Panowie, szanujcie artystki:
chórzystki, solistki, statystki,
tę dziewczynę, którą piłą
kraje w cyrku ktoś na pół,
i tę panią, co z sufitu
leci prosto głową w dół.
Bo artystka tym odróżnia się od żonki,
że pojmuje różne fumy, różne mrzonki,
nigdy złego ci nie życzy, o la la,
ma pieniądze, to pożyczy, o la la.
A do tego, kiedy słonko wyjrzy z palm,
pożegluje łodzią marzeń w siną dal.
Dlatego szanujcie artystki,
szanujcie je nawet we śnie.
Szanujcie – szanujcie artystki,
szanujcie – szanujcie artystki,
szanujcie artystki z varietes!
Bo kto artystek nie szanuje,
niech go kulawy kopnie koń!
Zielona Gęś niech go całuje,
a ja nie odezwę się doń.
Panowie, szanujcie artystki:
chórzystki, solistki, statystki,
tę dziewczynę, którą piłą
kraje w cyrku ktoś na pół,
i tę panią, co z sufitu
leci prosto głową w dół.
Bo artystka tym odróżnia się od żonki,
że pojmuje różne fumy, różne mrzonki,
nigdy złego ci nie życzy, o la la,
ma pieniądze, to pożyczy, o la la.
A do tego, kiedy słonko wyjrzy z palm,
pożegluje łodzią marzeń w siną dal.
Dlatego szanujcie artystki,
szanujcie je nawet we śnie.
Szanujcie – szanujcie artystki,
szanujcie – szanujcie artystki,
szanujcie artystki z varietes!
Bo kto artystek nie szanuje,
niech go obszczeka własny pies,
niech go papuga spapuguje,
krokodyl niech nie szczędzi łez.
Dlatego szanujcie artystki,
szanujcie je nawet we śnie!
Szanujcie – szanujcie artystki!
Szanujcie – szanujcie artystki!
Szanujcie artystki z varietes!




Raz jeszcze dobry wieczór, Wyspo:)
Tekst o lekkim zabarwieniu satyrycznym:)
Mam nadzieję, że da chwilkę ulgi we wciąż przedburzowej duchocie:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno i dziękuję, że wstawiłaś to pięterko. Piękny i dowcipny wiersz, jak i wykonanie piosenki.
Witaj, Bożenko:)
Cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu:)
Pozdrawiam:)
Dzięki, Leno!
Ciekawy – i mnie dotychczas nieznany – apel w ramach solidarności środowiskowej
(pozwoliłem sobie poprawić kulawego konia)
Nie sposób nie skojarzyć komplementarnego podejścia: Leo Stein i Béla Jenbach w kapitalnym przekładzie Jerzego Jurandota do muzyki Imre Kálmána w „Księżniczce Czardasza”:
Wspaniałe wykonanie!
Witaj, Tetryku:)
Dziękuję za kulawego konia – przeoczyłam to:)
Mam zaniki:) internetu, bo wreszcie burzy i deszczy.
Byłam ciekawa, czy jeszcze komuś utwór A. Osieckiej skojarzy się z Artystkami z „Księżniczki…”
Tak, solidarność femini-środowiskowa godna pochwały;)
Pozdrawiam:)
Maryla podpowiedziała!
Nieoceniona Maryla:)
Dobry wieczór. Wyciągnięto mnie nieoczekiwanie nad morze, na niewielką wypiteczność. Ale już jestem.
Witaj, Quacku:)
Dobrze, że wróciłeś bezpiecznie, bo podobno w lipcu zaczyna się sezon na plażowe dziki:)
Pozdrawiam:)
Rany, w Trójmieście też?
Młode się pochwaliło, że wczoraj na plaży mieli z jednym takim przyjemność, ale na której plaży – nie dopytałam:)
Wiem, że na Mierzei Wiślanej, to tak, powszechny widok na plażach, ale w Trójmieście widywałem raczej nie na plaży. Co mogło się oczywiście w każdej chwili zmienić. Zdziczeć.
„Już nie ma dzikich plaż…”
„La, la, la, la, la…
Plaża, dzika plaża – morze dookoła
z wysokiego brzegu wieczór mewy woła…”
(„Spacer dziką plażą” – Z. Kramer)
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=k3T4ZiaowbQ
Może nieco mniej oczywiste:)
Oni są w Gdyni. I one też:)
Leno, świetny wiersz, który skojarzył mi się z pios. „Artystki” z Teatru Proscenium:
Ej, to jest znakomite, tak jak nie znoszę rapu i tego typu produkcji, tak tutaj jestem kupiony!
Witaj, Ultro:)
Dziękuję.
Miło, że zajrzałaś.
Słyszałam o spektaklu „Ale babki…”, nawet obiecywałam sobie, że poszukam w necie, więc dziękuję za fragment na zachętę:)
Skojarzyło mi się z Cell Block Tango:):
Też, w pewnym sensie – Artystki;) A polska wersja, bo ją lubię.
Pozdrawiam:)
O, następny utwór, który lubię i do którego wracam.
A to znakomity przekład, tak zwrotek, jak i refrenów.
Tłumaczenie Doroty Kozielskiej.
Tak. Też uważam je za świetne.
I jeszcze jak smakowicie podane:)
Leciutko inaczej (bliżej oryginału) zrobiłbym ten fragment o ciachaniu sałatki, bo tam się szanowny małżonek nadział na nóż. Sam. I tak dziesięć razy
🙂
Bo tak to jest, gdy mimo uszu puszcza się rodzicielskie ostrzeżenia o kuchennych sprzętach…
Wróciłam z wykładu „Żydowskie rebeliantki”.
Wiersz Agnieszki oraz piosenki zapodane przez Tetryka i Ultrę stanowią doskonałe uzupełnienie.
Jak dobrze Leno, że wypełniłaś „patronacką lukę”.

Witaj, Makówko:)
Nie ma sprawy.
Poniekąd czuję się odpowiedzialna, skoro patronka pojawiła się „przeze mnie”:)
Domyślam się, że wykład był interesujący.
Pozdrawiam:)
Tak, był interesujący.
I w ciekawym miejscu -w Centrum Społeczności Żydowskiej pod patronatem księcia Walii i Księżnej Kornwalii.
Pora spać. Jutro do roboty, a zaraz potem jadę na spotkanie z chórkiem. W domu będę dopiero wieczorem…

Spokojnej. Ja w sobotę udaję się na spotkanie towarzyskie, a w niedzielę po południu wybywam. Do czwartku.
Miłych snów, Tetryku:)
Bo chłodne dziś wreszcie będą:)
Chórek w realu, wraca normalność, życie towarzyskie kwitnie…
a Quack znów wyjeżdża…
Życie…
Odnoszę wrażenie (nie wiem, czy macie podobne spostrzeżenia), że efektem tej przymusowej izolacji jest większa wzajemna życzliwość.
Większa radość z możliwości pójścia do kina, teatru, na wystawę, wykład, do restauracji, a przede wszystkim spotkania towarzyskiego w tzw. realu.
Dla wielu osób -wyjazdu na wymarzone wakacje.
Tak. To też.
Ale także więcej luzu w sytuacjach, które przed pandemią wywoływały konflikty.
Tego nie zauważyłam.
No nie wiem, ale może? Będę obserwować pod tym kątem.
Może być, że ten efekt występuje głównie w okolicach Głuszy…
Chyba jest tak jak napisałeś Tetryku.
Życzliwości wokół siebie widziałam dużo i przed pandemią i teraz.
Natomiast jak trochę wyjść „z bańki” to raczej narasta brak życzliwości, wręcz dużo agresji, niechęci, braku tolerancji itd.
Dzień dobry:)
Może to rzeczywiście specyfika Głuszy:)
Myślałam o drobiazgach, które psuły atmosferę.
A to jakieś upatrzone miejsce na plaży zajęte przez kogoś innego.
A to zbyt daleko wysunięte krzesło w kafejce.
A to wepchnięcie się w kolejkę do trampoliny.
Wcześniej prowokowały polemiki, złośliwości. Teraz raczej – uśmiech zrozumienia:)
O TAKICH drobiazgach to ja w ogóle Leno nie myślę.
Natomiast nie potrafię nie myśleć o tym co dzieje się z edukacją, sądownictwem itd., albo jak kwitnie brak tolerancji, albo jak władza przymyka oczy na faszyzujące grupy.
Witaj, Makówko:)
W Twoich bolączkach trudno coś zdziałać w pojedynkę:)
Na moje drobiazgi mamy realny wpływ:)
Warto zaczynać nie tylko od małego, ale także od siebie i własnego podwórka. Czasami metoda „małych kroczków” przygotowuje do zrobienia jednego większego:)
A swoją drogą – dziwnie musi się żyć bez zwracania uwagi na drobne uprzejmości czy maleńką życzliwość współplemieńców. Myślę sobie nawet, że nie jest to możliwe – nie doceniać okruszków dobrej woli obcych osób, które niczego nie muszą, a jednak – robią:) Przecież to sama przyjemność – patrzeć na takie gesty, a jeszcze większa – być ich nadawcą bądź adresatem:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Odpowiem po kolei.
Masz rację, że w tych sprawach trudno coś zdziałać w pojedynkę; na szczęście nie są to tylko “moje bolączki”, jest nas więcej i razem coś tam próbujemy knuć, choć coraz mniej w nas dawnego entuzjazmu.
Nawet jeśli mamy coraz mniejszy wpływ (mniejszy, nie wcale!) staramy się postępować zgodnie z XI przykazaniem Turskiego.
Teraz temat zwracania uwagi na drobne życzliwości.
Całe życie byłam na to bardzo czuła, wychwytywałam każdy przejaw drobnej życzliwości i starałam się odpłacać tym samym. Dlatego tak dużo piszę o przyjaźni, bo przecież przyjaźń buduje się na wzajemnej życzliwości.
I jeszcze inna kwestia -czerpać energię z miłego gestu w tramwaju, sklepie itd. to co innego niż rozmyślać o zbyt daleko wysuniętym krześle. Takim krzesłem nie warto zaprzątać sobie głowy.
Też Cię pozdrawiam.
Nigdzie nie napisałam, że nie działasz:) Stwierdziłam, że dopiero grupowe działania dają efekt.
Ja tam akurat nie muszę się zaraz zaprzyjaźniać z panią, której odstawiam koszyk w markecie;)
Ty wiesz i ja wiem, że nie warto:) Mówię o tym, że chyba coraz więcej osób zaczyna „wiedzieć”. To miałam na myśli, pisząc o większym luzie.
Dobranoc!
Spokojnej. Ja też, powoli…
„Cisza się z mroku wyłania
Budząc tęsknoty strzeliste,
Co toną w tajnym przestworze.
O, drzew tłumione wzdychania,
O, siana wonie soczyste,
O, lato w pełni swej porze,
Gdy noce nie śpią z kochania
I patrzą w niebo gwiaździste,
Co także zasnąć nie może!”
(„Noce letnie” – L. Staff)
Snów spokojnych, Wyspo:)
Och, piękne. Dobranoc.
Dzień dobry
Ponuro wstał dzień, odpoczniemy od upałów, ale one wrócą… 
Dzień bardzo dobry ! Potwierdzam Bożenko 🙂 Pakuję manatki i wyjeżdżam na Mazury . Muszę trochę zdziczeć . Popływać , pochodzić boso , schować golarkę i wszystko co przypomina stołeczny obłęd . Pozdrowionka Wszystkim i do usłyszenia pod koniec miesiąca …
Udanego dziczenia, Maxiu!
Dobra decyzja Maxiu, zdziczenia nie za wiele…
Też bym chciała zdziczeć, popływać, pochodzić boso…
Chowanie golarki mogę odpuścić.
Miłego wypoczynku Maksiu!
Witaj, Maksiu:)
Po stołecznym obłędzie życzę zatem mazurskiego ukojenia:)
Pozdrawiam:)
Dzień dobry, Bożenko:)
Zdążyłam już zmoknąć. Ale tak do podszewki w bikini:)
I to dwa razy:)
Witajcie!
Ciekawą dyskusję wczoraj przespałem. Cóż, potrzeby snu są decydujące, zarówno dla dzieci jak i dla tetryków!
Dzień dobry. Pada i to jest całkiem przyjemne.
Mogłoby i u nas popadać, ale- jak ktoś mądry powiedział… „Niech żywi nie tracą nadziei”.
Pochmurne dzień dobry!
Ha, w tym siąpiącym, bardzo przyjemnym deszczu pojechaliśmy do weta z kotką Najjuniora (umówiona wizyta) i już jesteśmy z powrotem.
Czyli teraz już do roboty.
„Patrz na te chmury, co się kłębią w niebie,
Siostrzyce burz, niepogody!
Ileż w nich wichru, walki, męki, szału,
Pędu, wolności, swobody!”
(*** – L. Staff)
Dzień dobry, Wyspo:)
Chyba przez ten deszcz „dzwoniący o szyby” mam Staffowy humorek:)
Przed wyjazdem aktualna ciekawostka ze Stolicy . W atmosferze sporu między Polską a Izraelem nt. pewnej ustawy ,Papież Franciszek na specjalnej audiencji przyjął przedstawiciela Braci Starszych w wierze . Przedstawiciel pokazał Papieżowi obraz z Ostatniej Wieczerzy i zapytał : Czy to są Pańscy ludzie ? W pewnym sensie tak- padła odpowiedz . No to ja jestem spadkobiercą lokalu w którym było to przyjęcie i do tej pory nie otrzymaliśmy niezbędnej opłaty za wypożyczenie lokalu . Jak widać , w przyrodzie nic nie ginie . Do usłyszenia
I po pracy, wszystko wg planu.
Czyli teraz przerwa.
Schłodzone deszczem dobry wieczór, Wyspo:)
A tu ani kropelki
Znów wieczór, idę…
i do… 

Dobranoc Wyspo
Śpij dobrze Bożenko!
A ja będę jadła kolację:)
Smacznego. 😉
I denerwowała się, że moje dziecko wkrótce wyrusza w drogę.
Miłych snów, Bożenko:)
Spokojnej!
Jestem po przydługiej przerwie.
I już od razu z dobranocką.
Często to sobie ostatnio gram.
Snów o ważnych spotkaniach.
Jutro będziemy mieć spotkanie. Czy ważne? Nie wiem. Ale spodziewam się, że miłe i w ładnym miejscu.
Czyli Dobranocka w sam raz pasuje.
No i wróciłem. Szybkie coś na ząb, spanie, jutro zakupy a po południu znowu wyjazd na wieczór 🙂
Czyli dla Ciebie Dobranocka pasuje podwójnie.
Dobranoc Państwu!
Spokojnej. A ja jeszcze chwilę pobędę.
Dobranoc!

„Chodzą po borze szmery i śpiewy
z cichym poświstem szarej ulewy.
Chodzą od sosny do sosny łkania,
tęskność się wielka po lesie słania.
O powieczornej żałobnej porze
tęskność cichutko przygrywa w borze,
deszczowe struny wzięła na lutnię
i w mgłach się żali jak dziecko smutnie.
W płacz zasłuchane liście dygocą…
Tęsknota w borze przygrywa nocą.”
(„Ulewa” – K. Iłłakowiczówna)
Snów pachnących lasem, Wyspo:)
Dzień dobry
Trochę słonecznie, trochę chmurzasto, a co dalej, zobaczymy…
Dobry! U mnie jak u Bożenki. Ale generalnie przyjemnie, tak nie za ciepło
Pochmurne dzień dobry!
Gdzie słońce?
U mnie!
Podeślij trochę proszę.
Bardzo chętnie…
Witajcie! Po zakupach, teraz śniadanko i pomyślimy, co dalej do zrobienia. A po południu piknik w Dolince
Zamówiłeś brak deszczu?
Już nawet odpuszczę słońce.
Zamawiałem. Ale czy kontrahent się wywiąże?
Czy ten deszcz, który teraz pada też był w pakiecie?
No i się nie wywiązał. Buuuu…
Buuuu….
I po pikniku!
A tutaj duszno, najpewniej coś się kroi u góry, może nawet burza?
A tu w dalszym ciągu słońce, a wczoraj zapowiadali burze na północy. Również w trójmieście.
Właściwie to małżonka doniosła, że miało coś tam pogrzmieć koło 13.00, ale nawet duchota trochę ustąpiła, wychodzi słoneczko i robi się ogólnie ładnie.
„Jest to zacisze leśne, zewsząd osłonięte,
nie wmyka się tam słońce, tylko z góry pali;
jest to zacisze leśne, urocze i święte,
splecione dachem roślin nad zwierciadłem fali.”
(„Z daleka od…” – K. Przerwa-Tetmajer)
Dzień dobry, Wyspo:)
Pozdrawiam z Winiar.
Tak minęła sobota, trzeba pomyśleć o spaniu…
Dobranoc
Spokojnej nocki, Bożenko:)
„Sza, cicho sza czas na ciszę,
Już oddech jej coraz bliżej,
Tego naprawdę Ci brak,
Ona jedna prawdziwy ma smak,
Cisza jak ta.”
(„Cisza jak ta” – A. Mogielnicki)
🙂
Wróciłam.
Zamiast na pikniku w dolince byłam na studenckich wspominkach w Winiarach.
Wcześniej miałam dylemat, którą imprezę wybrać.
Los (a raczej deszcz) zdecydował za mnie.
Piknik się nie udał, trzeba było prowadzić zajęcia w podgrupach…
Może jeszcze kiedyś się uda?
Może za tydzień, może za dwa…
Na dobranoc pod nieobecność Quacka proponuję łagodny klasyk Jobima…
Dobry wieczór, Tetryku:)
Już myślałam, że pozostanie nam cisza:)
Urocza bossa novka:)
Chyba dobrze kojarzę ją z Ellą?
Między Dobranocką a lampką pożegnam się z Wyspą, spakuję na jutro i pójdę spać, bo budzik ustawiony na 6 rano nie pozwoli mi jutro pospać.
Dobrej nocki, Makówko:)
I udanych wędrówek.
Hej, idziem spać…

Dobranoc, Tetryku:)
A piórko się migoce…?
Jeszcze jak!
Dobry wieczór. Z kronikarskiego: poszliśmy na imprezę towarzysko-branżową, planowaliśmy wyjść koło 21.00, wyszliśmy 3,5 h później. Spaać!
Dobrej nocki, Quacku:)
„Jakże noc jest powabną, gdy w uroczej cisze
Cały się przestwór myślą niebieską kołysze,
Ty się smutno śmiejesz zza chmur, o księżycu!
Jak słaby ziemski uśmiech na nieziemskiem licu.
Blada pozłota nieba miga się śród fali,
Co się kręcą wężykiem i giną w oddali,
Pomiędzy gaje ciemne, gdy je noc omroczy,
Smutno, jak biała wstęga śród kruczych warkoczy.”
(„Dwie” – G. Ehrenberg)
Snów księżycowych, Wyspo:)
Dzień dobry
Dziś byliśmy w Fort Sheridan, jutro się wybieramy do Russell Military Museum, a w poniedziałek na wiśnie do Michigan (stan, nie jezioro 😉 ). Z tym, że co do poniedziałku, to mam pewne wątpliwości. Nigdzie nie możemy znaleźć ceny za funt wiśni… a to jednak jest ważne. Trudno jechać w ciemno… to bądź co bądź prawie 200 km (ok. 2 godzin jazdy).
Pogoda straszna – gorąco, duchota…
Jak ja nie znoszę tego święta
Ciekawe kiedy skończą… a jutro powtórka z rozrywki… 

Wczoraj mieliśmy kanonadę fajerwerkową do północy, dziś zaczęli od 18 i nadal walą
Sama nie wiem skąd ludzie biorą kasę na to świństwo
Przecież tanie to nie jest. Ostatnio dentystka mówiła, że zachodziła do sklepu z fajerwerkami w Indianie i za stówę nie ma tam co kupić… a te bardziej złożone kosztują nawet i $500… mnie by szkoda było kasy (pomijając wszystko inne), wolałabym wydać to na coś innego…
Współczuję, też nie znoszę takich fajerwerków. Całe szczęście, że tu tylko na Sylwestra…
Dzień dobry, Miralko:)
Fajerwerki to zmora naszych czasów.
Najbardziej szkoda zwierzaków.
Pozdrawiam:)
Niedospane bryyy…
Dokąd bogi prowadzą dzisiaj?
Dzień dobry
ja mam dospane, choć pochmurne. Na dzisiaj zapowiadali burze w całym kraju…
Dzień dobry, rześkie całkiem. Za oknem słońce, więc raczej ograniczam roletami
Witajcie!
Nieco odespany, wypluskany, macham wam radośnie z chłodnego (17o), ale słonecznego Krakowa!
O, i to mi się podoba (zwłaszcza te 17 stopni).
To raczej minie… 🙂
Gorc Groszacki teraz.
Pięknie jest.
Nie miałem pojęcia, że taki w ogóle istnieje.
Ale cieszę się Twoją radością.
Jest porno i dusno…
Kurczę, było takie poznańskie słowo na określenie takiej pogody, ale nie pamiętam…
Ja też nie pamiętam… pawówa?
Coś tak jakby…
Innego określenia nie znam, chociaż raczej znam naszą gwarę.
Lubię patrzeć, jak sobie gwarzycie.
Tylko patrzeć? Nie dołączysz?
Nie dołączę, bo nie znam tej gwary
…tej?
tej na określenie pogody? Na pewno nie. Tej, to – słuchaj, uważaj… i.t.p.
Niee, to było uzupełnienie Twojej odpowiedzi Tetrykowi, skoro pisze, że sobie GWARzymy!
A, wobec tego nie zrozumiałam…
Dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry, a ja właśnie mówię „Do widzenia”, bo zaraz wybywam na dworzec.
Jestem z powrotem w czwartek!
Witaj, Quacku:)
Szczęśliwej podróży zatem i udanego pobytu:)
Niech Tobie ten czas mija jak najprzyjemniej, a nam – jak najszybciej:)
Będziemy tęsknić…
Będzie trudno, ale dotrwamy! Szerokiej!
Dzień dobry, Leno!
Wolisz mizianie po pleckach czy pluszową owieczkę?
Dzień dobry, Tetryku:)
Niech to zostanie moją słodką tajemnicą;)
Przypomniałeś mi niedawne zdarzenie, którego wspomnienie wciąż wywołuje mój śmiech:)
Kiedy Psiułka słyszy, że rozmawiam z Młodym, wskakuje na wersalkę i wykłada się obok mnie na plecach. Rytuał polega na tym, że ja ją głaskam, a Dziecię mówi „komplimenty” zaczynające się od słów: „Kto ma… taki piękny ogonek, taką cudną mordkę, takie lśniące futerko”, i tym podobne.
Ostatnio, podczas takiej serii zachwytów, powiedziałam żartem: „Też bym chciała usłyszeć coś miłego…”, no i usłyszałam: „I kto ma takie śliczne uszka?”:)
„Nadciąga deszcz
Na ulicach pusto robi się
Zapada zmrok
A latarnie światłem gaszą mrok
Cisza przed burzą
Przenika cały ciemny ląd
Błyski na niebie
Rozpoczynają czarną noc”
(„Deszcz” – Myslowitz)
A ja muszę z Psiułką:)
Wiadomo: miłość!
„W oczach psów można unieść nieba biały tulipan.
Kogo kochasz, kochając przydrożne psy,
chodząc w ulicach wiatrem spalonych,
na szybach zastygając oczami szklanymi jak łzy?
Kogo kochasz, kochając w ich oczach
maleńkie kobiety orientalnych snów,
kiedy boisz się twarz ich jak kwiat wziąć do ręki
i ostrożnie układasz mozaiki słów?
Kogo kochasz? W tych oczach zastygł czas dyluwialnych,
zwierzęcych epok, i żółte,
fosforyczne talerze gwiazd wprawione w oczy jak w niebo.
Jakże spokojne ich twarze obrosłe sierścią – osadem – miłością lat,
kiedy bijesz na oślep rękami jak wiosłem
we wrogi obraz nieba i ziemi, w świat.
Rzuć, rzuć magię wirujących kół,
podnieś ręce do potęgi łap,
wtul się w sierść przyjacielską
i płyń przez zarosłe czaszkami wybrzeża lat.”
(„Psy” – K.K. Baczyński)
🙂
Wróciłam. Gorce są piękne. Pogoda była idealna.
Po wycieczce malutkie pływanko w Bagrach i teraz wanna i obiad.
A tu duchota i ani kropli orzeźwiającego deszczu.
Bożenko!
Najpierw szliśmy dużo przez las, a potem na wysokości 1200 metrów już nie ma takiej duchoty jak w mieście.
Nie było upału, były chmurki.
Po przyjechaniu do Krakowa ok.18 już czuć było upał. Dlatego niektórzy (w tym oczywiście ja) pojechali popływać na Bagry.
Czyli dzień miałaś udany, cieszę się. Ja też miałam udany dzień, chociaż nie byłam na wycieczce. W pokoju chodził wentylator, więc było znośnie. Ale jak wyszłam na balkon,uderzyła mnie parnota.
Tak, był udany.
Miło mi, że się cieszysz z tego.
Dobry wieczór, Makówko:)
Miło czytać, że wycieczka dała Ci tyle pozytywnych wrażeń:)
Zawsze są pozytywne wrażenia, nawet gdy pada deszcz.
Na tym polega magia, która wytwarza się na turystycznych szlakach.
Dziś byłam z kołem PTTK Nr 45, z którym wędruję od 2008 roku.
Czas na mnie, rozbolała mnie głowa, idę spać.
Dobranoc
Lecę szukać dobranocki 🙂
Też mnie rozbolała i chyba za chwilę pójdę w Twoje ślady.
Kojących snów, Bożenko:)
Dziś niech zabrzmi „Samba na jednej nucie” – jakoś ten Jobim mi przypasował. Tak, to też kiedyś śpiewała Ella – wybrałem jednak dużo późniejszy cover, jak dla mnie przyjaźniejszy do usypiania 😉
A to kojarzę z „obsesyjną jedną nutą” J. Kofty, śpiewaną, bodajże, przez H. Banaszak:)
I z Frankiem Sinatrą:)
Twoja wersja bardzo przypadła mi do gustu, nie – do snu;)
(chyba znów się żegnam między/między)
Zatem i Tobie kojących snów, Makówko:)
Niech się nam wszystkim dobre i spokojne sny przydarzą!

Dobranoc, Tetryku:)
„Wieczór jest jako flakon — kiedy się odmyka,
Wszystko chciałby odurzyć perfumą słowika.
Muszlę nieba otwiera jak morza odmęty,
A z muszli perły srebrne lecą w firmamenty.
Noc je na nitkach wątłych leciutko kołysze,
Niby główkę słowiczą zasłuchaną w ciszę.
Aż wschód w palce różowe pocznie gwiazdy chwytać
I w konchę niebios perły bledziutkie zamykać.
(„Koncha, perły i słowik” – J. Liebert)
Dobranoc, Wyspo:)
Dzień dobry
Może kilka rzeczy wygląda jeszcze jako tako, ale większość (szczególnie na zewnątrz) jest przerdzewiała, zniszczona, z pourywanymi śmigami, z drutami na wierzchu. Nie wiem czy jest sens to wszystko pokazywać…
Bo oczywiście obcykaliśmy co się dało…
Byliśmy w tym muzeum i jedno co mi przychodzi do głowy, to jest to wielki skład złomu
Jak dla mnie prawdziwą atrakcją było znalezienie gniazda szpaków… gdy podchodziłam do jednego z samolotów, dorosły karmił młodego, ale gdy podeszłam bliżej, młody schował się w głąb samolotu, a rodzic odleciał
Małżonek z kolei spotkał parkę sieweczek, które gdzieś tam miały gniazdo (mąż wszedł do zagrodzonej części). Obydwie padały przed nim udając „złamane skrzydło”. Musiał być blisko…
Także to muzeum nas wybitnie rozczarowało i nie sądzę, żebyśmy się tam jeszcze kiedykolwiek wybrali…
Ale może być z tego ciekawe pięterko…
Dzień dobry, Miralko:)
Jesteś nieoceniona ze swoją ptaszkową pasją:)
Nawet wśród złomu potrafiłaś wypatrzeć to, co Cię naprawdę pasjonuje – podziwiam:)
Pozdrawiam:)
Dodam jeszcze, że porównując Russell Military Museum i muzeum w Cantigny Park (pisałam o nim kiedyś), to w ogóle nie ma porównania. W Cantigny First Division Museum wszystko było zadbane, oczyszczone z rdzy i co najważniejsze – kompletne…
Dzień dobry
Zapowiada się słoneczny dzień i niestety, gorący.
Witaj, Bożenko:)
A u nas mozaika pogodowa – od słońca po burze. Zmienia się jak w kalejdoskopie:)
Witajcie!
Weekend się skończył, czas do pracy wrócić…
Witaj, Tetryku:)
Też dziś trochę popracusiowałam:)
Już mi się literki mylą, więc – przerwa:)
Słoneczne dzień dobry !
Czy dziś uda się poleżakować?
Sądzę że tak. Dzień zapowiada się pogodnie…
Miłego leżakowania
Najpierw trochę się pokręcę po domu, a potem planuję (wiadomo) Bagry.
Leżakowanie jest umowne, bo chodzę z ręcznikiem jedynie.
Późne dzień dobry, Makówko:)
Mam nadzieję, że kąpiel zaliczona. Ta słoneczna – oczywiście:)
Kąpiel wodna zaliczona, słoneczna tak w kratkę.
Późne dzień dobry i wczesne dobry wieczór Leno!
Czyli bardziej ręcznikowałaś niż leżakowałaś;)
Trochę leżałam na czymś takim niebieskim wiatrem dmuchanym.
Nie leżakowałam wcale, bo trudno tarabanić się autobusem, tramwajem, a potem jeszcze niezły kawałek na nogach z leżakiem.
„Burze chrypią a trąbią
w rogi kręcone chmur.
Wieje chojarów chorągwią
zły rosochaty bór…
Niebo w świetlistej łunie,
tętent jakowyś w górze.
To ty jedziesz, Perunie?
Ty to śmigasz na chmurze?
Błyski pociskasz przodem,
drogi na przełaj wiadome,
wiatry i źrebce młode,
smagasz czerwonym gromem.
A popędzaj! goń! dogoń!
kogo deszczami gnasz!
Wydrę ci włócznię-ogień.
Noc z karku zedrę – twój płaszcz!”
(„Perun” – Wł. Broniewski)
🙂
Dzień dobry, Wyspo:)
Myślę, że Broniewski jest niedoceniany…
Mam podobne zdanie.
Ciągną się za nim te „Elegie…” o Waryńskim i „Słowa o Stalinie”…
Bardzo lubię „Zielony wiersz”:):
„Ja nie chcę wiele:
Ciebie i zieleń,
i żeby wiatr kołysał
gałęzie drzew,
i żebym wiersze pisał
o tym, że…
każdy nerw,
każda chwila samotna,
każdy ból – jakże częsty, jak częsty! –
zwiastuje otchłań,
mówi: nieszczęsny….
Ja nie chcę wiele,
ale nie mniej niż wszystko:
Ciebie i zieleń,
i żeby listkom
akacji było wietrznie,
i żeby sercu – bezpiecznie,
i żeby kot się bawił firanką,
jak umie.
Żeby siedzieć na jerozolimskim ganku
i nic nie rozumieć.
Pętacki wiersz…
Sam wiesz, że łżesz,
ale dlaczego tak boli, tak boli?
Chyba już nic nie napiszę…
W ogromną i groźną ciszę
schodzę powoli…
Ja nie chce wiele:
Ciebie i zieleń…”
A tu w wykonaniu Sambora Dudzińskiego:
🙂
Dziękuję, Duszku Wakacyjny:)
Cisza minęła, większość powróciła…
Zaraz będzie dobranocka…
Poczekam…
Wojciech Mann w „Polityce” wskazał nową płytę Lukasa Nelsona. Posłuchałem i z niej proponuję wam piosenkę o usypiającym brzmieniu i optymistycznym tytule: „We’ll be allright” (Wszystko będzie dobrze)
Czasami jesteśmy pogubieni,
czasami brak nam sił do walki.
Bywa, że trudno nam orzec,
co dobre a co złe.
Nie mam na to planu,
ale przyświeca mi przekonanie:
świat może nas mijać,
ale wszystko będzie dobrze…
A więc wszystko będzie dobrze… Ładna piosenka i optymistyczna.
Z tymi słowami idę spać…
Dobranoc
Dobranoc, Bożenko:)
Wszystko będzie dobrze…niechby tak się działo…
Dobranoc wszystkim… i niech wszystko będzie dobrze…

Dobrej nocki, Tetryku:)
„Wieczorny wiatr mię bzami owiał,
I trącił ogród lekkim ruchem,
Płaszcz nocy przygasł, poliliowiał
I stał się kolorowym puchem.
Zmierzch jej jak pająk na sukienkach
Koronki w dzwonki wyhaftował,
Jak pióro senne po mych rękach,
Po twarzy jej przepłynął owal.
W latarniach ulic drżą motyle,
Ciemnieje dal i gra bezkreśnie;
Noc mgli się, znika w świateł pyle,
Rozwiewa mi się w bzach jak we śnie.”
(„Wieczór w bzach” – K. Wierzyński)
I tym wonnym poemacikiem również pozwolę sobie się pożegnać: liliowych snów, Wyspo:)
Ale zapachniało!
🙂
Wczoraj, włócząc się z Psiułką, trafiłam na jakąś późno kwitnącą odmianę bzu, która mnie zainspirowała do odnalezienia tego wiersza:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Czas spać, dobranoc.
Dzień dobry
Ciepło,coraz cieplej… 
Witaj, Bożenko:)
U nas koszmarny upał. Teraz mam na termometrze 31 stopni.
Witajcie!
Słyszałem, że powstał wredny plan podstępnych wrogów narodu polskiego, aby eksterminować tenże przez wytopienie codziennie około dwóch ton narodowego tłuszczyku, co niewątpliwie doprowadzi do degeneracji, porubstwa i genderu!
Już się boję…
Ja natomiast słyszałam, że Pan Bóg podsyła na zmianę upały lub ulewy, bo nie może się zdecydować czy ów naród utopić, czy usmażyć.
Są jeszcze inne kataklizmy… Strach się bać.
Dzieńdoberek!
Witaj, Makówko:)
Do popotem…
Bagry,knucie-taki plan.
Dzień dobry




Wczoraj byliśmy na wiśniach w Michigan. To trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby w taki upał wybierać się do sadu
Gorąco było jak w piekle
Nazbieraliśmy trochę ponad 50 kg i do domu. A po drodze roboty drogowe, korki, wypadki samochodowe… wracaliśmy ponad 3 godziny
A jeszcze trzeba było coś zrobić z tymi wiśniami. One nie mogły czekać… umyte i wydrylowane jeszcze w Michigan, w drodze puściły sok…
Skończyłam pracę ok. 22 i padłam jak kawka po strzale…
A dziś do pracy…
Pracuś!
Co muszę – to robię, nawet bez przyjemności… to jaki to pracuś
Miłego popołudnia Wam życzę…

… i idę zbierać się do pracy
Ty to masz zdrowie…
Największy problem, że tego zdrowia coraz mniej…
Witaj, Miralko:)
I Tobie miłego dnia:)
Witaj Leno

Dziękuję, był nawet w miarę miły
Szczególnie po pracy…
„Opowiem ci, jak wzeszło Słońce –
Wpierw — Wstążka nad pagórkiem –
Wieżyczki w morzu Ametystu –
Nowiny jak Wiewiórki
Śmignęły — Wzgórza zdjęły Czepki –
Skowronki zaczęły Łące
Dzwonić — i powiedziałam sobie:
“To musiało być słońce!”
Ale jak zaszło — nie wiem –
Na purpurowy przełaz
Gromadka Złotych dzieci jakby
Przez cały czas się pięła –
Aż — gdy na drugą stronę przeszły –
Opiekun w Szarym Stroju –
Zasunął cicho Rygiel zmierzchu –
I powiódł je do domu”
(E. Dickinson)
Jeszcze przed zachodem słońca, bardzo upalne dzień dobry, Wyspo:)
Już w domu! Jeszcze tylko krótka interwencja techniczna – i wracam na Wyspę!
No i ja już w domu, a na Wyspie cisza…
No to idę spać.
Dobranoc…
Dobrej nocki, Bożenko:)
Dziś na dobranoc zmiana nastroju: ballada mistrza Cohena, ale w wykonaniu wspaniałej Krakuski, A co!
W ramach m/m oświadczę, że jestem po Bagrach, po knuciu, po
, po obiedzie i już na Wyspie.
I siedzę teraz i słucham Cohena w wykonaniu Cohena:)
Ha! Zaraziłem cię!
Wyczuwam radość, jakbyś – uzdrowił;)
Zaczynam orać nosem klawiaturę. Dobranoc!

Miłych snów, Tetryku:)
Dobrej nocy. Spokojnej.
I Tobie spokojnych snów, Makówko:)
„Już się koncert wieczorny rozbija na głosy
I wiatr, co przywiał z łąki, żartuje ze świecą,
Przez okno do salonu ćmy zlęknione lecą,
Miłośnie marzą róże pod kroplami rosy.”
(„Pani Słowacka” – Jan Lechoń)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dorwałam w końcu kogoś z tej firmy gazowniczej i zapytałam kiedy zabiorą nam to czarne świństwo z ogródka… no i dowiedziałam się. Powinni to zabrać w ciągu 6 tygodni, ale dokładnie nie wiedzą kiedy
Co prawda kobieta obiecała mi, że będzie interweniować – dzwonić i prosić, żeby zabrali to jak najszybciej, ale jakoś nie wierzę w taką interwencję 

Jak znam życie, to przeciągnie się to wszystko do jesieni… albo będzie za gorąco na taką pracę, albo będzie padało, albo jeszcze coś…
Wydłubałabym to sama, ale skoro mają to w umowie – jeszcze się przyczepią, że nie powinnam
Wydłubywanie czarnego świństwa z ogródka zabrzmiało złowieszczo;)
Niczym wątek z czarnej komedii…
Dzień dobry, Miralko:)
Witaj Leno

Muszę Ci powiedzieć, że wcale nie jest mi do śmiechu, chociaż zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć zabawnie… jak z czarnej komedii…
Dzień dobry
Upałów ciąg dalszy… 
Dzień dobry, Bożenko:)
Tu 35 stopni…
Czyli jeszcze gorzej…
Witajcie!
Rozgrzewamy się pomału. I nawet do artystek podchodzimy z dystansem i z szacunkiem, tak gorąco…
Witaj, Tetryku:)
Próbujemy brać to na chłodno;)
„Nie tylko źle jest na ziemi,
w raju jest też niewesoło:
Patrzcie – kroplami wielkiemi
pot z twarzy spływa aniołom.
Nic im się nie chce – wiadomo –
ogłupia straszliwy upał.
Nawet ów motyl z Kiplinga
w upał by także nie tupał.
Mój Boże, i Bóg Staruszek
dzień cały wodę sodową
trąbi, miotełką od muszek
machając sobie nad głową.
I małpki pomizerniały,
i szyje schudły żyrafom.
Piotr Żydów wpuszcza i robi
gafę, panie, za gafą.
Od rana aż do wieczora
anioły wzdychają, wzdychają,
pokotem leżą na łąkach
i piwem się polewają.
Opustoszały jezdnie,
a w kramach święci rozliczni
mruczą: – Uff, to już jest nie –
takt meteorologiczny.”
(„Upał w raju” – K.I. Gałczyński)
Być może już go kiedyś wrzucałam, ale mnie zawsze wprawia w lepszy nastrój i pozwala jakoś ten gorąc znieść:)
Nietakt meteorologiczny – dosadne określenie godne aniołów!
Cudne, prawda?
To, wraz z „kryzysem kulinarnym” i „rozpasaniem konsumpcyjnym”, trzy moje najbardziej ulubione epitety:)
Słonecznie witam!
Skwarnie odwituję – dzień dobry, Makówko:)
Ja Bagrowo odwituje odwitowanie.
„panie cedzą przez słomki mazagran
zaciągnięte w czarne rękawiczki
i uśmiechają się powłóczyście
przechodzącemu artyście
na czarujące good-bye
kwintet na balkonie zagrał
potpourri z m-me butterfly
oglądając się trwożnie na drogę
po której chodzi tłusta i spocona bona
dzieci fortyfikują skwer
białe zdenerwowane panienki
z czerwonymi wypiekami na twarzy
założyły nogę na nogę
oddychają prędko czekają
może się kto odważy
spadła oknem zadyszana goła
spazmowała paanowie paanowie
koła koła koła koła
zatańczyły zaskakały zatłukły
aaa 22 na lewo jeden zatrzymać
zaraz wszyscy 8 bez czapek
biegł upadł wstał wył
wołał płakał krzyczał tupał
– – – – – –
był
upał”
(„Upał” – B. Jasieński)
Jest upał:)
Dzień dobry, Wyspo:)
Pozdrowienia z Mazur na bosaka .Już trochę zdziczałem
Miłego pobytu
Szczęściarz!
„Bosa Mama, bosy Tata!
I Motylek boso lata.”
😉
Dzień dobry, Maksiu:)
Witaj Maksiu
Uwielbiam chodzić boso 

Jeśli chodzenie na bosaka jest oznaką zdziczenia, to ja jestem od dzieciństwa dzikuską
Miłego dziczenia Maksiu
A tu coś się dzieje. Słońce zniknęło, zerwał się wicher… czyżby szła burza?
Nie martw się, Bożenko – słońce nadal jest, od nas je widać!
Całe szczęście, ulżyło mi
Coś huknęło za oknem, Bożenko?
Może to temperatura spadła;)
U nas nic nie lepiej…
Masz rację, spadła ale bez huku.
Fajnie, że chociaż u Ciebie.
Jak podają wiarygodne źródła, nad morzem też lepiej – 26 stopni.
A tu już 18 stopni. Wierzyć się nie chce…
W Krakowie dziś był nadupał. Nawet na Bagrach trudno było wytrzymać.
Taaa… prawie przeciekłem przez pedały wracając z pracy
A w Poznaniu tylko przed południem było gorąco, później robiło się coraz chłodniej, zerwał się wiatr i od południa zaczęło się ochładzać. Pod wieczór nawet padał deszcz…
Na jutro zapowiadają burze, ale czy zgadną?
W Głuszy to samo. Nawet moczenie w Jeziorze nic nie dawało, bo temperatura wody niewiele niższa od temperatury powietrza.
🙂
Za to pływało się świetnie i jednak w wodzie było dobrze.
Czas na mnie…
Dobranoc
Snów słonecznych, a ranka w chłodnych błękitach, Bożenko:)
Dziś mi się nawinął pod myszkę Andrzej Sikorowski – i tego wyboru nie trzeba chyba uzasadniać…
Bo choć zapomniał dawno świat
na czym polega słowo „brat”
to ja pamiętam…
I jeśli nawet licho śpi
to zawsze mu otworzę drzwi
nie tylko w święta…
Sikorowskiego nigdy nie trzeba uzasadniać!
Trzymaj się Wyspo, jutro 35 stopni w cieniu oczywiście 🙂
Witaj Ultro, nie daj się upałowi!
Ja się już pożegnam.
Trzymajcie się…tfu chciałam napisać CIEPŁO!
No dobra, trzymajcie się z odrobiną chłodku.
Dobrej nocki, Makówko:)
„Jak chłodny jedwab w kolorze nieba”.
O! To o stopień niżej niż dzisiaj:)
I Ty się trzymaj, Ultro:)
Mroźnych snów, Wyspo!

Taaaa…dawno nie było tak ciepłej nocy.
Dobranoc!
Noce takie są upalne
I słowiki spać nie dają,
A przez okno do mej izby
Jakieś strachy zaglądają.…
Chłodnych snów, Tetryku:)
To ja, po cytacie z utworu tak znakomitego duetu, pożegnam się słowami innego utalentowanego poety:):
„Usnąłem i wyśniłem gaj pomarańczowy,
Wysokiej Etny śniegi srebrzyste w oddali
I morze nieruchome jak z niebieskiej stali,
I cyprysy, i jasne przytulone głowy.”
(„Sen w gaju” – J. Iwaszkiewicz)
Snów jak „śniegi srebrzystych”, Wyspo:)
Dzień dobry
Dobrze się spało, bo w nocy popadało…
Witaj, Bożenko:)
To super:)
Witajcie!
Wirtualna krioterapia pomogła. Spało się!
Witajcie!
U mnie jakoś nie zadziałała -nie mogłam spać. Auuuu…
To przez te strachy zza okna…
Ktoś lub coś musi być winny.
Witaj, Makówko:)
To przykre.
🙂
Dzień dobry



Nareszcie chłodniej
Może nawet popołudniu będzie można otworzyć okna i wyłączyć klimę. W końcu można będzie wywietrzyć dom
W nocy ma być 16C, a nie 25C jak do tej pory
A tu nadupał,a woda jak w ciepłych morzach.
Witaj, Miralko:)
Bo w życiu trzaa mieć farta:)
U nas też chłodniej – raptem 32 stopnie. Po wczorajszym to prawie jak na Syberii;)
Dzień dobry, jestem!
Jak widzę, istnieje potrzeba nadbudowania pięterka, jestem gotów to zrobić, może wieczorem – jeżeli nikt nie ustawiał się w kolejce!
Witam serdecznie i już się cieszę na nowe pięterko.
Kolejki nie widzę.
Witaj, Quacku:)
Mam nadzieję, że wyjazd był przyjemny:)
O! Bardzo nawet wielka potrzeba – jakem gospodyni patronackiego pięterka – bardzo, bardzo wielka potrzeba:)
No to pokażę nieco ptaszków i jednego nieptaszka
🙂
Super!
Dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry!
Dojechałem do domu, wyżąłem się, wypłukałem i padłem jak kawka…
Wcale się nie dziwię, przy takiej temperaturze…
A tu chłodek, ok. 20 stopni i chyba zaraz będzie padać.
U nas padało, popaduje dalej, jest mokro, pochmurno i niestety nadal parno.
Zapowiadają burze, grad i huragan…
Tak, dostałem alert RCB. No to dopóki nie ma tych wszystkich katastrof, biorę się za przygotowania do budowy.
Ale póki co, dobranocka.
Dużo ciszy w tekście, dużo muzyki w realu.
Snów wyciszających, bez gradu.
Dobranocka była, nowe pięterko zobaczę jutro, więc idę spać.
Dobranoc
Przyjemnych snów!
Spokojnej!
Spokojnej nocki, Bożenko:)
Kochani, wykańcza mnie ten „nietakt meteorologiczny”. Dobrej nocy!

Dobrej nocy, Tetryku:)
Spokojnej! Oby się chociaż trochę ochłodziło!
To ja zapraszam przytomnych (w obu znaczeniach) na nowe pięterko. Teraz albo rano
„Zasnąć stroskaną,
Wstać zakochaną,
Zobaczyć czerwień maków.
Nieznana siła
Dzisiaj wstąpiła
Do świętej świątyni mroku.
W podwórku magnolie,
Wysokie topole
I dymy jak gorzki miód…”
(A. Achmatowa)
Ten wiersz bardzo mi pasuje do Agnieszki Osieckiej.
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dziękuję za miłe towarzystwo na pięterku pani Agnieszki i statecznie (z powodu upału) podążam na intrygujące spotkanie z Quackowym nieptaszkiem:)