Poprzednia, pierwsza notka Falcona na Madagaskarze zalśniła erudycją. A ja tutaj piszę o rzeczach przyziemnych takich jak zaparzyć kawę, czy też jak świeci słońce w grudniu (https://madagaskar08.pl/blog/2016/12/09/pare-grudniowych-slonecznych-fotek/). Żeby trochę zaszpanować musiałem wymyślić jakiś mądrze a przynajmniej niezrozumiale brzmiący tytuł:-). I na dodatek jakoś powiązany z tematem mojej notki.
Jako, że notka będzie o kwiatkach to sentencja musi być o słoneczku dzięki któremu kwiatki kwitną. Chyba wszytko jest jakaś sentencja. Jeśli nie ma to trzeba wymyślić. Tę tytułową sentencję wypowiedział akurat Mikołaj Kopernik a znaczy ona: Wszystkim rządzi słonce. A do kwiatów to jest ono niezbędne aby rosły i aby fotki były kolorowe. Dlaczego o kwiatkach zapytacie? Tak mnie naszło jak oglądałem te kolorowe fotki tutaj:
https://madagaskar08.pl/blog/2017/02/20/rosarium/
Jo napisała, że ma bzika. Nie wiem czy pobiłaby w tym moją mamę. Śmiem wątpić. Poniżej zbiór starszych fotek z lata 2014:
Ilość fotek z kwiatkami jest porażająca. Nie idzie tego ogarnąć zmysłami. Po pewnym czasie człowiek przyzwyczaja się do tego i nie robi to na nim wrażenia toteż od czasu do czasu coś wrzucę. Nie za często:
Wrzuciłbym coś jeszcze ale późno już a zeszło mi na tym jak zrobić galerię. Chyba się udało. Nie mam już siły myśleć ani pisać.
Ps. Miałem dodatkową trudność podczas pisania tekstu. Nie mogłem używać literki „n z kreseczką” ponieważ kombinacja klawiszy alt + n włącza u mnie jakiś programik do robienia notek. Muszę coś na to wymyślić. Dlatego w notce jest mało słów i liter:-)




Pooglądajcie. Dobrej niedzieli. Raczej jestem nieobecny..

Dzień dobry
Piękny ten Twój bzik… 
Zoe – nie będę się licytować. Kwiat to kwiat. A bzik to bzik. Ja mam ten ogród dopiero od 3 sezonów 🙂 no i jest znacznie mniejszy.
Kwiaty twej mamy – przepiękne. Moje gratulacje!

Jak się takie zdjęcia ogląda to łatwiej doczekać wiosny!
Dzień dobry. Nie chciałem aby to była licytacja. Jeśli tak trochę wyszło to przepraszam. Oddalam się w wir niedzieli.
Ja też niedługo wybywam…
Dzień dobry. Mam tak jak Jo – te zdjęcia to prawdziwy oddech lata w środku(?) zimy.
Dochodzę do siebie po wyjątkowo wyrazistym koszmarze, z którego nie mogłem się obudzić. Kawa mi poprawia optykę i całą resztę.
Sposobem na senny koszmar jest szybko, po obudzeniu się, spojrzeć w okno 1 U mnie to działa.
To zastosuję na przyszłość. Na szczęście już powoli przechodzi…
Dzień dobry,
miło nacieszyć sobie oczy pięknymi kwiatami gdy za oknem szaroburo i ponuro.
Miłej niedzieli autorowi i pozostałym Wyspowiczą życzę. 🙂
Dzień dobry ! Zoe, wiesz co mi się natychmiast przypomniało ? „Bukiety wiejskie, jak wiadomo, wiązane były wzwyż i stromo”…..tak, to „Kwiaty polskie Tuwima

Poezja od rana i w deszczowy dzień.
O, i to jest ten moment, kiedy ktoś inny o wiele lepiej wyraża to, co się samemu chciało powiedzieć. Może mi się jeszcze dzisiaj umysł rozprostuje, żeby równie celnie komentować…
Mamy taki obyczaj, że spotykamy się i w śledzika obowiązuje co najmniej 5 rodzajów śledzi…. a te podobno dzielą się na dobre i bardzo dobre
Popijam kawę i szykuję się do wyjścia
A śledziki, dobra rzecz 
Chyba wypiję jeszcze jedną.
Śledziki w pięciu rodzajach? A można prosić o wyszczególnienie?
Proszę bardzo :
śledzie po żydowsku z ogórkiem kiszonym, jabłkiem, cebulą ( sparzoną ), śmietaną i majonezem
Śledzie skandynawskie z musztardą i koperkiem
Sledzie w czerwonym winie ( goźdzki, cynamon, pieprz)i z czerwoną cebulą.
rolmopsy z ogórkiem i w occie
koreczki z czerwoną i żóltą papryką ( marynowną) w oleju
ale można jeszcze korzenne z majonezem, mandarynką i rodzynkami
Do tego ziemniaczki w mundurkach !
Ojej jej jej jej. Nieco się obśliniłem. W czerwonym winie chyba nie jadłem jeszcze w życiu, resztę tak. No i do tego te ziemniaczki w mundurkach! Swoją drogą przypomniało mi się tradycyjne menu wielkopiątkowe w domu Rodziców – rolmops lub śledź w śmietanie, ziemniaki pieczone na blasze lub właśnie w mundurkach, i jeszcze twaróg ze śmietaną na gęsto – czysty lub z rzodkiewkami, z poznańska – gzik.
Tego gziku ( bo nie gzika ?) nie lubiła. a śledź w śmietanie i ziemniaczki, którymi fajnie parzyło sie palce to było to. Co prawda umiem obrać te ziemniaki nożem i widelcem, ale co to za uciecha …..
Nie wiesz co dobre. Pyry w łupinach i gzik… palce lizać
Mogą też być śledzie w śmietanie… Pycha!
Ja te wszystkie przysmaki zjem, ale trudno to nazwać moimi ulubionymi. Ze wszystkich ryb najbardziej lubię szynkę
I to taką surowo wędzoną 
Także nie jesteś odosobniona Wiedźminko

U nas mówiło się czasami, że „palcy starsze jak widelcy” i coś w tym jest… 
Ziemniaczki w mundurkach są pyszne i też obieram je palcami, chociaż umiem nożem i widelcem
Jakoś to tak jest, że metoda jedzenia też wpływa na smak potrawy
eee, Bożenko, razem to smakuje jak mdłe ruskie pierogi! A gdzie przysmaż
ona cebulka i pieprz, no gdzie ?
Gzik też można różnie przyprawiać. A cebulka przysmażona nie do wszystkiego pasuje.
Witajcie!
To miejsce pośród krzaczków należy do Puchatka;
Puchatek tutaj duma, rozkosznie tonąc w kwiatkach…
Dzięki za powiew lata, do którego już tęsknię!
Łap gołąbka 😉
A jest i dalszy ciąg:
„Bo pełno jest tu kwiatków, rosnących sobie w krzaczkach,
W tym miejscu, które także należy do Prosiaczka.”
Pamiętam, pamiętam 🙂 Ale pominąłem, bo wpis dotyczy kwiatków.
Swoją drogą zdumiewające, jak dobrze pamięta się niektóre wierszyki z dzieciństwa!
Otóż osobiście mam więcej problemów z pamięcią krótkotrwałą, np. z zapamiętaniem, że dzwoniła sąsiadka w ważnej sprawie, niż ze znajdowaniem cytatów z książek czytanych ćwierć wieku temu
Astry bardzo lubię w dużym, wielokolorowym bukiecie ! A hortensje u Zoe są rewelacyjne
Jeszcze raz aby było jasne. To nie są zdjęcia z mojego ogrodu tylko z ogrodu mojej mamy. W moim ogrodzie rosną trzy krzaki różane, które na razie wyglądają jak wyglądają czyli marnie. I nie za bardzo nadają się do pokazania.
Gratulacje dla mamy za piękny ogród
Gratulacje dla Mamy ! A Tobie dzieki za prezentację
Niedzielne dzień dobry

A i to gatunków róż już nie rozpoznaję. I sumie jest mi to absolutnie obojętne. Grunt, że są piękne i na pewno pięknie pachną 
Piękne zdjęcia cudnych kwiatów
Z tych wszystkich kwiatów, to znam z nazwy tylko róże i clematis
Mam wrażenie, że to trzeba mieć – jak ktoś z nas zauważył przy okazji prezentacji zdjęć Jo – rękę do kwiatków. Moja śp. Babcia z Żywca taką rękę miała. Trafiały do niej przeróżne kwiatki i paprotki od rodziny, znajomych i sąsiadów, i w domu Babci albo w ogrodzie – odżywały. Dochodziło wręcz do takich sytuacji, jak z jednym fikusem (zdaje się, że ta odmiana nosi nazwę „fikus sprężysty”), który wyrósł na niezłe drzewko. Po śmierci Babci niestety został przycięty i eksmitowany, dalszych losów nie znam.
„Zielony kciuk’ Kwaku ! To jest talent do roślin….
Tego nie znałem, a dobre. To mi się z kolei kojarzy z pewnym filmem:
A w ogóle czytałem też książkę, na podstawie której powstał film, i wydaje mi się (po latach), że w książce jest wyraźniej podkreślona umiejętność kosmity do stymulowania wzrostu roślin i komunikacji z nimi 🙂
Ten zielony kciuk pochodzi z cyklu Piersa Anthony o krainie Xanth, w której każdy mieszkaniec ma jakiś magiczny talent. Jest tych tomów chyba około 40, ale wydaje mi sie, że nie wszystkie zostały przetłumaczone. Ja przeczytałam dwadzieścia kilka ( mają mała objętość).

Prawda.
Mi rośnie nawet zaniedbane. Patrz: zostawione zdechłe, bo nie chciało mi się wyrzucić, a po 3 miesiącach samo odżyło…
Pożegnam się na dziś.

Spokojnej torebki!
Dobranocka (właśnie teraz).
Coś się na muzykę filmową się zanosi. Tak jak wczoraj. Piosenka, która zwykle budzi emocje wśród osób około czterdziestki. Bill Medley i Jennifer Warnes, na dwa głosy „I’ve Had That Time of My Life”. Z filmu „Dirty Dancing”, jakże niesłusznie przetłumaczonego jako „Wirujący seks” (oranyboskie).
Snów najwłaściwszych.
Ale jak to niesłusznie przetłumaczonego, że tak się wtrącę z przekory. Bardzo dobrze przetłumaczono ten tytuł. Kto poszedłby na film pt. Brudny Taniec?
Może „Uwiedziona tańcem” byłby lepszy?
Ciekawe co napisałby Mr. Q. na twoją propozycję;-). Ja tam się na angielskim nie znam ale na Uwiedzioną Tańcem również nie poszedłbym.
Ps. Na Wirującym seksie też nie byłem. Wtedy to człowiek oglądał Komando ze Schwarzeneggerem:-)
Bardzo ładny tytuł, idealnie pasujący do fabuły filmu, ale trochę zbyt literacki. To znaczy dla książki byłby świetny, ale kino ma trochę inne prawa.
Ja też się już pożegnam…

Jest dobranocka, nieco taneczna, więc czy mam wirująco zapalić zapalić lampkę ?
Dobranoc
Trochę biegana była ta niedziela
Kobieta od lat tyła. Próbowała różnych diet i ćwiczeń, ale nic nie pomagało. W końcu lekarz zadecydował o zrobieniu tomografu. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Kobieta miała monstrualnych rozmiarów guza. Do operacji musieli użyć dwóch stołów operacyjnych zsuniętych razem. Po operacji kobieta ważyła o 180 funtów mniej (to 81,72kg), z czego ta cysta ponad 63kg, a reszta, to skóra, którą też musieli usunąć z brzucha.
Szok!!! Pokazali kilka zdjęć z tej operacji, bo i dla lekarzy to niespotykane wydarzenie. Dobrze, że siedziałam, bo chyba bym upadła… 

A wieczorkiem małżonek włączył telewizornię. Nie lubię, ale jednym okiem oglądałam. Najpierw wspomnieli o kobiecie, której usunięto guza (właściwie chyba cystę). To mnie zainteresowało, bo wydawało mi się, że coś źle zrozumiałam. Potem (po reklamach) wyjaśnili obszerniej
I tak się zastanawiam… przez tyle lat hodowania tego guza, nikt nie zauważył, że nie jest to zwykłe tycie? Że coś jest nie tak? Przecież ręce i nogi nie robiły się grubsze, a tylko brzuch… i nikogo nie zastanowiło dlaczego?
Jestem pod wrażeniem
Dzień dobry
Nowy tydzień się zaczyna… byle do wiosny…
Dzień dobry.

Tydzień zaczynamy z takim przytupem, że mi się słabo robi. A potem będzie jeszcze ciekawiej.
Nie ma wyjścia. Jakoś to trzeba przeżyć.
To może najpierw śniadanie?
Zdradzę sekret. Śniadanie jem o 8.30. Tak, że tego no muszę jeszcze poczekać..
Ja około 10.00.
Ale ponieważ inni wcześniej, to zapobiegawczo wstawiam ekspres.
Z kawki chętnie skorzystam
Dzień dobry. Piękna pogoda za oknem. Dzisiaj czuję wiosnę.
Ma być ładny, słoneczny dzień. Nawet nie włączyłam ogrzewania…
Gdybyś tak nie włączała ogrzewania do końca tygodnia to byłby spory sukces:-)
Wszystko zależy od pogody. Mam słoneczne mieszkanie… Słońce przez szyby potrafi je ogrzać.
Witajcie!
Ja zjadam śniadanie przed wyjściem do pracy – ci niestety oznacza, że ok. 6-tej rano 🙁
To ile Ty godzin śpisz?
Wychodzi, że średnio około 6-ciu na dobę…
W weekend po 12 godzin a w tygodniu po 4 godziny:-)
Ja też śpię 6-7 godzin. Czasem mniej, ale nigdy więcej 🙂
Dziękuję za odzyskanie literki ńńńńńńńńńńńń ńń ń ń ńńńńńńńńń ńńńńńńńńńńńńńńńńńń ńńńńńńńńńńń ńńńńńńńńńń ńńńńńńńńńńńńńńńńń ńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńń
Chyba działa.
A nie działała? I jak ją odzyskałeś?
Czyżby Knights of Ni?
Ale oni akurat chcieli żywopłot!
Będę złośliwy. Mój tekst o kwiatkach był krótki ale widocznie zbyt długi dla Ciebie.
Przeczytaj co napisałem na samym końcu.
Ogólnie kombinacja alt+n włączała mi taki program, który teraz testuję – Evernote (program do robienia notatek ze wszystkiego i wszędzie)
Pan T. pomógł mi tak (cytat z maila – chyba mogę):
Najprostszy sposób usunięcia kłopotu jest następujący:
– wciśnij Alt+n aby wywołać Notki
– na pasku zadań kliknij prawym w ikonkę tego programu
– w rozwiniętym menu poszukaj pozycji „Klawisze skrótu” (może
być w
którymś podmenu, np. Właściwości) i uruchom ją
– zastąp wyzwalacz Alt+N innym, z klawiszem nie związanym z polskimi
ogonkami, np Alt+Q, albo wybierz Brak
– ciesz się odzyskanym dostępem do ń 🙂
Nie skojarzyłem tego o skrócie z komentarzem…
Spoko, nie gniewam się. Już wystarczającą karą jest, że nie świeci Ci słońce.
Dzień dobry. Tydzień się zaczyna szaroburo. Kawa koniecznie!
Wyłamałeś się. Wszyscy mają słońce a Ty szaroburo…
U mnie też jeszcze słońca nie ma, ale się przebija…
Quackie sieje defetyzm. Jak przyjdą chmury to wiadomo, że od niego;-)
Nie dość, że mam najgorzej, to jeszcze takie oskarżenia!
😉
Ej! U mnie też bezsłonecznie!
Łączę się w bólu.
W górze owszem błękit i słońce, ale przestało wiać i miasto znów okrywa brunatno-szara pierzynka smogu. W sobotę, podczas pikiety w sprawie smogu akurat wiało, i maseczki na twarzach protestujących wyglądały nieco irracjonalnie…
To jak to tylko u mnie słońce świeci???
To chyba lato już blisko, że tak nam się pogoda zaczyna diametralnie różnić.
U mnie też.
Słońce świeci. Ciepło. Wiosna.
A mi się zaraz żołądek na drugą stronę przekręci z nerwów.
Tu wychynęło na chwilę, żeby się zaraz schować. A co do nerwów – tulimy!
Jezu…
Teletubisie…
Podobno byli gejami, Tinki Winki nosił nawet damską torebkę… 🙂
Mam identyczną…
I często ubieram się na fioletowo 😀
Ale Teletubisiem nie jesteś
Trójkątnej (ani żadnej innej) antenki na głowie nie zaobserwowano
Mam nadzieję, że nie…
Ale ja o Teletubisiach napiszę. W Szkicach… To zrozumiecie…
No to tak:
Mamy 14 stopni.
Zapomniałam użyć blokera i poszłam do ogródka.
Pies dorwał na spacerze kość i teraz będzie dureń jeden chorować.
Sądowi uznanie Jakuba za niepełnosprawnego w stopniu znacznym, wymagającego stałej opieki, zajęło pięć minut (5).
Póltora roku odwołań.
Dwie instancje orzecznika ds. osób niepełnosprawnych.
Biegły sądowy.
Orzeczenie, od którego się odwoływaliśmy, ważne jest jeszcze rok. Potem cała zabawa od początku.
Napiłabym się czegoś, ale nie mam.
Sądy są bezduszne. Czy oni uważają, że za rok Jakub będzie zdrowy? A może mają za mało pracy?
Ale kochana – sąd właśnie przyjął wszystkie nasze uwagi! To orzecznik odrzucał odwołania przez półtora roku!
W przypadku Kuby nie ma wątpliwości i powinien dostać takie orzeczenie od razu, a my musieliśmy po nie iść do sądu!
Chyba wyskoczę do sklepu…
Chwileczkę, a sąd nie wypowiedział się w kwestii tego półtora roku? Przecież gdyby nie orzecznik, Kuba (czy też Wy na niego) dostawałby przez ten czas należną mu kasę. Czy też wg prawa jest niesamodzielny dopiero od momentu wydania wyroku przez sąd?
Noł.
Sąd rozpatrywał nasze odwołanie od orzeczenia – konkretnego, wystawionego na określony czas. I tylko w odniesieniu do tego orzeczenia mógł podejmować decyzje. Ponieważ rzeczenie wystawiono na czas określony, to z upływem tego czasu trzeba wystąpić ponownie o orzeczenie ds. niepełnosprawności, z ustaleniem jego stopnia.
Gratulacje Jo… z nadzieją, ze to już nie będzie takie trudne w przyszłości.
Masz inteligentnego małżonka, chyba wróci z jakimś winem, że o Martini nie wspomnę?
Liczę na to.
Mąż się wykazał.
Myśleniem.
Oj jaki ja Wam dzisiaj tekścik wysmażę… Jak już wrócę od lekarza od tocznia.
No i??
Pewnie się pisze się. Na Szkicach tyż jeszcze nic.
No moment. Wróciłam. Żyję. Kolację zjadłam. Martini skończone. Kompa włączam.
O, i to jest konkret. Czas – start.
Ja się chyba nie doczekam, poczytam jutro.

Teraz się już pożegnam
Spokojnej!
Poszło.
Nnno!
Tego mi brakowało
Teraz mogę iść spać.

Spokojnej!
Dobranocka
Trochę nietypowa, ale może niech na koniec sennego poniedziałku taka będzie. Połowa Led Zeppelin, czyli Robert Plant i Jimmy Page, do tego Nigel Eaton na lirze korbowej, znanej pod dźwięczną angielską nazwą „hurdy gurdy”. I ludowa ballada o szubienicy, czyli „Gallows Pole”, wcale nie taka straszna, wręcz skoczna, zwłaszcza w finale.
Snów, które też w finale okazują się nie takie straszne.
Dobrych snów, których finałem niech będzie radosne przebudzenie!
Dbrnc:-)
Ja się uprzejmie zapytowywuję, kto umieści jakiś utwór Leśmiana ?? Luty jutro się kończy.
Snów łagodnych i optymistycznych…
Dzień dobry
Tak, jutro marzec. Jeśli nie ma chętnych, to ja umieszczę utwór Leśmiana. Są chętni?
Dzień dobry. Ale się ciągnie ten luty
Witajcie!
Zatem czekamy na Leśmiana w interpretacji Bożenki!
Zrobi się…
Oczywiście jutro rano
Dzień dobry.
Oby. Bo mi się bateryjki wyczerpały.
Dzień dobry! Dzisiaj to przynajmniej z pół dnia będzie mocno biegające, tylko nie wiem, które pół.
Dlatego na rozpęd kawa z bananem.
Ktoś jeszcze do kawy? (A może herbaty?)
Ja dziś herbatę. Dziękuję.
To może chociaż jakąś peruwiańską, z liści koki? Albo inną yerba mate?
Jak zwykle, proszę o kawę
Może być cappuccino? Akurat zrobiłem.
Prawdę mówiąc, nie przepadam
Oj. To już nalewam zwykłej.
Bardzo dziękuję, to jest prawdziwa kawa jaką lubię
Zwłaszcza uśmiechnięta?

Ja poproszę. Wy tu w oczekiwaniu na wiosnę kwiateczki, rózne takie a ja mam pokarnawałowego kociokwika. To ja chcę mocną kawę.
A karnawał się nie bardzo udał (pomijająć posiaduszki w knajpie.,które też nie wyszły albowiem nie byliśmy przebrani i pomalowani i do knajpy nas nie wpuszczono.
Wozów nie mogliśmy podziiać bo zerwał się wiatr i deszcz i trzeba było zwiewać do domu. Szybko – i tak przyjechaliśmy mokrzy do majtek…
Odsyłam do tekstu Maradag na temat.http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/witrazezcukru.blogspot.nl/2017/02/karnawa-za-oknem.html – no to alaf:))
Kawa raz – mocna i czarna. Słodzisz? Mleczysz?
Ooo bardzo dobra . Słodzę ,nie mleczę..pięknie dżiękuje
A ja mleczę, lecz nie słodzę 🙂
No i mnie też kawa dziś wyjątkowo dobrze zrobiła 🙂
Gonitwa. Gonitwa aż się klawiatura grzeje. Pracuję jak się zapewne domyślacie przy biurku. A i tak czasem nie mam czasu zajrzeć kto serwuje kawę (lub inne napoje, czasopisma;-). Na szczęście mam filiżankę kawy w awatarze tak więc wytrzymam do południa..
No to ja dołożę pracowo – wieści po części dobre: właśnie dostałem kolejne zlecenie, więc będzie mnie mniej trochę, obywatela z wyższym wykształceniem, na Wyspie.
Quacku! Nie zanikaj! Nie dozwól degeneracji średniego wykształcenia Wyspy!
Jako obywatel bez wykształcenia idę sobie. Ale nie za tory, czyli precz, a na ostatkową wyżerkę.
Wpisu odpowiedniego w Szkicach dokonałam, tu się żegnam (miejmy nadzieję do jutra), znaczy: poloneza czas zacząć!
…rzekła rdza do rdzy.
Przyjemności!
Nareszcie mogłam wejść na Wyspę, bo cały szac walczyłam o dostęp do internetu. W końcu zresetowałam pompa i pomogło…
Wysiąść i wsiąść, zawsze to powtarzam. Od tego zacząć.
„Tylko w trudnościach wykuwają się prawdziwe kadry ” , że przytoczę słowa klasyka . Gratuluję sukcesu i dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór i dziękuję 🙂
Doświadczyłem ostatnio ” dobrej zmiany ” przy przedłużaniu prawa jazdy . Pani doktór wystawiła mi orzeczenie (260 PLN) na blankiecie sprzed dwóch lat . Gmina to odrzuciła . Zawiozłem do Przychodni blankiet z napisem WZÓR i pani doktór ostemplowała ten wzór ,a Gmina dokument tez odrzuciła . Dopiero trzeci dokument , który sam przygotowałem , a pani doktór ostemplowała trafił do realizacji . To tak jak bym sam sobie sprawę załatwił za własne pieniądze . Ze też nie chciało mi się studiować medycyny pracy . Złoty interes . Jutro jadę po odbiór nowego dokumentu . Trzecie podejście było szczęśliwe .
To ja może już dobranockę.
Po polsku i bardzo popularne przed laty i teraz – pp. Rodowicz i Grechuta. Czyli „Gaj”. Tak znane, że chyba nie trzeba opisywać.
Snów, w których stanowczo nie mylą się znaczenia.
To jest cudo piosenka i bardzo Ci za nią dziękuję 🙂
Dobry wieczór,
piękne fotografie, a cóż dopiero mówić jak to może wyglądać w naturze. Uprawa roślin ma w sobie coś mistycznego! Zgadzam się z poglądem, który gdzieś przemknął w komentarzach, że jedni mają „do tego rękę” a inni nie. Trudno powiedzieć na czym to polega?
Prócz „nie mających ręki” więcej chyba jest „nie mających do tego głowy”…
No właśnie. Ja jako słomiany wdowiec nie mam głowy, ręki ani innych części ciała nawet do podlewania doniczkowych, a co dopiero, jakbym miał coś zrobić w ogródku!
Co innego, gdy Głowa wróci!
Dobrej nocy Wyspiarze, idę spać…
Spokojnej!
Hej, słusznie czynisz! Dobrych snów!
Dobranoc wszystkim!
Dobranoc!
Dobranoc wyspiarzom.
Ciekawa jestem bożenkowej wersji Leśmiana !
I z miłym oczekiwaniem na wiersz Leśmiana też mówię dobranoc.
Dzień dobry


Leje i grzmi. Idę do łóżeczka
Miłej środy życzę
Dzień dobry
Zapraszam na nowe pięterko 