Powieś płaszczyk i ubranko,
Nigdy nic nie wieszasz Janku!
Jaś namyślił się chwileczkę,
I powiesił kuzyneczkę.
Dyzio w głęboki raz wpadł dół,
Leżał tam sześć dni i pół,
Odtąd mówiło się w powiecie,
Że było to zepsute dziecię.
Be syneczku, be urwisie,
Wydłubałeś oczko Jadzi,
Za to nie obejrzysz dzisiaj,
Ekshumacji swego dziadzi.
Ryś w ogródku znalazł walec,
I przejechał Zdzisia malec,
Lecz gdy czekał na oklaski,
Tatuś rzekł: to żart zbyt płaski.
Ciocia Eliza wpadła do studni,
I tam spoczywa chyba od stu dni,
Trzeba uważać więc moi złoci,
By się przypadkiem nie napić cioci.
Rzekły ciotki marmoladę,
Zrobić Ci będziemy rade,
By się nie trudziły, Otek
Marmoladę zrobił z ciotek.
Fredzia bredzi wciąż i bredzi,
Gucio urżnął język Fredzi,
Konwersacja – twierdzi Gucio –
Wnet skończyła jak uciął.
Zdzisio łomem zdzielił Fredzia.
Gdzie są zwłoki, nikt nie wiedział
Bo Zdziś, gdy co robić pocznie
kończy całą rzecz bezzwłocznie.




Bardzo lubię poczucie humoru pana Antoniego – nawet, gdy jest to humor raczej czarny…
Gdyby tak jeszcze życie zechciało uznać, bez dyskusji, a zwłaszcza bez przedstawiania w niej jakichkolwiek kontrargumentów, że za nic nie dorówna
fikcji literackiej i pokornie truchtało co najmniej paręnaście długości z tyłu…
Wyścig między życiem a fantastami trwa od lat i ilekroć ci ostatni odtrąbią ostateczny tryumf, życie spręża się i radośnie gra im na nosie.
W każdej niestety dziedzinie – i rozwoju nauki, i w makabreskach
Dzień dobry
Faktycznie, iście czarny humor… ale wierszyki zgrabne.
Dzień dobry


Czarny humor?? Taż to horrrrrorrrr
Wyspałam się, słowo
Bredzić dzisiaj nie będę, bo a nuż ktosik podejmie próbę przycięcia mi czegoś tam
Ja też od dziś boję się bredzić, wolę zaparzyć kawę i zjeść śniadanko.
Ale wody nie czerpię ze studni…
Dzień dobry. Chętnie dołączę się do kawy
Na szczęście mam wodociąg a zakłady wodociągowe robiąwszystko, żeby woda była czysta (nie skażona ciocią) 🙂
Podobnie jak moja woda, więc śmiało można pić kawę lub herbatę
Witajcie!
Nie, nie lękajcie się! Z ciocią to było tak dawno, że już na pewno nieprawda! 🙂
Witaj, jak szanowne zdróweczko??
Czy Pan ukradkiem, czy całkiem legalnie??? 😀
Chwilowo wciąż z domu 🙂
Pomalutku dobijam paskudę (choć broni się dzielnie).
Dziś i jeszcze dwa dni, do poniedziałku chyba ją dobijesz?
Liczę na to!
Państwo tak gadu gadu o wodzie, a u nas na sesji nie przeszła podwyżka wody i ścieków. Oczywiście, że odsunięta jedynie w czasie.
Młody/nowy burmistrz stwierdził, że zdanie mieszkańców go nie interesuje!!
Śmiać się czy płakać??
Co tam mieszkańcy! Przez 4 lata zdąży chałupę wybudować!! 😀
Jak jego poprzednik.
Dlatego wszyscy do tego pełnego koryta się pchają. Przez cztery lata można się dorobić. A może i osiem się trafi…? 😉
Łoj, nie zrozumiałem! Burmistrz zablokował wbrew mieszkańcom podwyżkę opłat za wodę i ścieki?
Hmmm
To się chyba nazywa „obywatelskie myślenie”. Mieszkańcy stwierdzili, że dla poprawy stanu wodociągów potrzebna jest podwyżka opłat 🙂
Dzięki temu Alla i jej bliscy mieli by w karanach czystą i zdrową wodę…
Tylko burmistrz, niecnota, nie chce się zgodzić… 😉
A tak całkiem poważnie, to od września można by burmistrza zmienić (referendum)
Do wyborów ciężko im tyłki z domu ruszyć… a Ty Krzysiu o referendum??
Przeczytałam, to co napisałam

A nie, nie… Burmistrz za podwyżką!! Oczywiście!! Radni zablokowali
Brawo radni
Dzień dobry. Ostatnia strofka (?) to ulubiony wierszyk Taty Quackie. Załatwię parę spraw i powinienem raczej być dzisiaj na Wyspie 🙂
Hihi, to cieszę się z tej koincydencji!
To są raczej odrębne wierszyki, wydane swego czasu pod wiele mówiącym wspólnym tytułem „Poematołki”. Było ich sporo, dziś rano przypomniał mi się jeszcze jeden:
Hania ma dziś nową nianię.
Mama mówi: wysadź Hanię!
Niania, pomyślawszy chwilę
Wysadziła ją. Trotylem…
Ten czarny humor jest doprawdy zacny, a barańczakowa kontynuacja tego typu wierszyków, dorównuje, śmiem twierdzić, Marianowiczowi. Tak jak ten Hllaire’a Belloca o lordzie Finchleyu:
Lord Finchley sam naprawił prąd: po dwóch minutach
Został z niego zwęglony trup. I dobrze mu tak!
Rolą ludzi zamożnych na społecznej scenie
Jest dawać rzemieślnikom płatne zatrudnienie.
Nie jest co prawda o dziecku, ale równie czarowny 🙂
DzięDobry:))Coś Zembatego ?
Wesolutkie
Dobry dzień SzanPaństwu
Czarny humor ? Lubię
Gdym już wysłał list do cioci Heli,
Przyszła wieść, że ciocię diabli wzięli.
Gdyby pośpieszyła się biedaczka,
Nie zmarnowałbym, jak głupi, znaczka.
Dzień dobry. Ale się piąteczek zrobił 🙂
Dobrze że nie trzynastego :))
Maluczko maluczko, jeszcze 2 tygodnie! 😀
Dobry.
Ano czarny piątek Mistrzu
Baba wychodzi na klatkę schodową i co widzi ?
Sąsiadka ciągnie za nóżkę dziecko, którego główka obija się o schody z głuchym odgłosem – łup łup łup
– Ależ droga Pani, cóż Pani wyprawia ?! Przecież dziecku czapeczka spadnie…!
– Spokojnie spokojnie, przybiłam gwoździkiem !
Pewnie były na Wyspie:
Kiedy Babunia, wypadłszy nam z łódki,
w wodzie miotała się jeszcze czas krótki,
Jadzia gapiła się tylko z chichotem
I zapiszczała dla żartu tuż potem:
„Nie martw się Babciu, wędkarz Cię wyłowi!”
OMAL nie dałem klapsa bachorowi.
oraz:
Dość miał Ojciec wrzasków Dziatwy:
Całą trójkę zrzucił z tratwy
I, po łbach je waląc wiosłem,
Rzekł: „Dość udręk przez was zniosłem!
Patrzeć na was – bardzo proszę,
Ale słuchać was – nie znoszę!”
Oba autorstwa Harry’ego Grahama, oczywiście z Fioletowej Krowy Mistrza Barańczaka 🙂
To ja prozą:
Jasiu biegnie szybko do rodziców i krzyczy:
– Mamo, tato dziadek się powiesił na strychu!
Rodzice szybko biegną na strych ale nikogo nie ujrzeli.
Na to Jasiu:
-Hahaha! Ale Was nabrałem! Dziadek się powiesił w piwnicy! 😆
Dzień dobry Bożenko 🙂
Toż to klasyk z klasyków czarnego humoru
Witaj Lordzie W.
Tak dyskretnie przypomnę opowiadanko sprzed lat.
O_o? A dlaczego tam nie ma żadnych komentarzy?
Opowiadanko zdecydowanie na tak!
Też właśnie-m zdziwiony, tak jakby nieużywane pięterko z przed lat 4. 🙂
A opowiadanko – przednie
Brak komentarzy, bo premiera odbyła się na Wyspie dnia Poprzedniego – tu przeniosłem sam tekst…
Dobrze, że przeniosłeś to opowiadanie, bo ja go wcale nie pamiętam. A warto było przeczytać…
Bardzo dobrze pamiętam to urocze opowiadanko
To teraz odpowiednik „Dziesięciorga Murzyniątek” A. Marianowicza, zaczerpnięty z książki Agathy Christie pod tytułem „Dziesięciu Murzynków”
Dziesięć małych Murzyniątek
Jadło obiad w Murzyniewie,
Wtem się jedno zakrztusiło –
I zostało tylko dziewięć.
Dziewięć małych Murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie,
Ale jedno z nich zaspało –
I zostało tylko osiem.
Rzekło osiem Murzyniątek
Ach, ten Dewon – to jest Eden,
Jedno z nich się osiedliło-
I zostało tylko siedem.
Siedem małych Murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść,
Jedno się rąbnęło w głowę –
I zostało tylko sześć.
Sześć malutkich Murzyniątek
Na miód słodki miało chęć,
Jedno z nich ukuła pszczółka-
I zostało tylko pięć.
Pięć malutkich Murzyniątek
Adwokackiej chce kariery.
Jedno się odziało w togę-
I zostało tylko cztery.
Cztery małe Murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły,
Jedno połknął śledź czerwony,
I zostały tylko trzy.
Trzy malutkie Murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia;
Jedno poturbował niedźwiedź –
I zostały tylko dwa.
Dwu malutkim Murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną…
Jedno zmarło z porażenia –
I zostało tylko jedno.
Jedno małe Murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek,
Gdzie się z żalu powiesiło –
Ot, i koniec Murzyniątek
Wszystko to pięknie i ładnie, jednego tylko nie rozumiem, dlaczego odzianie się w togę adwokacką miałoby oznaczać koniec kolejnego murzyniątka?
Chociaż zbytnia dociekliwość zapewne też grozi zniknięciem… 😉
Podobnie jak to, które zaspało. Ale pewnie o to chodzi, że się odłączyły od reszty.
No to jeszcze jeden czarny humorek:
Grabarze sobie gadają:
– Pogoda ładna, nie za ciepło, ciśnienie stabilne… nie ma co
liczyć na sercowców, ciśnieniowców ani cukrzyków.
– Taaa… – mówi drugi – martwy sezon…
Żona do męża:
– Kochanie, umyj dzieciaka.
Po 10 minutach wchodzi do łazienki, a mąż trzymając niemowlaka za uszy, zanurza go w wannie.
– Coś ty zwariował?! Chcesz mu uszy oberwać?
– A co, mam się poparzyć??
– Halo, czy to pogotowie?! Żona leży nieprzytomna w kuchni, co mam robić, co robić?!!!
– Najpierw proszę się uspokoić.
– …
– Halo, jest Pan tam?
– Jestem. OK, już jestem spokojny. Co dalej?
– Jest pan obok żony?
– No nie, przecież miałem się uspokoić. Siedzę w kąpieli i piję piwo.
Roztrzęsiony głos melduje operatorowi 112:
– Dzwonię z polowania, zdarzył się wypadek! Kolega leży i chyba nie oddycha! Co mam robić?
– Czy ranny żyje? Najpierw trzeba upewnić się, że żyje…
W słuchawce zaległa cisza, dały się słyszeć kroki, potem odgłos strzału. Zdyszany głos wrócił do mikrofonu.
– Załatwione.Co dalej?
Nic nie przebije Gajosa 🙂
Koniecznie przeczytaj Agatę Christie…..
Dobry wieczór Wiedźminko 🙂
Czytać nie trzeba, można posłuchać
Trzeba przeczytać Christie.
O matusiu!!!

Czuję jak się moja głowa o schody obija!! Onegdaj zaliczyłam takowe spadanie… Brrrrrr… Siedzeniem, po świeżo wypastowanych
schodach, też jechałam. A w ogóle to byłam zdolnym dzieckiem. Dziwne, że nos mam prosty!
To raczej nie głowa Ci się obijała o schody
Obijała, obijała Bożenko 😀
Plecki też były otarte mocno, nawet pięty!! Ale to przy kolejnych niekontrolowanych zjazdach
Ostatni duży bęc na schodach, jaki zaliczyłem w życiu, był tutaj (=w Gdyni) kilka lat temu i w część ciała przeciwpałożną do siedzenia. Zapomniałem pewnego dnia, że sufit w piwnicy nad schodami jest obliczony na osobników podwymiarowym i jak nie przybombiłem ciemieniem!
Takie zejście do piwnicy było w mym rodzinnym domu 😀
Oj, i nie jeden raz moi braciszkowie guzy na czółku sobie nabijali 😀
Dobry wieczór 🙂 Nie wierszem ,ale warto wiedzieć :Małżeństwo jest zdarzeniem , po którym mężczyzna przestaje kupować kwiaty , a zaczyna kupować warzywa .( Antoni Uniechowski )
O, jakie prawdziwe, w warstwie dosłownej i metaforycznej!
Prawdziwe albo i nie. Muszę powiedzieć, że ja od męża kwiaty dostawałam choćby wtedy, gdy z czymś podpadł. Kwiaciarka już go z tego znała
To może jeszcze Willam Szekspir :Piękna kobieta to raj dla oczu , piekło dla duszy i czyściec dla kieszeni …
Może być i taki kwiat 😀 Śliczny i oryginalny!

Zwłaszcza gdy postoi ze trzy dni w wodzie
Cała grządka. Nawet 😀
Dobry wieczór 🙂 Ja tradycyjnie, ale tym razem zważając na obecność Cytrynowej dwa razy policzyłem paluszki, oczywiście Wiliam Blake 🙂 🙂
Chłopczyk zbłąkany
Ojcze, tatusiu, gdzie jesteś? Poczekaj!
Jak znajdę ślady twoje?
Ojcze, tatusiu, odezwij się do mnie!
Tatusiu, ja się boję!
Noc stała czarna, a ojca nie było;
Z bagien wilgocią powiało;
Opary sine spowiły dolinę,
A dziecko płakało, płakało…
Chłopczyk odnaleziony
Chłopczyk zbłąkany wśród bagien pustkowia
Gdzie błędne wiodły go ognie,
Szlochał z rozpaczy, lecz Bóg go zobaczył
I dłoń mu podał jak ojciec.
W płaczu utulił, uściskał i powiódł
Tam, gdzie mateczka struchlała
We łzach i żalu, w pustkowiu moczarów
Synka swojego szukała.
[ A Antoś Migdał nie wrócił… 🙂 ]
Dobry wieczór, Miśku. Czy to ten wiersz dokończył Mickiewicz w sequelu „Powrót taty”??? 🙂
„Powrót taty” to niemal antyteza „Chłopczyka…” za szybki jesteś Mistrzu 🙂 🙂
Jak horror, to horror 🙂
Ja wychodzę po ciasteczka-
Rzekła Mama do Juleczka,
Sprawiajże się tu przykładnie,
Nie ssij palców, bo nieładnie,
Bo kto palec w buzie tłoczy,
Zaraz krawiec doń wyskoczy
Z nożycami zły okrutnie
I paluszki niemi utnie.
Julek przyrzekł słuchać Mamy,
Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
A już nieposłuszny malec
Myk do buzi duży palec!
Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy żywo.
Nożycami w lewo, w prawo
Uciął palec jeden drugi,
Aż krew trysła we dwie strugi.
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
Tak z nieposłuszeństwa leczę!
Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
Juleczkowi ciastek nie da,
Bo kto Mamy nie usłucha,
Temu dosyć bułka sucha.
Płacze Julek, żal niebodze,
A paluszki na podłodze.
**********************************
Prosił dziadziuś miłą Gosię:
– Miła Gosiu, nie dłub w nosie.
Ale Gosia nie słuchała,
Tylko w nosie wciąż dłubała.
A dziadziuś był obrzydliwy,
Więc wpadł nagle w gniew straszliwy.
I po krótkiej z Gosią walce,
Obciął tej gówniarze palce
Teraz Gosia z wielkim smutkiem
Dłubie w swym nosku kikutkiem.
Morał: Kto nie słucha dziadzi,
Ten już nigdy nic nie wsadzi.
Autorów nie znam niestety 🙂 🙂 🙂
To jest chyba z osławionej „Złotej różdżki”?
Pojęcia nie mam, ale ten pierwszy wierszyk wygląda na staroć, lub jest dobrze stylizowany, a ten o Dziadzi na współczesną podróbkę Julka 🙂
Miśku, zajrzyj tutaj: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pszoniak.strefa.pl/projekty_wlasne/h_hoffmann/
Bingo Mistrzu! Mamy „Juleczka” autorstwa Heinricha Hoffmanna i przy okazji więcej miodnych wierszyków hard core o dzieciach, jak dla mnie bomba 🙂
Dla mnie też! Jutro se poczytam
Ha, a przy okazji mi się przypomniało, Rodzice mieli obłędne wydanie książki Jachowicza z ilustracjami i zdjęciami Dudzińskiego, Krauzego i Goebela (Goebla), na Allegro do dostania za fistaszki (http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/allegro.pl/dudzinski-goebel-krauze-wiersze-stanislawa-i5033782815.html), do tej dydaktyki XIX-wiecznej i straszącej dodane nie tylko rysunki trójki, ale i zdjęcia (ich własnych dzieci?) z minami rozpuszczonych bachorów wściekłych, że nie dostały tego, co chciały (?), w każdym razie zdjęcia wybitnie kompromitujące (te dzieci). Pamiętam, że czytałem i oglądałem z perwersyjną przyjemnością, czując się jak Cudaczek-Wyśmiewaczek (rosyjska bajka – znacie? Pamiętacie???), chwilami przepełniony złośliwą radością, że kogoś się udało sfotografować w tak poniżającej sytuacji. Obrzydliwa rzecz, swoją drogą.
Wow…. cudo prawdziwe
Dziadziuś był faktycznie obrzydliwy…
Nic to! Mistrz Q osłodzi wieczór śpiewającym przystojniakiem

Dobranoc SzanPaństwu
Ja również się pożegnam, życząc wszystkim dobrej nocy i miłych snów, bez horrorów
Powoli będę przesuwał się na z góry upatrzone pozycje.
Skoro Alla zapowiada przystojniaka, to znaczy, że pojawi się przystojniak… albo nawet czterech 🙂
Zespół Take That po odejściu Robbiego Williamsa nagrał pożegnalną (wówczas – w 1996) płytę „Greatest Hits”. Jednym z owych największych hitów był utwór „How Deep Is Your Love” grupy Bee Gees (napisany swego czasu przez Robina Gibba jako nieprzyzwoity dowcip 😉 ). Powstał do niego teledysk, w którym sporo jest czarnego humoru, więc na podsumowanie dzisiejszego dnia będzie jak znalazł. A sama piosenka delikatna, pięknie zaśpiewana – czego trzeba więcej?
Snów o przystojniakach i pięknych kobietach, czego komu trzeba. Byle tylko jedni (lub jedne) drugim nie robiły krzywdy, bo to nie „50 twarzy Greya”! 🙂
No to dobranoc na dzisiaj

To się nazywa wziąć kogoś na widelec……
Dobranoc…. i zdrówka Wszystkim…
Dzień dobry
No i mamy już ostatni dzień lutego… 
Dzień dobry. Ja tak wcześnie, bo zaraz wybywamy całą rodziną na resztę weekendu, będziemy z powrotem pewnie jutro.
Więc dużo przyjemności życzę
DzińDybry:)) Co prawda Wielkanoc na progu, ale i do Mikołaja niedaleko :))
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/nowohuckie.blox.pl/resource/mikolaj.JPG
No,no… całkiem trafny rysuneczek
Dzień dobry 🙂 To już prawie marzec bo pogoda pod psem, wczoraj wiosna, dzisiaj późna jesień 🙂
Witaj Miśku, trafiłeś w dziesiątkę. Przy takiej pogodzie grypa szaleje
Jak napisał Jalu Kurek, grypa szaleje w Naprawie :))
Czytało się… Ale ona nie tylko w Naprawie szaleje. 🙁
Witajcie!
I mnie dziś mało będzie na Wyspie, bo mamy w rodzinie podwójny jubileusz matki i córki – aproksymowany na dzisiaj, bo sobota
Witaj!
Gratuluję jubileuszy rodzinnych
Dziękuję w imieniu Jubilatek! 🙂
Dzień dobry


I co ze snami??? Horroru nie przeżywali??
Panowie z zespołu Take That cukierkowi i owszem, ale żeby od razu na widelec ich brać???
Ciepełko i wiosną Kochani pachnie na Dolnym 😀
W Wielkopolsce raczej jesienią
Witaj Skowronku 
Za kilka dni będziecie mieć cieplej niż u mnie przy tym alpejskim klimacie.
Witaj Pani Poranna Bożenko
Pogoda zmienną jest…
Jedni w rozjazdy, drudzy w jubileusze i to podwójne, a ja do konserwacji powierzchni płaskich

A lenia mam okropnego
Ja też, ale trza go przegonić i zakasać rękawy
Zakasałaś?? 😀
Strasznie niemrawo mi się dzisiaj pracowało, a przecież dzionek był słoneczny i ciepły, to i ochota do pracy winna być 😀
Dzie Pani zza Wielkiej Wody ?
Też się już nad tym zastanawiałam. Czyżby była aż tak zajęta?
A rękawów nie zakasałam, jakoś się niezbyt dobrze czuję, potrzebowałam wypoczynku 🙁
Co tam, już niedługo będzie tak, jak na filmiku 😀
Oby jak najprędzej się jej doczekać…
Zbyt szybko minie, że se pełnymi pierwsiami westchnę…
Oj, tak. Wiosna to najpiękniejsza, a zarazem najkrótsza pora roku
Uśmiechnij się! Coby się lepiej pracowało
Miodzio 🙂

Dzień dobry !
Żywam i mam zamiar tak trwać ! A Perełeczko miła, ta „Kordła” mnie urzeka 🙂 Jacyż oni są wspaniali :(!
Dzień dobry

Gajos, Kobuszewski i Michnkowski jeszcze tacy młodzi byli…
Ech, jak ten czas leci…
Młodość, jak ta wiosenka długo wyczekiwana i…
Witaj, Panie Krzyś
I tak trzymaj Perełeczko (aż mnie dźgło, koło tego, co to jeszcze równo bije 😉 )!!
Witaj, Wiedźmineczko
Tylko tyci, tyci brakowało do srebra!! Nie szkodzi, brązowy to też ładny krążek
Brawo chłopcy!!
Nawet trochę podobny do złotego 😉
I chyba cięższy
Być może, nie mam porównania. 😉
Wiedźminka lubi Chopina? Lubi… 😀

Dobranoc
Oj lubi, lubi ! A Gajosa tyż ! 🙂
Hmmm… Dzisiaj żaden przystojniak nie utuli do snu???

Same się musimy dziś utulić
Leeeeeeeeecę 🙂
Do tulenia, ewentualnie niedźwiadkowania kolejno wystąp 🙂
Występuję!
Oooooo!

No i poszły spać nieutulone, na jakże to tak, to nie po słowiańsku, albowiem prorok Lebioda powiada, tulić należy niewiasty, żeby tulipana później zaznać w odwecie 🙂 🙂
O nie, ja dopiero teraz idę spać utulona przez Ciebie Miśku

Dobranoc…
Dobrej nocy Bożenko 🙂
dobranocka tematyczna 🙂
ale nie niech się ładnie śni:)
Z lampką rzecz jasna
Dzień dobry
Coś na pobudkę…
Nie wiadomo, śmiać się czy płakać nad ciemnotą… Ale jeśli teraz nawet matura to bzdura, to co mówić o moherkach
Witajcie! Czy coś się stało?

Sądziłem, ze wchodząc o 11-tej zobaczę masę wpisów…
Witaj! Też tak myślałam, że już się wszyscy obudzili, a jednak nie.
Pewnie szukają wiosny na spacerach, przynajmniej Skowronki…
U Skowronka jeszcze zimno, ale jest nadzieja. Przylatują już bociany i żurawie.
W tygodniu podpierając nos o kierownicę utwierdzam się w przekonaniu, że „jak dobrze wstać skoro świt”, ale dziś…
Dzień dobry w niedzielne (przed)południe 🙂
„…jeszcze w bieli pościeli nos swój prędko znajdę
bo bez nosa wśród ludzi wyjdę na ciamajdę…”
Ciamajdą to Ty na pewno nie jesteś, choćbyś był bez nosa…

Ale ja się zastanawiam co się stało z Wyspiarzami
To już południe i nikogo oprócz nas?
Popłynęli z wizytą na sąsiednią?
Oooo, zdrajcy
Oj tam, oj tam
Po prostu nadrabiają zaległości z całego tygodnia
Witaj Bezetko 🙂 Ale się od rana rozśpiewałaś
Jak to zauważył Krzysztof, nadrabiam zaległosci z całego tygodnia 😉
Dzień dobry 🙂
Pogoda barowa, jedni wyjechali, inni chorują to i skromna obsada Wyspiarzy 🙂
Dzień dobry
Co by nie być sądzony o zdradę wynurzam się z krzaków 
A tak mi się widziało, że gałązki podejrzanie ruchliwe!
Niesamowite!!! Nie zdradzili
Geostat mówi,że w tych krzakach to i więcej ludzików siedzi, więc nadruchliwość prędzej czy później musiała wzbudzić czyjąś podejrzliwość
Dzień dobry
Chciałem się przywitać i życzyć miłego popołudnia.
Dzisiaj rano miałem ciekawą przygodę (w sam raz dla Mirki).
Podczas przechodzenia przez ulicę usłyszałem nagle głośny stuk i pod moje nogi spadła z góry mewa. Prawdopodobnie nie wyrobiła zakrętu i lecąc „przydzwoniła” w latarnię uliczną
Leżała potem przez chwilę na grzbiecie otumaniona, więc ją przewróciłem na właściwą stronę i lekko przesunąłem na skraj jezdni. Posiedziała tam chwilę a następnie poszła pieszo w swoją stronę…
Paradne! „Przewróciłem na właściwą stronę”, jakbyś o żółwiu pisał 🙂
Ale już pieszo poszła w swoją stronę…!
Dobry wieczór 🙂 Pokazał mi kiedyś znawca ptaków , w jaki sposób można unieruchomić bezpiecznie ptaka . Po prostu trzeba go delikatnie położyć na ziemi na grzbiecie ,tak aby oba skrzydła znajdowały się w jednej płaszczyznie . Oglądałem ten eksperyment i faktycznie ,zarówno gołębie jak i kury ,leżały spokojnie , bez chęci zmiany swojego położenia .Mewa widocznie przez przypadek znalazła się w położeniu ” bez wyjscia ” i dopiero pan Krzysio uratował ptaka z opresji .
No proszę, pojęcia nie miałem. Wygląda, że każda stwora ma swoje słabe strony. Kot siada w narysowanej „pętelce” i próbuje złapać świetlną plamkę od lasera, ptak się nie podniesie „z pleców”…
Gołębia nie złapię żeby to wypróbować, ale gdy będę u siostry, spróbuję to na kurze. 🙂
Z mewą było dokładnie tak, jak opisał Max. Padła centralnie na grzbiet. Leżała potem machając łapkami, nie mogąc się odwrócić…
Dlatego ją ustawiłem w odpowiedniej pozycji 😉
Dzień dobry! Jestem z powrotem w domu i dooo… piątku tu pobędę.
Droga wczoraj rano okazała się trochę nerwowa, ponieważ przez połowę autostrady i sporą część drogi nieautostradowej mieliśmy mgłę, z kulminacją na obwodnicy Świecia n. Wisłą, a kierowca nie lubi mgły.
Na szczęście dzisiaj było już sucho, słonecznie i bezpiecznie.
Z racji dzisiejszej daty – 1 marca – czyli Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – Żołnierzy Niezłomnych może kogoś z Was zainteresuje a może ktoś zechce przeczytać :
Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”
Osobiście polecam. Pamiętamy!
Zapoznam się z tą książką, choć z mieszanymi uczuciami. Przecież prawdziwej wolności nie osiągnęliśmy… 🙁
Dzień dobry
Jako, że dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” pozwolę sobie wspomnieć o tym muzycznie…
O czym myśli młoda dziewczyna przed śmiercią? Trudno się uwolnić od takich wyobrażeń. Kiedy ma się niespełna 18 lat, chyba nie myśli się o wieczności. Raczej o tym, co miało być, a czego już nie będzie?…

Dzień pełen zadumy… Niemniej jednak Państwu pięknego życzę
Na pewno żal umierać, tym bardziej w tak młodym wieku… Wojna jest okrutna…
U nas właśnie niedawno był marsz ku czci tychże żołnierzy. Szkoda, że tak się zbiegło z wyjazdem, koledzy Najjuniora szli…
DobryWieczór:)) Nie ma gorszej rzeczy niż wojna domowa. Są zawsze najokrutniejsze i najkrwawsze. Na dodatek obie strony przekonane są o swojej niezachwianej słuszności. Młodym ludziom wydaje się, iż są nieśmiertelni. Nie biorą kompletnie pod uwagę, iż mogą zostać zabici. Śmierć dla nastolatka to abstrakcja.
„Dulce et decorum est pro patria mori….. „tak się od wieków wychowuje młodzież. A śmierć istotnie wydaje się młodym czymś zupełnie abstrakcyjnym….i nie wie się nic o brzydocie, okrucieństwie bitew, mówi się o bohaterstwie….I nic o tragedii wojen domowych.
I mamy teraz „Żołnierzy wyklętych”….których nie obejmowała konwencja genewska. Druga strona, „utrwalacze”… zaznaje tego, co Wyklęci przez lata – milczenia w najlepszym razie.
No nie! Po dłuższej nieobecności wracam na Wyspę i co widzę? Znów według wykazu GEOSTAT, kryją się po krzakach
Obserwuj gałązki!
Widzę, że się ruszają, ale to chyba nie od wiatru…
Pomaleńku czas się robi dobranockowy.
Kontekst lat 80′ i muzyki filmowej (patrz: poprzednia dobranocka) przywiódł mi na myśl innego kompozytora – Hansa Zimmera i jego temat z filmu „Rain Man”. Na tym filmie byłem… dawno temu, z pewną miłą panią. Całkiem sporo pamiętam z filmu, biorąc pod uwagę towarzystwo 🙂 no a muzykę pamiętam do dzisiaj.
Snów z miłych wspomnień utkanych, szytych marzeniami, bo czym byłoby życie bez nich?
Film był znakomity…. muzyka też ! 🙂
Wtedy wszystko było znakomite! 😉
Eche.. 😀
hihi… a panią jeszcze pamiętasz?
.. chyba tak, skoro tak dobrze się kojarzy
Nie dość, że pamiętam, a nawet mam całkiem serdeczny kontakt, to pani obecnie mieszka w Krakowie. Z mężem i trójką dzieci 🙂
Ja też powiem dobranoc
Dobrych snów 🙂
Słyszycie to zawodzenie zza krzaków „jak dobrze wstać…”? 😉
Miłego!
Dzień dobry

… Mimo powabów wyspa jest bezludna (???),
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp… (???)..
Łoj, trza się jakosik pozbierać, okropny dzień się zapowiada.
Miłego, mimo wszystko 😀
Dlaczego okropny, Skowronku? Bo poniedziałek?
Dzień dobry
Dziś nieco spóźniona 
Dzień dobry
Zapraszam na kawę
Witam!

Z kawy chętnie skorzystam
Oooo, od razu lepiej
Witajcie!
Powiem wam coś na ucho: lepiej chodzić do pracy niż wypacać się w wyrze!
Hmm? A to dlaczego? Pomijając wątpliwe uroki chorowania?
Sam odpowiedziałeś! 😉
Witaj Ukratku

Mam nadzieję, że już przestałeś się wypacać?
Miłej pracy zatem życzę
Dzień dobry. Kawa – buch! Ciało – w ruch!
… Najpierw powoli, jak żółw ociężale…
Czy nie tak to było?
Ale do piątku powinno się rozkręcić… 😉
Do piątku na pewno, a sądzę, że za jakieś pół godziny najdalej powinienem być na pełnych obrotach, bo pracka czeka 🙂
No to zmykam do pracki.
Ja też
Pada deszcz…
Dzień dobry ! 🙂
Niezdrowo tak od poniedziałku zmykać do pracki – szewcy mieli na ten temat odrębne zdanie 
Oj, niezdrowo… Dobrze by też było pięterko wreszcie zmienić

Może więc ja następny rozdział Rycerzy Trzech imć Pana Waligórskiego przedstawię, jeśli pozwolicie?
Bardzo dobry pomysł na poniedziałek, Bożenko !
Więc zapraszam piętro wyżej i życzę miłej lektury
..lecę…. 🙂