« A może by ? POWRÓT NAJJAŚNIEJSZEGO PANA »

A. Marianowicza wierszyki o milusińskich

Powieś płaszczyk i ubranko,
Nigdy nic nie wieszasz Janku!
Jaś namyślił się chwileczkę,
I powiesił kuzyneczkę.

Dyzio w głęboki raz wpadł dół,
Leżał tam sześć dni i pół,
Odtąd mówiło się w powiecie,
Że było to zepsute dziecię.

Be syneczku, be urwisie,
Wydłubałeś oczko Jadzi,
Za to nie obejrzysz dzisiaj,
Ekshumacji swego dziadzi.

Ryś w ogródku znalazł walec,
I przejechał Zdzisia malec,
Lecz gdy czekał na oklaski,
Tatuś rzekł: to żart zbyt płaski.

Ciocia Eliza wpadła do studni,
I tam spoczywa chyba od stu dni,
Trzeba uważać więc moi złoci,
By się przypadkiem nie napić cioci.

Rzekły ciotki marmoladę,
Zrobić Ci będziemy rade,
By się nie trudziły, Otek
Marmoladę zrobił z ciotek.

Fredzia bredzi wciąż i bredzi,
Gucio urżnął język Fredzi,
Konwersacja – twierdzi Gucio –
Wnet skończyła jak uciął.

Zdzisio łomem zdzielił Fredzia.
Gdzie są zwłoki, nikt nie wiedział
Bo Zdziś, gdy co robić pocznie
kończy całą rzecz bezzwłocznie.

203 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Bardzo lubię poczucie humoru pana Antoniego – nawet, gdy jest to humor raczej czarny…

  2. bexa lemon pisze:

    Gdyby tak jeszcze życie zechciało uznać, bez dyskusji, a zwłaszcza bez przedstawiania w niej jakichkolwiek kontrargumentów, że za nic nie dorówna No!No! fikcji literackiej i pokornie truchtało co najmniej paręnaście długości z tyłu…

    • Tetryk56 pisze:

      Wyścig między życiem a fantastami trwa od lat i ilekroć ci ostatni odtrąbią ostateczny tryumf, życie spręża się i radośnie gra im na nosie.
      W każdej niestety dziedzinie – i rozwoju nauki, i w makabreskach Weary

  3. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Faktycznie, iście czarny humor… ale wierszyki zgrabne.

  4. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Czarny humor?? Taż to horrrrrorrrr Wink
    Wyspałam się, słowo In Love

  5. Alla pisze:

    Bredzić dzisiaj nie będę, bo a nuż ktosik podejmie próbę przycięcia mi czegoś tam Wink

  6. Bożena pisze:

    Ja też od dziś boję się bredzić, wolę zaparzyć kawę i zjeść śniadanko. Kawa1
    Ale wody nie czerpię ze studni…

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nie, nie lękajcie się! Z ciocią to było tak dawno, że już na pewno nieprawda! 🙂

  8. Alla pisze:

    Państwo tak gadu gadu o wodzie, a u nas na sesji nie przeszła podwyżka wody i ścieków. Oczywiście, że odsunięta jedynie w czasie.
    Młody/nowy burmistrz stwierdził, że zdanie mieszkańców go nie interesuje!!
    Śmiać się czy płakać??
    Co tam mieszkańcy! Przez 4 lata zdąży chałupę wybudować!! 😀
    Jak jego poprzednik.

    • Bożena pisze:

      Dlatego wszyscy do tego pełnego koryta się pchają. Przez cztery lata można się dorobić. A może i osiem się trafi…? 😉

    • Tetryk56 pisze:

      Łoj, nie zrozumiałem! Burmistrz zablokował wbrew mieszkańcom podwyżkę opłat za wodę i ścieki?

      • Krzysztof z Gdańska pisze:

        Hmmm

        Wink
        To się chyba nazywa „obywatelskie myślenie”. Mieszkańcy stwierdzili, że dla poprawy stanu wodociągów potrzebna jest podwyżka opłat 🙂
        Dzięki temu Alla i jej bliscy mieli by w karanach czystą i zdrową wodę…
        Tylko burmistrz, niecnota, nie chce się zgodzić… 😉

        A tak całkiem poważnie, to od września można by burmistrza zmienić (referendum)

      • Alla pisze:

        Przeczytałam, to co napisałam Wink
        A nie, nie… Burmistrz za podwyżką!! Oczywiście!! Radni zablokowali Happy-Grin

  9. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ostatnia strofka (?) to ulubiony wierszyk Taty Quackie. Załatwię parę spraw i powinienem raczej być dzisiaj na Wyspie 🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Hihi, to cieszę się z tej koincydencji!
      To są raczej odrębne wierszyki, wydane swego czasu pod wiele mówiącym wspólnym tytułem „Poematołki”. Było ich sporo, dziś rano przypomniał mi się jeszcze jeden:

      Hania ma dziś nową nianię.
      Mama mówi: wysadź Hanię!
      Niania, pomyślawszy chwilę
      Wysadziła ją. Trotylem…

      • Quackie pisze:

        Ten czarny humor jest doprawdy zacny, a barańczakowa kontynuacja tego typu wierszyków, dorównuje, śmiem twierdzić, Marianowiczowi. Tak jak ten Hllaire’a Belloca o lordzie Finchleyu:

        Lord Finchley sam naprawił prąd: po dwóch minutach
        Został z niego zwęglony trup. I dobrze mu tak!
        Rolą ludzi zamożnych na społecznej scenie
        Jest dawać rzemieślnikom płatne zatrudnienie.

        Nie jest co prawda o dziecku, ale równie czarowny 🙂

  10. Wyimaginowany pisze:

    Dobry dzień SzanPaństwu Happy

    Czarny humor ? Lubię Wink

    Gdym już wysłał list do cioci Heli,
    Przyszła wieść, że ciocię diabli wzięli.
    Gdyby pośpieszyła się biedaczka,
    Nie zmarnowałbym, jak głupi, znaczka.

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry. Ale się piąteczek zrobił 🙂

      • korab1 pisze:

        Dobrze że nie trzynastego :))

      • Wyimaginowany pisze:

        Dobry.

        Ano czarny piątek Mistrzu Wink

        Baba wychodzi na klatkę schodową i co widzi ?
        Sąsiadka ciągnie za nóżkę dziecko, którego główka obija się o schody z głuchym odgłosem – łup łup łup
        – Ależ droga Pani, cóż Pani wyprawia ?! Przecież dziecku czapeczka spadnie…!
        – Spokojnie spokojnie, przybiłam gwoździkiem !

        • Quackie pisze:

          Pewnie były na Wyspie:

          Kiedy Babunia, wypadłszy nam z łódki,
          w wodzie miotała się jeszcze czas krótki,
          Jadzia gapiła się tylko z chichotem
          I zapiszczała dla żartu tuż potem:
          „Nie martw się Babciu, wędkarz Cię wyłowi!”
          OMAL nie dałem klapsa bachorowi.

          oraz:

          Dość miał Ojciec wrzasków Dziatwy:
          Całą trójkę zrzucił z tratwy
          I, po łbach je waląc wiosłem,
          Rzekł: „Dość udręk przez was zniosłem!
          Patrzeć na was – bardzo proszę,
          Ale słuchać was – nie znoszę!”

          Oba autorstwa Harry’ego Grahama, oczywiście z Fioletowej Krowy Mistrza Barańczaka 🙂

  11. Tetryk56 pisze:

    Hihihi! Widzę, że nie tylko ja lubię poczerniały humor!
    Tak dyskretnie przypomnę opowiadanko sprzed lat.

  12. Wyimaginowany pisze:

    To teraz odpowiednik „Dziesięciorga Murzyniątek” A. Marianowicza, zaczerpnięty z książki Agathy Christie pod tytułem „Dziesięciu Murzynków”

    Dziesięć małych Murzyniątek
    Jadło obiad w Murzyniewie,
    Wtem się jedno zakrztusiło –
    I zostało tylko dziewięć.

    Dziewięć małych Murzyniątek
    Poszło spać o nocnej rosie,
    Ale jedno z nich zaspało –
    I zostało tylko osiem.

    Rzekło osiem Murzyniątek
    Ach, ten Dewon – to jest Eden,
    Jedno z nich się osiedliło-
    I zostało tylko siedem.

    Siedem małych Murzyniątek
    Chciało drwa do kuchni znieść,
    Jedno się rąbnęło w głowę –
    I zostało tylko sześć.

    Sześć malutkich Murzyniątek
    Na miód słodki miało chęć,
    Jedno z nich ukuła pszczółka-
    I zostało tylko pięć.

    Pięć malutkich Murzyniątek
    Adwokackiej chce kariery.
    Jedno się odziało w togę-
    I zostało tylko cztery.

    Cztery małe Murzyniątka
    Brzegiem morza sobie szły,
    Jedno połknął śledź czerwony,
    I zostały tylko trzy.

    Trzy malutkie Murzyniątka
    Poszły w las pewnego dnia;
    Jedno poturbował niedźwiedź –
    I zostały tylko dwa.

    Dwu malutkim Murzyniątkom
    W słońcu minki coraz rzedną…
    Jedno zmarło z porażenia –
    I zostało tylko jedno.

    Jedno małe Murzyniątko
    Poszło teraz w cichy kątek,
    Gdzie się z żalu powiesiło –
    Ot, i koniec Murzyniątek

    • Quackie pisze:

      Wszystko to pięknie i ładnie, jednego tylko nie rozumiem, dlaczego odzianie się w togę adwokacką miałoby oznaczać koniec kolejnego murzyniątka?

      Chociaż zbytnia dociekliwość zapewne też grozi zniknięciem… 😉

      • Bożena pisze:

        Podobnie jak to, które zaspało. Ale pewnie o to chodzi, że się odłączyły od reszty. Wink

        • Bożena pisze:

          No to jeszcze jeden czarny humorek:

          Grabarze sobie gadają:
          – Pogoda ładna, nie za ciepło, ciśnienie stabilne… nie ma co
          liczyć na sercowców, ciśnieniowców ani cukrzyków.
          – Taaa… – mówi drugi – martwy sezon…

          • Wyimaginowany pisze:

            Żona do męża:
            – Kochanie, umyj dzieciaka.
            Po 10 minutach wchodzi do łazienki, a mąż trzymając niemowlaka za uszy, zanurza go w wannie.
            – Coś ty zwariował?! Chcesz mu uszy oberwać?
            – A co, mam się poparzyć??

            • Bożena pisze:

              – Halo, czy to pogotowie?! Żona leży nieprzytomna w kuchni, co mam robić, co robić?!!!
              – Najpierw proszę się uspokoić.
              – …
              – Halo, jest Pan tam?
              – Jestem. OK, już jestem spokojny. Co dalej?
              – Jest pan obok żony?
              – No nie, przecież miałem się uspokoić. Siedzę w kąpieli i piję piwo.

          • Tetryk56 pisze:

            Roztrzęsiony głos melduje operatorowi 112:
            – Dzwonię z polowania, zdarzył się wypadek! Kolega leży i chyba nie oddycha! Co mam robić?
            – Czy ranny żyje? Najpierw trzeba upewnić się, że żyje…
            W słuchawce zaległa cisza, dały się słyszeć kroki, potem odgłos strzału. Zdyszany głos wrócił do mikrofonu.
            – Załatwione.Co dalej?

      • Wiedźma pisze:

        Koniecznie przeczytaj Agatę Christie….. Wink

      • Jo. pisze:

        Trzeba przeczytać Christie.

  13. Alla pisze:

    O matusiu!!! No!No!
    Czuję jak się moja głowa o schody obija!! Onegdaj zaliczyłam takowe spadanie… Brrrrrr… Siedzeniem, po świeżo wypastowanych
    schodach, też jechałam. A w ogóle to byłam zdolnym dzieckiem. Dziwne, że nos mam prosty!
    Happy-Grin

    • Bożena pisze:

      To raczej nie głowa Ci się obijała o schody Wink

      • Alla pisze:

        Obijała, obijała Bożenko 😀
        Plecki też były otarte mocno, nawet pięty!! Ale to przy kolejnych niekontrolowanych zjazdach Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Ostatni duży bęc na schodach, jaki zaliczyłem w życiu, był tutaj (=w Gdyni) kilka lat temu i w część ciała przeciwpałożną do siedzenia. Zapomniałem pewnego dnia, że sufit w piwnicy nad schodami jest obliczony na osobników podwymiarowym i jak nie przybombiłem ciemieniem!

      • Alla pisze:

        Takie zejście do piwnicy było w mym rodzinnym domu 😀
        Oj, i nie jeden raz moi braciszkowie guzy na czółku sobie nabijali 😀

  14. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Nie wierszem ,ale warto wiedzieć :Małżeństwo jest zdarzeniem , po którym mężczyzna przestaje kupować kwiaty , a zaczyna kupować warzywa .( Antoni Uniechowski ) Wink1

  15. misiek pancerny pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Ja tradycyjnie, ale tym razem zważając na obecność Cytrynowej dwa razy policzyłem paluszki, oczywiście Wiliam Blake 🙂 🙂

    Chłopczyk zbłąkany
    Ojcze, tatusiu, gdzie jesteś? Poczekaj!
    Jak znajdę ślady twoje?
    Ojcze, tatusiu, odezwij się do mnie!
    Tatusiu, ja się boję!

    Noc stała czarna, a ojca nie było;
    Z bagien wilgocią powiało;
    Opary sine spowiły dolinę,
    A dziecko płakało, płakało…

    Chłopczyk odnaleziony
    Chłopczyk zbłąkany wśród bagien pustkowia
    Gdzie błędne wiodły go ognie,
    Szlochał z rozpaczy, lecz Bóg go zobaczył
    I dłoń mu podał jak ojciec.

    W płaczu utulił, uściskał i powiódł
    Tam, gdzie mateczka struchlała
    We łzach i żalu, w pustkowiu moczarów
    Synka swojego szukała.
    [ A Antoś Migdał nie wrócił… 🙂 ]

  16. misiek pancerny pisze:

    Jak horror, to horror 🙂
    Ja wychodzę po ciasteczka-
    Rzekła Mama do Juleczka,
    Sprawiajże się tu przykładnie,
    Nie ssij palców, bo nieładnie,
    Bo kto palec w buzie tłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami zły okrutnie
    I paluszki niemi utnie.

    Julek przyrzekł słuchać Mamy,
    Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
    A już nieposłuszny malec
    Myk do buzi duży palec!
    Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
    Wpada krawiec jak pantera
    I do Julka skoczy żywo.
    Nożycami w lewo, w prawo
    Uciął palec jeden drugi,
    Aż krew trysła we dwie strugi.
    Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
    Tak z nieposłuszeństwa leczę!

    Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
    Juleczkowi ciastek nie da,
    Bo kto Mamy nie usłucha,
    Temu dosyć bułka sucha.

    Płacze Julek, żal niebodze,
    A paluszki na podłodze.
    **********************************

    Prosił dziadziuś miłą Gosię:
    – Miła Gosiu, nie dłub w nosie.
    Ale Gosia nie słuchała,
    Tylko w nosie wciąż dłubała.

    A dziadziuś był obrzydliwy,
    Więc wpadł nagle w gniew straszliwy.
    I po krótkiej z Gosią walce,
    Obciął tej gówniarze palce

    Teraz Gosia z wielkim smutkiem
    Dłubie w swym nosku kikutkiem.
    Morał: Kto nie słucha dziadzi,
    Ten już nigdy nic nie wsadzi.

    Autorów nie znam niestety 🙂 🙂 🙂

    • Quackie pisze:

      To jest chyba z osławionej „Złotej różdżki”?

      • misiekpancerny pisze:

        Pojęcia nie mam, ale ten pierwszy wierszyk wygląda na staroć, lub jest dobrze stylizowany, a ten o Dziadzi na współczesną podróbkę Julka 🙂

        • Quackie pisze:

          Miśku, zajrzyj tutaj: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pszoniak.strefa.pl/projekty_wlasne/h_hoffmann/

          • misiek pancerny pisze:

            Bingo Mistrzu! Mamy „Juleczka” autorstwa Heinricha Hoffmanna i przy okazji więcej miodnych wierszyków hard core o dzieciach, jak dla mnie bomba 🙂

            • Bożena pisze:

              Dla mnie też! Jutro se poczytam Pleasure

            • Quackie pisze:

              Ha, a przy okazji mi się przypomniało, Rodzice mieli obłędne wydanie książki Jachowicza z ilustracjami i zdjęciami Dudzińskiego, Krauzego i Goebela (Goebla), na Allegro do dostania za fistaszki (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/allegro.pl/dudzinski-goebel-krauze-wiersze-stanislawa-i5033782815.html), do tej dydaktyki XIX-wiecznej i straszącej dodane nie tylko rysunki trójki, ale i zdjęcia (ich własnych dzieci?) z minami rozpuszczonych bachorów wściekłych, że nie dostały tego, co chciały (?), w każdym razie zdjęcia wybitnie kompromitujące (te dzieci). Pamiętam, że czytałem i oglądałem z perwersyjną przyjemnością, czując się jak Cudaczek-Wyśmiewaczek (rosyjska bajka – znacie? Pamiętacie???), chwilami przepełniony złośliwą radością, że kogoś się udało sfotografować w tak poniżającej sytuacji. Obrzydliwa rzecz, swoją drogą.

          • Wiedźma pisze:

            Wow…. cudo prawdziwe

    • Tetryk56 pisze:

      Dziadziuś był faktycznie obrzydliwy… Distort

  17. Alla pisze:

    Nic to! Mistrz Q osłodzi wieczór śpiewającym przystojniakiem Wink
    Dobranoc SzanPaństwu I-m-in-love

  18. Bożena pisze:

    Ja również się pożegnam, życząc wszystkim dobrej nocy i miłych snów, bez horrorów Spanko

  19. Quackie pisze:

    Powoli będę przesuwał się na z góry upatrzone pozycje.

    Skoro Alla zapowiada przystojniaka, to znaczy, że pojawi się przystojniak… albo nawet czterech 🙂

    Zespół Take That po odejściu Robbiego Williamsa nagrał pożegnalną (wówczas – w 1996) płytę „Greatest Hits”. Jednym z owych największych hitów był utwór „How Deep Is Your Love” grupy Bee Gees (napisany swego czasu przez Robina Gibba jako nieprzyzwoity dowcip 😉 ). Powstał do niego teledysk, w którym sporo jest czarnego humoru, więc na podsumowanie dzisiejszego dnia będzie jak znalazł. A sama piosenka delikatna, pięknie zaśpiewana – czego trzeba więcej?

    Snów o przystojniakach i pięknych kobietach, czego komu trzeba. Byle tylko jedni (lub jedne) drugim nie robiły krzywdy, bo to nie „50 twarzy Greya”! 🙂

  20. Tetryk56 pisze:

    No to dobranoc na dzisiaj Pleasure
    Zzzzzz

  21. Wiedźma pisze:

    To się nazywa wziąć kogoś na widelec…… Crazy

  22. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…. i zdrówka Wszystkim…

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted No i mamy już ostatni dzień lutego… Happy

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ja tak wcześnie, bo zaraz wybywamy całą rodziną na resztę weekendu, będziemy z powrotem pewnie jutro.

  25. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Co prawda Wielkanoc na progu, ale i do Mikołaja niedaleko :))
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/nowohuckie.blox.pl/resource/mikolaj.JPG

  26. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 To już prawie marzec bo pogoda pod psem, wczoraj wiosna, dzisiaj późna jesień 🙂

  27. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    I mnie dziś mało będzie na Wyspie, bo mamy w rodzinie podwójny jubileusz matki i córki – aproksymowany na dzisiaj, bo sobota Wink

  28. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    I co ze snami??? Horroru nie przeżywali?? Happy-Grin
    Panowie z zespołu Take That cukierkowi i owszem, ale żeby od razu na widelec ich brać??? Wink
    Ciepełko i wiosną Kochani pachnie na Dolnym 😀

  29. Alla pisze:

    Jedni w rozjazdy, drudzy w jubileusze i to podwójne, a ja do konserwacji powierzchni płaskich Conceited
    A lenia mam okropnego Sad

  30. Alla pisze:

    Co tam, już niedługo będzie tak, jak na filmiku 😀

  31. Alla pisze:

    Uśmiechnij się! Coby się lepiej pracowało Happy-Grin

  32. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Żywam i mam zamiar tak trwać ! A Perełeczko miła, ta „Kordła” mnie urzeka 🙂 Jacyż oni są wspaniali :(!

  33. Alla pisze:

    Tylko tyci, tyci brakowało do srebra!! Nie szkodzi, brązowy to też ładny krążek Delighted
    Brawo chłopcy!!

  34. Alla pisze:

    Wiedźminka lubi Chopina? Lubi… 😀

    Dobranoc I-m-in-love

  35. Alla pisze:

    Hmmm… Dzisiaj żaden przystojniak nie utuli do snu???
    Whistling

  36. Wiedźma pisze:

    dobranocka tematyczna 🙂

  37. Wiedźma pisze:

    ale nie niech się ładnie śni:)

  38. Wiedźma pisze:

    Z lampką rzecz jasna Wink

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Coś na pobudkę…

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Czy coś się stało?
    Sądziłem, ze wchodząc o 11-tej zobaczę masę wpisów…
    Thinking

  41. Bezetka pisze:

    W tygodniu podpierając nos o kierownicę utwierdzam się w przekonaniu, że „jak dobrze wstać skoro świt”, ale dziś…
    Dzień dobry w niedzielne (przed)południe 🙂

  42. Bożena pisze:

    Witaj Bezetko 🙂 Ale się od rana rozśpiewałaś Pleasure

  43. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry 🙂 Delighted Pogoda barowa, jedni wyjechali, inni chorują to i skromna obsada Wyspiarzy 🙂

  44. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry Happy Co by nie być sądzony o zdradę wynurzam się z krzaków Wink

  45. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Chciałem się przywitać i życzyć miłego popołudnia. Happy-Grin

    Dzisiaj rano miałem ciekawą przygodę (w sam raz dla Mirki).
    Podczas przechodzenia przez ulicę usłyszałem nagle głośny stuk i pod moje nogi spadła z góry mewa. Prawdopodobnie nie wyrobiła zakrętu i lecąc „przydzwoniła” w latarnię uliczną Wink
    Leżała potem przez chwilę na grzbiecie otumaniona, więc ją przewróciłem na właściwą stronę i lekko przesunąłem na skraj jezdni. Posiedziała tam chwilę a następnie poszła pieszo w swoją stronę…

    • Quackie pisze:

      Paradne! „Przewróciłem na właściwą stronę”, jakbyś o żółwiu pisał 🙂

      • Bożena pisze:

        Ale już pieszo poszła w swoją stronę…! Who-s-the-man

        • Max pisze:

          Dobry wieczór 🙂 Pokazał mi kiedyś znawca ptaków , w jaki sposób można unieruchomić bezpiecznie ptaka . Po prostu trzeba go delikatnie położyć na ziemi na grzbiecie ,tak aby oba skrzydła znajdowały się w jednej płaszczyznie . Oglądałem ten eksperyment i faktycznie ,zarówno gołębie jak i kury ,leżały spokojnie , bez chęci zmiany swojego położenia .Mewa widocznie przez przypadek znalazła się w położeniu ” bez wyjscia ” i dopiero pan Krzysio uratował ptaka z opresji . Amazed

          • Quackie pisze:

            No proszę, pojęcia nie miałem. Wygląda, że każda stwora ma swoje słabe strony. Kot siada w narysowanej „pętelce” i próbuje złapać świetlną plamkę od lasera, ptak się nie podniesie „z pleców”…

            • Bożena pisze:

              Gołębia nie złapię żeby to wypróbować, ale gdy będę u siostry, spróbuję to na kurze. 🙂

              • Krzysztof z Gdańska pisze:

                Z mewą było dokładnie tak, jak opisał Max. Padła centralnie na grzbiet. Leżała potem machając łapkami, nie mogąc się odwrócić…
                Dlatego ją ustawiłem w odpowiedniej pozycji 😉

  46. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Jestem z powrotem w domu i dooo… piątku tu pobędę.

    Droga wczoraj rano okazała się trochę nerwowa, ponieważ przez połowę autostrady i sporą część drogi nieautostradowej mieliśmy mgłę, z kulminacją na obwodnicy Świecia n. Wisłą, a kierowca nie lubi mgły.

    Na szczęście dzisiaj było już sucho, słonecznie i bezpiecznie.

  47. Wyimaginowany pisze:

    Z racji dzisiejszej daty – 1 marca – czyli Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – Żołnierzy Niezłomnych może kogoś z Was zainteresuje a może ktoś zechce przeczytać :

    Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

    Osobiście polecam. Pamiętamy!

  48. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry Happy
    Jako, że dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” pozwolę sobie wspomnieć o tym muzycznie…

    O czym myśli młoda dziewczyna przed śmiercią? Trudno się uwolnić od takich wyobrażeń. Kiedy ma się niespełna 18 lat, chyba nie myśli się o wieczności. Raczej o tym, co miało być, a czego już nie będzie?…
    Dzień pełen zadumy… Niemniej jednak Państwu pięknego życzę
    Buziaczki

  49. Quackie pisze:

    U nas właśnie niedawno był marsz ku czci tychże żołnierzy. Szkoda, że tak się zbiegło z wyjazdem, koledzy Najjuniora szli…

  50. korab1 pisze:

    DobryWieczór:)) Nie ma gorszej rzeczy niż wojna domowa. Są zawsze najokrutniejsze i najkrwawsze. Na dodatek obie strony przekonane są o swojej niezachwianej słuszności. Młodym ludziom wydaje się, iż są nieśmiertelni. Nie biorą kompletnie pod uwagę, iż mogą zostać zabici. Śmierć dla nastolatka to abstrakcja.

    • Wiedźma pisze:

      „Dulce et decorum est pro patria mori….. „tak się od wieków wychowuje młodzież. A śmierć istotnie wydaje się młodym czymś zupełnie abstrakcyjnym….i nie wie się nic o brzydocie, okrucieństwie bitew, mówi się o bohaterstwie….I nic o tragedii wojen domowych.
      I mamy teraz „Żołnierzy wyklętych”….których nie obejmowała konwencja genewska. Druga strona, „utrwalacze”… zaznaje tego, co Wyklęci przez lata – milczenia w najlepszym razie.

  51. Bożena pisze:

    No nie! Po dłuższej nieobecności wracam na Wyspę i co widzę? Znów według wykazu GEOSTAT, kryją się po krzakach No!No!

  52. Quackie pisze:

    Pomaleńku czas się robi dobranockowy.

    Kontekst lat 80′ i muzyki filmowej (patrz: poprzednia dobranocka) przywiódł mi na myśl innego kompozytora – Hansa Zimmera i jego temat z filmu „Rain Man”. Na tym filmie byłem… dawno temu, z pewną miłą panią. Całkiem sporo pamiętam z filmu, biorąc pod uwagę towarzystwo 🙂 no a muzykę pamiętam do dzisiaj.

    Snów z miłych wspomnień utkanych, szytych marzeniami, bo czym byłoby życie bez nich?

  53. Bożena pisze:

    Ja też powiem dobranoc Buziaczki

  54. Wiedźma pisze:

    Dobrych snów 🙂 lulu

  55. bezetka pisze:

    Słyszycie to zawodzenie zza krzaków „jak dobrze wstać…”? 😉

    Miłego!

  56. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    … Mimo powabów wyspa jest bezludna (???),
    a widoczne po brzegach drobne ślady stóp… (???).. Wink
    Łoj, trza się jakosik pozbierać, okropny dzień się zapowiada.
    Miłego, mimo wszystko 😀

  57. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś nieco spóźniona Wink1

  58. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Zapraszam na kawę expresso

  59. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Powiem wam coś na ucho: lepiej chodzić do pracy niż wypacać się w wyrze! Happy

  60. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kawa – buch! Ciało – w ruch!

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      … Najpierw powoli, jak żółw ociężale…
      Czy nie tak to było? Wink
      Ale do piątku powinno się rozkręcić… 😉

      • Quackie pisze:

        Do piątku na pewno, a sądzę, że za jakieś pół godziny najdalej powinienem być na pełnych obrotach, bo pracka czeka 🙂

  61. Quackie pisze:

    No to zmykam do pracki.

  62. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! 🙂 Delighted Niezdrowo tak od poniedziałku zmykać do pracki – szewcy mieli na ten temat odrębne zdanie Wink

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)