszcze jedna drobna robótka pro publico bono.
A teraz już fajrant i przerwa!
No właśnie, ja też komentować nie mogłam. Kiedyś pisałeś jak przywrócić tę możliwość, ale zapomniałam
No właśnie – znowu nas koniś odwiedził!
Aaa, to trojan jakiś? A jak to działa, że się wyłączaja komentarze? Jakiś bezpiecznik wyskakuje w oprogramowaniu Wyspy, żeby ten trojan nie narozrabiał, czy to on właśnie wyłącza?
A co ten koniś taki namolny? Hę? Nie widzi, że go nie lubimy i nie chcemy?


Jakim cudem to paskudztwo do nas przyłazi?
Dodam, że konisie lubię, ale nie takie!!!
Mam prośbę – gdy ktoś zauważy wyłączenie komentarzy, proszę o szybki sygnał: mail, SMS, cokolwiek. Nie popieramy kopiących na krzywy ryj!
Otóż niestety nie rozumiem tego o kopiących (chociaż generalnie owszem, również nie popieram), ale oczywiście mogę informować, tyle że w tygodniu to wiesz – w ciągu dnia rzadko bywam.
Ten koniś to koparka bitcoinów czy podobnej kryptowaluty. No cóż – powiem brutalnie: ktoś z nas ma zarażony komputer, i to coś korzysta z tego, że prawie wszyscy mamy możliwość edytowania cudzych wpisów. Będę zapewne musiał ograniczyć tę możliwość, być może rotacyjnie 😉
Jak to sprawdzić?
Trochę to potrwa…
Chodziło mi o to, jak to sprawdzić lokalnie, z poziomu komputera. Czy jest jakieś specjalne oprogramowanie, które to wykrywa, czy jak mam Kacperskiego antywirusa, to raczej tego nie złapałem, etc.
Problem polega na tym, że to nie jest klasyczny wirus: nie powiela się, nie wykazuje zachowań typowych dla szkodliwego softwaru. Z antywirusów zdaje się tylko NOD32 oprotestowuje stronę, do której wklejono taki skrypt. Sam skrypt uruchomiony np. podczas przeglądania Wyspy robi swoje (tzn. wydobywa kryptowalutę i przekazuję ją na rachunek zleceniodawcy), ale nie zostawia lokalnie pozostałości ani rezydentów – czyli działa podobnie do np. wyświetlania filmu, co robimy z własnej woli i świadomie.
Ale jak to możliwe, że ktoś nam wyłącza komentarze???
No właśnie to przez wirusa, tylko usiłuje zrozumieć, czy to element samoobrony – reakcji oprogramowania na wirusa, że się wyłączają komentarze jako element interakcji z Wyspą, czy też działanie samego wirusa.
Nie, to element działania wirusa – nie jest to żadna ochrona przed jego działaniem.
Zaglądałam tu co jakiś czas, ale nie zwróciłam uwagi na brak możliwości komentowania. Dopiero gdy chciałam coś napisać, zauważyłam że nie mogę…
Ale teraz już mnie kordełka wzywa. Dobranoc
Ha, i już wiem skąd u Ciebie południe o świcie! Ja jeszcze w pracy…
Długo pracujesz…

A Bożenka, podobnie jak mój małżonek…
„Noc jest do spania” i „wczesne wstawanie wydłuża dzień”
A 8 rano, to faktycznie bliżej południa niż północy
Matematycznie tak 🙂 Szczęśliwie jestem sową, więc ta pora mi nie przeszkadza, rano mam gorzej… podziwiam skowronki!
No więc ja kiedyś też tak pracowałem – fantastycznie było, nikt nie zawracał głowy, rodzina przenosiła aktywność każdy do swojego pokoju, małżonka w ogóle szła spać, a ja zasuwałem do 2 w nocy na przykład. Ale potem stwierdziłem, że rano jednak jestem produktywniejszy – więcej i szybciej robię.
Moją obszerną wypowiedź wcięło

Napiszę więc krótko, że też tak miałam. Nowy kraj, nowe zasady, nowa praca… poprzestawiały mi wszystko. Od lat wstaję między 5 a 6 rano i jest mi z tym dobrze.
Spokojnej!
Ja dzisiaj już nie pracuję, wystarczy mi od rana!
Jeszcze pół godziny i też skończę… od rana 😉
Chyba pójdę spać. A przynajmniej spróbuję. Jutro czeka mnie ciężki dzień, a ja ostatnio to tak średnio kondycyjnie, żeby nie powiedzieć, że wcale.

Spokojnej też. Regenerującej.
Dobranocka.
Będzie w septymie. Elżbieta Adamiak i „Blues niepotrzebnych powrotów”. Tak mnie naszło. Gitara, głos, czego chcieć więcej?
Snów potrzebnych.
Zmykam spać – jutro o świcie wyruszam i cały dzień w podróży. Mam nadzieję, że mój powrót nie będzie niepotrzebny!
Szerokiej drogi Szefie wszystkich szefów
Powtórzę za Wiedźminką – szerokiej drogi szefie szefów

Wracaj szczęśliwie. Na pewno będziesz potrzebny
I wracaj z tarczą, nie na tarczy
Bardzo dawno nie słyszałam Elżbiety A. To ona śpiewała „Zaproście mnie do stołu”, prawda ?
Internety mówią, że to inna Elżbieta – Wojnowska.
Natomiast z bardziej znanych utworów p. Adamiak jest „Jesienna zaduma” z refrenem „Rzeczywiście tak jak księżyc ludzie znają mnie tylko z jednej jesiennej strony”
„Spij syneczku śpij, bo złapię za kij….”
Dobranoc!
Miałam problem z wejściem na Wyspę





W końcu i mnie to dopadło. Do tej pory nic się nie działo i czytałam o problemach jak o żelaznym wilku
Napisałam długi komentarz… muliło, muliło, a potem wyskoczył problem 504 i po zawodach. Komentarz wcięło. Na Wyspę nie udało mi się ponownie wejść. Co jakiś czas próbowałam i teraz w końcu mi się udało
Miłej soboty życzę
Od rana będę zajęta. Musimy jechać do rzeźnika, a potem wędzenie przygotowanych szynek i rozparcelowywanie świeżego mięsa. O praniu nie wspominam. Bo to malutki pryszczyk w porównaniu z pozostałymi zajęciami
Ale co tam!!! Dam radę! Jak zwykle…
Tak, późno w nocy tak się działo, ale nie wiem, czy to wirusowe, czy coś z serwerem…
Dzień dobry
Wstaje nowy dzień, a jaki będzie? Na razie jest pochmurny 
Dzieńdoberek!
Dziękuję, chętnie skorzystam…
Oj, i ja też poproszę. Musowo.
Pozdrowienia z korka pod Warszawą 🙂
Dzień dobry. Po czym poznać, że weekend? Proste, za oknem od rana pochmurno.
Bry 🙂 nad górami też siwość wisi. Jadę szukać słońca w Krakowie…
Dzień dobry. Tradycyjnie południowa kawa. Trzeba zajrzeć co tam w sieci. I za chwilę powrót do sobotnich zajęć…
To tak jak u mnie, tylko bez kawy… (jeszcze)
A tu słońce i znów gorąco… Ale najgoręcej jest w Warszawie. Wyglądałam znajomej postaci, ale niestety w tym tłumie to było niemożliwe.
Nawet w Trójce, było nie było państwowym radiu, powiedzieli o marszu w serwisie.
Bo to się i tak nie dało ukryć.
Ale przemilczeć zawsze można (dobrze, że się tak nie stało).
Zbliża się burza i to chyba niemała. Grzmi z daleka prawie bez przerwy…
Na razie wygląda na średnią, ale jak się cały ten klin burzowy od południa przesunie na północ, to ma szansę być spora.
Witam w niedosycie niejakim :)) Zocha zrobiła klasyczne wejście smoka, teraz wszyscy czekają, aż ta strzelba spadnie ze ściany i wypali z hukiem, a halabardnik ożeni się z księżniczką 🙂 Nadzieje na cd. rozbudzone, pozostaje tradycyjne męczenie buły pt. Kiedy dalszy ciąg?
Dzień dobry, Mości Pancerny! Jak w niedosycie, to znaczy, że autorka umiejętna, bo czytelników sobie wychowuje w stanie popytu
Witaj Mistrzu. Prawda, niestety istnieje obawa, że autorka w ramach podtrzymania popytu będzie nas karmić pipetą 🙂 Może się akurat rozgadała w pierwszym odcinku, a dalej będzie zdawkowo, tak po 3 zdania raz na tydzień?

Ha. To byłaby pewna nowość. Popyt przez pipetę brzmi wszelakoż cudnie i to też jest zaleta takiego stanu rzeczy – inspirowanie PT Czytelników poprzez niedosyt wrażeń do rzucania na stół własnych pomysłów i spostrzeżeń.
Nie odpowiadać, to prowokacja!

Ależ mnie przejrzeliście Panowie! Zaiste pipeta jest miarą akuratną 🙂 , powyższe 130 słów to dla mnie wyczyn równy wysokościom himalajskim. Nadmierna zwięzłość – to zastrzeżenie Tetryka (i nie tylko) do moich opowieści. Obiecałam jednakże popracować nad tym, a Wasze spostrzeżenia będą cenna wskazówką.
Mistrz Tetryk zauważył już dawno temu, że zdecydowaną zaletą Wyspy jest wzajemne inspirowanie się Wyspiarzy (oczywiście jak zwykle nie pamiętam terminu, którego użył).
Efekt synergii, Quacku!
No. Synergia.
Zaraz sobie to wydrukuję 140-punktową czcionką i powieszę nad biurkiem. Może to coś da.
Jutro ja będę wyjechana od samego rana. Tak więc rano się przywitam, a później dopiero wieczorem. Teraz więc powiem dobranoc Państwu i idę spać.
Spokojnej.
Dobranocka.
Dzisiaj na poważnie. Mistrz Jan Sebastian i fuga a-moll, rozrysowana na poszczególne organowe głosy. Kto nie dowierza uszom, może na własne oczy zobaczyć to uporządkowanie. Od dawna oglądam różne utwory Bacha rozrysowane w ten sposób i za każdym razem nie posiadam się ze zdumienia.
Snów porządnie rozrysowanych pod powiekami.
Home, sweet home!
Dobrej nocy. 🙂
Dobranoc Wszystkim
Dzień dobry
Jak wczoraj zapowiadałam, dziś od rana będę wyjechana. Miłej niedzieli Wam życzę, zamelduję się jak wrócę 
Miłego „wyjechania”, Bożenko
U mnie już późno, ale jeszcze trochę posiedzę… flaki mi się gotują
Nie wiem dokładnie ile tego mięsa kupiliśmy u rzeźnika (a nie chce mi się sprawdzać i liczyć), ale mam 9 szynek i dwa balerony, przygotowane do peklowania (na razie zamrożone), a oprócz tego ok. 5 kilogramów flaków i innego mięska na ok. dwa miesiące na obiady… Trzeba było to wszystko oporządzić, pokroić i poporcjować. Mąż miał inne zajęcia, więc nie służył pomocą… Padam na dziób
Bo oczywiście trzeba też było chociaż trochę ogarnąć chałupę. Zwykle robię to w soboty…
Jutro (a właściwie dziś) ma być cieplej, ale pogoda podobna, czyli deszcz 
Ta zieleń i szwendanie się po chaszczach działa jak balsam 
To był bardzo pracowity dzień
Zrobiło się chłodno i pada deszcz. Przeszła nawet burza z piorunami, co znacznie opóźniło wędzenie…
Z wycieczki nici
Szkoda… jak się nie wybierzemy gdzieś na wycieczkę, trudno mi wytrzymać cały kolejny tydzień pracy
Tak, zieleń pomaga. U nas trzeba tylko uważać na kleszcze, bo się wyroiły niemożliwie w tym roku.
Dzień dobry. Dzisiaj od rana lampa i upał okrutny, więc zapewne dzień okaże się burzliwy w trakcie.
Z wczorajszego bardzo kulturalnego krakowskiego wypadu wróciłam ze stratami fizycznymi
Tour de Tyniec sprzed dwóch tygodni nie spowodował żadnych strat. Wniosek – bezpieczniej z dobrą obstawą!
Och, mam nadzieję, że nic trwalszego niż otarcia?!?
Nic wielkiego, stałam się kobietą upadłą podobnie jak H. Mirren w Cannes, szczęśliwie nie w blasku fleszy, a jedynie słońca. Moje kolana wyglądały tak ciekawie jakieś pół wieku temu
Ha. Czyli można powiedzieć, że po części odmłodniałaś?
W samej rzeczy 🙂
Witajcie!
Nie zdążyłem się nawet przywitać, bo zostałem bestialsko zbudzony o godz. 7:30 i pognany na I komunię wnuka szwagra. Już po, a mnie się nadal chce spać…
O 7:30 w niedzielę? Bestialstwo i okrucieństwo! Chciałem jeszcze dodać, że kanibalizm, ale to jednak nie to…
Ale ciężar gatunkowy bliski…
„Jestem bratanicą stryja teściowej siostry ciotecznej jego prababki. Stryjeczną.”?
Krew nie woda. I bliższa koszula ciału.
Ale 7:30…
Witam powtórnie
Melduję posłusznie, że powróciłam. Pogoda dopisała, towarzystwo jeszcze bardziej 
To pysznie! Ja w sumie też byłem na miłym spotkaniu, poniekąd służbowym, ale częściowo i towarzyskim, i również udanym
Tyle że wcześniej wróciłem.
Więc niedzielę mieliśmy udaną
Tak jest. A teraz właśnie udało mi się dokończyć jeszcze jedną fuchę, więc naprawdę wszechstronnie udaną!
Uwaga! Będę dziś próbował włączyć bezpieczny protokół HTTPS na blogu, mogą się więc pojawić chwilowe przestoje i inne drobne niedogodności…
Czy coś się zadziało w tym względzie? Gdyby to było włączone, to widzielibyśmy kłódkę przy adresie Wyspy?
Jeszcze nie zadziałało… 🙁
Czas spać, dobranoc
Spokojnej…
Dobranocka.
Co komu w duszy gra – dzisiaj ta pani z aksamitnym głosem, i w tym aksamitnymi nie ma ani nuty przesady. Sade i „Your Love Is a King”. Ciepłe i sympatyczne, właściwie niemal bez cienia melancholii.
Snow aksamitnych również.
Ładne to!
Dobrej nocy! W aksamitach, oczywiście! 🙂
Szalenie rodzinny,bo urodzinowy dzień minął. Dobrze, że bardzo lubię moją synową….. było
po prostu miło.
To ja na wszelki wypadek składam spóźnione życzenia.
Spać… spać
Dobranoc.
Dzień dobry
Zaczyna się słonecznie 
Witajcie!
Ależ ten czas pędzi! Jak tak dalej pójdzie, to w sierpniu spadnie śnieg!
Pogodne dzień dobry. Cieszmy się słońcem.
Dzień dobry. Upał już od wschodu. Ale w cieniu nieprzesadnie ciepło.
Bogdan Miś w Studiu Opinii:
Zapewne po chwili zastanowienia zgodzicie się ze mną: podróże w czasie są całkiem realne. Mianowicie, wszyscy podróżujemy w przyszłość, od urodzenia, aż do śmierci. Tyle że niezbyt daleko. I nie da się w drugą stronę. Ale podróż trwa.(…)
No tak. I jako że człowiek zawsze chce tego, czego nie może, chciałby daleko (w jedną stronę się da – nazywa się to hibernacja), a także w drugą stronę (jeszcze nie wymyślili i raczej nie wymyślą, bo gdyby tak miało być, to mielibyśmy podróżników z przyszłości w naszych czasach).
Ale żeby podróż trwała miło, napijmy się kawy
O. I to jest wniosek, który popieram bez zastrzeżeń!
Podróże z atlasem zaczęłam w dzieciństwie. Teraz podróżuję prawie codziennie i to komfortowo, bo nie muszę wychodzić z domu, by zobaczyć Bora Bora, rafę koralową, kaniony w USA, wyspy Phi Phi, Kapadocję, park Serengeti i tysiące ósmych cudów na ziemi.
A czasem nawet Bergamuty albo i San Escobar
No to, pszepaństwa, od dzisiaj wchodzimy na Wyspę przez adres
http://madagaskar08.pl
Oczywiście korzystanie z dotychczasowego adresu jest nadal możliwe.
Nie ma ktoś pomysłu na pięterko, przed czwartkiem? Tu już jest dość wysoko…
Może bym coś wymyśliła, ale znów mam problem z logowaniem. Nie wiem co się dzieje, straciłam nawet dostęp do poczty na interii
Oj, poczta mi wróciła, ale tu znów nie mogę się zalogować
No to idę spać, może jutro będzie lepiej…

Jeden drobiazg: hasła zapamiętane w przeglądarce są powiązane z adresem http, a nie https…
Przykro mi pisać, ale jestem wściekły. Niby nic się nie działo. Niby nikt nie zawracał głowy ani nie przeszkadzał. A jednak jeszcze nie skończyłem. Jeszcze chwila. To może ja skoczę poszukać dobranocki.
Dobranocka.
Wyżej wspominane emocje kierują mnie raczej ku cięższym brzmieniom, ale z drugiej strony powinność dobranockowa mnie powstrzymuje. Pójdę na kompromis – będzie „Smells Like Teen Spirit” Nirvany, ale w wykonaniu PostModern Jukebox, a zaśpiewa Robyn Adele. W sumie i tak żwawa dobranocka wyjdzie.
Snów w zdecydowanie żwawych wersjach.
Muszę w końcu pospać… Dobranoc!
Wszyscy już śpią, więc po cichutku, na paluszkach zapalam lampkę, by noc była cicha
Dzień dobry

W przerwie na papieroska udało mi się „ustrzelić” dwa ptaszki, które mieszkają na północy i są u nas tylko przelotem. Jeszcze nie miałam ich w kolekcji… tym większa radość 
Po pracowitej sobocie nastąpiła pracowita niedziela (tylko ja jakaś leniwa 😉 ) i w poniedziałek znowu do pracy
Rano nie tylko padało, ale wręcz lało…
Ale wyszło na dobre
One też wpadły tylko na papieroska?
Chyba raczej na jakieś żarełko… zatrzymały się na popasie
Ale się uśmiałam
Dobrze, że wie o mojej pasji fotografowania ptaków i nawet nie pomyślał, że tego ptaka zastrzeliłam (Bo i z czego? Z palca?)
Ale tak to jest, gdy się korzysta z automatu… 
Część dzisiejszych zdjęć pokazałam na FB. Jeden z moich amerykańskich znajomych, Mark, zapytał mnie, czy ten ptak to sokół… a to wireonek czerwonooki. Ptaszek wielkości mniej więcej 14 cm. Mark nie zna polskiego i chociaż napisałam po angielsku nazwę ptaka, to chciał wiedzieć dokładnie co napisałam…
Mój tekst: „I jeszcze jeden ptaszek, którego udało mi się dziś „ustrzelić”. Wireonek czerwonooki (Red-eyed Vireo). Spotkaliśmy go raz w ubiegłym roku w Wisconsin.
Zdjęcia zrobione w Libertyville, Illinois.”
Jego automatyczne tłumaczenie:”And another bird that I managed to shoot today „. noronha falcon. We met him once last year in Wisconsin.
Photos taken in alarm, Illinois.”
I jeszcze raz „przepuszczone” przez automatycznego tłumacza…
„I jeszcze jeden ptak, którego udało mi się dzisiaj zastrzelić. noronha falcon. Spotkaliśmy go raz w zeszłym roku w wisconsin.
Zdjęcia zrobione w alarmie, Illinois.”
To przecież zupełnie inny tekst!!! Nic dziwnego, że pytał mnie, czy to na zdjęciu, to sokół
No tak, automatom jeszcze sporo brakuje do żywego tłumacza. A nawet i ci żywi nie zawsze dają radę, jak mają niedostateczne tło kulturowe.
Bawi mnie takie automatyczne tłumaczenie. Wydaje mi się, że gdyby tak kilka razy przetłumaczyć w te i nazad, to wyszłyby ciekawe teksty
Dzień dobry
To już środek maja, a dopiero się zaczął… Jak ten czas prędko leci…
Będzie dzisiaj piękny dzień
udało mi się nawet zalogować, a wczoraj tak się namęczyłam…
Nic mi nie mów, dlatego właśnie tak zasuwam, żeby zdążyć z terminem…
Chłodne dzień dobry.
Witajcie!
Rano było niecałe 10 st. Musiałem zrezygnować z sandałków… 🙁
Ja jak już raz zacznę, to nie lubię rezygnować. Sandałki oznaczają dla mnie początek lata, a rezygnacja z nich (definitywna w danym roku) – koniec lata. Co samo w sobie jest nieprzyjemne.
…bry

Gienię zawezwę. Niech poda co tam komu.
Ja oczywiście proszę o kawę
O, koniecznie. Poproszę jak zwykle, banan już zerwany 😉
Dzień dobry. Lampa za oknem. Kolejny ambitny dzień – ciekawe, do której potrwa?
Dzień dobry – niech będzie dobry! Kawy… i do pracy
. W górach chłodno, ale nadal słonecznie, a straszyli deszczem.
Tu już się chmurzy, chyba tak pięknie nie będzie
Dobry! Coś się wykluwa, ale na razie na południowej granicy Węgier, o ile dojdzie do Polski, to sporo czasu minie, do popołudnia najmarniej.
Dziś Zimna Zośka. Oraz urodziny Pitera. Wszystkim Zośkom życzę miłego dnia.

Piterowi również.
(chociaż tu nie zagląda na szczęście)
Najlepszego Piterowi!
A Zocha bynajmniej zimna nie jest!
Zgadza się Zośka jest gorąca
A Piterowi życzę wszystkiego co najlepsze
Oczywiście nie miałam na myśli tu naszej Zochy, jej nie znam pod tym względem. Naszej Solenizantce życzę spełnienia wszystkiego, o czym sama sobie zamarzy

Nawet nie po patrzyłam na datę!!!
Zosi i Piterowi wszystkiego najlepszego!!!
Piterowi najlepszego
a jako Zocha-nieZocha za życzenia dziękuję na zapas.
Fakt, taka całkiem zimna jeszcze nie jestem
Ta za oknem natomiast spełnia się, po porannym słońcu już tylko wspomnienie +13 i leje…
Składają życzenia – brać!
Ja na przykład obchodzę dwa razy w roku, bo zawsze ktoś się mylił, więc postanowiłam ułatwić
Dzień dobry,
Życzenia najlepsze dla wszystkich, którzy chcą brać ni etylko Zosie i Pitery;-)
Uciekam bo w pracy katastrofa:(
czyli u nas nie zimna Zośka a pechowa:(
Umarłam.
Albo za chwilę umrę.
Z przejedzenia.
A jeszcze tort czeka…
Dobry wieczór 🙂



Dzisiaj mamy dzień Niezapominajki, zatem wypada przypomnieć, że o Was pamiętam
I pozdrawiam
Jubilatowi i przedSolenizantce samych serdeczności życzę
Racja! Nie wiem, jak mogłam zapomnieć o niezapominajce?! Chyba źle ze mną.
A mnie się zawsze myliła niezapominajka z maciejką. Ale już nie pamiętam, dlaczego
Dziękuję w imieniu Jubilata. Idem se na torcik, a potem to chyba będę się czołgać do łóżka.

Spokojnej Tobie i Twojemu żołądkowi…
Dobry wieczór! Wirtualnej(?) solenizantce zdrowia i wszystkiego najlepszego, jubilatowi mniej wirtualnemu (znaczy bo poznałem osobiście) niemniej.
I wznoszę razy dwa, jak się należy.
Wczorajszemu świętującemu przekazałam wszystkie życzenia. Bardzo dziękuje.
Widziałam, że Mireczka przygotowała nowe pięterko, bardzo ciekawe. Nie wiem dlaczego jeszcze go nie wstawiła, bo przecież z obecnego robi się już drapacz chmur. Ale myślę, że na rano będzie znów co czytać i oglądać. Tymczasem się żegnam na dzisiaj i życzę wszystkim miłych snów i spokojnej nocy.
Spokojnej!
Wróciłem do domu. Byłem na kolejnym ciekawym spotkaniu w klubie KoloryDemokracji. Kto chce, może posłuchać wcześniejszych spotkań tu.
Tym razem było spotkanie z obrońcami Puszczy i dość mocny film, który na razie niestety nie jest dostępny w sieci.
Niestety, nie mogłam posłuchać. Trzy razy próbowałam i miałam tylko ten komunikat:
404 Błąd: Nie znaleziono
Strona, którą próbujesz otworzyć, nie istnieje lub została przeniesiona. Użyj menu lub pola wyszukiwania, aby znaleźć to, czego szukasz
Poprawione, przepraszam
Widzę, że jest tam dużo do wysłuchania i nie tylko. Zrobię to przy czasie. Dziękuję
Dobranocka.
Evergreen taki, że mógłby być definicją słowa „evergreen”, ale jak to zwykle u mnie – nie w oryginalnej wersji Louisa Armstronga, tylko odświeżony przez Chrisa Bottiego i Marka Knopflera. Rzecz znana, więc nie ma co się rozwodzić. „What a Wonderful World”. Posłodzony nieco, ale w formie.
Snów cudownych jak ten świat, nawet jeżeli to lekkie nadużycie semantyczne.
No to czekamy na Elgin 🙂 Pierzasty przejaw cudownego świata 😉
Snów cudownych zwłaszcza Solenizantom
. I spokojnej nocy
A świt niebawem 🙂
Dzień dobry
Ciepły, trochę zachmurzony poranek…
Dziewięć stopni to nie jest ciepło. Jest mgliście. Dzień dobry.
U nie już 14 st., ale coraz większe zachmurzenie. Będzie deszcz…
Dzień dobry. Nie chciałbym irytować co poniektórych, ale tutaj znów lampa. I w cieniu plus 16.
Państwo pozwolą, że poproszę panią G.?
Pozwolą, pozwolą.

Ja na Wyspę mogę wejść tylko z kompa – z telefonu mi wyrzuca komunikat, że utracę karty kredytowe i tak dalej…
Od wchodzenia na Wyspę? Jeszcze mi się nie zdarzyło!
A serio, podejrzewam, że to przez zmianę z http na https. Może Mistrz Tetryk coś?
No. Mówi mi, żebym uciekała, bo strona jest niebezpieczna i hakerzy mogą dostać się do moich haseł i kart kredytowych. Jakoś tak.
W moim telefonie otworzyła się po chwileczce marudzenia, że strona jest niedostępna. Próbowałaś wpisać w adres bezpośrednio https?
Tak. Spróbuję jeszcze wyłączyć telefon i włączyć. Czasami pomaga…
Bardzo chętnie skorzystam
Witajcie!
Trochę wilgoci przyda się roślinności, żeby nie schła zbyt szybko w słońcu. A my… no cóż, nas i tak jest za dużo
Dzień dobry


Nie opisałam jeszcze zdjęć, a że jest ich trochę, to długowato trwa… Powinnam też „pogrzebać” w galerii, bo coś się z nią zrobiło i nie ma takiego wyglądu jak przedtem. Trochę się boję, bo specjalista komputerowy ze mnie żaden. Żebym czegoś nie namieszała…
Może dziś po pracy skończę…
U mnie pogoda jak zwykle, także nie ma o czym mówić
Raz zimno, raz gorąco i nigdy nie wiadomo jak się ubrać do pracy. Rano się domarza, popołudniu roztapia… 

Miłego dnia życzę
Z dzisiejszych obserwacji w sieci:
„Co to znaczy, jeżeli widzicie w południe dwóch facetów, jednego w pełnych butach, długich spodniach, kurtce przeciwdeszczowej i szaliku, a drugiego w koszulce, szortach i sandałach?
Że pierwszy wyszedł z domu o 6:00, a drugi – o 10:00.”
Dobry w zasadzie wieczór. Jedna część roboty za mną, druga – prostsza – przede mną. Więc w zasadzie taki pół-fajrant. I na razie bez przerw.
Takie ciche popołudnie? Czy coś się działo z dostępem?
Chyba nie? Ja jeszcze pracuję, ale poza tym dziewczyny trochę były?
Z dostępem wszystko w porządku, gorzej z czasem…
Ja z telefonu nadal nie mam, a na kompie nie było kiedy.
Melduję posłusznie, że żadne moje czary nie zadziałały i na telefonie nadal mnie straszy, że połączenie nie jest prywatne a hakerzy mogą próbować wykraść moje dane z madagaskar08.pl (i tak dalej, aż do karty kredytowej).
Z związku z tym ubywam. Znaczy mnie ubywa za dnia, bo pozostaje mi tylko komputer.
Jeszcze przez godzinę pracowita będę. W ciągu dnia dostępu nie miałam nigdzie – żaby zalęgły się w firmowej sieci, a teraz muli niespiesznie.
A ja właśnie skończyłem i potrzebuję chociaż chwilki przerwy.
Dobranoc
Idę spać.
Zrobiłam coś absolutnie idiotycznego.
Nawet nie pytajcie.
Dobranoc.
Spokojnej!
Dobranocka.
Mam nadzieję, że nie nazbyt krzykliwa? Tori Amos ma już po prostu taki głos, ale może „Talula” Was ulula? Klawikord, czy też inny podobny niedzisiejszy instrument, i głos, i niezwykłe frazowanie, i harmonie, i rytmy…
Snów niezwykłych.
Zanim Miralka ułoży swoje ptaszęta, zapraszam na nowe pięterko :). Stanie się chyba tradycją, że pod osłoną nocy…
Klawikord i ten głos ! Bardzo podoba mi się ta dźwięczna dobranocka
Wróciłam z wyższego pachnącego pięterka by zapalić lampkę na dobrą noc.