« Prezenty Jesień »

Jeden tydzień z życia Makówki.

Bywają tygodnie, gdy nic się nie dzieje i takie, które obfitują w ciekawe wydarzenia. Czasami nie trzeba do tego jechać daleko od domu.
Opiszę więc jeden wrześniowy tydzień.

9.09.19

W poniedziałek przeprowadzam się na trzy dni do przyjaciółki, której mama mieszkała w prywatnej kamienicy. Mama zmarła, mieszkanie trzeba opuścić.

Stali bywalcy Wyspy wiedzą, pisałam o tym.

Na chwilę zostawiam koleżankę samą z porządkami, bo idę na barkę na debatę o stanie polskiej służby zdrowia. Koleżanka rozumie, bo przecież jak mogłam nie pójść skoro jako przedstawiciel lekarzy będzie ktoś z kim znamy się od dziecka.
Rodzice się znali, on był w VII klasie, gdy ja zaczęłam naukę w I. Wszystkie koleżanki zazdrościły mi starszego kolegi, który po lekcjach odprowadzał małą Ewunię do domu. (co miał zrobić jak mu jego mama kazała?)

Z panem doktorem wyściskaliśmy się więc „na misia”.
Obok stał pewien poseł L.

Poniżej zdjęcie z debaty. „Misiowanie” nie było fotografowane.

10.09.19.

Cały dzień z koleżanką zajmujemy się przeglądaniem, segregowaniem, sprzątaniem itd.

Najwięcej wspomnień, przemyśleń, wzruszeń , ale i śmiechu wywołuje lektura niektórych listów.
„Ty niedobry brzdącu czemu nic nie piszesz, a my z ojcem się martwimy” -to mama do mojej koleżanki, gdy była na kolonii. Przy tej okazji odżywają stare wspomnienia, bo byłyśmy w jednej klasie w SP i w LO, a kontakt utrzymujemy cały czas, mimo że dzieli nas odległość prawie 300 km.

Przy wyciąganiu rzeczy z pawlaczy zakładamy maski, bo kurz aż zatyka. Trochę się przy tym dobrze bawimy, choć w powietrzu wisi przecież smutek, bo okoliczności są takie, jakie są.

11.09.19

Dalszy ciąg porządkowania, ale wieczorem mała odskocznia-spotkanie
z Jackiem Kulonem.

Autor o sobie pisze — z zawodu socjolog, z zamiłowani  podróżnik, fotograf,
a także -po trosze- dziennikarz-publicysta.

Mimo zmęczenia trzydniowymi porządkami poszłam zaciekawiona tematem -wszak Hiszpania to temat pięterek Zochy i Quackiego.

Nie tylko Hiszpania mnie zachęciła, lecz również miejsce. Cyklicznie odbywają się tam slajdowiska, przychodzą stali bywalcy i zawsze panuje miła, życzliwa atmosfera. Coraz mniej takich miejsc, w których wszyscy się do siebie uśmiechają. Dlatego warto przyjść, aby na chwilę odetchnąć od szarej rzeczywistości i wraz z prelegentem znaleźć się w jakimś miłym miejscu, a w przerwie skosztować potrawy z regionu, o którym jest slajdowisko i podzielić się wrażeniami z innymi słuchaczami.

Moment podpisywania obrazka do Galerii Podróżników.

12.09.19

To dzień, w którym obchodziliśmy 30 lecie zaprzysiężenia rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Ważna data w naszej współczesnej historii.

Z tej okazji w PAU odbywa się konferencja POLSKA ROKU 1989 I 30 LAT PÓŹNIEJ.

Konferencja składa się z dwóch sesji.

1. PROBLEMY SPOŁECZNE I POLITYCZNE .Biorą w niej udział: prof. Tomasz Gąsowski, prof.Andrzej Mączyński, Jerzy Stępień b. prezes T.K., Henryk Woźniakowski Prezes SIW „Znak”. Prowadzi – prof. Janusz Orkisz.

2,PROBLEMY GOSPODARCZE z udziałem profesora Jerzego Hausnera, Dr n. med. Andrzeja Kosiniaka-Kamysza, dr Janusza Steinhoffa, dr Tadeusza Syryjczyka. Prowadzi -b.poseł Edward Nowak.

Zanim konferencja się rozpoczęła Makówka wita się „na misia” z jednym z uczestników .Obok stoi pewien poseł. Ten sam co obserwował „misie” przed debatą o zdrowiu na barce w poniedziałek.

Kolega mówi do posła L.”widzisz tak to już jest w naszym Stowarzyszeniu”. Poseł żartuje „ale wiesz ona w poniedziałek komu innemu się rzucała na szyję”.

W przerwie między sesjami jest mały poczęstunek.

Korzystam z okazji, aby zrobić zdjęcie Marszałkowi Senatu. Obok senatorów stoi poseł, który już mnie zapamiętał z „misiowania” , więc proponuje, żebym stanęła między senatorami i podała mu aparat fotograficzny.


Zawsze to jakaś pamiątka, a gdyby nie te „misiowania” to by tego nie było.

Uczestniczenie w tej konferencji było dla mnie odskocznią od debat oglądanych w telewizji.

Przy jednym stole siedzieli ludzie z różnych opcji politycznych jednak nikt nikogo nie przekrzykiwał .

Warto więc było przyjść nie po to, aby sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie
z senatorami (ha, ha), ale z pierwszej ręki posłuchać jaka atmosfera panowała w czasie tworzenia rządu Mazowieckiego.

Na koniec konferencji jest moment, który nie tylko mnie zapadnie długo w pamięci.

Profesor Zygmunt Kolenda mówiąc o tamtych latach nawiązuje do sytuacji obecnej. Mówi to głosem łamiącym się ze wzruszenia. Wszyscy wstają, łzy w oczach mają nie tylko kobiety.

Potem jest druga część uroczystości -rejs statkiem po Wiśle od Wawelu do Tyńca i z powrotem.

.

Na płynącym statku przy księżycu odbywa się debata . Z zaproszonych gości zabrakło Janiny Ochojskiej, gdyż poczuła się akurat gorzej.

Nie będę pokazywać zdjęć wszystkich uczestników debaty.
Pokażę jedynie dwóch. Najpierw prof. Kolenda, gdy podeszłam do niego, podziękować za chwile wzruszenia w PAU.
Zanim zaczęła się debata udało mi się z nim porozmawiać. Klasa, mądrość, zatroskanie o losy kraju. Żona powiedziała do mnie „ja też się wzruszyłam w PAU”. To jest ten moment.

A teraz już w czasie debaty.

I drugie zdjęcie z debaty na statku.

14.09.19

Zwiedzałam zamek i skansen w Dobczycach. Opowiem o tym może przy innej okazji i zakończę pięterko zdjęciem Makówki w dybach.
Wam pozostawiam domysły czym na to zasłużyłam skoro ja zawsze przecież grzeczna jestem.

184 komentarze

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na pięterko, w którym jest wszystkiego po trochu -kondycja polskiej służby zdrowia, szkolne wspomnienia, historia przeplatająca się ze współczesnością, wędrówka po Hiszpanii -mam nadzieję, że każdy może wybrać jeden temat, który warto rozwinąć.

    • Bożena pisze:

      Dzień dobry na nowym pięterku Delighted Muszę przyznać, że prowadzisz urozmaicone życie i na nudy raczej nie narzekasz. Ciekawie to wszystko opisałaś, choć przypuszczam, że mogłabyś niejedno dodać. Pięknie! Brawo!

      • Makówka pisze:

        Dzięki Bożenko!

        Masz rację zazwyczaj największym problemem jest dla mnie selekcja, czyli co pominąć. Korzystam więc gdy ktoś zada pytanie i wtedy „upycham” coś jeszcze.

  2. Makówka pisze:

    Bry…

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry, nowy dzień i nowe pięterko – lubię!

    Czy pan Jacek mówił przekrojowo o Hiszpanii, czy skupiał się na jakichś regionach? Bo myśmy ostatnio byli przecież „tylko” w Andaluzji, głównie Sewilli, a jakiś czas przedtem w Salamance (Kastylia i Leon), a tyle jest jeszcze innych okolic.

    Oraz: Nic dziwnego, że Makówka wita się „na misia” z posłami, skoro maseczka na zdjęciu wygląda jak mordka misia właśnie Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Ostatnio w komentarzach bywa, że kopiuję czyjeś teksty (zawsze wtedy oczywiście to zaznaczam).
      Tak zrobię więc tym razem, bo po co mam klecić nieudolnie słowa skoro ktoś zrobił to lepiej?

      Książka „Hiszpania- dumna kraina miłości” nie jest przewodnikiem czy też dziennikiem podróży po Hiszpanii. Jest rodzajem esejów podróżniczych, które zawierają szereg historycznych ciekawostek. Autor chce zainteresować czytelnika Hiszpanią, ale tą mniej znaną: północną. Opowiada zatem o Cervantesie, Cydzie, Kolumbie, Loyoli, Picassie, czy… Templariuszach. W książce znajdziemy zaskakujące odpowiedzi na pytania:

      Kto tak naprawdę, jako pierwszy opłynął dookoła Ziemię?
      Jak się nazywa największa -trwająca tydzień fiesta hiszpańska ?
      Z jakiego miejsca w Hiszpanii jest najbliżej do Maroka? – Bo nie z…Gibraltaru!
      Dlaczego Cervantes musiał uciekać z Madrytu i dlaczego Hiszpanie nazywają go: „Manco de Lepanto”?

      Slajdowisko to nie spotkanie autorskie. Nie był więc to wywiad z autorem, lecz pokaz zdjęć ilustrowany opowiadaniem. Pan Jacek opowiadał trochę to co jest w tej książce, a trochę innych rzeczy, gdyż jak sam o sobie mówi jest pasjonatem i miłośnikiem Hiszpanii.

      Panie Q podejrzewasz, że w szacowne progi Polskiej Akademii Umiejętności poszłam w masce misia?

      ROTFL

      • Quackie pisze:

        Dzięki za cytat, a więc trochę inaczej – nie krainami, tylko postaciami. To faktycznie ciekawy trop, zwłaszcza kiedy któraś z postaci dużo podróżuje.

        Nie podejrzewam o maseczkę w PAU, ale widocznie maseczka miała taki wpływ, że nawet po jej zdjęciu kontynuowałaś misiowatość! Happy-Grin

  4. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po tak zacnych personach strach się do Makówki zbliżać, żeby szacownych śladów nie zatrzeć! A co dopiero o misiu… Overjoy

    • Makówka pisze:

      Tetryku Ty -człowiek wszechstronnie utalentowany?

      Persony były faktycznie zacne i dobrze było zobaczyć ich na żywo, posłuchać co mają do powiedzenia i popłynąć z nimi statkiem.

      Przy wchodzeniu na mównicę w PAU była zabawna sytuacja -panowie wzajemnie się przepuszczali:
      „pan pierwszy!” „nie to pan pierwszy!”.
      Czuło się w tym nie jakieś zagranie pod publiczkę, lecz faktycznie wzajemnie okazywany sobie szacunek. Prowadzący tę część spotkanie skomentował to z uśmiechem „cóż proszę Państwa tu jest Kraków!”.

      • Bożena pisze:

        To prawda, nie wiem czy będę miała odwagę Ciebie uściskać, gdy sobie przypomnę jakie dostojne ramiona Cię obejmowały…

        • Makówka pisze:

          Ależ to nie jedyne dostojne ramiona, które mnie obejmowały, ha, ha!

          Hihihi!

          A tak serio -chodzę na spotkania z różnymi osobami. Jak czytacie nieraz w komentarzach nie są to tylko politycy. Robię im zdjęcia, ale nie proszę o zrobienie sobie zdjęcia z …
          Dlatego opisałam skąd wzięło się moje zdjęcie z Senatorami, gdyż nie byłoby go, gdybym nie rzucała się na szyję panu doktorowi z debaty o służbie zdrowia i Edkowi prowadzącemu drugą część spotkania w PAU.
          To byli jednak panowie, których dobrze znam i lubię.

          Do „pochwalenia się” tym zdjęciem Wam zachęciła mnie Ultra swoim komentarzem kiedyś, który zrobiła na Wyspie, gdy zobaczyła je na fb.

          Jednak dużo bardziej jestem dumna z rozmowy z profesorem Kolendą.
          Żona przysłuchiwała się jej z dużą życzliwością i na pewno nie odmówiłaby zrobienia zdjęcia, ale ja wolałam porozmawiać tzn. posłuchać mądrej oceny obecnej sytuacji w Polsce w bezpośredniej rozmowie w cztery oczy.

  5. Ultra pisze:

    Nie ukrywam, jestem pod wrażeniem niezmordowanej energii, chłonności umysłu i wrażliwości przeżywania piszącej pięterko.
    Zakończę tak: Cóż, proszę państwa, taka jest nasza kochana Makówka.

  6. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Powyższy wpis , to fragment obszernego pamiętnika Makówki , a do pamiętników nie powinno się wtrącać , bo fałszuje się historię . Do wielkiego czasami entuzjazmu , kiedy nie wiemy co ze sobą zrobić , pasuje zakończenie pewnego wiersza o chorobie miłości : Dusza ma wyje z rozpaczy i jeśli ktoś przyjdzie i kości mi obije , wtedy jestem zdrów , wtedy wiem ,że żyję ! Ale nie korzystaj z moich rad , bo to są porady dla zdradzonych wilków . Thinking

    • Makówka pisze:

      Maksiu!

      Nie piszę pamiętnika i jedynie tu na Wyspie dzielę się moimi odczuciami.
      Generalnie wolę mówić, pisanie nie jest moją mocną stroną.

      Zdradzony wilk? Ależ wilczyce też bywają zdradzane. Makówki również.
      A dusza Makówki często wyje z rozpaczy, ale wtedy stara się zakładać maskę z uśmiechu.

  7. Makówka pisze:

    Tych, co zaglądnęli tu wcześniej informuję, że teraz uzupełniłam pięterko o 5 zdjęć.
    W nocy zaczęły mnie ogarniać różne wątpliwości i stwierdziłam, że jak nie opublikuję przed pójściem spać to rano tego nie zrobię.
    A już jednak byłam troszeczkę śpiąca.

  8. Makówka pisze:

    Gdzie jest Skowronek????
    Ktoś coś wie?

    Thinking

  9. Tetryk56 pisze:

    Ale w tym wspomnieniu nie powiedziałaś nam jednego: kto cię zdybał? 😉

  10. Alla pisze:

    Dzieńdobrywieczór, można się tak przywitać? Happy
    Pociągająca jestem nieco, chlip… i mimo to zadowolona, bo odwaliłam kawał roboty.

    Maczku, jak Ty to robisz to ja naprawdę nie wiem, skąd ta energia i czas? Nawet na knucie Wink

  11. Quackie pisze:

    A ja wcale jeszcze nie idę na przerwę, dopiero za chwilę, bo mi wypadło nabożeństwo żałobne za teściową córki kuzyna małżonki (czyli Szypra). Brzmi to jak bardzo odległa rodzina, ale z tą córką widujemy się chyba najczęściej ze wszystkich przedstawicieli tutejszej rodziny małżonki.

    Więc: jeszcze chwila pracy, dopiero potem fajrant, i dopiero potem przerwa.

    A jutro rano – fru na branżowy zjazd.

  12. Makówka pisze:

    Prosto od mamy pojechałam na uliczne knucie.
    Mama czuje się lepiej, choć dalej bierze antybiotyk.
    Knucie poszło całkiem dobrze-nikt mnie nie opluł ani nie zwyzywał, parę rozmów było nawet całkiem konstruktywnych.
    Jutro znów knucie od rana, ale tym razem nie uliczne.

  13. Quackie pisze:

    Zamiast końca przerwy – przerwa w przerwie Worry

    Dobranocka.

    Hanna Banaszak i pewien fascynujący kot, oboje dobrze Państwu znani.

    Snów magicznych!

  14. Quackie pisze:

    Koniec przerwy. Jutro wstaję… bardzo rano.

  15. Tetryk56 pisze:

    Magicznych snów!

    Przy okazji sumituję się: przez weekend będę poza domem, proszę o zastępstwo w magii.

  16. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    kordelka

  17. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Podziwiam, Makóweczko, Twój zapał i energię In Love
    Ale takie zajęcia to nie dla mnie. Za mało czasu poświęcałabym małżonkowi i domowi. Worry
    A małżonek, choć w kwiecie wieku, to jednak jak dziecko Wink Wymaga pewnej uwagi i troski Delighted Nie mogłabym zostawiać go samego niemal codziennie. Nie miałby z kim pogadać (choć z zasady jest milczkiem), poopowiadać co mu się w ciągu dnia wydarzyło. Fakt, że nie codziennie to robi…

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry bardzo poranne (od wschodu widać już brzask).

    I do widzenia, do jutra.

  19. Makówka pisze:

    Witam!
    Jadę knuć!
    Do popotem…

  20. Makówka pisze:

    Jak ja już wyszłam z domu to Gienia też niech już poda herbatę, kawę itd.

    Koffie

    Dla mnie do autobusu poproszę!

  21. Alla pisze:

    Dzień dobry… Odszedł genialny p. J.Kobuszewski. Gościł na Wyspie? Może, chyba na „wyspie dnia poprzedniego”, bo na nowej nie przypominam sobie.
    Potrafił rozbawić, prawda? Pleasure

  22. Makówka pisze:

    Już po knuciu.
    Na statku jak pisałam nie było Janiny Ochojskiej, Dziś była.Zostala przywitana oklaskami na stojąco.

    Wrzucę jutro jakieś zdjęcie jak dotrę do domu,bo dziś nocuję u przyjaciółki,tej co to pisałam wyżej.
    Bawcie się dobrze i bądźcie grzeczni,bo z komórki będę sprawdzać od czasu do czasu.

  23. Makówka pisze:

    Odchodzą najlepsi ,a ci obecni to już nie ta klasa.
    Takie myślenie to jednak objaw cholernej starości chyba,ale dziś mi smutno jakoś

    Se chlipnela Makówka.

    Chlip

  24. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Nie ta klasa , nie ta klasa … I nie te czasy . Kiedyś , oprócz znajomości abecadła , uczono jeszcze kaligrafii , o pięknym pisaniu wszystkich literek tego abecadła . Dzisiaj już na takie fanaberie nie ma czasu. A skutek jest taki , że np. napisaną odręcznie receptę przez pana doktora z tytułem doktora , nie może odczytać magister w aptece . Wszyscy się gdzieś spieszą , wiele prostych funkcji przejmują automaty , a jest już parę homo modeli , które mają zastąpić człowieka przy wykonywaniu nieskomplikowanych czynności . Na razie . Trwa wyścig czołowych ośrodków naukowych , do zastąpienia człowieka robotem . Muszą zatem zmienić się też zachowania nabyte w tradycyjnych szkołach ,na rzecz niestety tej trochę sztucznej inteligencji . Ale tego trendu już nikt nie zatrzyma Thinking

  25. Alla pisze:

    Głowa mi dzisiaj pęka w szwach, pogoda? Nie sądzę.
    Spokojnej – Wszystkim obecnym, zaglądającym i wyjechanym 😉 I-m-in-love

  26. Makówka pisze:

    kordelka

    Spokojnych snów!

  27. Wyimaginowany pisze:

    ♥♥♥ Spokojnej nocy ♥♥♥

    ♥♥♥ Dobranoc ♥♥♥

  28. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Makówko.

    Słowem – tydzień efektywny i efektowny:)

    U mnie pracowicie nad miarę, więc wybacz, że tak króciutko:)

    Pozdrawiam:)

  29. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jaki dziś będzie dzień? Ciemno jeszcze za oknami…

  30. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Zawołałam Gienie i poprosiłam o odrobinę czegoś rozweselejajacego do herbaty.
    Koffie
    Ktoś ze mną?

  31. Makówka pisze:

    Z misiem pod pachą biorę się do roboty.Ostatnie sprzątania i pakowania.
    Tylko czemu widzę wszystko niewyraźnie?
    Ach to tylko oczy się pocą…

  32. Alla pisze:

    Dzień dobry. Komu nie uwalniają się endorfiny ? Układ nerwowy czy przysadka mózgowa szwankuje?
    Mnie jedno i drugie 🙁
    Jednak jakoś trzeba się ogarnąć, nie? Pondering

    • Bożena pisze:

      Przypomniał mi się taki wierszyk:

      Wszystko w życiu przemija
      tęsknota, smutek, żal,
      dni szczęścia, radości,
      dni pięknej młodości…
      Wszystko jak szumny potok przepłynie,
      jak wicher w stepowej krainie
      a w sercu zostanie tylko wspomnienie.

  33. Max pisze:

    Dzień dobry 🙂 Ach , jak ja nie lubię takich „pocieszających ” sytuacji . Przecież codziennie , mamy po trosze wszystkiego . Trochę dobrego , trochę złego trzeba to ze sobą wymieszać i okaże się , że jest tak jak było , zatem nie narzekajmy , bo gorzej już było . Wspomnienia , uzupełniane pamiątkami w postaci fotografii , zapisów , notatek, pozwalają wracać do dawnych wspomnień i ułatwiają przeskok przez nieuniknione chwile słabości . Głowa do góry ! Szkoda łez ! Będzie , bo musi być lepiej , bo mówię to ja specjalista od nieszczęść życiowych ! Bukiet

    • Makówka pisze:

      Maksiu!

      To jest zwykły babski sentymentalizm. Dzielę się nim na Wyspie, gdyż taka już jestem, że dzielę się z Wami moimi emocjami, wrażeniami, odczuciami.
      To nie jest w kategorii nieszczęść życiowych. W życiu najważniejsi są ludzie. Odeszła mama przyjaciółki, klucze od mieszkania zostały przekazane właścicielowi…

      Koleżanka samochodem obładowanym po brzegi jedzie już w kierunku swojego domu. Pożegnałyśmy się słowami „zakończył się pewien etap w naszym życiu”. Nie będzie już wielogodzinnych rozmów na tapczaniku.
      Telefoniczny i mailowy kontakt to już nie to samo. Pewnie pojedziemy razem na jakieś wakacje, ale nie będziemy się już tak często widywać.

      Jestem już w domu. Sama z kotem, domowi panowie na wycieczkach.
      Zaraz pędzę do mamy, a po drodze będę się zastanawiać, jak i co planować na przyszły tydzień…

      • Bożena pisze:

        Czyli coś się kończy, coś zaczyna…

        • Makówka pisze:

          Coś się kończy, ale na zaczynanie już za późno Bożenko!

          Ta odpowiedź nie dotyczy oczywiście sentymentu do miejsca, mieszkania, czyli sytuacji, którą dziś opisywałam.
          To taka ogólna refleksja, która mnie naszła po wysłuchaniu dziś rano Dobranocki.

          Może przez wszystkie te lata.
          biegnąc po słodkie zwycięstwa
          miałam zbyt wiele rozsądku
          może zbyt mało szaleństwa?
          Może sięgałam po szczęście
          pełna nadziei i wiary
          może zbyt często z pokorą
          może zbyt rzadko z łokciami?

          Jeszcze raz Lordzie W. dziękuję za piosenkę, której słowa tak bardzo pasują do moich odczuć. Nie tylko dziś, tak w ogóle.
          Szczególnie że dałeś ją na moim tak bardzo osobistym pięterku.

          kiss_a_heart

          • Wyimaginowany pisze:

            Dzień dobry.

            Nie bez powodu ten akurat utwór się tu pojawił, wybór wynikał z treści pięterka, w szczególności niektórych komentarzy. Cieszę się iż udało mi się „wstrzelić” w nastrój. Mam nadzieję jednak, że nie uzyska on statusu przewlekłego, czego oczywiście życzę. 🙂

            • Makówka pisze:

              Wyimaginowany!

              Widzę, że jesteś bardzo bystrym obserwatorem. „Wstrzeliłeś się ” w nastrój i wyczytałeś między wierszami to co nie było wprost napisane.
              W ten sposób Dobranocka stała się bardzo ładnym komentarzem do mojego wpisu. Bardzo Ci jestem za to wdzięczna.
              zkwiatkiem

              Szkoda, że tak rzadko wychodzisz z krzaków i tak rzadko dzielisz się swoimi wrażeniami, obserwacjami itd.

              A co do przewlekłości mojego nastroju to oddaje go ten fragment wczorajszej Dobranocki:

              Kiedy spoglądam za siebie
              wszystko to nie tak być miało

              Jednak nie mam pretensji do losu, lecz do siebie samej o złe wybory, złe decyzje, niezrealizowane plany, zamierzenia itd.

          • Ultra pisze:

            Jak dobrze, że istnieje ktoś taki, jak Makówka z prawdziwymi emocjami, współczesnym często wystarczą emotikonki.

            • Makówka pisze:

              Ultro, dziękuję Ci bardzo, bo miałam duże wątpliwości czy powinnam bardziej niż wypada na Wyspie dzielić się swoimi emocjami.
              Buziaczki

              Wszystkim bardzo dziękuję za ciepłe przyjęcie tego jednak bardzo (aż za bardzo) osobistego pięterka.

              kiss_a_heart

  34. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Czas powrotów: Makówka wróciła do domu, Zocha wróciła do domu, ja też dotarłem do domu 🙂

  35. Alla pisze:

    Witam powróconego Pana Ukratka i odmeldowuję się życząc – spokojnej I-m-in-love
    PS Świetna, dowcipna relacja Ultry.
    I jak tu nie lubić kartofli ? Delicious

  36. Tetryk56 pisze:

    Wybaczcie, ale mam nieco zarwaną noc i chyba się już oddalę. Do jutra! Dobrych snów!

  37. Bożena pisze:

    Też się pożegnam, ale wpierw wstawię tu trochę optymizmu na dobranockę.
    Dobranoc Państwu

  38. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Wracam zgodnie z ustaleniami, i pięknie dziękuję za zastępstwa dobranockowe, tym bardziej, że dzisiaj jestem tak przebodźcowany, naładowany pozytywną energią i zwyczajnie zmęczony, że nie wiem, czybym dał radę Pleasure

    • Makówka pisze:

      I oto obaj Mistrzowie wrócili.

      Fala

      Zmęczeni i naładowani pozytywnie. To bardzo dobrze, bo trochę tego optymizmu udzieli się może tym, co mają nastroje trochę kiepskawe.

  39. Makówka pisze:

    Jeszcze między Dobranocką a lampką chciałam wrzucić jedno zdjęcie z wczorajszego knucia.

    Zdjęcie jest kiepskiej jakości, bo zrobiłam je „pod reflektory”.
    Janina Ochojska stoi na biało -czerwonym tle. Za chwilę miała wejść na mównicę i bardzo osobiście opowiadać o swojej walce z rakiem
    i kondycji służby zdrowia w Polsce.
    Nie będę opisywać ani tego, co było mówione, ani kto zabierał głos 28.09.19 w Hali Cracovii Centrum Sportu Niepełnosprawnych, gdyż spotkanie to miało charakter polityczny. Tym jednym zdjęciem chciałam się jednak z Wami podzielić, gdyż bardzo wpisuje się ono w komentarze i nastrój tego pięterka.

    Janina Ochojska jest dla mnie wspaniałym przykładem osoby, która walcząc o własne życie i zdrowie znajduje w sobie siły i chęci, aby pomagać innym. Witaliśmy ją owacją na stojąco. I chyba nie było na sali nikogo kto miałby wątpliwości, że jest to osoba zasługująca na szacunek.
    Jeszcze jedno zdjęcie, które mi się bardzo spodobało. Zrobiła je koleżanka dysponująca lepszym aparatem fotograficznym i lepszymi umiejętnościami, więc i jakość jak widać zupełnie inna.

    • Quackie pisze:

      Gdyby to zdjęcie miało szansę trafić do odpowiedniej osoby albo medium, mogłoby się stać takim symbolem, jak sylwetka kowboja (Gary’ego Coopera) na plakacie wyborczym z 1989 r.

      • Makówka pisze:

        Tam byli oczywiście reporterzy z gazet i telewizji, więc mają zapewne wiele różnych zdjęć. Natomiast dałam to moje mimo kiepskiej jakości, bo właśnie uznałam je za bardzo symboliczne.A potem to lepsze od koleżanki na tle gwiazdek.Oba w moim odczuciu bardzo się symbolicznie uzupełniają.

        Janka zakończyła swoje przemówienie słowami. „Jeszcze swojej walki z rakiem nie zakończyłam, jestem w trakcie chemioterapii, ale obiecuję wam, że ją wygram.I tak samo obiecuję walczyć w Europarlamencie
        o ważne dla niepełnosprawnych sprawy”.

        • Quackie pisze:

          Życzę jej wygranej!

          • Makówka pisze:

            Ja też w obu sprawach jej tego życzę!

            Na sali był obecny kolega z naszego Stowarzyszenia, który już 5 rok walczy z rakiem. Mimo poważnych operacji, zabiegów, agresywnej chemioterapii jak tylko nie jest w szpitalu działa bardzo aktywnie
            w Stowarzyszeniu.

            Podeszłam do niego, aby go uściskać „wojowniku ty nasz kochany!”. Odpowiedział ” w tej walce nie jestem sam, bo wy wszyscy walczycie ze mną, bez waszego wsparcia już bym dawno się poddał!”

            I w ten sposób wróciliśmy do tematu, który rozpoczynał moją wycieraczkę.

  40. Makówka pisze:

    Póki jeszcze jesteśmy na tym pięterku pobawię się w moderatora dyskusji.
    A może byśmy powspominali trochę lata 80?
    Nie koniecznie na poważnie, ale w „dyniowatym stylu” jak u pana Janka?
    Jak to wódka była na kartki. Pamiętam ten bulgoczący gąsior na piecu, który swoim bulgotaniem nie dawał mi spać.

    Wyroby czekoladopodobne i dyskusja w sklepie czy papier toaletowy to artykuł pierwszej potrzeby tak mi się przypomniało.

    • Quackie pisze:

      Ale „które”? Te bardziej od stanu wojennego, czy te po? Bo przecież 1989 to już były zmiany?

      • Makówka pisze:

        Ależ, które kto chce Panie Q!

        Zrobiłam pięterko „groch z kapustą”, w którym poruszyłam różne tematy.
        Komentarze kręciły się wokół nich co mnie bardzo cieszy.
        Natomiast nie było komentarzy dotyczących 30 lecia zaprzysiężenia rządu Tadeusza Mazowieckiego, co zasadniczo jest tematem historycznym, ale nie da się uniknąć nawiązań do współczesności.

        Aby więc nie było znów poważnie i politycznie pomyślałam o podejściu do tematu wspomnieniowo, ale na wesoło.

        • Quackie pisze:

          Chyba trochę przeceniłem siły. Tzn. ewentualnie jeszcze jutro coś napiszę, ale dzisiaj już odpadam. Może i lepiej, może trochę bardziej przemyślę te wspomnienia?

  41. Quackie pisze:

    Zmykam spać, dobranoc!

  42. Wyimaginowany pisze:

    Rozmowy ucichły… Dobranocka jest, do tego optymistyczna! Cóż, ja takiej zapewne bym nie wymyślił, celowałbym prędzej w utwór – Zamiast. Ale ja taki właśnie jestem, „smutny Pan”. Czas na lampkę… Dobranoc.

    • Makówka pisze:

      Też bardzo lubię jak Edyta Geppert śpiewa:

      To zycie minie jak zly sen
      Jak tragifarsa komediodramat
      A gdy sie zbudze westchne cóz
      To wszystko bylo chyba zamiast

      Jednak w mojej duszy jest również:

      och życie kocham cię kocham cię
      kocham cię nad życie

      Lordzie W. -czy jesteś smutny Pan nie wiem, bo za rzadko wychodzisz z krzaków, ale wiem, że masz dużą wrażliwość i intuicję.

      Dobranoc!

      lulu

  43. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Znów koniec miesiąca, następny jeszcze bardziej przybliży nas do chłodów, chociaż dziś jeszcze ma być ciepło Wink1

  44. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Weekend się skończył, czas do pracy wrócić…

  45. Quackie pisze:

    Dzień dobry.

    Lata 80′ to moja edukacja szkolna, więc siłą rzeczy wspomnienia są ze szkoły i ewentualnie z podwórka, natomiast takich ogólnoludzkich pewnie mniej – kolejki w stanie wojennym, w których czasem się stawało z Rodzicami, pojazdy opancerzone (w Kielcach nie było ich dużo, ale jeden czy dwa pamiętam), pochody pierwszomajowe – w liceum świadomie olewane, z wyjątkiem tego w maturalnej klasie, kiedy dyrektor wyraźnie powiedział: „Kto chce zdać maturę, niech lepiej przyjdzie na pochód” (ale to było już w 1990, więc nie wiem, czy się liczy Wink1 )

    • Makówka pisze:

      Wszystko się liczy…

      • Makówka pisze:

        Moje skrótowe wspomnienia z lat osiemdziesiątych.
        Zupełnie inne, jak pana Q, bo jestem dużo, dużo wcześniej urodzona.

        Takie luźne skojarzenia.

        -Zanim wprowadzili kartki na cukier stałam w kolejce . Byłam wtedy na praktyce studenckiej w Zakładach Ceramiki Radiowej, więc było to w Warszawie. W kolejce szeptano, że trzeba kupić cukier na zapas, bo będzie na kartki. Ależ się wtedy uśmiałam uważając to za absurd.

        -Lato 1980 byłam na działce pod Warszawą. Ewa przygotowywała się wtedy do wyjazdu do USA, nie chciała więc daleko wyjeżdżać. Jej córka miała 3-latka, mój syn -dwa, więc były to takie wakacje z dziećmi. W stolicy szeptano o planowanych strajkach.

        -Stan wojenny będzie mi się kojarzył z …”Przygodami Calineczki”.
        Nie było Teleranka, tramwaje nie chodziły, telefony nie działały -pamiętają pewnie wszyscy. Poszliśmy więc ze znajomymi na spacer z dziećmi pod siedzibę Solidarności. Przechodząc obok kina „Kijów” zobaczyłam jak pani w miejsce plakatu z filmu „Człowiek z marmuru” wiesza Calineczkę. Co wtedy szeptano to chyba wszyscy wiedzą.

  46. Makówka pisze:

    Godzina 10 i nikt jeszcze Gieni nie zawołał?

    Koffie

    Ja zamawiam jesienną herbatę, a Wy?

  47. Alla pisze:

    Dzień dobry, przeszedł szkwał – zabrał net, przewrócił huśtawkę, wyrwał lampę, a pędy begonii fruwały niczym kolorowe ptaki. To tyle, jak na poranek. Ogarnęłam co się dało, ale lampy do ściany nie przykręcę ( a może jednak ? ). Założyłam daszek na huśtawkę, który posłużył za żagiel, no to mam efekt Weary

  48. Tetryk56 pisze:

    Wrzesień się kończy… Czy ktoś ma pomysł na prezentację MJP?

    • Alla pisze:

      Jeśli mnie nie zmiecie to pomyślę. Chyba, że są inni chętni Happy

      • Makówka pisze:

        Czekamy. Nie daj się zmieść Skowroneczku!

        • Makówka pisze:

          Zanim zaczniemy się wczytywać w poezję MPJ takie zdjęcie na podsumowanie tego co tu na tym pięterku było pisane.

          Te słoniki to pamiątki po likwidowanych mieszkaniach.
          Po lewej -z mieszkania mojej mamy, po prawej- z mieszkania, o którym pisałam powyżej.

          Podobno słonik przynosi szczęście. Tego Wam i sobie życzę.

          • Makówka pisze:

            Jako jeden z największych i najbardziej potężnych zwierząt wszech czasów, słoń jest bogaty w symboliczne znaczenia. Symbolika tego zwierzęcia odnosi się nie tylko do jego rozmiarów, lecz także do jego specyficznego zachowania.
            Słonie są bardzo inteligentnymi stworzeniami o bardzo wysoce rozwiniętej społecznej strukturze. Są one w stanie przekazać sobie wiedzę na temat traktów migracyjnych oraz zaciekle chronią swoje młode całym stadem od drapieżników. Słoń jest ogólnie zwierzęciem bardzo majestatycznym i przy tym kojarzonym z siłą, potęgą i bogactwem. Jednakowoż dla wielu kultur znaczenie tych zwierząt może być trochę odmienne.

            Co symbolizuje słoń w różnych kulturach?
            W Azji Słoń był wierzchowcem władców (bogów i królów).
            W Hinduizmie oraz buddyzmie Słoń posiada duże religijne znaczenie.
            W starożytnej Grecji i Rzymie Słonie były symbolem siły militarnej oraz triumfem wojska.
            W Średniowiecznej Europie słoń był uznawany za symbole niewinności i czystości.

          • Quackie pisze:

            Cztery słonie, zielone słonie!

        • Bożena pisze:

          Ale jeszcze trwa wrzesień, październik dopiero jutro Wink

  49. Quackie pisze:

    Uff, fajrant i przerwa!

  50. Quackie pisze:

    No i po przerwie. Ha.

  51. Bożena pisze:

    Ja też mam przerwę… w pisaniu, idę spać.
    Dobranoc kordelka

  52. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mało nasenna, ale bardzo dobranockowa w sensie dobranocki dla dzieci w telewizorze. Skoro słonie, to niech będą i słonie od Disneya.

    Snów z dzieciństwa!

  53. makowka9 pisze:

    To kolejna Dobranocka tak trochę jakby wywołana przeze mnie nieskromnie pomyślała Makówka.

    Dziękuję więc Mistrzu Q za słoniki!

    Buziaczki

  54. Alla pisze:

    Ssshh spokojnej I-m-in-love

  55. Tetryk56 pisze:

    Skowronek jeszcze fruwa, a ja już z lampką… 😉

  56. Quackie pisze:

    Ja jeszcze chwilę też pobędę, a potem myk-myk.

  57. Zocha pisze:

    Wpisując się w pluszowo-wspominkowe tematy powinnam zanucić:
    Na dobranoc – dobry wieczór
    miś pluszowy śpiewa Wam…
    Powrócona z Czerwonej Wyspy melduję się na Wyspie Wink1

  58. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    Spanko

  59. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiejszy dzień ma być pogodowo lepszy, wicher ucichł…

  60. Tetryk56 pisze:

    Uprzejmie donoszę, że Alla cichcem otwarła nowy, poetyczno-jesienny wątek Happy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)