Za dwa dni PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY.
A ja zapraszam na jeszcze zimowe, jeszcze grudniowe spacerki.
Zacznę od spacerku 17 grudnia 2020, takiego w mało zimowej aurze.

Dolina Szklarki, położona na obszarze Parku Krajobrazowego Dolinki Krakowskie, ciągnie się na długości około 9 km od Jerzmanowic, w których znajduje się główne źródło potoku Szklarka (wywierzysko zwane Pióro) poprzez Szklary do Dubia, gdzie jej wylot łączy się z wylotem Doliny Racławki, a dwa potoki tworzą Rudawkę.
[…] Początkowo szeroka nieckowata dolina zwęża się w parów o stromych zboczach pokrytych lasem mieszanym. W dnie doliny i w korycie potoku widoczne są wapienne skałki karbońskie oraz martwica wapienna. W szerokim odcinku doliny, w miejscu zwanym pstrągarnią, znajdują się stawy rybne założone w 1850 r. przez hrabiego Artura Potockiego. Do ich nawodnienia wykorzystano obfite źródła bijące w pobliżu. W górnej części doliny ciągną się zabudowania wsi Szklary i Jerzmanowice, obrzeżone wapiennymi skałkami – ostańcami wierzchowinowymi. […]
Pomiędzy wsiami Jerzmanowice i Szklary znajduje się rezerwat Dolina Szklarki utworzony w 1989 r. W rezerwacie leśnym, zajmującym fragment lewego zbocza doliny o powierzchni 46,69 ha pod ochroną są zbiorowiska grądu i buczyny naskalnej, charakteryzującej się karłowatym pokrojem drzew i występowaniem storczyków w runie. […]
(„Szlaki turystyczne Małopolski”)
Między skałkami już nieraz ze mną wędrowaliście, więc tylko tak „na dowód”.



Można się wspinać, ale pamiętając, że GOPR ostrzega.

Jesienne liście, rachityczny bałwanek – taka wtedy była jesienno-zimowa aura.

Po drodze coś dla Leny.


Kolejna wycieczka (20 grudnia 2021) to w jesienno-zimowo mglistej aurze przeddzidzie Imienin Ew.
Miejscem przedzidziowej imprezy jest kamieniołom w Zabierzowie.
Historia kamieniołomu sięga roku 1922, wtedy właśnie przeznaczono tamtejszą działkę na wydobycie jurajskiego wapienia do produkcji kredy.
W roku 1994, dwa lata po zakończeniu jej eksploatacji, część starego wyrobiska zalano wodą, tworząc staw. Jurajskie i kredowe skały dokumentują wiele procesów geologicznych, które na przestrzeni wieków zachodziły na tym obszarze. Występują tu rzadkie odmiany wapieni skalistych, jedne z najlepszych profili kredy, a także unikalne paleogeńskie formy krasowe. Skały kamieniołomu obfitują w różnorodne formy wymarłych głowonogów.
(„Skarby blisko Krakowa”).
Staw i jego okolica spowity był mgłą.

.
Było mgliście, zimno i bardzo ślisko, ale nie przeszkodziło to dwóm Ewom w przygotowaniu poczęstunku na ławce na „gustownym” obrusiku w kratkę.

Posileni i napici idziemy wędrować przez zamglony las.





Dochodzimy do „Zapałki”, która też ukryta jest we mgle. (o „Zapałce” już kiedyś rozmawialiśmy przy okazji moich spacerków).

Potem idziemy do Rezerwatu Skała Kmity.
Znajduje się na pięknym widokowo i ciekawym pod względem budowy geologicznej obszarze Tenczyńskiego Parku Krajobrazowego. Powierzchnia rezerwatu ma powierzchnię 19,47 ha i utworzony został w 1959 r. w celu ochrony naturalnego krajobrazu przełomu rzeki Rudawy, a także naskalnej roślinności i lasu. Występuje tu 18 gatunków roślin chronionych, m.in. tojad mołdawski, kruszczyk siny, rojownik pospolity, ciemiężyca zielona. Najbardziej malowniczą częścią rezerwatu jest stroma, o pionowych niemal ścianach skała wapienna o wysokości ok. 25 m z wyrytymi na niej historycznymi napisami i ciekawą roślinnością naskalną. Prócz niej w rezerwacie znajduje się jeszcze kilka innych mniejszych skał wapiennych z okresu jury, znajdujących się w lesie tworzonym głównie przez dęby.
Nazwa skały pochodzi od rycerza Kmity, który według legendy pochodzącej z początku XVI w. nieszczęśliwie zakochał się w pięknej Olimpii Bonerównie, córce ówczesnego właściciela Balic. Nie mogąc ożenić się z nią, rzucił się z rozpaczy wraz z koniem z tej skały, ponosząc śmierć na miejscu. Bonerówna ponoć oddana została do zakonu. W miejscu, z którego skakał, znajduje się krzyż.
(orlegniazda.pl)


27 grudnia 2021 wyjeżdżamy samochodami trochę dalej od Krakowa.

Oto trasa naszej pieszej wędrówki: przysiółek Topory-Smyraki-Spikówka-Przełęcz Kolędówki-Kiczora-ognisko z widokiem na Pasmo Babiogórskie -przysiółek Topory.

Zanim zaczniemy się wspinać do góry mały poczęstunek ciastem domowej roboty.

I wreszcie trochę zimy na tym pięterku!


Oto obiecane Ultrze małe morsy.


Na trasie jak zawsze kapliczki, krzyże, chałupki.




Nie mogło zabraknąć ogniska.

To była bardzo udana zimowa wycieczka.
Gdy można wyjechać poza miasto jest cudnie, ale gdy nie ma takiej możliwości lepiej pojechać do Lasku Wolskiego i pogadać ze zwierzątkami i ptaszkami niż siedzieć w domu. Tak zrobiliśmy 28 grudnia 2020.





Potem można przejść spacerkiem przez krakowskie Błonia.

I dojść do Parku Jordana, aby pogadać z misiem.

Na obrazek wyróżniający wybrałam zdjęcie, które zrobiłam 28.12.20 w Parku Jordana.




Będzie mi miło, gdy zechcecie ze mną powędrować.
Zapraszam na cztery grudniowe spacerki.
Te obrusiki przypominaja mi czasy, kiedy jeszcze nie byłam takim odludkiem, jak teraz, i chodziłam na wycieczki w wiekszym gronie 🙂 fajne czasy były.
Makówko, bardzo podobaja mi sie twoje krzyże i kapliczki, zapraszam na (wybacz nazwę) 'grupę cmentarna’ na fb,
Ikroopko Zerknę jak wrócę z nart. Cieszę się, że Ci się podobają krzyże i kapliczki.
Staram się tak robić wpis, aby każdy coś tam znalazł dla siebie.
Fajne czasy były, choć ja NADAL PRÓBUJĘ zachowywać się podobnie jak dawniej i dlatego tak lubię te wycieczki z ogniskami i imprezami w plenerze.
Na sam widok małych morsów włos mi się zjeżył. Zrobiłabym odwrotnie, czyli ubrała dzieci, a ich rodziców zatopiła w lodowej balii.
Taniec z misiem rozłożył mnie na łopatki. Ty to masz szczęście…
Miło, że zajrzałaś Ultro, dziękuję.
Dzieci wyglądały na zadowolone, a ja jak widzisz dotrzymałam obietnicy, że pokażę tę kąpiel w balii. Z opóźnieniem, ale pokazałam.
Nie ma pewności, że woda w balii miała temperaturę otoczenia…
Moim skromnym zdaniem woda w balii była ciepła, a hartowanie polegało na różnicy temperatur w momencie wchodzenia i wychodzenia.
Dlatego faktycznie określenie „morsy” użyłam (chyba?) nieprawidłowo.
Kąpałam się kiedyś w takiej balii. Woda w niej była gorąca. Wyzwaniem było wyjście z niej i dobiegnięcie do oddalonej szatni. Jednak rozgrzany organizm nie odczuwał zimna panującego na zewnątrz. To było w Wisconsin (USA).
Na podobnej zasadzie działają otwarte baseny termalne, np. w Orawicy, gdzie zanurzona w wodzie możesz podziwiać ośnieżoną Osobitę.
Pływałam w różnych takich basenach.
Piękne zdjęcia Makówko, ale dokładniej je obejrzę nieco później…
Dziękuję Bożenko!
Znikam, stok dziś otwarty do 24, więc pewnie wrócę późno.
Jak wrócę chętnie odpowiem na wszelkie pytania.
paaaaa…..
Nazwa Dolina Szklarki przypomina mi wodospad w Szklarskiej Porębie, gdzie niedaleko niego mieszkałam jako dziecko. Ten wodospad nazywał się Szklarka….
Bardzo sympatyczne spacerki!
Szczególnie spodobały mi się nastrojowe mgliste zdjęcia z 20., choć pozostałe też są warte spojrzenia – jak np.dumnie patrzący na publiczność pan Tygrys w zoo, czy wzruszający rachityczny bałwanek.
Tetryku bardzo dziękuję.
Za miłe słowa masz jeszcze jedno zdjęcie z ZOO. Taka „mordka” wystająca (chyba?) z wody.
Ładna mordka
Odwzajemniam uśmiech!
Ale ząbki masz jednak ładniejsze Ukratku!
Dla tych, którzy chętnie pospacerowaliby jeszcze po ZOO, specjalnie dla Bożenki i Tetryka mam jeszcze trzy zdjątka.
Nie wszystkie zwierzątka chciały grzecznie pozować, mimo że tłumaczyłam im, że nie mam porządnego aparatu z Zoomem.
Piękne, zwłaszcza futrzak!
Dziękuję, piękne zdjęcia.
O, nowe pięterko! A ja na przerwę, jak wrócę, to poczytam!
Przerwa na zapiekankę i herbatę.
Trudne warunki więc kukam na Wyspę i piję herbatę z termosu.
A ja się żegnam do jutra…
Dobrej nocy życzę
Spokojnej!
Dobry wieczór, jestem.
Skały w Dolinie Szklarki piękne, wyglądają jak mury zamku, a tu proszę, naturalna formacja. (Nb. mnie też się skojarzyła „Szklarka” ze Szklarskiej Poręby). Drewniana chatka na ostatnim zdjęciu niby mała (zwłaszcza na tle większej, murowanej), ale podmurówka wygląda zacnie, dach też chyba jeszcze całkiem całkiem).
Stawy i w ogóle zalewanie wyrobisk w byłych kamieniołomach to chyba dość częsta praktyka, jako częściowy kielczanin nie mogę nie wspomnieć o rezerwacie Kadzielnia, gdzie również wapienne skalne zbocza górują nad stawem (chyba że akurat wypuszczą z niego wodę).
Oszronione roślinki na tle mgły (czwarte zdjęcie z tego zestawu) wyglądają trochę jak z innej planety – a może macki kosmicznego pająka? W każdym razie nie z tej ziemi.
I w ogóle przez tę mgłę (i Zapałkę, i drut kolczasty na zdjęciu) wygląda to trochę jak wyprawa do jakiegoś postapokaliptycznego świata, np. Strefy z „Pikniku na skraju drogi” braci Strugackich.
Ale końcowe zdjęcia, ze skałami i krzyżem, to już całkiem inny klimat, też posępny, ale wiktoriański, bliżej „Frankensteina” albo jakichś opowieści o wampirach.
Ile w sumie kilometrów liczyła trasa z 27 grudnia? Bo na mapie nie dojrzę.
I wycieczka zupełnie inna, jakby do jakiejś górzystej Finlandii – tak mi się skojarzyła ta kadź z wodą i śnieg, i drewniany dom.
Zwierzaki bardzo ładne, na widok flamingów zawsze mi się chce śmiać. Miś na koniec przypomniał mi o wilku z brązu, który stoi w Starym Zoo w Poznaniu, a na którego wsiadały pokolenia poznańskich dzieciaków (i ja też, w wieku kilku lat, chyba przy każdej wakacyjnej wizycie).
Quacku bardzo dziękuję za merytoryczny komentarz.
Ciekawe są te Twoje literackie odnośniki, cieszy mnie, że moje nieprofesjonalne pstryczki mogły wywołać takie skojarzenia.
27 grudnia chyba było to zaledwie około 8 kilometrów, ale jak dla mnie nie ilość kilometrów świadczy o stopniu trudności wycieczki co przewyższenia i czy idzie się w kopnym śniegu, czy jest ślisko itd.
W mojej pamięci pozostało wrażenie, że była to wycieczka „lajtowa”, dużo czasu spędziliśmy przy ognisku, a pierwszy dłuższy postój był zaraz na początku gdy konsumowaliśmy ciasto upieczone przez jednego z panów.
O tym, że była to łatwa wycieczka świadczy fakt, że organizator zaprosił na nią parę osób „mało chodzących”. No i ja jakoś szczególnie zmęczona nie byłam.
No tak, 8 km po górach to nie to samo, co po płaskim.
No i w zimie, po śniegu. Może nie po kolana, ale jednak. Pamiętam, że jednak ślisko było, bo raczki zakładałam na samym początku.
Tak się szło:
Oho, fachowy ubiór i wyposażenie!
E, tam fachowy.
Stara kurtka narciarska i stare spodnie narciarskie.
Stuptuty i kijki to już oczywista oczywistość.
Natomiast buty faktycznie nowe i jednak z oryginalnym Vibramem.
A tu masz Quacku inny „zestaw turystyczny”, który miałam na sobie 17 grudnia w Dolinie Szklarki. Kurtki się zmieniają, ale buty zawsze te same.
Na tym zdjęciu wyjątkowo zamiast kijków trzymam …buteleczkę, ale kijki gdzieś tam leżą.
Rozumiem, na szlaku trudno byłoby się podpierać buteleczką.
Quacku buteleczka jest potrzebna przy ognisku, no!
Tak jest, zapamiętam sobie: kijki na trasie, buteleczka przy ognisku, nigdy odwrotnie!
Quacku dobrze zapamiętałeś i tej wersji będziemy się trzymać!
PS Uwielbiam Twoje poczucie humoru!
Ładnie wyglądasz, prawdziwa turystka
Też się cieszę, że Ci się podoba.
I w takim razie od razu dobranocka.
Standard, zagrany przez Michaela Boltona z orkiestrą Sinfonia Varsovia niecałe 10 lat temu.
Snów o tym, co kto ma na myśli.
Pospacerowawszy po Małopolsce, a na koniec po Georgii, można iść spać, zanim wróci gospodyni 🙂

Spokojnej!
-Gospodyni wróciła (zmarznięta)
-Zima wróciła (pod moim blokiem biało)
Poczytałam komentarze, dziękuję za nie, ale jednak dopadło mnie zmęczenie.
Idę więc spać, a jutro (właściwie dziś) odniosę się do wszystkich komentarzy.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Zima żegna nas słonecznie, bo jeszcze dziś o 10,37 przywitamy astronomiczną wiosnę. Jutro kalendarzową. 
Witam!
Za oknem piękna zima -niebieskie niebo i biały śnieg.
Zima już się kończy, a śniegu nawet na lekarstwo.
Ale może Gienia pożegna zimę…
Witajcie! Okno nastraja optymistycznie. Chociaż ono!
Dzień dobry, piękna pogoda, ciekawe, jak długo!
Tymczasem na Islandii otworzyła się ziemia i popłynęła lawa (erupcja efuzyjna), w miejscu oddalonym od ludzkich siedzib, na szczęście, wbrew temu, co podają media (np. TVN24 pisze na pasku, że wulkan wybuchł „w stolicy kraju”, co jest, delikatnie mówiąc, przesadą).
Wiadomości na bieżąco, ze zdjęciami i filmami, po islandzku, ale przetłumaczone automatem Google (na szczęście idzie zrozumieć, co piszą) – tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/translate.google.com/translate?sl=is&tl=pl&u=https%3A%2Fhome%2Fu194284526%2Fdomains%2Fmadagaskar08.pl%2Fpublic_html%2Fwww.ruv.is%2Ffrett%2F2021%2F03%2F18%2Fhelstu-tidindi-ny-skjalftahrina-uti-fyrir-reykjanesta
A informacje pisane przez ludziów (Polaków, którzy ZTCW są na Islandii najliczniejszą obecnie mniejszością) – tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/na-polwyspie-reykjanes-rozpoczela-sie-erupcja-wulkanu-aktualizacja
Najpierw pandemia, teraz otwarła się ziemia, za chwilę nadleci szarańcza… co dalej?
Potop?
A nadleci? Ponoć się skończyła?
No tak. Od tego się zaczęło…

Chyba z szarańczą łatwiej sobie poradzić?
Tak sądzę.
Kochani!
Musiałam pilnie wyjść z domu. Potem zakupy, postawiłam zupę i teraz już będę kurą domową i gospodynią na Wyspie.
Idę wspinać się po schodkach, mam nadzieję, że teraz już żaden telefon nie wygoni mnie z domu.
A ja byłem na ważnym spotkaniu i wyjątkowo nie online, tylko na żywo (ale w maseczce). Ale już jestem.
Ja też jestem. Zakupy zrobione, obiad zjedzony (dziecko przyjdzie nie wiadomo kiedy na obiad), ciasteczko zjedzone, herbata wypita.
Po schodkach pobiegałam rehabilitując się (mam nadzieję?) za wczorajsze bycie gospodynią nieobecną.
À propos wczorajszego dnia.
Warunki były trudne mimo ratrakowania od 15do 17, gdyż stok był bardzo rozjeżdżony -twardy śnieg (omal lód) na zmianę z kopnym śniegiem.
Na stoku dużo ludzi, bo każdy chciał zdążyć przed dzisiejszym zamknięciem.
Tymczasem inne wyciągi radzą sobie tak:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/koninki/
Chciałam coś dopisać w powyższym komentarzu i trzeci raz informuje mnie, że nie można aktualizować danych.
Auuuu!
Nie można było zaktualizować wpisu w bazie danych. tak mi pisze niedobry!
Nie obserwuję takiego problemu… A powyższy wyedytowałaś.
Ale do poprzedniego chciałam dokleić to:
Kto chętny na szkolenie?
Zapraszamy w sobotę i niedzielę od 8 do 21
Warunki mają być wyśmienite
Regulamin szkolenia dostępny na stronie: http://www.szklanagora.pl
I znów mi nie pozwala.
I dopisałam jeszcze parę słów o otwartych kościołach i też się nie dało.
Było tam coś takiego -do tej pory na stoku 100 m2 na narciarza, w kościele 15 m2 na wiernego. Teraz stoki zamykamy, kościoły otwarte, gdzie tu logika? Oczywiście takich przykładów jest więcej.
A nie miałaś komentarza w edycji na innym urządzeniu?
Nie! Cały czas na tym samym laptopie, bez zaglądania na Wyspę z komórki.
Komunikat ukazał się parę razy. To, co wytłuściłam to tekst wprost skopiowany.
Cuuuda, cuuuda…
…ogłaszaaaająąą!
Na wszelki wypadek nie załączam tv, nie sprawdzam inf w necie i idę do wanny.
Powiecie mi jak już ogłoszą?
Dobranocka.
Seweryn Krajewski. Agnieszka Osiecka. Trzeba coś więcej?
Snów melancholijnych, ale pięknych.
Późno się już zrobiło, też idę się kąpać
i spać 
Dobranoc.
Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Miłej kąpieli i lekkiej kordełki!
Bożenka już pewnie pod kołderką, a ja jeszcze nie poszłam do
,
bo czekałam aż napiszecie co to za cuda.
Bożenka tak określiła wszak twoje kłopoty z edycją komentarza…
Ładnie tak sobie ze mnie żartować?
A ja już myślałam, że rząd ogłosił, że wszystko jednak otwierają.
Dobrej nocy wszystkim już-śpiącym i jeszcze-nie-śpiącym!

Spokojnej!
Śpij dobrze Ukratku, a ja się pakuję.
Jutro wycieczka, więc znowu mnie nie będzie.
Ale potem będzie opis, zdjątka…
Cobynadobreniewyszło
Zdjątka jakieś są, a opis…mam nadzieję, że w tej pięciolatce się wyrobię.
Z 29 grudnia została do opisania wycieczka, no i cały styczeń, luty, więc zanim dojdę do marca…
Dobranoc!
Dzień dobry
Wiosna wita nas śniegiem…
Bryyy…
Tu słońce.
I tego Ci życzę do końca dnia.
A reszta śpi, niech Gienia przywita Wyspiarzy,
bo ja udaję się na spotkanie. 
Witajcie!
To już rano???
Dziędobry. Pogoda w przeciwieństwie do wczoraj paskudna.
Wracam do spania.
A ja już wróciłam na Wyspę,a tu cisza. Nawet Gienia nie pomogła
Patrzę co jakiś czas na Islandię, lawa nie ma weekendu. Zalała już sporą część dna tej dolinki, w której nastąpił wypływ.
Czyżby miała zalać całą wyspę
Na szczęście wyspa jest ogólnie wypukła!
Jak nie lawa, to gazy wulkaniczne ludziom zagrażają. Najgorzej dla astmatyków…
Na razie wszystkie oceny są dość optymistyczne, również w kwestii gazów wulkanicznych.
A całej wyspy na pewno nie zaleje, na razie tylko w tej jednej dolince, i nie przewidują, żeby wypływ jakoś się drastycznie powiększył (chociaż oczywiście niczego nie można wykluczyć).
Tak jest, w razie czego lawa skiknie do morza i trochę powiększy wyspę
Ale z tego, co piszą, wynika, że mają lekkie kłopoty z gapiami (pomijam jakość przekładu, bo automat): „Obszar ma pozostać otwarty, ale obrona cywilna obawia się, że ludzie będą pijani. Ekipy ratownicze były wczoraj pod ręką podczas erupcji, aby trzymać ludzi z dala od najbardziej niebezpiecznego obszaru. Były przykłady ludzi zbliżających się do krateru, według Bogi Adolfssona, przewodniczącego drużyny ratunkowej Þorbjörna. Mówi, że około pięć minut po wyrzuceniu ludzi lawa przepłynęła przez miejsce, w którym się znajdowała.”
Islandczycy widać też garną się do nagrody im. Darwina…
Bardzo możliwe. Ale należy też pamiętać, że obecnie największą mniejszością na Islandii są Polacy, więc możliwe, że trochę rodaków też tam było.
Wróciłam.
Słońce było tylko chwilkę rano jak wychodziłam z domu.
Reszta dnia ponura, nawet trochę padał śnieg i jednak ręce bez rękawiczek marzły. Trochę grzaliśmy się przy ognisku.
Niebo ponure, ale nastroje dobre. Było tylko 11 osób, ale udało nam się jakoś pogubić na trasie, ale ponieważ kręciliśmy się między Uklejną a Górą Chełm , więc (różnymi drogami) wszyscy zeszliśmy do samochodów.
Jestem tylko troszeczkę zmęczona i niewyspana.
W komórce jest ok,z laptopa nie da się wejść na Wyspę.

Jak dobrze, że na naszej Wyspie nie ma wulkanów!
Ale co to znaczy „nie da się”?
Kółko się kręci i nic.
Inne strony działały.
Teraz już jest ok.
A mnie odwiedziło dziecko, więc nie mogłam wejść na Wyspę…
A moje dziecko przyjdzie na obiad niewiadomokiedy.
A ja jestem przez cały czas, tylko w okienku obok robię różne rzeczy.
…a właśnie mi przypomniano, że czeka na mnie jeszcze odkurzacz…
Oj, wszystko na Ciebie czeka…
Ty znowu z tym odkurzaniem w ŚWIĘTĄ NIEDZIELĘ. Wstydu nie masz!
Ani trochę!
(skoro nie ma zazulka diabła z odkurzaczem, zadowolę się z widłami
)
Wczesne dobry wieczór, Wyspo:)
Za oknem zbiorowe szuflowanie, jakby pani Wiosna pozwoliła sobie na żarcik:)
Pozdrawiam:)
Szuflowanie w sensie odśnieżanie? To samo w Beskidach. A u nas nic a nic, tzn. poprószyło i stopniało.
Witaj, Quacku:)
Tak, wczoraj było sporo śniegu. Dziś już znacznie mniej:)
Witaj, Makówko:)
Bardzo mi miło, że o mnie pamiętasz:) Dziękuję.
Bałwanek wygląda, jakby troszkę się zapomniał przy zabawie, i teraz boi się pokazać na oczy swojej mamie;)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Oczywiście, że o Tobie pamiętam. Szczególnie goniąc grupę, gdy pstrykam kapliczkę w biegu omal się nie zatrzymując.
Doskonały opis rachitycznego bałwanka!
🙂
Dziecko było, obiad zjadło (nawet pochwaliło), ja wskoczyłam do
i teraz już z laptopem jestem w
Ale nie idę spać, lecz jestem chętna nadrobić braki w byciu gospodynią, a tu nie ma z kim.
Hop! hop! jest tu kto?
Jestem, jestem, tylko mi się nieco przysnęło
Ja wróciłem do spisywania książek, bo mam jeszcze 2 szafy…
Więc spisujesz książki, czy szafy?
Liczy szafy -RAZ! DWA!
Dwie szafy książek
I policzone, można spocząć
Właśnie wróciłem po wieczornej przerwie!
Jestem zmęczona, patrzałki same mi się zamykają, idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Mimo że jak na mnie to wczesna pora mam tak jak Bożenka, chyba pójdę w jej ślady.
Jednak dopadło mnie zmęczenie i niedospanie.
DOBRANOC WYSPO!
Spokojnej!
Dobrej nocy, dziewczęta!
Dziękujemy chłopczyku!
Moja była dobra (noc) i nawet dzień mi się wcześnie zaczął.
Dobranocka.
Niby to takie samo, jak wiele innych piosenek, a jest w tym coś osobliwego. Dla mnie warte dobranocki, mimo że w środku robi się nawet dość głośno.
Snów kameralnych, chociaż na początku i na końcu.
Wysłucham przy śniadaniu, paaaa….
To i ja się powolutku ewakuuję. Od jutra mam tydzień pracy zdalnej, zobaczymy, jak to wyjdzie…

Same pożytki:
-można dłużej pospać
-zjeść domowy obiadek w pracy
-bez korków wrócić z pracy do domu
Dzień dobry
Ładny dzionek wstaje, ale mrozik trzyma.
Witajcie!
Zobaczymy, jak się dzień potoczy…
Khe sera sera…
Khe, khe!
Słoneczny dzień doberek!
Tu też zrobiło się słonecznie
Dzień dobry, i tutaj słońce. Sporo do roboty, więc dzisiaj będę zapewne dopiero wieczorkiem.
Kawa? Herbata? Żeby się lepiej pracowało…
Ponieważ temat pięterka już dawno się wyczerpał to ja coś „nie na temat”.
Adam Zagajewski
MAŁPY
Pewnego dnia po władzę sięgnęły małpy.
Nasunęły złote sygnety na palce,
nałożyły białe, nakrochmalone koszule,
zaciągnęły się wonnymi hawańskimi cygarami,
stopy zaś uwięziły w czarnych lakierkach.
Nie zauważyliśmy tego, gdyż pochłaniały nas
inne zajęcia: ktoś czytał Arystotelesa,
ktoś inny przeżywał właśnie wielką miłość.
Przemówienia władców stały się nieco chaotyczne
a nawet bełkotliwe, ale przecież nigdy nie
słuchaliśmy ich uważnie, woleliśmy muzykę.
Wojny stały się jeszcze dziksze, więzienia
cuchnęły bardziej niż dawniej.
Wydaje się, że po władzę sięgnęły małpy.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,26905805,pisarze-poeci-i-krytycy-wspominaja-adama-zagajewskiego-mial.html
Wtedy się poecie wydawało…
A to przecież prawda była…
A tak na poważnie, to szkoda człowieka. Zostawił po sobie nie tylko wiersze, ale i dobre wspomnienia tych, którzy Go znali…
Ciszaaaa, a ja dziś kobieta do znudzenia domowa.
Czwarty dzień pięterko „wisi”…chętnych budowniczych na nowe brakuje? Byłoby, o czym pogadać gdyby pięterka częściej rosły. Tak tylko „mi się pomyślało”.
Chciałam zauważyć, że po moim wpisie, zapadła cisza. Przez cały dzień tu zaglądałam, ale monologów nie lubię…
Dzień dobry wieczorne
plan na dzisiaj wykonany, a co jutro? Hoho, kto wie. Póki co, przerwa.
Zabiegane dobry wieczór, Wyspo:)
Witaj, Makówko Chwilowo Udomowiona:)
U mnie dziś na biegano przez jeżdżono.
Przy każdym moim wpadnięciu do domu Psiułka wynurza się spod schodów w podskokach, a kiedy widzi, że się nie przebieram, odbębnia krótkie wyjście i, łapka za łapką, wraca do swojego schowanka:)
Mądra ta Psiułka…
Witaj, Bożenko:)
Toteż właśnie ruszamy w nagrodę za cierpliwość i zrozumienie troszkę dalej:)
Miłego spaceru, Leno 😉
CHWILOWO udomowiona… -to brzmi dobrze. Daje nadzieję na jakieś perspektywy propozycji bycia nieudomowioną.
Makówko, doprawdy pragniesz zdziczeć?
Zaraz ZDZICZEĆ!
Pragnę być w ruchu, lubię gdy coś się dzieje.
Gdy już jestem bardzo zmęczona i przebodźcowana wtedy z przyjemnością myślę o domowym ciepełku i
i
.
Dziś byłam tylko na malutkim spacerku po osiedlu i w sklepie -już jestem wystarczająco wypoczęta,a tymczasem na jutro żadnych propozycji.
A jaki jest inny antonim do udomowienia?
Nie oswojony?
Kobieta kura domowa, kobieta domowa to nie to samo co kobieta oswojona lub inaczej obłaskawiona, choć często bywa tożsame.
Więc ja nawet gdy domowa to dalej trudna do obłaskawienia, bo mam te swoje samoobronne kolce.
Koronamaczek!
Sugerujesz, że jestem zjadliwa i ciągle mutuję?
W odpowiedzi na apel Gospodyni Pięterka zawiadamiam, że mogę wrzucić wspomniątko o wiośnie, jeśli nie ma pilniejszych tematów.
Ale nieco później, bo muszę jeszcze na trochę wybyć:)
Chętnie poczekam.
Bardzo, bardzo się cieszę i teraz już nie będę marudzić, ale CIERPLIWIE poczekam.
Skoro właśnie zaczęła nam się wiosna to jest właśnie najbardziej pilny temat na czasie.
Wszyscy lubimy Twoje wspomnienia Leno!
Miło mi czytać, że lubicie, bo ja też je lubię, Makówko:)
Nie doczytałam się sprzeciwów, więc biorę się do roboty:)
Też się cieszę.
Podwójnie, że będzie nowe pięterko i że mój apel okazał się skuteczny.
Korzystając, że jeszcze jestem gospodynią pięterka zapytam -, czy tylko mnie się wydaje, że dawno nie było Miralki?
Faktycznie, nie odzywa się od 18 marca…
Natomiast tajemniczy/a maygg się odezwał/a !
U niej była zmiana czasu, może niełatwo jej się przestawić?
To prawda -pisała o tym.
Podobno własny troll to pasowanie na blogera całą gębą!
Mamy się czuć dumni i wyróżnieni?
Chyba coś (kogoś?) przegapiłem?
maygg – kolejna ruska specjalistka od pozycjonowania stron, oferująca linki do rozwinięcia cennych porad…
Aa, to niewiele (przegapiłem). Dziękuję za wyjaśnienie!
Dochodzi dziesiąta, zasiedziałam się.
Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Makowko, odpocznij… śnieg dalej się utrzymuje, musi wiatr być chłodny. „Odpoczyń” sobie, wiosna wcale się nie spieszy, więc w tym tygodniu zaplanuj relaks w domowym SPA.
Dziękuję Ultro, że zerknęłaś na „makowczyne pięterko” i troszczysz się o mnie.
W tym tygodniu i tak będę miała „relaks w domowym SPA” od czwartku, bo wtedy (jak nie odwołają, ja się nie rozchoruję itd. itp.) będę się szczepić.
Dawniej wszyscy topili lub palili Marzannę to i wiosna przychodziła.
Spokojnej.
Do licha, dzisiaj z deszczu pod rynnę. Przerwę przerwał mi jeden temat rodzinny, nad którym siedziałem do teraz, i niewykluczone, że jeszcze wróci. No ale póki co jestem i może w takim razie znajdę jakąś dobranockę.
Wróciłyśmy:)
Psiułka szczęśliwa. Ja trochę mniej – bo sypie.
Mam wrażenie, że zima i wiosna zawarły tajny pakt: pierwsza dokazuje nocą, druga za dnia:)
Sypie?! Coś podobnego.
Chyba pięterko o wiośnie jest niezbędne!
W Krakowie też sypało. Akurat wtedy gdy poszłam spacerować po osiedlu.
Termometr pokazywał plus 6 stopni, a w powietrzu latało takie białe.
Pięterko o wiośnie to oczywista potrzeba chwili!
Tutaj latał tylko helikopter służb ratowniczych, ale on nie jest biały.
Poza tym w prognozie pogody mówili, że nad Bałtykiem generalnie będzie cieplej niż w pozostałej części kraju. Chyba że to dotyczyło dopiero czwartku.
Donoszę, że wciąż sypie – na puchowo:)
I, że wiosenne pięterko też już jest:)
Dobranocka.
Dzisiaj potraktowałem temat dosłownie, więc Krystyna Prońko z płyty o Muminkach.
Snów z Doliny Muminków!
Jak tak dalej pójdzie to ja w ramach m/m powiem Dobranoc.
Nie wiedzieć czemu zrobiłam się padnięta.
Nowe pięterko będę chyba podziwiać przy śniadaniu.
Po troszeńku do białego ranka cicho udaję się na bielutkie prześcieradło… Spokojnej!

I Tobie. A ja to już raczej do niczego innego się dzisiaj nie nadaję.
Ja już jestem.
Ale prześcieradło mam niebieskie, a pościel niebieską z żółtymi gwiazdami, księżycem, słońcem.
Troszkę mi się przedłużyło, ale, zgodnie z obietnicą, po trudach grudniowych spacerków zapraszam na marcowe wspomnienia piętro wyżej:)
„Syty dzień nigdy nie jest pierwszy.
Dzień spragniony to dzień najlepszy.
Na pewno nasza podróż ma cele i znaczenia.
Ale ta droga warta jest też wyrzeczenia.
Najlepszym celem jest długie w nocy odpoczywanie,
gdy ogień płonie w piecu i jest czas na chleba łamanie.”
I tym fragmentem wiersza Karin Boyle p.t. „W ruchu” mówię Wyspie: dobranoc:)
I tym pięknym wierszem zamknęłaś Leno grudniowe pięterko -dziękuję.